Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rzym. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rzym. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 lutego 2016

Ani żadnej rzeczy – S. M. Borowiecky


Gdy na dachu Bazyliki Świętego Piotra ukrzyżowana zostaje kobieta, wydaje się, że historia się dopełniła. Tym bardziej, że słowa, które padają z ust to nic innego jak pozdrowienie hitlerowskie.

Zanim doszło jednak do tak okropnej zbrodni, życiem głównej bohaterki – Zoi, wstrząsnęło znacznie więcej wydarzeń. Kobieta ma 28 lat i na co dzień mieszka w Nowym Jorku, do którego uciekła, by zacząć nowe życie. Sprzedaje tam luksusowe rezydencje i prowadzi spokojną egzystencję, którą zaburza śmierć jej babki. Wezwana zostaje do Polski, by zidentyfikować jej ciało i podpisać konieczne dokumenty. Na miejscu okazuje się, że jest to jedynie wierzchołek góry lodowej, a dochodzenie w  sprawie śmierci jej babci doprowadzi nie tylko do Watykanu, ale także do czasów hitlerowskich Niemiec, których prawdziwa historia wcale nie musi być tą, którą znamy oraz dalej – do początków chrześcijaństwa i powstania tajemniczego Bractwa Chryzmonu.

Powieść ta utrzymana jest w dobrze znanej konwencji – opowieści, które mają znacząco wpłynąć nasze postrzeganie historii czy służyć ukazaniu niechlubnej prawdy o Kościele, to nie żadna nowość. Pomysł ten eksploatowany jest nad wyraz często, znajdując raz po raz grupę zainteresowanych nim odbiorców. Nie sposób ukryć, że bez względu na przekonania, tego typu beletrystykę czyta się nad wyraz sprawnie – ciekawy pomysł, chwytliwy, kontrowersyjny temat, garść umiejętności pisarskich i warsztatu – i książka mogąca znaleźć sporą grupę odbiorczą gotowa.

Nieco inaczej stało się w przypadku tejże, o której zaistnienie na rynku autorka musiała długo i ciężko walczyć. Doceniam determinację i pragnienie udowodnienia wartości swojej pracy, a także uparte dążenie do celu. Doskonale wróży to na przyszłość, tym bardziej, że takiego dobra z krytyki nie wyciąga zbyt wielu twórców – większość obraża się i milknie. S.M. Borowiecky ze swoich słabości uczyniła atut – i chwała jej za to. Nauka płynąca z porażek jest bezcenna, a utarcie nosa przeciwnikom i niedowiarkom budujące – zarówno dla twórcy, jak i późniejszych czytelników.

Jednym z nielicznych, za to wielkim minusem publikacji jest niewątpliwie korekta i redakcja, które poza nagminnym błędnym (nie)odmienianiem imienia Bruno, mniej więcej w połowie książki przysnęły na kilkanaście stron, pozwalając błędom szaleć i wariować po całej linii. Formy takie jak chrześcijanizm – hybryda ‘chrystianizmu’ i ‘chrześcijaństwa’ o, parafrazując wypowiedź, którą na stronie Poradni językowej zamieścił profesor Bańko, znikomym użyciu i niejasnej funkcji[1] czy całkowicie dowolna i swawolna pisownia słowa Kościół w odniesieniu nie do budynku, to jedynie przykłady językowej hulanki. O ile ‘chrześcijanizm’ ostatecznie mogłabym wybaczyć, wszak ścisłym błędem nie jest, o tyle braku odmian – nigdy. Utrudniało mi to znacznie lekturę i wybijało z  rytmu, który narzuciła autorka. Choć i tutaj nie obyło się bez wpadek – są miejsca, w które wkrada się chaos, w których dzieje się za dużo, za szybko, a pewne istotne dla zrozumienia toku myślenia bohaterów kwestie nie są wyjaśnione na początku, lecz dopiero znacznie później. Wszystko to jest jednak do nadrobienia, zwłaszcza, że mimo usterek powieść tę czyta się lekko i z zainteresowaniem.

Uważam, że złe opinie krążące w Internecie są mocno krzywdzące – książka nie zasługuje na tak ostrą krytykę, jakiej jest poddawana, choć faktycznie do bestsellera wiele jej brakuje. Wszystko to jest jednak do nadrobienia, szczególnie, że determinacja autorki jest naprawdę godna podziwu.

