Pokazywanie postów oznaczonych etykietą C.S. Lewis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą C.S. Lewis. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 lutego 2015

Ostatnia noc świata – C. S. Lewis


Tytuł: Ostatnia noc świata
Autor: C.S. Lewis
Wydawnictwo: Esprit
ISBN: 9788364647130
Cena: 26,90 zł
Ilość stron: 158






Ten, kto naprawdę lubi jakiekolwiek książki, być może pewnego dnia polubi dobre książki. Nie jest pozbawiony zmysłu krytycznego. Nie jest impotentem[1]
Książka-bomba.
Na tę ogromną dawkę mądrości składa się siedem esejów Lewisa, publikowanych przez niego na łamach różnych anglojęzycznych czasopism, a teraz zebranych jako jedno wydanie.
Tematem wiodącym – i wydaje mi się – ogromnie dziś istotnym (a zwróćcie uwagę na datę pierwszych wydań, cóż za uniwersalizm!)  staje się problematyka szerzącego się zła i związanego z  nim nadejścia końca świata (i vice versa).
Pisze o zmianach w  postrzeganiu wiary i religii, o swojej nieufności do tej drugiej (zestawionej zresztą zmyślnie z polityką). Drąży problem rozwijającego się zła, sięgającego swoimi mackami w  zakazane dotąd rewiry.
Niewiele mi trzeba, by dać się porwać rytmowi myślowemu Lewisa – jego błądzenie między kolejnymi tematami, wirtuozerskie nawiązania do różnych doktryn, teorii, dzieł, misternie wplecione w  całość, raz po raz każą mi boleć nad własną niewiedzą i zachwycać się tym, co pozostaje jeszcze do odkrycia i tym, co udaje mi się dla siebie zaczerpnąć od jednego z  najwybitniejszych myślicieli.
Urzekł mnie już esej pierwszy dotykający tematu skuteczności modlitwy – autor gra paradoksami, prowadzi nas przez labirynt skojarzeń, zmusza do ogromnego wysiłku intelektualnego, kokietuje, zapytuje o to skąd wiemy, że modlitwa jest skuteczna. Skąd wiemy, że nie jest? Co rzeczywiście dowodziłoby jej skuteczności, czy w ogóle coś takiego istnieje?

Nie sposób przytaczać całych rozważ, bo też mijałoby się to z  celem. Warto jednak zaznaczyć, że Lewis podejmuje także temat wytrwałości w  wierze; potędze dobrych uczynków, tego jak ma się wystrzelenie rakiety w  kosmos do wizji Boga kochającego i jaki wpływ na wiarę miałoby odkrycie życia na innych planetach; rosnącej sile diabła (tu gratka dla czytelników Listów starego diabła do młodego – pojawia się Krętacz we własnej osobie!) – esej ten wyróżnia się znacząco na tle innych: autor przenosi nas do piekła, gdzie trwa diabelska uczta, na której to mistrz kuszenia przemawia do adeptów, prezentując im najskuteczniejsze formy manipulowania ludźmi. W  ten przewrotny sposób poznajemy najważniejsze duchowe zagrożenia dzisiejszych czasów.

Autor między wersami każe nam zatrzymać się i zastanowić – co gdyby właśnie dziś, za parę godzin, właściwie parę chwil, nastąpiła ostatnia noc świata? Czy jesteśmy na nią gotowi? Jak przejawiamy swoją gotowość? Ważkie pytania postawione w  typowy, Lewisowski sposób.
Czy tylko ja jestem pod tak wielkim wrażeniem autora? Gdzie podziali się dziś ci wszyscy wielcy erudyci?!
Gnajcie do księgarni, warto!


[1] C.S. Lewis, Ostatnia noc świata, Kraków 2015, s. 50.

środa, 2 lipca 2014

Przebudzony umysł – Clive Staples Lewis


Tytuł: Przebudzony umysł
Autor: Clive Staples Lewis
Wybór: Clide S. Kilby
Wydawnictwo: Esprit
ISBN: 978-83-63621-44-5
Ilość stron: 400
Cena: 36,90zł

