Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spokój. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spokój. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 grudnia 2014

Życzenia ślę...




Kochani, przede wszystkim ŚWIĘTEGO SPOKOJU na te święta. Zdrowia, ciepłej atmosfery rodzinnej, bez corocznych niepotrzebnych krzyków, kłótni, irytacji, bez pogoni za przepychem i wbrew trasie wyznaczonej konsumpcjonizmem.Życzę, by ten święty czas, był chwilą oddechu, ponownych narodzin dla każdego z Was, by Bóg w Was gościł i to on stanowił centrum tego cudownego czasu w roku. Bo tak łatwo zapomnieć o jego istocie.Po co komu śnieg i prezenty? To ludzie tworzą atmosferę świąteczności i miłości. Niech te święta nie będą wesołkowate, lecz radosne


środa, 12 lutego 2014

Mądrości Shire – Noble Smith


Tytuł: Mądrości Shire
Autor: Noble Smith
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Ilość stron: 232
ISBN978-83-63248-54-3
Cena: 32,90 zł

Pamiętacie ile razy zazdrościliście hobbitom ich spokojnego życia? Potraficie zliczyć westchnienia, towarzyszące wyobrażeniom o przytulnej norce pełnej jedzenia i ciepła, wspaniałych krajobrazach za oknem i grupą równie afirmujących życie osób, tworzących z Wami społeczeństwo?

Niziołki mimo ogromnej pracowitości, doskonale wiedzą, co to znaczy celebrować życie. Dzięki Noble’owi Smithowi także i my mamy możliwość zaczerpnąć z ich skarbnicy mądrości garść rad, które umożliwią nam spokojne i długie życie w zgodzie z sobą i światem.
Filozofia życia ulubionych postaci J.R.R. Tolkiena jest prosta i zamyka się w trzech słowach:
piwo, jedzenie i przyjaciele, które odtąd nie tylko hobbici będą w tej właśnie kolejności wymieniać trzy fundamentalne elementy ich codzienności.

Biorąc przykład z Sama, Froda czy Bilba, może stworzyć społeczność, w której będzie się żyło lepiej: opartą na familiarności; bliskości; codziennych przyjemnościach, takich jak wyciszające spacery; praca w ogródku, pozwalająca na życie zgodnie z naturą; a także posiłki spożywane zawsze w gronie najbliższych osób: tylko tak smakują wybornie!
Smith zwraca uwagę na to, by prawdziwy dom stworzyć wewnątrz swojego serca, które będzie przyciągać naszych przyjaciół otwartością i serdecznością.
Hobbici nie żyją jednak w całkowitej arkadii: także i u nich zdarzają się istoty podobne Gollumowi, które wysysają energię do życia. Na nich jedna także jest rada!

Za sprawą autora poznajemy nowy sposób na mierzenie bogactwa: nie złoto, lecz towarzystwo i wartościowe jadło będzie odtąd jego miarą!
Hobbici, to społeczeństwo, które dalekie jest od charakterystycznego dla dwudziestego pierwszego wieku pędu, pośpiechu i konsumpcjonizmu: one nauczą Cię dawać, zamiast brać; celebrować urodziny w sposób dla wielu z nas niewyobrażalny i czerpać z tego ogromną radość. Niziołki podpowiedzą Ci jak spać i dbać o siebie.
Rad na szczęśliwe i udane życie, prostych, jest naprawdę wiele – wystarczy znaleźć w sobie ziarenko odwagi i zacząć działać!

Książka wydana jest bardzo starannie – twarda oprawa, sielska okładka, poręczny format. Wielkim atutem jest także ton gawędziarski, nie zaś moralizatorski. Dzięki niemu pochłoniemy książkę w trymiga, mając jednocześnie poczucie dobrze zainwestowane czasu i… pełnego zrelaksowania. Już samo czytanie o szczęśliwym życiu daje niepomierne efekty!