Zatem jeśli określenie, choć trochę na wyrost, to właściwie oddające intencję –  polski(a) Dan Brown – Was nie zniechęca, a wręcz przeciwnie – budzi zainteresowanie i frapuje, sięgnijcie po tę pozycję. 
Co prawda nie odmieniła ona mojego spojrzenia na historię i to, jak wpłynęła na dzisiejsze wydarzenia, co sugerował opis znajdujący się na okładce, lecz na pewno uprzyjemniła mi wieczór.


wtorek, 24 marca 2015

W Rzymie jak w domu – Rosita Steenbeek

Rzym jest jednym z  tych miejsc na ziemi, do których muszę pojechać, do którego tęsknię, a do którego wciąż nie było mi dane się wybrać. Od lat śledzę więc Wieczne Miasto na zdjęciach i w książkach. Szczególnie cenię przewodniki nietypowe, relacjonujące wizyty w  miejscach najczęściej pomijanych przez wycieczkowiczów. Jednym z nich jest W  Rzymie jak w  domu. Przewodnik po miejscach nieoczywistych Rosity Steenbeek. 

Już sam tytuł sugeruje, że szlak nie będzie wiódł przez Forum Romanum, Via Appia, Koloseum i Bazylikę św. Piotra. Wraz z  autorką dotrzemy w  miejsca niedostępne przeciętnym turystom, zmyślnie ukryte za murami tego wspaniałego miasta. Autorka jest holenderską pisarką, tłumaczką i autorką. Studiowała zarówno filologię klasyczną, jak i teologię. Ukończenie tych dwu kierunków otwiera jej w  Rzymie wiele drzwi – tym bardziej, że miasto to, obok Amsterdamu, stało się właściwie jej drugim domem.

Książka ta nie przypomina typowego przewodnika: nie ma tu informacji o noclegach, cenach, nie ma kredowego papieru typowego dla tej formy zachęcania do podróżowania. To bardziej opowieść o własnym wędrowaniu, pamiętnik z  podróży, relacjonowanie kolejnych dni, wizyt, spotkań z  interesującymi ludźmi (tu chociażby Fellini).

Prócz oczywistych opisów kolejnych eskapad, autorka sprawnie wplata w  narrację wiele miejscowych ciekawostek – tłumaczy między innymi pochodzenie określenia pieniądz nie śmierdzi, wskazuje na ojczyznę zawieszonej kawy, prowadzi nas szlakiem anegdot i podań. Z  książki wyziera autentyczność przeżyć i to wyróżnia ją na tle innych publikacji pretendujących do miana quasi-przewodnika – widać, że autorka żyje Rzymem, oddycha nim, zna go na wylot i potrafi swoją wiedzą i miłością się dzielić, zachęcając o wiele bardziej, niż zrobiłby to sztywny spis tego co należy zwiedzić i gdzie znajduje się główne wejście. Tutaj wchodzimy chyłkiem, skradamy się bokiem, odsuwamy pnącza, by odsłonić ukryte dla nieuważnych oczu wejścia, mieszkamy z  drugiej strony kościelnego witraża, obserwujemy nocne życie i całkowicie się w  nie angażujemy.

Steenbeek prowadzi nas tam, gdzie bez niej nigdy byśmy nie dotarli, mimo że niemalże wszystkie opisywane miejsca znajdują się w ścisłym centrum Rzymu, jak chociażby kocie forum czy podziemia Teatru Pompejusza. 

Polecam Wam gorąco tę podróż: i tym, którzy Wieczne Miasto już odwiedzali, by skonfrontować to co znane, z  tym co nowe, jak i tym, którzy swoją podróż dopiero planują – dzięki tej pozycji do planu swoich wędrówek będziecie mogli dodać sporo frapujących lokalizacji.

A samo wydanie? Cudowne! Uwielbiam Wydawnictwo Marginesy z estetykę wydań, za wspaniały dobór nieoczywistej kolorystyki, grę barwami i wzorami  - jest cudnie, przyciąga wzrok, kusi witalnością, energetyzuje.

wtorek, 17 grudnia 2013

Moja pierwsza mitologia – Katarzyna Marciniak


Tytuł: Moja pierwsza mitologia. Księga pierwsza
Autor: Katarzyna Marciniak
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Udostępnienie: Sztukater
ISBN: 978-83-10-12428-9
Ilość stron: 280
Cena: 49, 90 zł

Mity przeżywają dziś swoisty renesans. Mnogość filmów odtwarzających i reinterpretujących żucie starożytnych bogów, tytanów i herosów zalewa rynek, ciesząc się przy tym ogromnym powodzeniem. Wystarczy wspomnieć niedawny Gniew Tytanów i jego poprzednika, a także Percy’ego Jacksona, którego kontynuację jeszcze kilka tygodni temu mogliśmy obserwować na dużym ekranie. Stanowią one jednak wyłącznie pojedyncze realizacje w świetle całej famy produkcji, która zdaje się nie mieć końca.
Coraz rzadziej sięgamy dziś do mitologii spisanej, woląc posiłkować się gotowymi przedstawieniami treści.