Marzeniem chyba każdego miłośnika tekstów Lewisa było posiadanie antologii najważniejszych według autora fragmentów, pochodzących z jego książek: tych wydanych w Polsce i tych dotąd nieprzetłumaczonych. I oto pragnienie staje się realnym do osiągnięcia celem: Wydawnictwo Esprit swoim nakładem wypuściło bowiem na rynek książkę, będącą wyborem dokonanym przez Clide’a S. Kilby’ego. W publikacji tej odnajdziemy oprócz wyczerpującej przedmowy jedynie te wypowiedzi Lewisa, które dotyczą bezpośrednio chrześcijaństwa: autor pominął zatem opinie na temat krytyki, literatury i innych dziedzin, których w swych rozważaniach nie pomijał twórca Opowieści z Narnii. Naturalną konsekwencją takiego wyboru jest bardziej wyraziste wskazanie na to, co na temat wyznania tego miał do powiedzenia jeden z największych erudytów. Publikacja ta jawi się jako skrypt z jego filozofii i kumuluje w sobie najbardziej charakterystyczne fragmenty większych całości, tworząc tym samym zupełnie nową jakość. Wyrwane z kontekstu z cytaty, mają równie wielką moc oddziaływana, co teksty, z których pochodzą. Ich źródłami są oprócz wydanych w Polsce książek Lewisa także jego pozostałe eseje, artykuły oraz listy.
Autor zdecydował się na tematyczne uporządkowanie wybranych fragmentów. Znajdziemy zatem w antologii tej ustępy poświęcone Bożej miłości, Biblii, Trójcy, naturze człowieka, światu moralnemu, grzechowi, chrześcijańskiemu zobowiązaniu, piekłu i niebu, miłości i seksowi, przyrodzie, a także światu postrzchrześcijańskiemu. Każdy z nich otwiera się na kolejne podrozdziały, poświecone między innymi człowiekowi upadłemu, wolnej jaźni, hierarchii, religii oraz irreligii, pysze, naturze chrześcijaństwa, bólowi i przyjemności, przyrodzie, edukacji i religii, a także sztuce.
Można powiedzieć, że Przebudzony umysł to przewodnik po najważniejszych myślach Lewisa,  z pewnym zastrzeżeniem: najbardziej czytelny będzie on dla tych, którzy z dorobkiem pisarza zdążyli się już zapoznać. Oni to najbardziej docenią wartość tej książki i jeszcze raz dadzą się zaangażować w intelektualną przygodę i żywy dialog z wybitnym człowiekiem. Dla mnie – zaznajomionej z większością tekstów Lewisa wydanych w Polsce – książka ta stanowi doskonały zbiór, odświeżający co cenniejsze spostrzeżenia autora i, co najważniejsze przy szybkim wyszukiwaniu interesującego fragmentu, gromadzący je w jednym miejscu.
Polecam serdecznie.

Recenzje książek Lewisa:



http://shczooreczek.blogspot.com/2014/01/zaskoczony-radoscia-cslewis.html?q=lewishttp://shczooreczek.blogspot.com/2013/12/smutek-clive-staples-lewis.html?q=lewishttp://shczooreczek.blogspot.com/2013/11/mroczna-wieza-clive-staples-lewis.html?q=lewishttp://shczooreczek.blogspot.com/2012/03/problem-cierpienia-clive-staples-lewis.html?q=lewis




http://shczooreczek.blogspot.com/2012/02/o-modlitwie-clive-staples-lewis.html?q=lewishttp://shczooreczek.blogspot.com/2011/03/rozwazania-o-psalmach-clive-staples.html?q=lewis





 

piątek, 10 stycznia 2014

Zaskoczony radością – C.S.Lewis

Tytuł: Zaskoczony Radością
Autor: C.S.Lewis
Wydawnictwo: Esprit
Udostępnienie: Sztukater
ISBN: 978-83-61989-36-3
Ilość stron: 352
Cena: 34,90 zł


Za każdym razem, gdy wydaje mi się, że Lewisa zdążyłam już bardzo dobrze poznać, on po raz kolejny udowadnia mi jak bardzo się mylę, sądząc, że wiem cokolwiek.

Urodziłem się zimą 1898 roku w Belfaście jako syn prawnika i córki pastora -  tymi słowami otwiera Lewis swoją autobiografię, którą woli, by traktowano jako opowieść o utracie wiary i powrocie do niej, nazywanym przez niego Radością.

Do tej pory żywiłam przekonanie (nie wiem skąd narosłe i utrwalone w mojej głowie), że ludzie genialni (a do nich niewątpliwie zalicza się Lewis) byli genialni od zawsze, a ich geniuszowi towarzyszyło lekkie przechodzenie przez codzienność – że życie rozpościerało przed nimi czerwony dywan, otwierało lampkę szampana, rzucało płatki róż pod nogi i z otwartymi ramionami pytało: „Co jeszcze mogę dla Ciebie zrobić?”

