środa, 10 sierpnia 2016

POZNALIŚMY LAUREATÓW V edycji konkursu LITERACKI DEBIUT ROKU


POZNALIŚMY LAUREATÓW V edycji konkursu LITERACKI DEBIUT ROKU
W sobotę 30 lipca 2016 roku odbyło się uroczyste ogłoszenie wyników i wręczenie nagród w V edycji konkursu Literacki Debiut Roku organizowanego – jak co roku – pod honorowym patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W najnowszej odsłonie konkursu tytuł Literacki Debiut Roku zdobył pan Lech Grabowski za powieść Podwójne przekleństwo.

Uroczystość miała miejsce w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym w Gdyni. Przybyli goście wysłuchali prelekcji pt. Czego boją się literaci? autorstwa prof. UG, dra hab. Marcina Całbeckiego, a w imieniu Kapituły Konkursu głos zabrała dr Anna Ryłko-Kurpiewska, która pokrótce przedstawiła charakterystykę zwycięskich utworów, w tym laureata I miejsca:

Podwójne przekleństwo autorstwa Lecha Grabowskiego to powieść zawierająca wiele odniesień do aktualnych wydarzeń i współcześnie obserwowanych problemów – w tym m.in. wpływów tzw. Państwa Islamskiego, napływu uchodźców, sprawy domniemanych tajnych więzień CIA oraz głośnych afer politycznych. To opowieść o dziennikarskim śledztwie oraz losach młodego, niedoszłego  terrorysty. Gatunkowo książka sytuuje się na styku powieści obyczajowej, sensacyjnej i kryminału, z równolegle prowadzonym wątkiem romansowym. Pod względem struktury książka jest bardzo przejrzysta, kompozycyjnie dobrze zaplanowana, cechująca się stosunkowo łatwymi do przewidzenia zwrotami akcji, które mogą powodować satysfakcję czytelnika w myśl wyrażonej przez Umberto Eco zasady, że najbardziej podoba się nam to, co już znamy. Czyta się ją bardzo szybko, co wynika zarówno z pomysłu na strukturę powieści, jak i umiejętności konstruowania obficie występujących w książce dialogów. Atutem książki jest aktualność przedstawianych zdarzeń i ich podtekst polityczny. 

Drugie miejsce zajął pan Przemysław Wiśniewski za utwór Żółć, zaś trzecią lokatę pani Zuzanna Arczyńska za utwór Foka.

Na laureatów konkursu czekały nagrody:
I miejsce – tytuł Literacki Debiut Roku, nagroda pieniężna w wysokości 5000 złotych, dyplom, opublikowanie zwycięskiego utworu drukiem, jego dystrybucja oraz promocja przez Wydawnictwo Novae Res oraz patronów i partnerów Konkursu, kurs pisarski wybrany przez laureata z oferty kursów stacjonarnych organizowanych przez portal www.maszynadopisania.pl, zestaw książek.

II miejsce – dyplom, tygodniowy pobyt w SPA, kurs pisarski wybrany przez laureata, zestaw książek.

III miejsce – dyplom, dwudniowy pobyt w SPA, kurs pisarski wybrany przez laureata, zestaw książek.


Zgodnie z tradycją rokrocznie fragmenty zwycięskiego utworu czytają znani aktorzy. W ubiegłych latach byli to Szymon Sędrowski, Katarzyna Figura, Ewa Kasprzyk i Anna Dymna, a podczas tegorocznego finału goście zapoznali się z fragmentami zwycięskiej powieści w interpretacji aktorki Edyty Jungowskiej. Na zakończenie imprezy redaktor Radia Gdańsk Tomasz Olszewski przeprowadził publiczną rozmowę z laureatem pierwszego miejsca – Lechem Grabowskim, autorem powieści Podwójne przekleństwo.



