Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tolkien. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tolkien. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 lutego 2014

Mądrości Shire – Noble Smith


Tytuł: Mądrości Shire
Autor: Noble Smith
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Ilość stron: 232
ISBN978-83-63248-54-3
Cena: 32,90 zł

Pamiętacie ile razy zazdrościliście hobbitom ich spokojnego życia? Potraficie zliczyć westchnienia, towarzyszące wyobrażeniom o przytulnej norce pełnej jedzenia i ciepła, wspaniałych krajobrazach za oknem i grupą równie afirmujących życie osób, tworzących z Wami społeczeństwo?

Niziołki mimo ogromnej pracowitości, doskonale wiedzą, co to znaczy celebrować życie. Dzięki Noble’owi Smithowi także i my mamy możliwość zaczerpnąć z ich skarbnicy mądrości garść rad, które umożliwią nam spokojne i długie życie w zgodzie z sobą i światem.
Filozofia życia ulubionych postaci J.R.R. Tolkiena jest prosta i zamyka się w trzech słowach:
piwo, jedzenie i przyjaciele, które odtąd nie tylko hobbici będą w tej właśnie kolejności wymieniać trzy fundamentalne elementy ich codzienności.

Biorąc przykład z Sama, Froda czy Bilba, może stworzyć społeczność, w której będzie się żyło lepiej: opartą na familiarności; bliskości; codziennych przyjemnościach, takich jak wyciszające spacery; praca w ogródku, pozwalająca na życie zgodnie z naturą; a także posiłki spożywane zawsze w gronie najbliższych osób: tylko tak smakują wybornie!
Smith zwraca uwagę na to, by prawdziwy dom stworzyć wewnątrz swojego serca, które będzie przyciągać naszych przyjaciół otwartością i serdecznością.
Hobbici nie żyją jednak w całkowitej arkadii: także i u nich zdarzają się istoty podobne Gollumowi, które wysysają energię do życia. Na nich jedna także jest rada!

Za sprawą autora poznajemy nowy sposób na mierzenie bogactwa: nie złoto, lecz towarzystwo i wartościowe jadło będzie odtąd jego miarą!
Hobbici, to społeczeństwo, które dalekie jest od charakterystycznego dla dwudziestego pierwszego wieku pędu, pośpiechu i konsumpcjonizmu: one nauczą Cię dawać, zamiast brać; celebrować urodziny w sposób dla wielu z nas niewyobrażalny i czerpać z tego ogromną radość. Niziołki podpowiedzą Ci jak spać i dbać o siebie.
Rad na szczęśliwe i udane życie, prostych, jest naprawdę wiele – wystarczy znaleźć w sobie ziarenko odwagi i zacząć działać!

Książka wydana jest bardzo starannie – twarda oprawa, sielska okładka, poręczny format. Wielkim atutem jest także ton gawędziarski, nie zaś moralizatorski. Dzięki niemu pochłoniemy książkę w trymiga, mając jednocześnie poczucie dobrze zainwestowane czasu i… pełnego zrelaksowania. Już samo czytanie o szczęśliwym życiu daje niepomierne efekty!

Jeśli to nadal Cię nie przekonało, może skusi Cię test, znajdujący się na końcu ksiązki, badający Twoją „hobbitowość”? A może plan stworzenia ogródka na miarę prawdziwego niziołka?
Poczuj się jak Frodo, Sam czy Bilbo – bądź odważny w afirmowaniu życia!

Serdecznie polecam!

środa, 18 grudnia 2013

J.R.R. Tolkien – Upadek Króla Artura


Tytuł: Upadek króla Artura
Autor: J.R.R. Tolkien
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
ISBN: 9788378396574
Ilość stron: 284
Cena: 39, 90 zł

Nie dalej jak pięć lat temu świat obiegły informacje dotyczące odnalezionych w jednej z książek pochodzących z prywatnej biblioteki J.R.R. Tolkiena notatek, zawierających fragment poematu arturiańskiego jego autorstwa. Choć dzieło to nie zostało dokończone, wśród czytelników tego twórcy emocje wzięły górę. Z niecierpliwością oczekiwano premiery książki, która była już tylko kwestią czasu, a która miała stać się pośmiertną próbą zmierzenia się z własną legendą, a także ostatecznym potwierdzeniem nigdy niekwestionowanego talentu Tolkiena, jaki ten zaprezentował, oddając w ręce czytelników opis dziejów Śródziemia.