Okazuje się jednak, że nie: że geniusz często rodzi się w biedzie i bólach codzienności, mękach zmagania się z inteligencją przewyższającą tę u spotykanych ludzi.
Oto Lewis bierze nas za rękę i powolnym krokiem prowadzi przez całe swoje życie, w którym od najmłodszych lat widać było podwaliny późniejszego sukcesu. Fascynował się on od zawsze mitologią nordycką, później także celtycką i w mniejszym stopniu grecką.
Swoje wyobrażenia przelewał wraz bratem, w którym upatrywał początkowo jedynego godnego towarzysza intelektualnego, w wykreowaną przez siebie Krainę Zwierząt. Łączyli oni z Arturem swoje pasje – fascynacje zwierzętami, oddawaniem im głosu oraz Indiami, razem przemierzali światy niedostępne innym, stworzyli królestwo Boxen, którego kroniki Lewis skrupulatnie spisywał przez wiele lat, wspólnie chronili się przed surowością ojca przemienionego śmiercią ukochanej żony a ich matki

Życie Lewisa nie było sielanką, zapowiadającą późniejszy sukces – w szkole z internatem był prześladowany przez kolegów, wyraźnie odstawał od grupy, uciekając w ciszę, samotność, mając za swojego mistrza Wagnera, skrywający się za stronicami książek, zgromadzonych latami przez rodziców, a szczególności matkę, raczej wolący by mu nie przeszkadzano niż usilnie zabiegający o uwagę innych.. Zaskoczony Radością to świadectwo życia człowieka, który za nic miał przelatujące nad jego głową podczas I wojny światowej pociski, bo właśnie śledził zajmujące losy kolejnego fikcyjnego bohatera, oswajając wojnę i uśmierzając jej ból.

Jak się okazuje jego rodzina uważała, że nie nadaje się on do niczego innego jak tylko do pisania książek i wykładania na uniwersytecie – mówili to z drwiną, jakby taka przyszłość była najgorszą z możliwych.
Na swojej drodze spotkał jednak Lewis wielu dobrych ludzi, wierzących w jego wartość, w tym należących do dwu różnych kategorii: Pierwszego i Drugiego Przyjaciela. Pierwszy to, jak tłumaczy Lewis, nasze alter ego, człowiek podzielający zupełnie niespodziewanie wszystkie nasze najbardziej ukryte upodobania, z którym łączy nas idem sentire, zespolony z nami zupełnie naturalnie, jakby było to odwiecznym pragnieniem wszechświata. Drugi z kolei to anty ego. Czyta to samo co my, ale wyciąga inne wnioski, wszystko widzi pod zupełnie innym kątem, poddaje w wątpliwość wszelkie nasze przemyślenia, neguje racje, a relacja z nim bardziej przypomina uprzejmą wrogość, niż prawdziwą przyjaźń, którą rzeczywiście jest. Zapisków tego typu w książce nie brakuje: jest ona bogata w refleksje uniwersalne, tak charakterystyczne także dla innych jego tekstów.
Autor maluje przed nami obraz osoby wcale nie nieskalanej błędami – słowami konturuje rys człowieka czytającego szmiry, wiedzionego przyjemnością przyziemną, banalną; mężczyznę, mającego pragnienie wsadzenia nosa w samo sedno każdej rzeczy, by cieszyć się, że jest ona tak cudownie sobą. To wszystko jest jednak jedynie tłem do opowiedzenia historii ateisty, którego całe życie, wszystkie napotkane trudności, każdy wielki umysł, z którym się zetknął, prowadziły do odkrycia piękna wiary i ponownego rozpalenia w sobie jej ognia.
W obliczu wojny, trudności, z którymi zmagało się Imperium Brytyjskie, szerzenia się ateizmu w środowiskach akademickich, zakrawa na cud, że Lewisowi udało się doznać Radości, którą teraz pragnie się dzielić, jako świadectwem ponownego odnajdywania drogi wiary.

Ksiązka ta, to niezwykle cenne dopełnienie twórczości Lewisa – dzięki niej będziemy mieli możliwość zajrzenia w jego życie, umysł i duchowość przez dziurkę od klucza, z zapartym tchem śledząc doświadczenia i pasje, które później doprowadziły do stworzenia przez niego największych dzieł, w tym uwielbianą na całym świecie sagę poświęconą Narnii.

Zaskoczony Radością przekonuje, że wielcy ludzie wcale nie zaczynają na wyżynach, że o sile geniuszu świadczy mozolna praca poświęcona na to, by wspiąć się na szczyt, nie zważając na upadki i kolejne napotykane trudności. Lewis w książce tej pozwala się poznać, nie stara się wybielić swojego wizerunku, lecz wręcz przeciwnie – pokazuje swoją niedoskonałość, podkreśla błędy, wcale się ich nie wstydząc, lecz potwierdzając, że to one kształtują człowieka, to one formują naszą duchowość i umysłowość, to one są najlepszą z możliwych szkół charakteru.