Jeśli to nadal Cię nie przekonało, może skusi Cię test, znajdujący się na końcu ksiązki, badający Twoją „hobbitowość”? A może plan stworzenia ogródka na miarę prawdziwego niziołka?
Poczuj się jak Frodo, Sam czy Bilbo – bądź odważny w afirmowaniu życia!

Serdecznie polecam!

czwartek, 12 grudnia 2013

Mniej znaczy więcej – Brian Draper


Tytuł: Mniej znaczy więcej. Duchowość dla zabieganych
Autor: Brian Draper
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Udostępnienie: Sztukater
ISBN: 978-83-7785-170-8
Ilość stron: 176

Mniej znaczy więcej stoi od dziś na mojej półce zaraz obok innej, o podobnej tematyce  - Skup się!.
Oba tytuły to niewyczerpane źródło inspiracji i motywacji dla mnie – człowieka zabieganego, chcącego ciągle więcej, szybciej, bardziej. Niezmiennie jest to swoisty kopniak w tyłek, ustawiający mnie do pionu i przypominający o tym, co naprawdę się w życiu liczy. Mimo że świadomość tego, co najistotniejsze ciągle mam przed oczami, w erze konsumpcjonizmu i ogromnej zachłanności, często ciężko jest w odpowiedniej chwili przypomnieć sobie, że tak naprawdę ważniejsza jest jakość, nie zaś ilość, że nie muszę mieć wszystkiego i to natychmiast, że nie warto zaśmiecać sobie głowy bezwartościowymi treściami, podczas gdy chwila oczekiwania i refleksji, pozwoliłaby na uniknięcie wielu wpadek: czy to zakupowych, czy to czytelniczych, czy właśnie – duchowych.
O ile Skup się! skupiało się raczej na konkretnych wskazówkach, przepisach  i zadaniach do wykonania, by w cywilizacji instant pozwolić sobie na chwilę oddechu i wyciszenia, o tyle Mniej znaczy więcej jest raczej refleksją teoretyczną, która – owszem – prezentuje kilka pomysłów do wdrożenia w życie, ale bardziej skupia się na wyjaśnieniu problemu, przy użyciu wielu metafor i anegdot. Przyjmuje także formę – tak ją przynajmniej odczytuję – pogadanki uświadamiającej i dyscyplinującej, mającej wyzwolić nas spod jarzma rozgorączkowanej i zabieganej kultury Zachodu, zalewającej nas z niesłabnącą siłą.

Książa ta stara się wyodrębnić ze świata technologii, szumu informacyjnego i trwałego zalewu treściami dla nasz zupełnie zbędnymi to, co dla nas, konkretnie dla Ciebie, jest sprawą ważką i wartą uwagi. Próbuje odpowiedzieć na pytania i doradzić jak wyrwać się z obezwładniających pęt ciągłego i natychmiastowego uaktualniania statusów, sprawdzania skrzynki pocztowej, odczytywania SMS-ów, zerkania na krótkie i często kłamliwe artykuły, brania na siebie większej liczby obowiązków i projektów, niż jesteśmy w stanie zrealizować bez konieczności rezygnowania ze snu czy spotkań z przyjaciółmi albo też z chwili relaksu w sposób najbardziej nam odpowiadający. Na skutek życia we współczesnym świecie, coraz więcej ludzi niezdolnych do świadomego i w miarę możliwości zorientowanego na to, co wartościowe i konieczne życia, cierpi na załamania nerwowe, depresje i nerwice. Rozpadają się międzyludzkie więzi, a rodzi frustracja, smutek i permanentne poczucie, że nie jest się wystarczająco dobrym.
Draper radzi jak skutecznie temu przeciwdziałać.

