sobota, 1 grudnia 2018

Mów własnym głosem - Regina Brett





Regina Brett pojawiła się w moim życiu w momencie, w którym najbardziej jej potrzebowałam. Bóg nigdy nie mruga bardzo szybko stał się egzemplarzem zaczytanym, nad którym wylałam tyleż łez, ile sprowokował on uśmiechów. Każda kolejna książka Autorki jest dla mnie świętem. W zeszłym roku miałam okazję ją spotkać, dziś czytam jej teksty z jeszcze większą (czy to możliwe?!) sympatią.

Nie dziwi, że Mów własnym głosem z miejsca został okrzyknięty bestsellerem. Książka ta, podobnie jak wszystkie poprzednie, rozpisana jest na 50 lekcji, mających formę swoistego poradnika. Tym razem dotyczą one głoszenia swojej prawdy. Tematyka jest zróżnicowana, choć gros felietonów podejmuje problem molestowania seksualnego oraz zagadnienie pisarstwa i procesu tworzenia. Już te wyrywkowe teksty pozwalają dostrzec zróżnicowanie  poruszanych wątków.

Ze względu na specyfikę zagadnień, część książki nie dotyczyła mnie bezpośrednio, jestem jednak zdania, że nauka z nich płynąca może przydać mi się podczas wielu doświadczeń życiowych.

Całość przeznaczona jest do lektury (w mojej opinii) niespiesznej. Wymusza ona zastanowienie się nad sobą, swoimi priorytetami, dążeniami, wizją świata. W wielu jej punktach musiałam się zatrzymać, by odnieść poruszane kwestie do własnego życia i zobaczyć, jak często idę przez życie bez zastanowienia.

Brett uczy - tak teraz, jak w każdej poprzedniej publikacji - odważnego stawiania na siebie. Przypomina, że każde wypowiedziane przez nas "tak", jest jednocześnie "nie" skierowanym w stronę czegoś innego. Zwraca uwagę, że każda zgoda kosztuje - czas, rezygnację, poświęcenie. Uczy jak żyć w zgodzie z sobą i swoimi przekonaniami i jak nie dać się zranić czyimś słowom, w momencie, gdy dyktowane są one ambicją, a my wiemy, że zrobiliśmy wszystko najlepiej, jak mogliśmy [to ostatnie spadło na mnie w minionym czasie jak prawdziwy dar].  Brett pokazuje również jak ogromne znaczenie ma wybaczenie - szczególnie sobie samym. 

Jej felietony mają to do siebie, że można je czytać wyrywkowo, nielinearnie, w zależności od potrzeb. Płynące z nich lekcje w żaden sposób nie wymuszają lektury w określonej kolejności, ani w określonym czasie. To one zawsze znajdują czytelnika właśnie wtedy, kiedy ten najbardziej tego potrzebuje.

Za to właśnie uwielbiam Brett - każda jej książka sprawia, że po jej lekturze (choć wylewam morze łez i mam do siebie wiele pretensji) staję się lepszym człowiekiem, gotowym na zmiany i świadomym tego, co u mnie (i we mnie) kuleje. Wciąż uczę się być odważna i nie bać się wszystkiego, zanim jeszcze się wydarzy (by to wytrenować potrzebuję jeszcze ze 100 książek pisarki:D). Autorka ta, jak nikt inny, przypomina mi jak kruche i ulotne jest życie i jak istotne jest, by wokół siebie szerzyć dobro, nawet gdyby cały świat miał nas za wariatów.

Ogromnie polecam. Dajcie przemówić Waszym sercom, dajcie się "poskładać", pozwólcie sobie na odmowę. Kupujcie w ciemno - dla siebie, na prezent. Wpuśćcie Reginę do Waszego życia, a nie będzie ono już takie samo.


0 komentarze:

Prześlij komentarz