piątek, 28 lipca 2017

Powrót do starego domu - Ilona Gołębiewska


Alicja ma 37 lat, prawie byłego męża, wewnętrzną pustkę i poczucie zmarnowanego życia, opartego na sprzeniewierzaniu się marzeniom. Z wykształcenia jest architektem krajobrazu, jednak na skutek mężowskich manipulacji całą pracę zawodową wiązać może jedynie z bankowością. Nie ma dzieci i mieć ich nie będzie, co jest konsekwencją jej dwu poronień.

Odkąd zmarli jej dziadkowie, życie zdaje się jej w ogóle nie rozpieszczać, a serce tęsknie wyrywa się do Pniewa i starego domu, pamiętającego jej szczęśliwe i błogie dzieciństwo.

Nie zastanawiając się długo, po pierwszej, niezwykle trudnej rozprawie rozwodowej, decyduje się ona na wyjazd do rodzinnej miejscowości, by tam szukać ukojenia dla zranionej duszy.

Na miejscu spotka wiele życzliwych jej osób, pamiętających ją i całą jej rodzinę sprzed lat. Dzięki wsparciu miejscowych, Alicja podejmie się renowacji starego domu, któremu nikt nie dawał już szans. Kobieta instynktownie czuć będzie, że wraz z odnowieniem tegoż, uda jej się także tchnąć nowe życie w swoje zdruzgotane i poranione serce. Od pierwszego dnia bowiem, w Pniewie udaje jej się powoli odbudowywać utracony dawno temu spokój, a także nawiązać przyjaźnie dające ogrom radości. Na jej drodze staje dwu przystojnych mężczyzn, różniących się jak ogień i woda, którzy próbować będą zdobyć jej serce. To jednak nie koniec zmian w życiu kobiety – podczas przeszukiwania strychu znajdzie ona tajemniczy pakunek, skrywający tajemnicę przeszłości; wcześniej pozna Dziada – potępionego przez miejską społeczność przyjaciela jej ukochanego dziadka, który jako jedyny może podzielić się z nią ich wspólną przyszłością, a także… dziecko, które poruszy jej serce i udowodni, że w życiu najważniejsza jest miłość.

Książka Ilony Gołębiewskiej, to opowieść niosąca nadzieję i niezwykle pozytywny przekaz – pokazująca, że na spełnianie marzeń nigdy nie jest za późno, że nie warto chować urazy i że otwartość na drugiego człowieka to szansa na szczęśliwe i spełnione życie, spędzane w towarzystwie bliskich przyjaciół, znaczone prawdziwą radością. Choć pamiętnikiem nie jest, przypomina go formą – każdy rozdział rozpoczyna się zapowiedzią tego, o czym w nim przeczytamy, a każdy kolejny podrozdział jest niejako kolejną kartką z diariusza – czasem bez powiązania z poprzednimi zdaniami, tak jakby pisaną z perspektywy czasu, co uzasadniałoby przypuszczenia o próbie osiągnięcia przez autorkę formy memuarowej, podkreślanej emocjonalnymi zwrotami, zawołaniami – niejako pisany „na gorąco”, wciąż pod silnym wpływem wydarzeń. Mimo że miejscami powieść ta (szczególnie w  dialogach) jawi się jako nieco naiwna wizja świata – takich właśnie nam dziś trzeba, takie są najdoskonalsze na letni czas, kiedy otwarci jesteśmy na zmiany, otoczenie wydaje nam się przyjazne, my sami zaś zrelaksowani i gotowi do nawiązywania nowych znajomości i pogoni za marzeniami – Powrót do starego domu może być dla nas inspiracją do wprowadzania w  swoje życie zmian. Autorka pisze językiem prostym, przejrzystym, przyjemnym w odbiorze, a jej bohaterowie zdają się w większości niezwykle ciepłymi ludźmi, takimi, jakich każdy z nas chciałby spotkać na swojej drodze, i z którymi z radością będzie wędrował wytyczonym szlakiem.

Dobra wiadomość – to pierwsza część trylogii, czeka nas znacznie więcej radości z lektury.


Jeśli szukacie czegoś lekkiego – polecam na wakacje. Będziecie zadowoleni, a przy okazji zobaczycie, jakie efekty może dać spełnione autorskie marzenie, jakim było dla Gołębiewskiej napisanie tej powieści;)  Trzymam kciuki za dalszą twórczość!