Będąc dziećmi jednak, woleliśmy wysłuchiwać opowieści o Zeusie, Herkulesie i Posejdonie, które powoli spływały z ust rodziców, a które ci odczytywali z książek.
Moja pierwsza mitologia Katarzyny Marciniak, to wydanie zjawiskowe: przyciąga oko subtelną, pastelową, w duchu minimalizmu, piękną okładką, a ta jest jedynie zaproszeniem do o wiele bardziej uwodzącego wnętrza.
W krótkim słowie wstępnym autorka tłumaczy młodemu czytelnikowi czym są mity i mitologia, wyjaśnia jak żyło się w czasach sprzed ery Internetu i komputerów, jak przekazywano sobie wiadomości i opowiadano historie. Wspomina okres, kiedy ludzie dali się słowom czarować, bowiem ci, którzy się nimi posługiwali, robili to tak doskonale, że samym tylko mówieniem wywoływali głębokie emocje u audytorium. Streszcza ona także główne zagadnienia poruszane w książce, sygnalizuje kto będzie opowiadał i dlaczego akurat on.

Sama publikacja podzielona jest na dwie części, dotyczące innej problematyki. Są to: dzieciństwo bogów i ludzi (a w niej opowieść o Zeusie – jego narodzinach, później umizgach do przyszłej żony i in.; Posejdonie, Atenie, Artemidzie, Apollu, Aresie, Afrodycie i in.) oraz przygody herosów (a tutaj Herakles ze swoimi dwunastoma pracami, Tezeusz, Perseusz, Bellefront, Kadmom i Jazon).
Książka pisana jest bardzo prostym językiem, przez co będzie dla dziecka zrozumiała (co trudniejsze słowa zostały wyjaśnione). Starsi czytelnicy z powodzeniem mogą czytać ją samodzielnie, bogacąc przy tym swoją wiedzę o mitologii.
To, co cenne,to fakt, że opowieści te niczego nie przemilczają – jak np. zjadania przez Kronosa własnych dzieci – lecz wiele spraw eufemizują, przez co nie jawią się one jako brutalne, a wciąż oddają pożądane treści. Wszystko zostało dostosowane do odbiorcy, tak, by niczego nie uronił, ale też nie musiał się bać.
Każdej kolejnej historii towarzyszą dwa „dodatki”, którymi są: wyjaśnienie wyrażenia mającego źródło w mitologii (np. pyrrusowe zwycięstwo, tytaniczna praca, proteusz, argusowy wzrok i wiele, wiele innych), a także konkretne jego użycie, wyrażone poprzez króciutką opowiastkę osadzoną we współczesności, w którą wpleciony został omawiany związek frazeologiczny. Dzięki temu dziecko nie tylko poznaje znaczenie nowych słów i poszerza swoje słownictwo bierne, ale też automatycznie jest uczone jak przekuć je w czynne, poprzez konkretne zastosowania.

Oprócz świetnie opowiedzianych historii, na niepowtarzalność tej książki składają się także fenomenalne ilustracje. Regularne rysy postaci, ciepłe odcienie, dbałość o wizualizację każdego boga i towarzyszących mu atrybutów: o to wszystko zatroszczyła się Marta Kurczewska. Szata graficzna, której jest autorką niebywale przyciąga wzrok i zwiększa przyjemność lektury.
Wydanie jest bardzo dobre – twarda oprawa, świetnej jakości kartki, tradycyjny format. Jedynym minusem może być waga książki, która właśnie na skutek grubości oprawy i stronic, może okazać się dla dziecka bardzo ciężka, szczególnie w porównaniu z innymi publikacjami.
Jest to jednak cena, którą musimy zapłacić za doskonałą jakość, stąd też wcale bym się tym nie przejmowała.