Świetna pozycja dla każdego czytelnika zainteresowanego twórczością Lewisa. Oczekiwałam co prawda więcej miejsca poświęconego Bogu, a mniej człowiekowi, a jednak proporcje te zostały zamienione. Cały czas jednak miałam wrażenie, że to właśnie boży Duch działał w Lewisie przez wszystkie opisywane przez niego lata, że choć jest postacią niewidoczną, to namacalnie obecną.
Po raz kolejny ten Wielki Umysł jawi się jako osoba niesłychanie bliska, która uczy, ale na pewno nie mentorsko poucza, która niby opowiada o sobie, a ta naprawdę zachęca do mówienia, włączenia się w dialog.
Zaskakująca książka, konieczny obywatel naszych biblioteczek.


Recenzje innych książek Lewisa:


http://shczooreczek.blogspot.com/2013/12/smutek-clive-staples-lewis.htmlhttp://shczooreczek.blogspot.com/2011/03/rozwazania-o-psalmach-clive-staples.html
http://shczooreczek.blogspot.com/2011/01/listy-starefo-diaba-do-modego-cs-lewis.html?q=lewishttp://shczooreczek.blogspot.com/2012/03/problem-cierpienia-clive-staples-lewis.html



http://shczooreczek.blogspot.com/2012/02/o-modlitwie-clive-staples-lewis.html?q=lewis





środa, 11 grudnia 2013

Smutek – Clive Staples Lewis

Tytuł: Smutek
Autor: Clive Staples Lewis
Wydawnictwo: Esprit
Udostępnienie: Sztukater
ISBN: 978-83-61989-01-1
Ilość stron:
120
Cena:
24, 90 zł

Nikt też nigdy nie powiedział mi, że smutek tak rozleniwia człowieka. Z wyjątkiem chwil, kiedy zajęty jestem pracą w biurze – gdzie machina zdaje się toczyć naprzód ta samo jak zawsze – nienawidzę najmniejszego wysiłku. Nie tylko napisanie,a le nawet przeczytanie listu wydaje się zbyt uciążliwe(…)[1]


Książki o tematyce funeralnej mają to do siebie, że nigdy się nie zdezaktualizują. Wystarczy wspomnieć Treny Kochanowskiego, by zrozumieć, że przepracowywanie żałoby, o której tak obficie pisywała Julia Kristeva, jest procesem uniwersalnym i wiecznie żywym.
Ludzie umierają i umierać będą, a próby uporania się ze stratą ukochanej osoby nierzadko dokonywanie są przy pomocy słowa pisanego, pełniącego w tym momencie funkcje katartyczne.
Oczyszczająca moc przelewania traumatycznych doświadczeń na papier, pozwala na szybsze wrócenie do psychicznej równowagi i zaakceptowanie nowej rzeczywistości – już bez bliskiej naszemu sercu osobie.
Za jedną z najlepszych książek dla ludzi przeżywających żałobę uznawany jest Smutek Clive’a Staplesa Lewisa. Powolny proces dochodzenia autora bestsellerowej sagi Opowieści z Narnii do stanu decathexis, jest w niej przedstawiony nadzwyczaj sugestywnie.
Ten znany z traktatów filozoficznych, w których w sposób jednoznaczny wyraża swoje poglądy religijne i wiarę w Boga, pisarz, w książce tej portretuje inne swoje oblicze: złamanego bolesną utratą, cierpiącego i poddającego w wątpliwość wszelkie dotychczasowe wierzenia. Śmierć zawsze stanowi moment przełomowy, w którym przeorganizowujemy dotychczasowy światopogląd i na nowo budujemy hierarchię wartości.
Tym trudniej pogodzić się ze stratą osoby bliskiej, gdy jej cierpienie musiano obserwować przez długie miesiące, kiedy daleka była od ludzkich zachowań, gdyż choroba i paroksyzmy bólu tak dalece przybliżyły jej reakcje do reakcji wijącego się z bólu zwierzęcia, że nie sposób było nie dostrzec tak realnego podobieństwa, a człowiek mimo wszystko miał nadzieję, że to stan przejściowy, wcale nie agonia, lecz powolny proces uzdrawiania. Gdy żona Lewisa po dwu latach walki z rakiem odeszła, pisarzowi nie sposób było się pogodzić z zaistniałą sytuacją. Ich związek był późny i dojrzały. Ze swoją żoną stanowili symfonię dusz i intelektów jaka rzadko się dziś zdarza. Tym trudniej było mu się z pogodzić z jej odejściem, że mieli jeszcze wiele wspólnych planów, które zostały przerwane w półbiegu.
Smutek jest zapisem rozdzierającego cierpienia Lewisa, próbującego za sprawą dziennika oswoić nową rzeczywistość i dać wyraz bólowi, który toczył jego umysł i ciało.
Wejrzenie w jego próbę przepracowywania żałoby i smutku może okazać się zbawienne dla innych, znajdujących się właśnie w podobnej sytuacji. Okazuje się, że nawet tak światły umysł jak Lewis, pokonuje swoje traumy identycznie, jak każdy inny człowiek: przechodzi te same etapy, które tak wyraziście nakreślił już w renesansie Kochanowski: nie dowierza, rozpacza, wątpi w istnienie Boga, po to, by ostatecznie doznać iluminacji, pozwalającej na ponowny powrót do Stwórcy i pogodzenie się ze stratą.  
Jego relacja streszcza w sobie tygodnie pełne niewypowiedzianego bólu, kiedy to Lewis czuł się wyobcowany i zagubiony, kiedy próbował zracjonalizować śmierć żony, oswoić ją i zrozumieć. Jego zapiski są gestem rozpaczy człowieka, który wcale nie chce zwątpić, lecz pozwala sobie na heroiczny gest walki o decathexis, o wyjście ze swojego przetransformowanego wraz z śmiercią żony mikroświata, w przestrzeń ogólnoludzką, dla której ta niewielka, z perspektywy uniwersum, strata jest niezauważalna.
Często po śmierci ukochanej osoby słyszymy od bliskich serię nicnieznaczących komunałów, które nie dość, że nie pocieszają, to jeszcze silniej wpędzają w nastój depresyjny, wyjaskrawiający utratę. Książka Lewisa taka nie jest – jego przemyślenia, mimo ogromu cierpienia, którego na naszych oczach doznaje, są niezwykle precyzyjne i ważne – nie tchną banałem, lecz są drobiazgowym szlakiem wiodącym ku nadziei i pocieszeniu, są monologiem wewnętrznym, modlitwą, która nie dość, że pełni funkcje konfesyjną, to jeszcze stanowi autoterapię. W dzienniku jako gatunku,  od dłuższego czasu  upatruje się tego typu cech, toteż nie inaczej jest w przypadku zapisów człowieka, o tak niezwykłym intelekcie, postawionego w sytuacji końca i przemijalności.