Konkurs z roku na rok cieszy się coraz większą popularnością, a zwycięskie powieści otrzymują wysokie noty wśród miłośników literatury. Świadczą o tym między innymi opinie w największym polskim serwisie poświęconym książkom – lubimyczytac.pl

Dr Anna Ryłko-Kurpiewska wspomina, że o jakości nadsyłanych prac świadczą nie tylko opinie recenzentów, ale samych czytelników, którzy konkursowe książki czytają coraz chętniej. Dobrym przykładem może być wydana w ubiegłym roku powieść Anna May autorstwa Agnieszki Opolskiej, która w poprzedniej edycji Literackiego Debiutu Roku otrzymała zwycięskie pierwsze miejsce. Książka ta rozeszła się jak dotąd w 2500 egzemplarzy i cały czas zyskuje nowych czytelników. Warto jednak podkreślić, że kapitule konkursu przyświeca nie tylko chęć wyboru takiego tekstu, który dotrze do jak najszerszej grupy adresatów. Pragnie ona odznaczać utwory wartościowe, za którymi nie zawsze stoi wysoki potencjał marketingowy, i którym bez tego typu inicjatyw jak Literacki Debiut Roku byłoby niezwykle ciężko przebić się na polskim rynku wydawniczym.

Partnerami tej edycji konkursu byli: Gdynia LiterackaInternational Papersieć księgarni Matras,Hotel Lawendowe TermyOZGraf Olsztyńskie Zakłady Graficzne oraz Maszyna do pisania. Patronami medialnymi konkursu: Onet.plMagazyn CharakteryMagazyn Literacki Książki oraz Radio ZET Chilli.

Kolejna edycja konkursu startuje już w przyszłym roku.
Oficjalna strona: www.literackidebiutroku.pl



wtorek, 9 sierpnia 2016

W góry - Piotr Karski | Dwie Siostry



 



Wyznacz Północ
sprawdź pogodę
i przygotuj plan wyprawy
wytycz szlak
namaluj znaki
stwórz wodospad i lodowiec
zjedź na nartach
wytrop wilki
odkop ludzi spod lawiny
zajrzyj w  groty i pod chmury
odkryj
GÓRY

W  góry Piotra Karskiego, to kreatywny, kompletny przewodnik po górach, do samodzielnego uzupełniania przez dziecko. Przedszkolak, uczeń czy nawet rodzic (a jakże!) znajdzie tutaj dosłownie pełen pakiet – od planowania górskich wędrówek, przez odkrywanie potencjalnych zagrożeń, aż do portretów pamięciowych zwierzaków czy też skali mapy, procesu produkcji oscypka, elementów gwary, a także instrumentów typowych dla regionu. Nie wiecie co to grule, bacioki czy źłóbcoki? Nic nie stoi na przeszkodzie, by się dowiedzieć! Karski gwarantuje zabawy co niemiara! Nie ma tutaj miejsca na nudę, nie ma szans na potraktowanie machnięciem ręki tego, co w szkole uchodziłoby za niestrawne i niepotrzebne.

Karski doskonale pokazuje, że lepiej uczy się przez działanie, stąd książka doskonale sprawdzi się przede wszystkim dla dzieci szkolnych, mogących opanować materiał w sposób bezbolesny, a przy tym fascynujący! Ciekawie byłoby także wydanie czegoś także w formie bardziej zbliżonej do podręcznika niż zeszytu ćwiczeń – może jeszcze będzie na to szansa?:) Tutaj nie ma jednak miejsca na nużącą klasykę, jest za to innowacja i akcja. Karski zadbał o to, by polecenia były różnorodne – są zarówno doświadczenia, jak i wykreślanki, uzupełnianki, szkice do wykonania i wiele innych form, nie tylko plastycznych.

Książka jest kapitalna – zarówno estetycznie jak i merytorycznie (nad czym pieczę trzymał Tatrzański Park Narodowy, mający czynny udział w projekcie) – i zapewnia długie godziny fenomenalnej rozrywki połączonej z nauką przez zabawę. I – moi drodzy – nie zatrzymamy się w Tatrach, lecz odwiedzimy także o wiele wyższe pasma górskie.
Drodzy rodzice – kolejna pozycja obowiązkowa.

