wtorek, 13 listopada 2012

Drood – Dan Simmons

Tytuł: Drood
Autor: Dan Simmons
ISBN: 978-83-7480-268-0
Wydawnictwo: MAG - dziękuję!
Rok wydania: 2012
Cena: 69 zł
Liczba stron: 832
Niewiele powstaje dziś książek, które można by określić mianem rzetelnych.
Coraz częściej pisarze idą na łatwiznę, ciągną dobrze sprzedający się wątek, robią z przyzwoitych tekstów tasiemce bez ładu i składu, licząc na naiwność czytelnika.

Na całe szczęście, w kakofonii publikacji słabych, wciąż można odnaleźć książki naprawdę zajmujące, napisane z sercem, rzetelnie, płynnie, takie, w których nawet momenty bez akcji nie jawią się jako nużące, bo – czy to w ogóle dziś jeszcze się zdarza? – rekompensują je piękne, bogate językowo opisy.
Dan Simmons, amerykański pisarz science fiction, skłaniający się także ku takim gatunkom jak fantastyka czy horror, w tekście Drood, wykorzystał elementy przynależące do każdej z wymienionych form literackich, tworząc tym samym dzieło nietuzinkowe i na długo zapadające w pamięć.

Postać Drooda, wprawny czytelnik miał okazję poznać za sprawą jednej z powieści Charlesa Dickensa – Tajemnicy Edwina Drooda, która to staje się, notabene, jedną z bohaterek książki Simmonsa.
Tekst stworzony przez Dickensa okazał się być publikacją najważniejszą, tą za sprawą której przeszedł on do legendy, podobnie jak samo dzieło. Niedokończone, pisane w odcinkach, tajemnicze, szeroko komentowane, a także – w jakiś niewypowiedziany sposób związane ze śmiercią samego twórcy. Nie dziwi więc, że dzieło to doczekało się szeregu kontynuacji, alternatywnych zakończeń, wyjaśnień, pisarskich prób wypowiedzenia tego, czego nie udało się dokończyć samemu autorowi.

W postaci Drooda upatrywano równie tajemnicze indywiduum. Katastrofa kolejowa, w której miał wziąć udział Dickens 9 czerwca 1865, stała się dla niego datą graniczą – początkiem końca, a jednocześnie wstępem do koszmaru i, według Simmonsa, znajomości z tą zagadkową i troszeczkę zakulisową postacią. Amerykański pisarz całe swoje ponad ośmiuset stronicowe dzieło zasadził na jednym słowie: zagadka.

- Po prostu Drood... - powtórzyła Sal. - Emma laskarka twierdzi, że był kiedyś żeglarzem; Yahee, który jest straszy niż matka Abdallah i cały świat, mówi, że wcale nie był żeglarzem, tylko dawno temu przypłynął tu na jakimś statku jako pasażer. Może to było sześćdziesiąt lat temu, a może i sto. Są jednak zgodni, że przypłynął z Egiptu...[1]

Narratorem powieści jest Wilky Collins, inny znany pisarz swoich czasów, obok Dickensa, a jednocześnie jego wieloletni przyjaciel i współpracownik. Wydarzenia spisane są w formie memuaru, mającego ukazać się wiele lat po śmierci obu mężczyzn i dotrzeć właśnie do nas – czytelników XXI wieku, którzy nie pamiętają już Londynu wyłaniającego się z oparów opium. Pamiętnik ów pisze się niejako sam – wydarzenia przyciągają czytelnika, który ma wrażenie, że podobnie jak bohaterowie Simmonsa, stał się nieświadomą ofiarą mesmeryzmu poddaną hipnotycznemu transowi.