Choć nie jest to publikacja wielkich rozmiarów, gromadzi w sobie niepomiernie wiele emocji i refleksji, zdolnych przemienić myślenie ludzi przepracowujących żałobę i próbujących uporać się z własnym smutkiem i wyrwą w sercu po utracie. Nie sposób przejść obok niej obojętnie, nie sposób kiwnąć ręką na to, co właśnie się przeczytało.

To inny Lewis. Już nie tyle Lewis-filozof, Lewis-erudyta, lecz Lewis-człowiek sparaliżowany bólem.
Bardzo polecam, szczególnie tym, którym doświadczenie śmierci nie jest obce.


Na podstawie wydarzeń z życia Lewisa, które zostały opisane w książce, powstał film Cienista dolina z Anthony Hopkinsem i Debrą Winger.

[1]  Smutek, Clive Staples Lewis, 2009, s. 29.



Recenzje innych książek Lewisa:

http://shczooreczek.blogspot.com/2012/03/problem-cierpienia-clive-staples-lewis.htmlhttp://shczooreczek.blogspot.com/2011/01/listy-starefo-diaba-do-modego-cs-lewis.htmlhttp://shczooreczek.blogspot.com/2013/05/koniec-czowieczenstwa-cs-lewis.html
http://shczooreczek.blogspot.com/2013/11/mroczna-wieza-clive-staples-lewis.html
http://shczooreczek.blogspot.com/2011/03/rozwazania-o-psalmach-clive-staples.htmlhttp://shczooreczek.blogspot.com/2012/02/o-modlitwie-clive-staples-lewis.html