A okładka i zawartość przyjemnie chłodzi oczy w te upalne dni za sprawą wybranej palety zimnych kolorów. Zerkasz – i momentalnie temperatura spada kilka stopni w dół;) Warto się skusić, gdy na zewnątrz skwar. 





niedziela, 7 sierpnia 2016

Poskromienie złośnicy. Dziewczyna jak ocet - Anne Tyler



Dziewczyna jak ocet to najlepsza moim zdaniem, jak dotychczas, książka wchodząca w skład Projektu Szekspir. Najbardziej wciągająca i – jedna z  najbardziej przeze mnie oczekiwanych (mocniej ciekawi mnie już chyba tylko współczesna adaptacja Nesbø). Cieszę się, że to w czym pokładałam nadzieje, tych nadziei nie rozwiało.

Doktor Battista to naukowiec całkowicie poświęcający się swojej pracy. Zamknięty w swoim laboratorium, wspierany przez błyskotliwego asystenta, staje o krok od przełomowego odkrycia. Lata jego pracy mogą jednak pójść wniwecz, gdyż jego pomocnikowi grozi deportacja, a bez niego badania zostałyby wstrzymane lub w najlepszym wypadku mocno spowolnione, na co mężczyzna nie może sobie pozwolić. Obmyśla zatem szalony plan, w którym istotną rolę ma odegrać jego starsza córka, Kate, wspaniale niczego nieświadoma.

Jako niespełna trzydziestoletnia singielka o trudnym charakterze, jest raczej bez nadziei na przyszły ożenek. Pracuje w przedszkolu, choć dzieci ani niespecjalnie rozumie, ani za nimi nie przepada, co potwierdzają ciągłe skargi rodziców. Posadę dostała po znajomości, i tylko koneksje zdają się ją w  niej utrzymywać. Pasjami za to oddaje się swemu ogrodowi oraz opiece nad młodszą siostrą Bunny, za którą od śmierci matki czuje się odpowiedzialna.

Gdy pewnego dnia ojciec zapoznaje ją z  Piotrem Szczerbakowem, swoim asystentem, którego imienia ani nazwiska nikt nie potrafi wymówić poprawnie, następuje seria dziwnych wydarzeń, które – jak się okazuje – mają na celu zbliżenie do siebie tych dwoje, doprowadzenie do ślubu, a co za tym idzie – zlikwidowanie zagrożenia deportacji i ratunek dla badań doktora Battisty. Ojciec dla dobra nauki postanawia poświęcić córkę, z  której zamążpójściem i tak nie wiąże większych nadziei.

Co na to kobieta? Czy będzie skłonna poświęcić się dla taty, którego i tak ciągle nie ma w domu? Czy będzie zdolna wejść w fikcyjny związek z dziwnym Rosjaninem po latach niezależności? Czy pod maską swojej złośliwości, opryskliwości i antypatii do wszystkich, znajdzie się cień ciepła, zrozumienia i poświęcenia?

Tyler kreśli portret kobiety ukształtowanej przez życiowe doświadczenia. To śmierć matki, rozczarowanie studiami, relacje z ojcem i cała masa innych elementów wpłynęła na to, że Kate wciąż chodzi z marsową miną, jest nieprzystępna i nieufna. Zhardziała, bo życie jej nie oszczędzało, co autorka pokazuje na każdym kroku, odsłaniając powoli prawdziwe oblicze bohaterki. I robi to bardzo zgrabnie.

Jedyną uwagę mogę mieć do redakcji / korekty. Kilka miejsc mnie troszkę raziło, z  jednym szczególnym na czele, gdzie poprawa błędów posunęła się tak daleko, że doszło do pewnego rodzaju absurdu:

- (...) i z kim wziąć ślub. - Wziąć - poprawiła ja odruchowo Kate.
Miejsce, gdzie docelowo miał być popełniony błąd, zostało poprawione, tak, że z wymiany zdań niesłusznie wynika, że bohaterka poprawia wzorcową wypowiedź. Nie popadajmy w obłęd, czasem błąd jest niezbędny dla zachowania sensu wypowiedzi.


Poza tym jednak – jestem na tak. Bardzo dobra adaptacja, którą z powodzeniem można polecać dalej.