Znacie to skupienie uwagi, pozwalające wyłączyć dopływ wszelkich bodźców zmysłowych, z wyjątkiem słów ogarnianych oczami, które przychodzi, kiedy bierzemy się za dobrą książkę?
-No pewnie! - wykrzyknął Dickenson. - Świat po prostu znika. Wszystkie inne myśli znikają! Zostają tylko widoki i dźwięki, i bohaterowie, i świat stworzony dla nas przez pisarza! Równie dobrze człowiek mógłby zostać znieczulony na przyziemny świat wokół nas. Wszyscy czytelnicy tego doświadczają. [2]

Co ciekawe, książka ta, nie jest jedynie opowieścią o Dickensie i jego najgłębiej skrywanym sekrecie; nie jest tekstem wyjaśniającym sens znajomości z Droodem i jego proweniencję; jest także, a może nade wszystko bogatą panoramą XIX wiecznej Anglii, wraz z wszystkimi zwyczajami z nią powiązanymi. To przegląd Londynu takiego, jakim był: sfery dżentelmenów, raczących się fajkami w domowym zaciszu, wyjeżdżających w literackie trasy; ale też biedoty podmiejskiej, skrywanej głęboko w podziemiach tworzącej się aglomeracji, uciekającej od codziennych trudów, dogorywającej w mrokach i oparach najlepszego, ale też najniebezpieczniejszego opium, pod rządami enigmatycznego i niezbadanego Drooda. Drooda-fantazji? Drooda-człowieka? Kim tak naprawdę jest ta postać, ukazująca się tylko nielicznym, oskarżona o setki bestialskich mordów i czego oczekuje od jednego z najwybitniejszych pisarzy wszech czasów?
Czy jest jedynie wytworem wyobraźni twórcy o niepohamowanej wirtuozerii słowa, ale też hołubiącego fantazję, a na dodatek – co nie wydaje się być bez znaczenia – uzależnionego od coraz silniejszych dawek laudanum? Czy jest efektem hipnozy, której poddał swojego przyjaciela Dickens coraz mocniej interesujący się sprawami mesmeryzmu? A może jest to postać z krwi i kości, faktyczny kapłan egipskich wierzeń, pragnący przejąć władzę nad światem? Czytelnik do końca nie wie, w jakiej przestrzeni się znajduje – czy jest świadkiem streszczenia wydarzeń faktycznie mających miejsce, bogato udokumentowanych; chociażby poprzez przytaczanie fragmentów biografii osób istniejących, czy też przebywa właśnie w sferze fantasmagorii i wyobrażeń utalentowanego twórcy, z bogatą wyobraźnią, którą bez trudu potrafi przekuć w historię sprawiającą wrażenie autentycznej.
Wiarygodność w tej książce podważana jest po wielokroć: i to wiarygodność samego narratora, ale też Dickensa, którego wypowiedzi traktowane są jako kolejna sztuczka wielkiego mistrza.

Drood, to wileki dyskurs fikcji i realności, zacieranie granic między dziełem literackim, a tekstem będącym relacją z wydarzeń, a nade wszystko to niezwykle sprawnie napisana powieść, oddająca ducha XIX-wiecznego Londynu i nad wyraz wciągająca.

Simmons, staje się znakiem jakości i gwarancją dobrze spędzonego czasu przy lekturze.
Gorąco polecam!

____
[1] Drood, Dan Simmons, MAG, 2012, s. 92.
[2] Tamże, s. 251.

poniedziałek, 12 listopada 2012

Miecz – Timo Parvela


Tytuł: Strażnicy Sampo I. Miecz
Autor: Timo Parvela
Wydawnictwo: Kojro - dziękuję!
ISBN: 978-83-928235-2-0
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 200
Cena: 36,49



Miecz, to pierwsza część trylogii Strażnicy Sampo, będącej zapisem przygód grupy dziewczyn i chłopaków wciągniętych w walkę o przedmiot, mający przynosić szczęście i dobrobyt. Jego magiczne właściwości znane są od wieków, dlatego też wielu pragnie go zdobyć i wykorzystać do własnych celów.
Seria ta oparta jest na motywach fińskiego eposu Kalevala, jest jednak współczesną wariacją na jego temat, przeniesieniem mitu na rzeczywistość współczesną i problemy bieżące. Timo Parvela niezwykle zręcznie dokonał tego przeniesienia, zaszczepiając tym samym wrażenie uniwersalności samego mitu i jego znaczenia także i dziś.
Kalevala, dosłownie Kraina Kavela, ważnego bohatera dla Finów, ale także pozostałych ludów bałtyckofińskich, to poemat, w którego skład wchodzą pieśni ludowe oraz legendy opracowane przez Eliasa Lönnrota. Jest to także fiński epos narodowy, co wskazuje na jego silne znaczenie i mocne zakorzenienie w kulturze tamtych rejonów. Poemat ten miał spore znaczenie w budzeniu świadomości narodowej i po dziś dzień stanowi morze inspiracji, o czym świadczy chociażby najnowsza trylogia Parveli, kierowana do młodzieży.