 




sobota, 2 listopada 2013

Mroczna wieża – Clive Staples Lewis


Tytuł: Mroczna wieża
Autor: C.S. Lewis
Wydawnictwo: Esprit
ISBN: 9788363621193
Ilość stron: 272
Cena: 34,90 zł
Każda kolejna premiera książki Lewisa jest dla mnie ogromnym wydarzeniem. Jego teksty czytam z prawdziwym namaszczeniem, czując, że mam właśnie wgląd w umysł niezwykłego erudyty, z którym za pośrednictwem książki mogę dowolnie wymieniać się myślami i spostrzeżeniami, a w towarzystwie którego podczas spotkania twarzą w twarz nie mogłabym wydusić ani słowa, onieśmielona przebywaniem w bliskości jednego z największych intelektów humanistycznych. I nieważne jest czy właśnie czytam kolejną jego powieść, czy też traktat naukowy. Każdorazowe spotkanie z Lewisem jest ucztą – duchową i intelektualną.
Niewyobrażalna jest dla mnie jego zdolność pisania o rzeczach podniosłych z tak ujmującą prostotą. Zawsze mam wrażenie, że daleki jest on od wywyższania się i chełpienia swoją wiedzą  - prawdziwym jego pragnieniem jest dotarcie do odbiorcy, zainfekowanie go pewnym sposobem widzenia świata i umysłowością. Mnie zaraził już dawno, dawno temu i odtąd pozostaję niewzruszona na wszelkie antidota serwowane przesz kulturę masową.  


Mroczna wieża to zbiór sześciu dotąd niepublikowanych tekstów Lewisa, które miały zostać zniszczone przez jego brata, gdy ten palił prywatne zapisy twórcy. Wśród nich znalazły się ocalałe fragmenty, które teraz mamy możliwość czytać. Niezwykła jest historia tych tekstów, w większości niekompletnych. Cieszę się, że zostały zachowane, ubolewam jednak, że część z nic nie ma zakończenia, zostaje urwana w połowie akcji, powodując we mnie wielki żal i nierzadko frustrację z powodu niemożności poznania finału opowieści zajmujących.
Nie są to traktaty filozoficzne ani religijne, lecz teksty utrzymane w konwencji fantastycznej, w których motywami przewodnimi stają się czas i przestrzeń – zagadnienia, którym Lewis poświęcał wiele miejsca także w innych swoich zapiskach. Oprócz nich, autor pochyla się nad kwestiami nakładania się na siebie rzeczywistości i snu, a w związku z tym także i granicami percepcji człowieka.

Tytułowa Mroczna wieża, to utwór w tym tomie najdłuższy. Tytuł ów nadany został mu przez sekretarza Lewisa, dzięki któremu czytane dziś przez nas teksty ocalały. Jest wielce prawdopodobne, że stanowi ona kontynuację trylogii międzyplanetarnej, w sposób jawny bowiem nawiązuje do wielu wątków oraz postaci. Przedmiotem opowieści jest wynalazek naukowca z Cambridge, który ma w założeniu umożliwiać wejrzenie w przeszłość lub przyszłość. Zwany chronometrem, staje się obiektem zainteresowania znajomych wynalazcy, którzy wspólnymi siłami starają się zrozumieć co widzą, gdy weń spoglądają. Wydarzenia i miejsca przez siebie obserwowane, roboczo nazywają Innym Czasem. Przestrzeń ta zdaje się niezwykle frapująca, ale też niepokojąca – rzeczywistość przez nią obserwowana w sposób nie do wyjaśnienia połączona jest tą, w której się znajdują, potęgując wrażenie załamania czasu i przestrzeni. Choć koledzy znajdują się coraz bliżej rozwiązania, niestety nie dowiemy się co wspólnie uradzili na podstawie obserwacji – mikropowieść, nigdy niedokończona przez Lewisa urywa się. Nie sposób przewidywać jak potoczyłyby się dalsze losy bohaterów. Ważniejsze zdają się chyba ogólne rozważania nad kwestią podróży w czasie, a także tym, co zostaje w naszych umysłach, jak silnie pamięć zdolna jest gromadzić wspomnienia innych bytów. Problemy te, zdaje się nierozstrzygalne, stanowią centrum debat bohaterów i – jak się zdaje – samego Lewisa.

Kolejne opowiadanie, bardzo krótkie, to Niewidomy od urodzenia. Traktuje ono o mężczyźnie, który poddany został właśnie operacji przywracającej wzrok i teraz stara się pojąć istotę światła. Pyta o nie bliskich, szuka własnych odpowiedzi, dąży do rozwiązań, tak naprawdę nigdy nie dowiadując się czym owa natura światła jest. Zyskuje za to pewność, że ludzie rzeczywistość jedynie podglądają, nie wnikają w jej istotę, nie dociekają znaczeń, raczej bezmyślnie powtarzają zasłyszane slogany, sami nie zastanawiając się nad tym, co reprezentuje sobą każda kolejna rzecz. Choć jest to opowiadanie bardzo skondensowane, zawiera wiele ważnych treści. Lewis zdaje się w nim krytykować człowieczą niezdolność do zachwytu nad światem, pęd, który nie pozwala nam na przyjrzenie się otaczającemu nas środowisku i samodzielne dociekania na temat jego wartości. Mądra, gorzka i skłaniająca do refleksji historia.