Pozostałe książki Projektu Szekspir:


środa, 3 sierpnia 2016

Rzeka podziemna - Tomasz Jastrun



Nieba prawie nie widać, czeluść chłodna i ciemna,Niech się sypią lawiny kamieni!I niech łączą się zbocza bezlitosnych wąwozów,Bo cóż drąży kształt przyszłych przestrzeniJak nie rzeka podziemna? [1]


Rzeka podziemna okazała się książką niezwykle mi bliską. Za sprawą wspólnoty doświadczeń z bohaterem, przeżyłam ją intensywniej, a towarzyszące mi podczas lektury zostały zwielokrotnione.
Szczera, prawdziwa i gorzka to lektura. Jako żywo opisująca życie człowieka mierzącego się z depresją, nerwicą hipochondryczną, inteligentnego i ze zbyt dużą świadomością siebie, by dać sobie pomóc. Wie, że choruje, ale nie daje się też oszukać, mimo że z rozpaczy sięga po najbardziej szalone formy radzenia sobie z depresją – na kilku psychoterapeutach poczynając, na przeganiaczach kończąc. Xanax jest tutaj wcinany jak pyszne landrynki, a na szczęście i radość nie ma miejsca, poza chwilami ułudy, kiedy postać myśli, że wszystko wróciło do normy.

By zapomnieć o bólu oddaje się uciechom cielesnym, do czasu jednak, gdy nie dopada go to, co nazywa męskim klimakterium, a co może być jedynie skutkiem przyjmowania niesłychanej ilości leków mających sprawić, że świat stanie się przestrzenią bezpieczną i na powrót kolorową.
Oprócz tego, że powieść ta jest krzykiem osoby chorej, jest także świadectwem trudnego współżycia z  takimi osobami – umierającymi kilka razy do roku, cierpiącymi katusze, co rusz wynajdującymi nowe choroby, których objawy realnie ich dotykają. Prawdziwa męka, z której wielu sobie drwi, i z której się podśmiechuje tutaj została obnażona i zdemaskowana.

Depresja bohatera zlewa się z czasami stanu wojennego, transformacji ustrojowej, Solidarności, które zdają się chorobę potęgować – raka duszy, jak określa ją Jastrun, doskonale oddając jej sedno. Podczas gdy świat pędzi, człowiek nie nadążą. Popada w konsumpcjonizm, zdobywa, kupuje więcej, by czuć się potrzebnym i na czasie. W imię pogoni za pieniądzem (czy raczej – za swoimi czasami) traci siebie, która to utrata, powodując wyrwę w duszy, zrzuca go z klifu wprost w ramiona bezlitosnej i wciąż niezrozumiałej choroby. Tam, gdzie brakuje mu wsparcia najbliższych, kumuluje się strach – o siebie, o swoje zdrowie, o zdrowie najbliższych. Strach paniczny, paraliżujący, którego ma świadomość, ale któremu nie potrafi zapobiec. Bohater doskonale wie, że jest chory, przerażają go własne nieprzystające do rzeczywistości reakcje, ale boi się tak bardzo, że nie potrafi ich powstrzymać.

Intensywna, kapitalna opowieść o takim stanie duszy, którego samemu nie sposób już zmienić, pokazana na tle codzienności, na tle społecznym i kreślona latami – wraz z bohaterem grzęźniemy w jego codzienności, z mozołem posuwając się naprzód, dokładnie tak, jak on brnie przez życie.

Ogromnie polecam – szczególnie ku zrozumieniu.



[1] Jacek Kaczmarski, Źródło

wtorek, 2 sierpnia 2016

Lipcowe nowości






W lipcu byłam naprawdę grzeczna, przynajmniej jak na moje standardy:) Mam nadzieję, że w sierpniu będzie jeszcze mniej nowości na półkach, bo postanowiłam się ograniczać - czuję się coraz bardziej przytłoczona ilością książek, których nie jestem w stanie przeczytać od razu. Muszę dać sobie i swoim półkom czas na oddech.
Zaczęłam z pompą - nie kupiłam  nic na absolutnie niesamowitej promocji w Biedronce. Nic. Oby tak dalej;)