Upadek Króla Artura to napisany staroangielskim metrum poemat aliteracyjny, będący autorską wersją historii tego opiewanego przez podania władcy.
Tolkienowski wariant Artura zachowuje się nieco inaczej niż ten znany z pozostałych przekazów: podejmuje inne decyzje, a te prowadzą do odmiennych niż utrwalone w tradycji rozwiązań.
Choć tekst ów to ledwie zaczątek dzieła, które mogło stać się monumentalnym, już te fragmenty poświadczają o geniuszu autora. Niewątpliwy dar w konstruowaniu świata, niebywała zdolność do łączenia słów, dbałości o detale, zachowanie metrum bez straty dla warstwy fabularnej – takie umiejętności dane są jedynie największym mistrzom.
Legendy arturiańskie odcisnęły duże piętno na twórczości Tolkiena, a ich ślad odnajdujemy między innymi we Władcy Pierścieni, do którego to twórca ów przechwycił wiele motywów zaczerpniętych właśnie z podań, którym tak wiele analiz wcześniej poświęcił.

Publikacja wypuszczona na rynek przez wydawnictwo Prószyński i S-ka, nie jest jednak jedynie zapisem fragmentów poematu (ten zajmuje, bagatela, ledwie 83 strony! – w tym wersja oryginalna i polskie tłumaczenie), lecz w dużej mierze komentarzem syna twórcy – Christophera Tolkiena, będącym efektem mozolnej pracy i redakcji. On to najpierw podaje nam informacje wstępne dotyczące samego poematu i jego treści, a już po tekście właściwym dołącza obfite notatki, dotyczące roli tego gatunku w tradycji arturiańskiej, ewolucji poematu, dodatek o wierszu starooangielskim, a także rozważania na temat poematu nienapisanego i jego związku z koncepcją Silmarillionu. Do tego wszystkiego dochodzą przypisy i z samego tekstu autorstwa J.R.R. Tolkiena zostanie tak naprawdę niewiele. To w dużej mierze ogromne opracowanie, w mniejszej zaś treść właściwa, stąd warto wziąć to pod uwagę przy zakupie, by nie zostać rozczarowanym.
Tak naprawdę jednak, bez owych odautorskich dodatków, książka ta byłaby niepełna – by należycie docenić wartość Tolkienowskiego dzieła, należy dokładnie poznać zasady rządzące wierszem staroangielskim, a także fascynacje Mistrza. Wtedy dopiero będzie dam dana pełnia odbioru – zwłaszcza, jeśli zdecydujemy się na lekturę oryginału, niezwykle płynnego i rytmicznego, którego brzmienia nie byłoby w stanie oddać nawet najdoskonalsze tłumaczenie.
Polecam tę książkę wszystkim miłośnikom twórczości Tolkiena – dzięki niej wiele luk zostanie uzupełnionych. Bez wątpienia jest to świadectwo geniuszu autora Władcy Pierścieni, tak ważnego dla całej współczesnej fantastyki.

sobota, 1 grudnia 2012

Czerwona Mgła – Tomasz Kołodziejczak


Tytuł: Czerwona Mgła
Autor: Tomasz Kołodziejczak
ISBN: 978-83-7574-873-4
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Udostępnienie: Sztukater - dziękuję!
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 400



Czerwona Mgła, to jedna z najbardziej dopieszczonych i najdłużej wyczekiwanych książek ostatnich lat wydanych nakładem Fabryki Słów.
Tomasz Kołodziejczak, znany i ceniony polski pisarz science-fiction praz fantasy, to autor mający w dorobku książki takie jak Wybierz swoją śmierć, Krew i kamień, Wrócę do ciebie kacie (zbiór opowiadań), Kolory Sztandarów, Przygody rycerza Darlana, Schwytany w światła, Czarny Horyzont i Głowobójcy (zbiór opowiadań).
Czerwona mgła stanowi kolejna książkę będącą zbiorem krótszych form wypowiedzi, jakimi są opowiadania. Są to kolejno:
Piękna i graf
Nie ma mocy na docenta
Czerwona Mgła
Klucz Przejścia