I choć książka ta stanowi dla mnie ogromną wartość, nie sposób nie zauważyć, że jej końcówka jest już mocno przegadana i, jak sądzę, zbędna.
To właśnie pierwsze kilka działów świadczy o jej ogromnej sile, uczy zachwytów nad światem; obecności w teraźniejszości, a nie tylko biernego przelewania się przez kolejne dni, których nie dość, że nie przeżywamy w pełni, ale w oczekiwaniu na emeryturę, mającą być wyzwoleniem z okowów tego, co nieinteresujące, to jeszcze trwonimy ją na zajęcia frustrujące. Autor próbuje nauczyć nas jak nie dążyć do posiadania, jak sprawić, by mniej znaczyło więcej, jak przedłożyć jakość nad ilość, jak się dzielić i czerpać z tego radość, jak uporządkować swoją przestrzeń, zrezygnować z zadań i towarzystwa, które nas nie rozwijają, lecz wyzwalają negatywne emocje.
Dzięki tej książce będziecie mogli znaleźć swoje własne duchowe źródło energii i inspiracji, swój własny rytm, nauczycie się robić na raz jedną rzecz i dawać w niej z siebie wszystko, spróbujecie inaczej niż dotychczas spojrzeć na otaczających Was ludzi.
Warto poświęć jedno popołudnie swojego cennego czasu, by dowiedzieć się jak go rozmnożyć. Warto zajrzeć w głąb siebie, dokonać introspekcji i poznać swoje, nawet najgłębiej ukryte i najszczelniej chronione, myśli.


Przed Wami szansa, by coś zmienić.
Nie będzie łatwo – za pierwszym, drugim, a być może nawet za trzecim razem się nie uda. Warto jednak wciąż od nowa próbować i się starać. Efekty przekroczą Wasze najśmielsze oczekiwania. I choć będzie to metoda małych kroczków, nie wolno się zniechęcać. Mniej znaczy więcej.
Zrealizujcie ten plan, uporządkujcie myśli.


Jak więc chcesz przeżyć swoje życie?

Zawsze w biegu?

Ciągle niezadowolony?

Bezustannie chcąc więcej?

Oczywiście, że nie.[1]

W tych pytaniach, niestety, widzę siebie.
Od kilku miesięcy żyję w pogłębiającym się strachu: przed porzuceniem przez przyjaciół, przez tym, że nie spełnię oczekiwań i pokładanych we mnie nadziei, przed tym, że nie będę wystarczająco dobra, przed tym, że zostanę sama, przed samą sobą, przed wszystkim.



Lęki potrafią bardzo szybko się rozprzestrzeniać. Szepczą głośniej, niż większość z nas potrafi krzyczeć.[2]


Strachowi towarzyszą złość, bezsilność i niechęć do korzystania z czyjejkolwiek pomocy, a w konsekwencji frustracja. Kto chciałby tak żyć? Nikt. Zatem książka w ręce - czas na porządki.


[1] S. 27
[2] S. 65.

____

Recenzja książki Skup się!

http://shczooreczek.blogspot.com/2013/09/skup-sie-prosta-droga-do-sukcesu-leo.html?q=skup+si%C4%99


piątek, 6 września 2013

Skup się. Prosta droga do sukcesu – Leo Babauta


Tytuł: Skup się. Prosta droga do sukcesu
Autor: Leo Babauta
Wydawnictwo: M
ISBN: 978-83-7595-425-8
Cena: 19,90 zł
Ilość stron: 176
Rok wydania: 2012



(…) kiedy już to sobie uświadomisz, dojdziesz do logicznego wniosku, że skoro nie da się wszystkiego przeczytać i na wszystko odpowiedzieć, trzeba wybrać to, co najważniejsze i zrezygnować z całej reszty.

Trzeba zrezygnować z całej reszty. To bardzo ważne. Musisz to zrozumieć i się z tym pogodzić.[1]