A w lipcu moje regały zasiliły:
Powrót do tajemniczego ogrodu, Rita i Cosiek [recenzja], Kobiety w kąpieli, Oblany test, Nigdy nie zapomnieć, W  góry [recenzja wkrótce], NIENASYCONY. Robert Lewandowski, Maestra, Miasto cieni, Osobliwe szczęście Arthura Peppera, Mapy [recenzja wkrótce], Muki w podróży dookoła świata [recenzja wkrótce], Anne of Green Gables & Anne of Avonlea, The secret Garden, Pani Dalloway, Rok szczura, Tajemniczy ogród (wyd. 2016), Szum (+ebook), Oto jest ogród [recenzja wkrótce], Jak powietrze, Rzeka podziemna [recenzja jutro, 03.08.16], Okrążyć słońce, Urodzony, by się nie bać, Błąd, Idealna. 

Mam co robić;)
Co polecacie pierwszej lekturze? Z czym warto poczekać?


poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Droga do domu - Yaa Gyasi





Yaa Gyasi to amerykańska autorka, której korzenie sięgają czarnego serca Afryki. Za sprawą Drogi do domu, swojej debiutanckiej powieści, zabiera nas ona w egzotyczną podróż pokoleniową, zaczynającą się w  XVIII-wiecznej Ghanie, a kończącą w Nowym Jorku XXI wieku.

Oprócz historii rasizmu i niewolnictwa, które to tematy są niemożliwym do przeskoczenia elementem całości, autorka podejmuje wątki miłości, szczególnie zaś rodzinnych losów, podążającej za bohaterami niczym cień przeszłości i naszyjnika, który zdaje się materialnym przedstawicielem minionych czasów.

Obok tego wszystkiego rozpoczyna się ruch abolicjonistyczny, któremu towarzyszą nieustające walki czasów kolonializmu, a także niechlubne próby handlu ludźmi, podejmowane także przez samych czarnoskórych, którzy wzajemnie sprzedawali się białym ludziom. Byle przetrwać, byle zyskać, byle nic nie stracić.


Bogate tło historyczne stanowi dobry punkt wyjścia do snucia historii rodzin toczonych dramatami – rozstaniami, śmiercią, biedą, intrygami.  Nie braknie tutaj oczywiście magii związanej z kolorytem lokalnym – obyczajowość i plemienne tradycje przyświecają kolejnym decyzjom bohaterów. Wydaje się, że nośnikiem magii jest naszyjnik, przekazywany z pokolenia na pokolenie, pokonujący drogę z Ghany do Nowego Jorku i z powrotem.

Opowieść rozpoczyna się od historii dwu sióstr, niewiedzących o swoim istnieniu, z  których jedna, Effia pozostała na miejscu z białym mężem, angielskim handlarzem niewolników, z którym żyła, nie czując efektów niewolnictwa, druga zaś, Esi, trafiła na statek wiozący czarnoskórych do Ameryki i tam czeka na sprzedaż. Mimo że obie pochodziły ze Złotego Wybrzeża, ich losy potoczyły się zupełnie inaczej, dając zaczątek snutej przez Gyasi opowieści i wprowadzając na scenę kilkunastu barwnych bohaterów.

Niezwykle klimatyczna, barwna, choć w wielu punktach także mroczna i brutalna saga rodzinna, której jedynym mankamentem jest to, że czyta się ją bardziej jako zbiór krótkich nowel niż jako spójną całość, będącą zgrabnie splecioną powieścią. Istotne, by się  nie zagubić, jest korzystanie z  dołączonego do książki drzewa genealogicznego rodzin opisywanych postaci. Poza tym – warta lektury historia o różnorodności kulturowej, których cechami charakterystycznymi są wyraziści bohaterowie, i która wielu czytelnikom z pewnością zostanie w sercu i pamięci na dłużej, jako świadectwo życia czarnoskórych w  trudnych dla nich czasach. Doskonale pokazuje ona jak igraszki losu mogą wpłynąć na to, jak potoczą się nasze losy i jak trudno żyć w świecie, w którym inność jest napiętnowana, a za rodziną snuje się widmo klątwy oraz uzasadniony lęk przed ogniem.

Polecam.