Bohaterowie Miecza, dowiadują się, że podobnie jak ich zaginieni ojcowie, są Strażnikami Sampo. Następuje zderzenie dwóch światów: tego znanego, oswojonego, codziennego, chciałoby się rzec – realnego oraz świata podań i legend, świata, który do tej pory wydawał im się jedynie mrzonką, niemającą nic wspólnego z ich życiem. Za sprawą instrumentu o magicznych właściwościach – kantele, ich dotychczasowa przestrzeń staje na głowie: znajdują się w centrum niebezpieczeństwa, muszą wykazać się niezwykłym sprytem i odwagą, by zapobiec katastrofie.
Wszystko to balansuje na granicy dwóch rzeczywistości, które się przenikają, są elastyczne i często nie sposób dostrzec, w której właśnie się znajdujemy.

Parvela stworzył książkę, która z całą pewnością przypadnie do gustu młodzieży: zawiera bowiem zarówno wątki sensacyjne, jaki fantastyczne, wskazuje na wartość współpracy i przyjaźni, otwiera na wierzenia innych kultur, daje możliwość przekroczenia granic własnego świata. Książka ta będzie doskonałym wstępem do przygody z fińskimi legendami i wierzeniami, które osiągają coraz większą popularność, także i w Polsce.

W książce tej dostrzegam także jeszcze jedną, znaczącą zaletę: przeniesienie eposu na tekst przystępny dla młodych. To doskonały zabieg mający przybliżyć to, co znaczące, w sposób jasny i, co najważniejsze, wciągający.

Polecam.

niedziela, 11 listopada 2012

Pisarz rodzinny – Gregoire Delacourt


Tytuł: Pisarz rodzinny
Autor: Grégoire Delacourt
Wydawnictwo: Drzewo Babel - dziękuję!
ISBN: 9788389933249
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 196


Jak wielu z nas chwalono w dzieciństwie za każdy przejaw talentu, chociażby wątpliwego? W jak wielu z nas starano się doszukać potencjału, zachęcić do rozwoju, ukierunkować, pochwalić? Czy jednak ktokolwiek z nas w wieku 7 lat, został obarczony brzemieniem w postaci jasno określonego kursu dalszego życia? Édouard został mianowany pisarzem rodzinnym. Tylko tyle i aż tyle. Przydomek ten jednak zdeterminował całe jego życie, dał mu złudne pragnienie i myśl o talencie, którego nigdy nie posiadł. Tylko dlatego, że będąc dzieckiem, miał dryg do tworzenia częstochowskich rymów, nagminnego używania figury retorycznej znanej jako homoietoleuton, które to umiejętności przyczyniły się do powstania rymowanki zmieniającej całe jego życie:
Mamo
Nie jesteś piżamą
Tatku
Płyniesz na dużym statku
Babciu
Mysz się schowała w kapciu
Dziadziusiu
Wszyscy robią siusiu.