Kraina imitacji, równie krótka, to ubrana w strojne piórka groteski opowieść i sposobach postrzegania samego siebie. Utrzymana w zupełnie innym tonie niż pozostałe historie, stanowi zabawną odskocznię.

Anioły opiekuńcze, to historia, przy której bawiłam się przednio. Pewien naukowiec zastanawia się nad kwestią wielce go trapiącą – oto rozważa co zrobić z potrzebami seksualnymi człowieka w obliczu nieuchronnie nadciągającym czasie kolonizacji innych planet. Jak w obliczu międzyplanetarnych podróży zaspokoić naturalne potrzeby kosmonautów, jak zadbać o ich prawidłowe funkcjonowanie w każdej sferze. Lewis udziela przewrotnej odpowiedzi na spędzające sen z powiek naukowca rozważania. Jakie – nie zdradzę, ale gwarantuję, że się ubawicie;)

Nieznane formy wracają do tonu poważnego. Przedmiotem opowieści jest historia człowieka, który po wylądowaniu na Księżycu, ma za zadanie poznać losy ekspedycji wcześniejszych, po których nagle, w niewyjaśnionych okolicznościach, słuch zaginął. Jego wyprawa jest tyleż wciągająca, co groźna. Nad czytelnikiem ciąży wrażenie zbliżającego się niebezpieczeństwa, potęgując napięcie i klimat nieprawdopodobności. Zakończenie wcale strachów nie przerzedza. Wręcz przeciwnie – powoduje pewne skołowanie i dezorientację, sieć domysłów zagęszcza się, nie pozwalając na jasne rozwiązania.


Po dziesięciu latach jest jedną z historii najbardziej mnie urzekających, przy której najsilniej żałowałam, że nie posiada zakończenia. Jest to właściwie jedynie zarys opowieści niedokończonej przez wzgląd na brak pomysłów autora co do rozwinięcia akcji.
Opowiada ona o Menelaosie i Helenie w dziesięć lat po upadku Troi. Historia inspirowana jest legendą o dwu Helenach – prawdziwej oraz imitacji stworzonej przez bogów. Choć losy bohaterów nie zostały rozstrzygnięte, odnoszę nieodparte wrażenie, że narracja poprowadzona zostałaby, podobnie jak w poprzednich opowiadaniach, w taki sposób, by skupić się na relacjach fikcji i rzeczywistości, wyobrażeń i prawdy, snu i jawy. Żałuję, że Lewis nie zdecydował się na dokończenie tej opowieści, ma ona bowiem ogromny potencjał.

Mimo że na Mroczną wieżę składają się teksty niedokończone i nigdy nie przeznaczone do publikacji – cieszę się, że ujrzały światło dzienne. Niedopracowanie stanowi o wartości tych opowieści, pokazując niejako warsztat pracy Lewisa, pozwalając na wgląd w to, jak pracuje i z czego był niezadowolony. To swoiste przedstawienie Inklinga w zupełnie nowym świetle.  A zwarte tu teksty – choć niesfinalizowane, stanowią ogromne pole do popisu – chociażby dla wyobraźni czytelniczej. Dzięki nim, mamy możliwość wejrzenia w świat poglądów i rozważań Lewisa, z którymi dialogował, tworząc kolejne próby literackie. Choć teksty są nieuładzone, to właśnie stanowi o ich wartości – wreszcie widzimy moment, w którym autor dopiero próbuje przekuć teorię w opowieść. Prawdziwa gratka.
polecam!

piątek, 31 maja 2013

Koniec człowieczeństwa – C.S. Lewis


Tytuł: Koniec człowieczeństwa
Autor: C.S. Lewis
Wydawnictwo: Esprit
ISBN: 9788363621186
Ilość stron: 123