Polecam tę książkę, stanowiącą kopalnię wiedzy o mitologii i języku z niej zaczerpniętym. Choć nie należy ona do najtańszych – zdecydowanie jest warta swojego kosztu.


czwartek, 28 listopada 2013

Szatan z papieskiego rodu. Prawdziwe życie Cezara Borgii - Arael Zurli



 Tytuł: Szatan z papieskiego rodu. Prawdziwe życie Cezara Borgii
Autor: Arael Zurli
Wydawnictwo: Bellona
Udostępnienie: Sztukater
ISBN: 9788311128361
Ilość stron: 448
Chociaż Borgiowie są rodem, nad którym od pokoleń pochylają się kolejni badacze i amatorzy historii, moją szczególną uwagę zwrócili oni wcale nie po książce Maria Puzo, lecz po emisji pierwszego sezonu serialu Rodzina Borgiów, emitowanego przez telewizję HBO.
Zrealizowany z rozmachem i dbałością o wysunięcie na pierwszy plan spiskowego charakteru rodziny, przyciągał mnie przed ekran telewizora z każdym kolejnym odcinkiem. Od tamtego czasu z uwagą śledzę kolejne publikacje i opracowania poświęcone tego nietuzinkowego rodu, wpisującego się w historię jako jedna z pierwszych rodzin o cechach mafijnych. Moją ulubioną postacią jest właśnie Cezar Borgia, któremu szczególną uwagę poświęciła Arael Urli, podejmując się napisania powieści inspirowanej jego życiem. Ta zbeletryzowana biografia to prawdziwe novum  jeśli idzie o zakres opracowań dotyczących jednej z mroczniejszych postaci renesansu, uwikłanej w sieć intryg i spisków. To on dał początek czarnej legendzie rodu Borgiów, na stałe zapisując go w historii kultury i Kościoła w poczet kontrowersyjnych i dalekich od ideałów rodzin papieskich, a jednak tak zgodnych z tendencjami podówczas panującymi.


Zurli na stałe mieszaka w Krakowie. Jest edytorem i muzeologiem, a w wolnych chwilach para się malowaniem obrazów i tłumaczeniem poezji z kilku języków. Jest autorką deklarującą większą przychylność czasom renesansu niż współczesnym, choć nie sposób nie zauważyć między nimi podobieństw, szczególnie zaś jeśli idzie o intrygi i afery toczące świat polityki oraz duchowieństwa.

Czasy, w jakim przyszło żyć Borgiom były czasami sprzyjającymi tworzonej wokół rodziny legendy – intrygi, plotki i przekłamania, spowodowały, że dziś nie sposób oddzielić nam prawdy na ich temat od fikcji tak silnie podkoloryzowanej, że często nie sposób uwierzyć, by tak barwne postaci rzeczywiście chodziły po tym padole. Sposób funkcjonowania legendy o Borgiach w kulturze, sprzyja tworzeniu powieści fikcyjnych, inspirowanych wydarzeniami autentycznymi, ale też próbom ponownej rekonstrukcji wydarzeń autentycznych z domieszką fikcji. Historia tego rodu, to doskonały materiał na powieść sensacyjną, wszak roi się w niej od typowego dla gatunku obwarowania fabularnego – morderstwa, przekupstwa, wiarołomstwa, spiski, płomienne romanse, symonia, nepotyzm, obłuda, kazirodztwo, fałsz, makiawelizm – wymieniać można by długo, a środków służących zdobyciu władzy i większych wpływów wcale nie zaczęłoby ubywać. Nie dziwi więc, że tak chętnie historia Borgiów wykorzystywana jest za materiał filmowy – na ekranie ich rządy prezentują się bowiem nadzwyczaj imponująco. Niestety – gros produkcji utrwala błędne i stereotypowe przekonania.

Stąd też moje wielkie uznanie dla pracy Zurli, która w momencie największej dziś fali popularności tej tematyki, podjęła się próby zarysowania jej w świetle prawdy historycznej, bez przekłamań, z dbałością o autentyczność każdego detalu, każdego epizodu. By lektura była ciekawsza, ubrała ją w piórka powieści, którą czyta się nadzwyczaj szybko i z ogromną uciechą.
Choć całość prezentuje wydarzenia prawdziwie mające miejsce, opowiedziana jest z perspektywy postaci fikcyjnej, Diamanta di Romy, przyjaciela Cezara, niemalże nie odstępującego go na krok. Jest to jednak jedyna postać fikcyjna.

Cezar Borgia był postacią nietuzinkową i szalenie interesującą. Oczywiście,  był to nieślubny syn Rodriga Borgii, który wbrew własnym ambicjom został w młodym wieku mianowany kardynałem. Jego prawdziwym pragnieniem było dowodzenie papieskimi wojskami, wciąż jednak, mimo podejmowanych wciąż na nowo prób zdobycia w tym względzie przychylności ojca, ten daleki był od udzielenia zgody. Dopiero po kilku latach porzucił szatę kardynalską i objął dowództwo, pokazując jak bardzo jest pod tym względem utalentowany.
Tyle fatów, znanych z każdych opracowań. Czym jednak wyróżniał się Cezar, co czyniło go tak wielce interesującym? Znany był on pod pseudonimem Il Valentino i zasłynął jako mężczyzna porywczy, nieobliczalny, zazdrosny, a przy tym mściwy i zmyślny w wymyślaniu zemsty. Do każdego celu dążył bez względu na środki – sposób działania znany z Księcia Nicollo Machiavellego. Nieprzypadkowa to zbieżność, bowiem to właśnie Cezar był inspiracją do napisania tego uznanego tekstu. Z czasem Il Valentino stawał się coraz bardziej nieobliczalny, na co ogromny wpływ miał postępujący syfilis, czyniący z niego diabła w ludzkiej skórze – jeszcze bardziej brutalnego i mściwego.