Dla dziecka wierszyk pozostaje wierszykiem, radość płynąca z jego pozytywnego odbioru zachętą do dalszych działań, dla Édouarda jednak stał się on przekleństwem: rodzice zachwyceni prosili go o deklamację przy każdej nadarzającej się okazji, nawet gdy chłopak dawno wyrósł już z dziecięcych ubranek. Na pozór niewinna rymowanka stała się dla niego przeznaczeniem, przed którym nie sposób uciec. Fatum, będące zalążkiem stałego poczucia odpowiedzialności za dobrobyt i szczęście całej rodziny, której on – pisarz – miał być trwałym spoiwem. Nagminne stosowanie homoietoleutonu w oczach rodziny predestynowało go do bycia kimś wybitnym, kimś, kto talent do rymowania przekuje w prawdziwy talent twórczy, stworzy dzieło, o którym będą pamiętać kolejne pokolenia.
Niestety, Édouard czy to z powodu braku wrodzonego daru, czy tez nieumiejętności pracowania nad warsztatem pisarskim, czy też z powodu presji – nigdy mistrzem pióra nie został, a przydomek nadany mu w dzieciństwie zaciążył nad wszystkimi jego relacjami i marnymi próbami ułożenia sobie życia.
Wątpliwy talent bohatera, próbował, niczym tonący, dać o sobie znać jeszcze kilka razy: w internatowych toaletach, gdzie chłopak dał upust swoim frustracjom i nagryzmolił obraźliwe teksty, oczywiście rymowane; a także w agencji reklamowej, gdzie bardziej przypadkowo, niż z powodu talentu, udaje mu się pracować słowem.
Powieść Delacourta, to wędrówka przez całe życie Édouarda naznaczone piętnem pisarskim. Bohater obwinia siebie i swoje niespełnienie w dziedzinie wyznaczonej przez rodziców, za przyczynę wszystkich rodzinnych tragedii: depresję ojca, romanse matki. Przez całe jego życie w oczy rzuca się jedna rzecz: nadszarpnięta nić relacji, której nic nie potrafi odbudować: ani milczenie, ani rozmowa, której notabene także brakuje.
Odnoszę wrażenie, że Delacourt napisał książkę uniwersalną, o problemie starym, znanym, przepracowanym, wyświechtanym: zbytnich ambicjach rodziców co do poczynań ich dzieci, a w konsekwencji tragedii niespełnienia, poczucia zawodu, klęski i wyrastania kolejnego pokolenia ludzi nieszczęśliwych. To opowieść o przelewaniu swoich frustracji na młodych, o próbie ujrzenia w nich innych siebie i przesunięcia granicy odpowiedzialności za własne szczęście na drugiego człowieka. Smutna to opowieść, ale jakże aktualna i prawdziwa.

sobota, 10 listopada 2012

Jestem blisko – Lucyna Olejniczak


Tytuł: Jestem blisko
Autor: Lucyna Olejniczak
ISBN: 978-83-7839-366-5
Rok wydania: 2012
Wydawnictwo: Prószyński - dziękuję!
Cena: 29,90 zł
Zapowiedź historii zbudowanej na irlandzkiej atmosferze, wierzeniach i klimacie celtyckim zawsze budzi moje zainteresowanie.
Rzadko zdarza się, by rozczarowała mnie powieść, która upleciona jest właśnie z tych elementów. Niestety w przypadku najnowszej publikacji Lucyny Olejniczak, matki takich tekstów jak Wypadek na ulicy Starowiślnej oraz Dagerotyp. Tajemnica Chopina, tak się właśnie stało.
Autorka dość nieporadnie rozpoczęła książkę, dając nadzieję na zupełnie inne rozwiązania. Akcja poszła w nieprzewidzianym kierunku i, mam wrażenie, zatraciła swój pierwotny kierunek. Obrót spraw mnie zaskoczył, jednak nie tego spodziewałam się po tej książce i stąd duże rozczarowanie.
Zaczyna się od przyjazdu Tadeusza i Lucyny do irlandzkiego miasteczka New Ross. Mieli oni odwiedzić znajomych oraz wspólnie przeżyć doroczne obchody ku pamięci jednego z najwybitniejszych twórców irlandzkich –  Jamesa Joyce’a. Przypuszczam, że po takim wstępie, każdy czytelnik spodziewałby się dalszego rozwoju wypadków związanych właśnie z tym wątkiem.
Niestety, zostaje on nagle urwany, po to, by całkowicie zmienić przebieg fabuły, zatracając tym samym jej pierwotne znaczenie: oto małżeństwo poznaje historię związaną z domem zamieszkiwanym przez ich gospodynię. Niemalże sto lat wcześniej, dziewczynka, która w nim żyła, zaginęła bez wieści w niewyjaśnionych okolicznościach. Od tamtego czasu słychać zawodzenie banshee, a w wyniku kiepsko przeprowadzonego śledztwa, o zamordowanie dziewczyny oskarżony został majętny syn sąsiadów, któremu na kilka dni wcześniej odmówiła ona zamążpójścia. Ciało dziewczyny nie zostało nigdy odnalezione. Aż do teraz…
Córka gospodyni, Małgosia, po ponownym usłyszeniu historii, zaczyna przeglądać stare dokumenty dotyczące sprawy i postanawia wznowić śledztwo na własną rękę. Po stu latach pragnie dowiedzieć się, co stało się z niewinną dziewczyną.
Niestety, także i ona znika. A banshee znów zawodzi.
Wówczas to Lucyna, Tadeusz i ich znajomi postanawiają podążyć tropem zaginionych i zawalczyć o życie młodej dziewczyny. Na swej drodze spotkają wiele nieprzewidzianych komplikacji, nie wyłączając żądania okupu.