Nie sposób nie zauważyć, że osobą niejako patronującą wszystkim opowiadaniom i przenikającą przez nie, często w dość symboliczny sposób, jest wielokrotnie wspominany na kartach książki J.R.R. Tolkien. To o nim pisze Kołodziejczak jako o tym najbardziej poczytnym, którego teksty znane są lepiej niż Biblia, to jego kreuje jako niedościgniony wzór wszystkich twórców, nie tylko tych piszących literaturę fantastyczną. Czerwona Mgła, to poniekąd próba korespondencji i gry z tekstami Tolkiena. Elfowie jawią się tutaj zupełnie inaczej niż w pierwowzorze, a cała rzeczywistość magiczna przeplata się z realną, przenosząc akcję na tereny dawnej Rzeczypospolitej. Prócz Elfów, nie zabraknie także i Balrogów, którzy staną przeciwko nim do boju. Zagrożeniem dla Rzeczypospolitej okaże się wróg odwieczny – wschód, którego ucieleśnieniem jest tytułowa Czerwona Mgła.
Atutem powieści jest połączenie standardowych elementów nowoczesności należących do znanego nam świata, z elementami świata magii – są to walki prowadzone przy użyciu karabinów maszynowych , ale też magii. Modlitw oraz bomb, ale i mieczy połączonych w boju z najnowszymi zdobyczami technologii. Sceny batalistyczne o wiele silniej konotują wojny średniowieczne, niż współczesne. Mimo pierwiastków nowoczesności, w czytelniku pozostaje niegasnące wrażenie rozdzierającej przepaści wielu wieków między nim, a bohaterami.
Podkreśla to również i magia, jednoznacznie kojarzona z wiekami ciemnymi, daleka od nowoczesnych sprzętów. Na kartach tej książki wcale nie zdziwi jednak elf przechadzający się z karabinem maszynowym. Kołodziejczak wyraźnie gra z konwencją, budując zarówno opisy typowo postapokaliptyczne, ale też nawiązujące do czasów dawnych, dzięki czemu jego tekst czyta się z prawdziwym zaciekawieniem. Wciąż jednak miałam wrażenie, że daleko książce tej do standardowego fantasy – kilkakrotnie wspominany Tokien sugerowałby więcej magii w tradycyjnym rozumieniu, a  mniej bitew i efektów domina ujętych na wskroś nowocześnie.
Czerwona Mgła z całą pewnością stanowi ciekawe doświadczenie czytelnicze, jednak na miano bardzo dobrego opowiadania zasługuje w moim przekonaniu jedynie tekst tytułowy. Jak na tak ważny dla wielu zbiór – trochę mało.
Jeśli jednak ciekawi Was taki sposób ujęcia Tolkienowskich bohaterów oraz jego świata w wersji postapokaliptycznej, książka ta nie zawiedzie Waszych oczekiwań. Ważne, by nie nastawiać się na fantasy tradycyjne. To raczej intertekstualne i silnie synkretyczne przedstawienie pewnych znanych elementów. Przeformułowanie znanego, unowocześnienie i całkowite zmienienie atmosfery.
Dla jakiej grupy odbiorców? Nie jestem ich w stanie wskazać jednoznacznie. Każdy z Was musi zastanowić się nad tym czego oczekuje, jak się zapatruje na taką literaturę i czy to na pewno coś dla niego. Nie każdemu bowiem sprawi przyjemność czytanie o elfach stojących na czele Rzeczypospolitej, nie każdy też zrozumie czemu takie pokazanie rzeczywistości miałoby posłużyć. Decyzję pozostawiam Wam i Waszej czytelniczej intuicji.