Książka ta przybliża jednak nie tylko rys Cezara, ale również Rodriga oraz Lukrecji.
Wszystkie postaci pojawiające się w książce zostały przedstawione bez koloryzowania i przekłamań, a jednak wielu czytelnikom może wydawać się, że obraz bohaterów jawi się jako wybielony i niezgodny ze znaną do tej pory wersją prawdy. Wynika to właśnie z fałszywego obrazu rodu, pokutującego w świadomości wielu z nas.
Zachowanie rodziny bowiem, niczym nie różniło się od typowych zachowań renesansu – w duchowieństwie panował ogólny zwyczaj rozwiązłego prowadzenia się i braku jakichkolwiek pruderii, nikt nie krył się ze swoimi kolejnymi kochankami, uznając swój sposób postępowania za coś całkowicie naturalnego. Stąd też dziwi czarna legenda narosła akurat wokół Rodriga i jego najbliższych, którzy w sposobie działania niczym nie odstępowali innym ludziom swej epoki. Wówczas ich zachowanie wcale nie szokowało, lecz uchodziło za coś rozwiązłego, aczkolwiek akceptowalnego.

Podobnych zaskoczeń będzie w tej książce wiele. I choć nie znajdziemy z niej fikcji, znajdziemy za to fascynujący obraz prawdziwych wydarzeń, o których czyta się z równym zainteresowaniem.
Polecam serdecznie!

niedziela, 2 grudnia 2012

Dzień w muzeum, czyli opowieść Caiusa Probinusa o życiu w starożytnym Rzymie – Monika Rekowska-Ruszkowska

Tytuł: Dzień w muzeum, czyli
opowieść Caiusa Probinusa o życiu w starożytnym Rzymie
Autor: Monika Rekowska-Ruszkowska
Wydawnictwo: Novae Res - dziękuję!
ISBN: 978-83-7722-186-0
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 128


Książka Moniki Rekowskiej-Ruszkowskiej, to doskonale pomyślane połączenie nauki z przyjemnością. Publikacja ta nie tylko promuje wizyty w muzeach i przedstawia je jako niezwykle ciekawe, ale też uczy daleko więcej niż szkolne podręczniki o życiu w starożytnym Rzymie.
Przedstawienie historii z perspektywy dziecka stanowi doskonałe dopełnienie i wpływa na atrakcyjność snutej opowieści.
Rekowska-Ruszkowska zabiera młodego czytelnika na wycieczkę o muzeum, gdzie ten spotyka pełną zapału przewodniczkę, która w odróżnieniu do zrzędliwej nauczycielki, pozwala dzieciom dotykać eksponatów, cieszyć się z obecności w tym miejscu kultury i chłonąć wszystko, co ma do zaoferowania. Jej opowieść o starożytnym Rzymie jest przy tym na tyle interesująca, że zaciekawia nawet największych sceptyków i pierwszych wrogów tego typu wycieczek i lekcji edukacyjnych.
Równolegle do opowieści snutej w czasie rzeczywistym, autorka wprowadza w swojej książce elementy fantastyczne – jedna z dziewczynek po dotknięciu urny dziecka, zaczyna słyszeć głos pochowanego w niej chłopca – Caiusa. Chłopak ten staje przed nią niczym żyw, dopowiadając co ciekawsze historie o życiu w starożytnym Rzymie, uzupełniając tym samym wywody przewodniczki. Pokazuje jej on jak wyglądało życie przeciętnego dziecka, czym się zajmowało, w  co grało, jakie nosiło stroje, co go fascynowało, co było jego rozrywką, a co prawdziwą udręką. Opowieść snuta przez kogoś, kto był uczestnikiem wydarzeń, o których opowiada, była dla Zuzy niesłychanym przeżyciem. Chłopiec, którego poznała stał się jej prawdziwym przewodnikiem, którego słuchała z należytym zainteresowaniem.