W ten sposób, dosyć kiepsko skomponowany, przechodzimy od obchodów dni Joyce’a do prawdziwie sensacyjnej zagadki. Czyta się ją lekko, język jest prosty, tajemnica nieskomplikowana. Autorka wykorzystała charakterystyczne elementy powieści sensacyjnej i połączyła je z wątkami obyczajowymi, tworząc tym samym kontaminację stylów okraszonych atmosferą mglistej Irlandii.
Żałuję, że twórczyni nie pokusiła się o pociągnięcie wątku związanego z Joycem, bo szczerze mówiąc, właśnie na to liczyłam najbardziej. Po lekturze jednak, zupełnie nie rozumiem w jakim celu został on w ogóle poruszony. Stanowi on dość kiepską klamrę kompozycyjną, nie mającą żadnego większego znaczenia dla treści. Być może to sławne nazwisko miało do książki przyciągnąć, lecz budzi jedynie rozczarowanie.
Sama intryga sensacyjna również nie stanowi żadnego novum.  Jestem blisko, to kolejna niezobowiązująca lektura na jesienne wieczory. Jedna z wielu, taka, o której szybko się zapomni, a którą jednak w ramach relaksu można sobie zafundować.

poniedziałek, 5 listopada 2012

Na sprzedaż

Kochani, pora na małe, jesienne porządki w mojej biblioteczce.
Oczywiście, ceny są do negocjacji, mogę się też wymieniać [ale tylko w niektórych przypadkach, na konkretne tytuły]. W wypadku chęci nabycia większej liczby książek, cena objęta zostanie dodatkowym rabatem:) Do ceny należy dodać koszty wysyłki.
Zapraszam do rozglądania się i adoptowania książek, które już nie mieszczą się na moich półkach.
Część to egzemplarze zupełnie nowe, zdublowane albo będące nietrafionym prezentem.
Pozostałe, to publikacje czytane przeze mnie jeden raz, w stanie idealnym.



Autor Tytuł Gatunek Cena rynkowa MOJA CENA

Eloisa James Jej własny książę Romans historyczny 37.80 zł 16 zł

Michał Gardowski Trzecie dno sensacja 33 zł 15 zł

Zoran Drvenkar Ty thriller 43 zł 25 zł

Tomasz Stężała Elbing. Odnalezione wspomnienia. 1945. (Tom I) historyczna 32,90 zł 20 zł W komplecie 35 zł
Tomasz Stężała Elbing. Odnalezione wspomnienia. 1945. (Tom II) historyczna 32,90 zł 20 zł
Bernard Cornwell Wagabunda fantastyka 34,90 zł 15 zł