Czytanie książek Lewisa każdorazowo jest gwarancją intelektualnej wędrówki z jednym z najlepszych przewodników, a przy tym popisem erudyty, który niechybnie zachwyca swoją rozległą wiedzą.
Koniec człowieczeństwa, to zbiór trzech esejów, wcześniej głoszonych przez autora w King’s College w Newcastle. Stanowiły one wówczas ciąg wykładów, a dziś uznawane są za jedne z najważniejszych tekstów Lewisa.
Przedmiotem rozważań autora jest kwestia etyki, a także zmiany cywilizacyjne zmierzające w niepokojącym kierunku. Mimo że wykłady głoszone były w roku 1943, wciąż pozostają aktualne. O ich ważkości dla refleksji współczesnego człowieka, zaświadczają kolejne wydania na całym świecie, mające unaocznić od jak dawna borykamy się z podobnymi kwestiami, wciąż nie dochodząc do wniosków, które będą miały moc zmienienia świata.
Lewis zastanawia się dokąd zmierza ludzkość, która już dawno zdecydowała się na odrzucenie tradycyjnych wartości, trzeba dodać: wartości sięgających tysiące lat wstecz, które oprócz pełnionej funkcji moralnych drogowskazów, stanowią także żywe świadectwo spuścizny przodków. Dziś, negujemy to, co przez wieki stanowiło o człowieczeństwie, twierdząc, że o wiele lepiej wiemy, co będzie dla nas lepsze. Tym samym staczamy się po równi pochyłej, raz po raz odrzucając kolejne koła ratunkowe, pojawiające się na naszej drodze.
Swoją książką Lewis krzyczy o uwagę i chwilę refleksji nad kwestią własnych dążeń i obowiązującą hierarchią wartości. Nie stara się nachalnie odwoływać do jednego panującego porządku, próbuje raczej przedstawić kryteria uniwersalne, niezważające na kulturę czy wyznanie.
Pierwszy esej, to Ludzie bez torsów. Pod refleksje poddane w nim zostały kwestie współczesnej edukacji. Autor zarzuca jej, że przestała wpajać młodym ludziom wartości moralne, a przy tym przekreśliła znaczenie tradycyjnych wartości. Lewis zauważa, że uniwersalny kodeks moralny łączy wszystkich ludzi – podobne zasady możemy znaleźć w naukach wszystkich wyznań świata – a wpajanie go młodemu pokoleniu, powinno być naszym obowiązkiem. Twórca słusznie zauważa, że współczesny człowiek rozwija się już jedynie intelektualnie, zapominając o sferze moralnej, która zostaje całkowicie pominięta, czyniąc go upośledzonym.
Esej Droga podejmuje kwestie nowych, prawdziwych wartości, które zostają sztucznie narzucane młodym ludziom. Autor obnaża bezsens tworzenia nowych kodeków, budowanych na zasadzie wyrywania pewnych reguł z kontekstu i wtłaczania ich w zupełnie nowych. Lewis ośmiesza takie zachowania, wskazując na ich brak logiki.
Trzecim esejem, jest esej tytułowy. W nim też autor podkreśla, że dążenie współczesnych do przejmowania całkowitej kontroli nad naturą, to tak naprawdę wyraz chęci panowania jednych nad drugimi, niemającej nic wspólnego z próbą poskromienia przyrody, lecz raczej z wykazaniem swojej niezastąpioności i potęgi. Lewis zauważa, że takie działania, to doskonały przykład dehumanizacji, działania przeciw własnemu człowieczeństwu.
Jego eseje stanowią skończoną całość – każdy z nich można czytać jako osobny tekst, bez brania pod uwagę wcześniejszego czy późniejszego. Nie ulega jednak wątpliwości, że dopiero lektura wszystkich przedstawia całe spectrum zagadnienia. Teksty uzupełniają się i tłumaczą, dlatego warto sięgać po całą książkę, a nie tylko po jej urywki.
Oczywiście, nastawiając się na czytanie Lewisa należy brać pod uwagę to, jak bardzo wymagająca będzie to czynność. Autor bez reszty angażuje nasz umysł: prowokuje do refleksji, dyskusji, polemiki. Mimo że jego teksty są stosunkowo krótkie, obfitują w szereg zawiłych sformułowań, które często mogą zostać zrozumiane w pełni dopiero po kilkukrotnej lekturze. Nie warto się jednak poddawać! Autor jak nikt inny potrafi w niewielu słowach zawrzeć najważniejsze sensy, nic nie tracąc na bogactwie słownictwa czy konstrukcji. Jego wypowiedzi są niezwykle błyskotliwe, a każde zdanie odpowiednio i w pełni uzasadnione. Nie ma w książce tej słów nieprzemyślanych, dlatego tak ważna jest lektura uważna, bez roztargnienia, z należytym skupieniem, zapewniającym wydobycie z niej tego, co najważniejsze. Autor podejmując kwestię postępującej dehumanizacji, zwraca się w stronę spuścizny kulturowej. To w niej poszukuje definicji człowieczeństwa, którą dziś próbujemy nagiąć do własnych potrzeb.
Polecam – jak każdy tekst Lewisa. Nie ma w nim miejsca na sprawy niepotrzebne, autor w sposób niezwykle lapidarny ujmuje w słowa, to co najistotniejsze.
Jeśli przejmują Was losy współczesnego człowieka, gwarantuję, że warto zmierzyć się z tym zbiorem esejów.