Dzięki połączeniu tych dwu przestrzeni, książka ta nabiera całkiem innego kształtu. Jest pełnowymiarowa, uzupełniona zarówno o wiedzę podręcznikową, jak i tę spoza kanonu – dla dzieci ciekawych i bardziej zainteresowanych tematem. Snucie narracji z perspektywy dziecka, z całą pewnością ułatwi najmłodszym odbiór – o wiele łatwiej słucha się bowiem rówieśnika, którego słowa zawsze okazują się daleko bardziej interesujące i szczere niż słowa nawet najlepszego przewodnika czy nauczyciela.
Zapamiętaniu wszelkich informacji zawartych w tej książce służą dołączone do niej quizy, testy i innego typu zadania, które co rusz przeplatają narrację, by na bieżąco utrwalać zdobytą wiedzę. Książeczka kończy się testem z całości, a także zawiera grę planszową.

Nie sposób przecenić jej walorów edukacyjnych. Dla wielu uczniów lekcje o starożytności stanowią prawdziwą katorgę, z tą książką rzecz na pewno będzie się  miała inaczej. Caius zapewni im informacje  z pierwszej ręki, podane w sposób ciekawy i przystępny, a barwne ilustracje podziałają na wyobraźnię i pomogą unaocznić gros opisywanych kwestii. Wielu uczniów na pewno zdziwi się jak niewiele zmieniło się w sferze gier i rozrywek od czasów starożytnego Rzymu.
Polecam tę lekturę każdemu, kto pragnie przybliżyć najmłodszemu czytelnikowi historię starożytnego Rzymu. Książeczka ta może być przydatna zarówno rodzicom, jak i nauczycielom, a niewątpliwie stanowić będzie inspirację również dla przewodników.

wtorek, 14 sierpnia 2012

Koriolan – William Szekspir + Koriolan Ralpha Fiennesa



Tytuł: Koriolan
Autor: William Szekspir
Wydawnictwo: Znak
Ilość stron: 240
Rok wydania: 2003
Cena: 28 zł
ISBN 83-240-0283-9

O tym, że Szekspir od wielu lat zasiada w panteonie moich ulubionych twórców, wspominałam już nie raz. O tym, że za każdym razem czytając jego sztukę lub widząc jakąś jej adaptację, odkrywam go na nowo – również.
O tym, że zdecydowanie bardziej przemawiają do mnie jego tragedie niż komedie – też.
Nikogo z Was pewnie więc nie zdziwi, gdy pozachwycam się troszkę nad Koriolanem, przypominając także o ubiegłorocznej uwspółcześnionej adaptacji filmowej, będącej reżyserskim debiutem Ralpha Fiennesa, którego notabene, jako aktora bardzo cenię i podziwiam. A mój podziw wzrósł po wielokroć właśnie za sprawą kolejnej próby przeniesienia Szekspira na duży ekran.
źródło

Żeby nie być gołosłowną, przypomnę Wam fabułę tej tragedii, posiłkując się tłumaczeniem Stanisława Barańczaka.
Powstanie Koriolana datowane jest na rok 1607, a książka ta oparta jest na trzech innych tekstach kultury:  Życiu Koriolana, fragmencie Żywotów równoległych Plutarcha oraz na Ab Urbe condita Liwiusza.
Jej bohaterem jest wybitny rzymski żołnierz, Kajus Marcjusz, który wykazując się swoją niezłomnością i odwagą, zyskał przydomek Koriolan, gdy szturmem zdobywa Koriole.
Mężczyzna ów od lat toczy zaciekłą wojnę z innym przywódcą – Aufidiuszem, stojącym na czele armii Wolsków. Ich potyczki zawsze kończą się zwycięstwem Marcjusza, co dla jego przeciwnika jest powodem rosnącej nienawiści.
W pewnym momencie lud rzymski oskarża Koriolana o brak zapasów zboża w Rzymie, które zostały odebrane jego mieszkańcom, budząc tym samym zamieszki i bunt przeciwko Marcjuszowi. Konflikt podżega złe traktowanie ludu przez zainteresowanego, który od dziecka wytrenowany na wojownika, a nie na mówcę zachowuje się arogancko, traktuje lud jako nic niewartych przypadkowych ludzi, którzy nie reprezentują sobą nic. Mimo swego zachowania, przyjaciel Koriolana, Meneniusz, próbuje uspokoić lud i pozyskać dla Koriolana głosy w wyborach na konsula. Gdy już mu się to udaje, zazdrośni trybuni, Brutus i Sycyniusz, pałający do Marcjusza nienawiścią, postanawiają zacząć podżeganie ludzi, mające doprowadzić ostatecznie do wygnania obrońcy Rzymu.
Tak też się dzieje i to właśnie staje się przyczyną klęski Rzymian. Marcjusz wyrzeka się wszystkich przydomków i łączy swoje siły z odwiecznym wrogiem – Aufidiuszem, po to, by w ramach zemsty podbić niewdzięczne miasto i pokazać ludowi, co sam sobie zgotował.
Wtedy też następuje prawdziwy pokaz sił, a u Marcjusza gości wielu posłów, próbujących go przekonać, by zaniechał swoich działań.
źródło