Aleksander Janowski SaTeLitA polityczna/sensacyjna 39,90 zł 18 zł

Sylwia Kubryńska Last minute romans 32,99 zł 15 zł

Magdalena Lewańska Detektyw i panny kryminał 32 zł 15 zł

Michał Puchalak Amsterdam Parano o narkomanie 34,90 zł 15 zł

Anna Trojan Jak makiem zasiał kryminał retro 28 zł 12 zł

Justyna Karolak Tropiąc jednego wilka literatura piękna polska 34,90 zł 20 zł

Rex stout Ostateczne rozliczenie kryminał 24,90 zł 10 zł

Marek Harny W imię zasad kryminał 34 zł 25 zł

Ewa Winnicka Londyńczycy reportaż/dokument/publicystyka 35 zł 15 zł

Marek Meissner Nieznane przykazanie Thriller 29,90 zł 20 zł

Philip Sington Zloto Zoi fabularyzowana biografia 39,90 zł 15 zł

Anetta Kołodziejczyk-Rieger Jestem tu, przy Tobie Literatura współczesna 34,90 zł 15 zł

Gilly Smith JAMIE OLIVER Człowiek. Jedzenie. Rewolucja biograficzna 34,90 zł 15 zł

Natalia Rogińska Maciejka obyczajowa/romans 26 zł 14 zł

Eliza Chojnacka Sinicuik erotyczna/thriller/filozoficzna 29,99 zł 12 zł











czwartek, 1 listopada 2012

Kotka Brygidy - Joanna Rudniańska


Tytuł: Kotka Brygidy
Autor: Joanna Rudniańska
Wydawnictwo: Pierwsze
ISBN:978-83-923288-8-9
Rok wydania: 2007
Ilość stron: 160


Joanna Rudniańska dokonała czegoś niebywałego. Na 160 kartach swojej książeczki ulokowała tak wiele wątków i problemów, że nie sposób wyjść z podziwu jak to w ogóle możliwe.
W Kotce Brygidy Rodniańska próbuje spojrzeć na II wojnę światową oczami dziecka, a swoją relację przeciąga aż do czasów, gdy główna bohaterka jest już sędziwą, umierającą staruszką.
Helenka, to dziewczynka niezwykle rezolutna. W momencie rozpoczęcia wojny ma 5 lat i naturalnym wydaje się to, że mama bardzo chciała ochronić ją przed rzeczywistością. Niczego do końca nie tłumacząc, wszystko zbywając, przemilczając skazuje dziecko na życie w niewiedzy. Jedyną osobą próbującą tę małą dziewczynkę uświadomić, jest jej tata. Tata, który pragnie, by jego córka wiedziała w jakich czasach żyje, miała świadomość tego co się dzieje, a nie była sztucznie trzymana pod korcem. Oczywiście, uświadamia ją na tyle na ile może, nie przekracza pewnych granic, chce tylko, by jego dziecko nie było sztucznie odseparowane i obarczone niewiedzą o tym, co dzieje się tuż obok.
Rudniańska w swojej książeczce podejmuje problematykę pomocy Żydom podczas II wojny światowej, rozlicza się ze spojrzeniem na ludzi, którzy ta pomoc ową pobierali zapłatę:


- No i co z tego, że brał pieniądze? On tylko nie chciał na tym stracić, prawda? Ale ratował. [1]



Wojnę widzianą oczami dziecka pokazuje w sposób przenikający: Niemcy, to „ci, w czarnych butach”, których mała Helenka widziała tylko do kolan. Jej perspektywa to widok butów, nic więcej, na nic ponadto nie pozwalał jej wzrost. To bezosobowa wizja świata. Niemiec, to czarny but; już nie kochany wujek, który przywoził drogie czekoladki. Pewne wyobrażenia dziewczynki zostały całkowicie przewartościowane. Rudniańska wielokrotnie podkreśla dziecięcą radość, gry którykolwiek dorosły schylił się, by z nią porozmawiać, a ona „wreszcie mogła go zobaczyć”.
Dla dziecka wojna, to czas, w którym poznaje nowe słowa i z tej swojej świeżo nabyte wiedzy jest bardzo dumne: wie już co to okupacja, kapitulacja. Mimo swojego młodego wieku, Helenka ma już bardzo dojrzałe spostrzeżenia, jej świadomość tego co się dzieje jest ogromna, prawdopodobnie właśnie dzięki działaniom ojca:


            - To przez wojnę – powiedziała Helena. – To wojna wszystko zmienia. [2]


Co ciekawe, autorka próbuje poddać weryfikacji problem oceniania Niemców – nie ukazuje ich jako jednoznacznie złych, robi coś wręcz odwrotnego. Początkowo z Niemcem kojarzy się Helenie dobry wujek, a później jest ona świadkiem, gdy CI sami żołnierze, który przed chwilą kogoś rozstrzelali, uratowali, z niezwykłą delikatnością, zaplątanego w sieć bociana. Pozostaje pytanie: jak ktoś tak subtelny, może „zabijać ludzi, jak kaczki”? Jak można sądzić, że oni są źli? Jak można ich tak negatywnie oceniać?
Na kartach książki pojawia się postać Stańci, kobiety barwnej, słabo wykształconej, jawnie antysemickiej, choć wybiórczo: swoją dobrą znajomą chciała chronić pomimo jej przynależności, bo „jaka, z niej Żydówka. To nasza!”. Kobieta ta nie mówiła o Niemcach inaczej niż „one”, co ewokuje wrażenie niemożności mówienia, nazwa Niemcy, to nazwa zakazana, taka, której się nie wymawia. Niemcy, to nawet nie „oni”, to „one”, poniekąd bezosobowe postaci. Kolejny raz ich wartość poddana została w wątpliwość, pod osąd, do przedyskutowania.
W korowód barwnych postaci tej książki wpisuje się także Kamil, Żyd, którego rodzice Heleny ukrywali. Rudniańska pokazuje spojrzenie dziecka na żydowskość: mała dziewczynka, swoją nieskażoną jeszcze wizją świata, jedyną różnicę zauważa w „czarodziejskiej gwieździe”, którą sama zaczyna nosić, narażając się ze strony ludzi na wytykanie palcami, a ze strony ojca na dumę z powodu jej odwagi i szlachetności. Padają pamiętne słowa: „wszyscy powinniśmy być Żydami”. Choć dziewczynka wciąż nie rozumie tak skrajnych zachowań, wskazuje na tę zasadniczą kwestię: wszyscy jesteśmy ludźmi. Tymi samymi, tak samo wartościowymi, nic nas nie różni.
Getto na kartach książki Rodniańskiej ukazane jest jako przestrzeń szarości, w której nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, giną wszelkie barwy. Kończą się, zapadają pod ziemię, pozostawiając jedynie paletę odcieni czerni i bieli. Ulice poza gettem nazywane są „normalnymi”, na nich też jest „wiosennie, słonecznie”.
Rudniańska dotyka też jeszcze jednej kwestii: strachu przed tym, co będzie po wojnie. Ukazuje zmierzch Bogów, której ucieleśnieniem były dla Heleny synagoga, cerkiew i kościół widziane z perspektywy drzewa morowego, które stanowiło dla niej centrum świata.
Co charakterystyczne dla prozy autorki, to wiele przemilczeń. Nie ma tu scen drastycznych, są za to ogromne przestrzenie na dopowiedzenia, na wyobrażenia. To niewypowiedzenie, jest tym mocniej wstrząsające.

Najważniejszym elementem książki, wątkiem spajającym jest wątek kotki Brygidy. Brygida, to mała Żydówka, siostra Pana Kamila, która musi iść od getta i nie może zabrać ze sobą kotki. Z tego też powodu opiekę nad nią przejmuje Helenka, która ze zwierzątkiem prowadzi częste rozmowy. Po wojnie Helena niestrudzenie szuka Brygidy, mając nadzieję na to, że szybko uda jej się ją odnaleźć.
Jak było?
Sprawdźcie.

Rewelacyjna książka, wzruszająca, otwierająca oczy. Na pewno nie pożałujecie czasu jej poświęconego, a wręcz przeciwnie: uznacie go za jeden z wartościowszych poświęconych książkom.


[1]  Joanna Rudniańska, Kotka Brygidy,Wydawnictwo Pierwsze, Lasek 2007, S.140.
[2] Tamże, s.34.