Ze swojej strony mogę ją polecić tym, którzy próbują szukać w literaturze fantastycznej powiewu świeżości, być może staną się nim dla Was właśnie opowiadania Kołodziejczaka.


sobota, 18 czerwca 2011

W poszukiwaniu króla - David C. Downing

Przy okazji recenzowania innej książki wydanej nakładem Wydawnictwa eSPe, wspominałam, że jest to jedna z tych oficyn, którą bardzo cenię, jako dystrybutora książek katolickich. Tym większa była moja radość i tym większe zdziwienie, gdy dostałam do recenzji W poszukiwaniu króla. Zastanawiałam się co takiego skłoniło wydawców do wzięcia jej pod swoje skrzydła.

Opis mnie zafascynował – książka traktuje o przygodzie w poszukiwaniu starożytnej relikwii jaką jest Włócznia Przeznaczenia, w której odnalezieniu ma pomóc interpretacja onirycznych marzeń Laury. Bohaterkę nęka powtarzające się zespolenie pięciu snów, w których odczytaniu pomoże nie kto inny jak Charles Williams – znamienita osobistość należąca wraz z C.S. Lewisem, J.R.R. Tolkienem i H.Dysonem do grupy Inklingów. Kim było to zgrupowanie ukrywające się pod tajemniczo brzmiącą nazwą?  W latach 30-tych i 40-tych była to nieformalna grupa intelektualistów oksfordzkich spotykająca się w pubach. Dyskutowali oni m.in. o wspólnych zainteresowaniach jakimi były legendy arturiańskie, a także prezentowali rozdziały książek, które właśnie tworzyli. Tym też sposobem pierwszymi „słuchaczami” Władcy Pierścieni stali się współtowarzysze i przyjaciele Tolkiena.

Gdzie w tym wszystkim chrześcijaństwo? Gdy na drodze Inklingów staje Tom i Laura [a może poprawniej byłoby powiedzieć: gdy na drodze Toma i Laury stają Inklingowie], rozpoczynają się pełne pasji rozmowy i poszukiwania źródeł mitu o umierającym Bogu, dyskusji o apateizmie, narodzinach wiary, sensie wojny, literaturze, a nade wszystko o odwiecznych poszukiwaniach mitycznych przedmiotów. Za przykład posłużył tutaj Święty Graal. Niestety, od kilku lat motyw ten konotuje dość kiepską w moim odczuciu powieść Dana Browna, jaką jest Kod Leonarda da Vinci. U Downinga jednak znajdziemy dobre rozwinięcie tematu, biorące za podstawę chrześcijaństwo. U Browna plan był zupełnie inny i opierał się na zburzeniu chrześcijańskich fundamentów wiary. W mojej głowie spotkały się więc sposoby interpretacji leżące na dwóch odległych biegunach i muszę przyznać, że to Downing, a nie cieszący się sporą [a czy zasłużoną?] popularnością Brown zdobył moje poparcie i uznanie. Ksiązka autora znacznie lepszych Aniołów i demonów była dla mnie irytująca i odpychająca, natomiast tekst Downinga stał się intrygującym i porywającym zaproszeniem do przygody w poszukiwaniu skarbów – historycznych i intelektualnych. Przygody, która z każdą przewracaną stronicą nabierała tempa…
Legendy celtyckie, jak i samo plemię Celtów od lat budzi we mnie wielkie zainteresowanie. Stąd też ksiązka ta stała się dla mnie dodatkową przyjemnością. Dzięki autorowi mogłam przenieść się na tereny niegdyś zamieszkiwane przez interesujące mnie ludy, podążać ich historią i wraz z bohaterami powieści dokonać odkrycia brzemiennego w skutki.

Ważnymi wartościami promowanymi przez autora są przyjaźń oraz wiara. Tekst obfituje w ciekawostki, będące sporą gratką dla fanów Inklingów, między innymi fakty z prywatnego życia Lewisa i Tolkiena, „zaplecze” ich znajomości. Do tego tło jakim jest II wojna światowa, rzuca zupełnie inne światło na historię króla Artura.

Lektura obowiązkowa dla fanów legend arturiańskich, poszukiwaczy przygód, miłośników Tolkiena, Lewisa, Williamsa. Dla pozostałych – również. Gwarantuję, że zostawia po sobie niezapomniane wrażenie.



5/6

Ksiązkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa eSPe.

Autor David C. Downing
Oprawa miękka
Ilość stron 272
Format 140x200
ISBN 978-83-7482-415-6
Rok wydania 011