Tragedia Szekspira, to kolejna genialnie ukazana historia stosunków społecznych, różnic między plebsem a patrycjuszami, ukazująca zarzewie konfliktu i podatność prostego ludu na manipulacje. To także, a może przede wszystkim, opowieść o zemście i nienawiści, która powodowana upokorzeniem sprawia, że nic nie jest w stanie jej zatrzymać i przejednać. To opowieść o niewdzięczności, ale też o złym traktowaniu ludzi prostych, o wynoszeniu się na piedestał i uznawaniu za kogoś lepszego. To wreszcie opowieść o silnych jednostkach i ludzkich namiętnościach, a także relacji matka-syn.
Koriolan to postać nietuzinkowa – nie wiadomo do końca, jak go oceniać i co nim myśleć. To też cecha charakterystyczna dzieł Szekspira – nie podaje on rozwiązań na tacy, nie kreśli bohaterów jednoznacznych, unika oceniania i jasnego podziału na dobro i zło.
Marcjusz bowiem,  to postać nie tylko przesadnie dumna, wyniosła i z zawziętością pielęgnująca nienawiść, lecz także jednostka zajadle walcząca w imię swojej ojczyzny, która nie chce wykorzystywać swoich wpływów do celów politycznych. Brakuje mu jednak ogłady, co czyni go mało sympatycznym. Nie jest to jednak bezuczuciowy robot zaprogramowany li wyłącznie na zemstę.
To osoba, którą targają sprzeczne emocje, nieprzenikniona i niedefiniowalna.

źródło
Ekranizacja Fiennesa z kolei to próba przeniesienia historii w realia współczesne, z zachowaniem oryginalnego tekstu. Fiennes wykorzystuje w swojej opowieści konflikt bałkański, rewelacyjnie ukazując machinerię polityki.


Oczywiście, wiele rzeczy jest poprzez to przeniesienie niejasnych i niespójnych. Moja siostra, oglądająca ze mną film, bardzo długo nie potrafiła się zorientować o co chodzi, co spowodowane było jej nieznajomością Szekspirowskiego Koriolana.  Z tego też powodu, lepiej najpierw sięgnąć do pierwowzoru, by później ze spokojem podziwiać fenomenalną grę aktorską.  Fiennes swoją kreacją zachwyca, udało mu się stworzyć postać dumną, autorytarną, nieprzejednaną, zaciętą. Każdy jego krzyk, powodował przechodzenie ciarek po ciele.
Dla tej gry – warto film obejrzeć.
Wolę adaptacje klasyczne, zachowującą wszystkie elementy, bez prób ich uwspółcześniania, jednak tej wersji warto się przyjrzeć, chociażby w celach poznawczych i porównawczych. Większą gratką będzie ona jednak dla osób znających lekturę, ale też dla lubujących się w krwawych scenach i doborowym aktorstwie – odegranie głównych ról spoczęło bowiem w rękach Fiennesa, Butlera i Redgrave – majstersztyk. To wbrew pozorom wielkie widowisko teatralne, wykorzystujące wszelkie dostępne środki, by stworzyć coś niesztampowego. Ktoś może powiedzieć – ot, zwykła historia wojenna. Nie wtedy, gdy zna się pierwowzór.

Polecam zarówno tekst Szekspira, jak i adaptację Fiennesa. W tej właśnie kolejności.









niedziela, 26 lutego 2012

Rzym – Agnieszka Masterniak



Rzym od zawsze wzbudzał podziw i szacunek wielu.
Od tysiącleci jest miejscem pielgrzymek tłumów. W tej kwestii po dziś dzień niewiele się zmieniło – od przodków różnią nas jedynie środki transportu i sposoby przemieszczania się po Wiecznym Mieście. Posiadamy także coś czym oni nie dysponowali – przewodniki.
Zapraszają nas one do zwiedzania Rzymu, sugerują miejsca, w których koniecznie musimy się znaleźć oraz zawierają praktyczne wskazówki przydatne przy podróżowaniu.