Ponowoczesność to czas rozproszenia, w którym nasze życie zdominowane jest przez wszelkiego rodzaju przeszkadzajki, natłok wiadomości, szum informacyjny i życie w chronicznym stresie i podenerwowaniu – często nieuświadomionym.
Człowiek współczesny kształtowany jest na osobę zdolną wykonywać kilka czynności jednocześnie, produktywną i dyspozycyjną. Stałe podłączenie do sieci, mnogość powiadomień pojawiających się co kilka sekund i brzemię zadań do zrealizowania uniemożliwiają skupienie oraz relaks.
Osoba nastawiona na bycie możliwie jak najbardziej wydajnym, robi wszystko – na przekór chęciom – by swoją efektywność zmniejszyć.
Facebook włączony non stop, poczta informująca o nowych wiadomościach, Twitter, fora i inne rozpraszające uwagę strony sugerują, że musimy być ze wszystkim na bieżąco, bo bez tego świat przestanie biec wytyczonym torem. Rutyna, stałe czynności, wykonywane często z nadmierną nerwowością, z obowiązku, a nie z przyjemności – władają naszym życiem i sprawiają, że staje się one niekończącą się gonitwą. Jak często zdarza Wam się mówić, że chcecie, a nie musicie coś zrobić? Ilu z was czerpie z pracy prawdziwą radość? Ilu potrafi przekuć porażki w sukcesy? Ilu ma zdolność całkowitego sfokusowania się na jednej wykonywanej czynności? A ilu odkłada wszystko na później? Ile osób zwleka z realizacją zadań, przeglądając w nieskończoność ogłupiające strony, pod pretekstem rozluźnienia się i chwilowej przerwy? Czy mamy świadomość jak wiele zadań moglibyśmy sfinalizować wcześniej, gdybyśmy do wszystkiego podchodzili z zapałem, wyłączając się z sieci? Czy potrafimy uświadomić sobie ile wolnego czasu, samozadowolenia i sukcesów moglibyśmy zyskać?
Nadmiar informacji nie przynosi nic dobrego, wręcz przeciwnie – dekoncentruje nas i powoduje permanentną nerwowość. Niewielu z nas uświadamia sobie, jak trudno jest im się prawdziwie zrelaksować, rezygnując z kompulsywnego sprawdzania skrzynki mailowej, odczytywania powiadomień na Facebooku czy po prostu – podłączania się do sieci i wyłączenia wszelkich innych przeszkadzajek, z telewizorem na czele. Cisza przeraża, a mnogość narzuconych obowiązków nie zezwala na odpowiednie skupienie na jednym realizowanym celu. Na skutek tego zamiast rewelacyjnie wykonać jedno zadanie, ze średnim wynikiem wdrażamy w życie kilkanaście.
To wszystko – choć znane i często komentowane – przypomina Leo Babauta w swojej książce Skup się. Prosta droga do sukcesu. Rewelacyjna pozycja, która ma szansę realnie zmienić nasze życie. Zawiera szereg rad, gros propozycji do natychmiastowego wprowadzenia i setki doskonałych pomysłów. Możemy powiedzieć – żadna nowość. Owszem, a jednak – lektura tej książki to niezwykle ważny krok w stronę zmiany życia na mniej stresujące, efektywniejsze i spokojniejsze. To publikacja zbawienna, choć trudna: przyznanie się do pewnych niewygodnych spraw wymaga odwagi i wielkiej samoświadomości. Autor stawia nam pytania o manię natychmiastowego odpowiadania na rozmaite komunikaty, o życie sterowane potrzebami innych, o to dlaczego uważamy, że powinniśmy na wszystko reagować bezzwłocznie. Uczy ona działania przez niedziałanie, skutecznie namawia na wykonywanie zadań interesujących i realnie zmieniających nasze życie, daje impuls do przeznaczania czasu na rzeczy naprawdę wartościowe – pouczające filmy, ujmujące książki, ciekawe audycje, motywuje do trwałego odcięcia się od wszystkiego, co może nas rozpraszać, inspiruje do działania z nakazu pasji, zachęca do czerpania z życia przyjemności – na przekór pośpiechowi.

Dla mnie, w tym czasie, w momencie podejmowania wielu ważnych decyzji, ta książka okazała się zbawienną. Niepozorna,  w duchu minimalizmu, a wyjątkowo istotna.
Polecam ją każdemu, kto choć raz zapragnął życia wyłączonego ze współczesnej gonitwy za białym króliczkiem.


[1] Skup się. Prosta droga do sukcesu, Leo Babauta, s.46.