Agnieszka Mastreniak jest autorką informatora z serii „Przewodnik-celownik. Trafiaj bezbłędnie” wydanego nakładem oficyny Bezdroża.
Przewodnik ten jest bardzo poręczny – doskonale sprawdzi się jako towarzysz podróży, którego możemy schować właściwie wszędzie – rozmiar jest standardowy, okładka miękka, co sprawia, że jest on lekki, a to podczas wielogodzinnego wędrowania może okazać się fundamentalne.

Zaletą jest także legenda – jej objaśnienie znajduje się na zakładce okładki, dzięki czemu możemy zaglądać do niej bez konieczności wracania do początku publikacji.

A co znajdziemy w środku?
Przewodnik składa się z pięciu zasadniczych części, na które składają się: Indeks atrakcji turystycznych, atlas Rzymu, historia Rzymu, atrakcje Rzymu oraz informacje praktyczne.

Atrakcje turystyczne w indeksie uporządkowane zostały alfabetycznie, dzięki czemu odnalezienie strony z interesującym nas obiektem stanie się łatwiejsze. Przy każdej nazwie odnajdziemy odpowiednie znaki, których objaśnienia dostarczy nam legenda – w dużej mierze ułatwi to dobór atrakcji podróżnikom preferującym wędrówki tematyczne. Nie będą oni musieli przewertować całego przewodnika, by odnaleźć pożądane miejsce, lecz będą mogli odszukać je przy pomocy indeksu.

Atlas Rzymu zawiera bardzo dokładne mapki, z oznaczeniem nazw wszystkich większych ulic. Są na nie naniesione także wszystkie opisane w przewodniku miejsca dla odwiedzających, a także placówki takie jak restauracje czy kawiarnie. Nie brakuje tutaj nawet umiejscowienia stacji benzynowych, czego wielu przewodnikom brakuje, a co często okazuje się sprawą kluczową. Atlas zamyka indeks ulic wraz z odsyłaczami do konkretnego miejsca na mapie.


Historia Rzymu, to bogato ilustrowana część przewodnika, zawierająca podstawowe informacje o dziejach Wiecznego Miasta. Znajdziemy tu między innymi wzmianki o pradziejach, początkach miasta, okresach rzymskich podbojów, a także o podziale Cesarstwa Rzymskiego czy S.P.Q.R. Wszelkie informacje są oczywiście podane w pigułce – nie jest to obszerna lekcja historii, lecz zasygnalizowanie najważniejszych dla tego miejsca wydarzeń i króciutkie ich przybliżenie.

Atrakcje Rzymu to część, składająca się z opisu konkretnych miejsc, które warto odwiedzić podczas swojej wizyty w mieście. Do każdego opisanego zabytku [podana zostaje nazwa polska i łacińska] dołączona jest fotografia oraz dokładne umiejscowienie, linie środków komunikacji, którymi możemy do niego dotrzeć, numer kontaktowy, godziny otwarcia, a nawet aktualny cennik. Dodatkowo przy prawie każdym obiekcie odnajdziemy odsyłacz do miejsca na mapie.
Choć wydawać, by się mogło, że nie znajdziemy tu zbyt wielu informacji [opis każdego z miejsc zajmuje nie więcej niż pół strony],to rzeczywistość okazuje się zgoła inna. W przewodniku tym odnajdziemy wszystko, co będzie nam potrzebne do sprawnego przemieszczania się po mieście.


Część ostatnia, to Informacje praktyczne. Autorka zamieściła tutaj informacje o noclegach [w tym placówkach polskich, kempingach, schroniskach młodzieżowych, kwaterach prywatnych i in.], wyżywieniu, dobrych miejscach na zakupy oraz wiadomości o komunikacji. Nie brakuje tutaj specjalnie wyróżnionych informacji niezbędnych dla osób niepełnosprawnych czy wiadomości na temat dostępu do Internetu. Przewodnik posiada także listę ośrodków kulturalnych i rozrywkowych; ważne adresy i telefony oraz minisłowniczek polsko-włoski, a w nim zwroty przydatne podczas pytana o drogę, nazwy liczebników, niezbędne słówka oraz podstawowe zwroty i najważniejsze napisy pojawiające się w odwiedzanych miejscach.

Rzym, to przewodnik godny polecenia.
Kolorowe fotografie, przejrzysty system odsyłaczy oraz dokładna mapka i leksykon nazw sprawią, że nasze podróżowanie po Wiecznym Mieście będzie czystą przyjemnością.

Jeśli wybieracie się w podróż, a nie macie jeszcze swojego książkowego przewodnika – warto zaopatrzyć się w publikację wydawnictwa Bezdroża.