czwartek, 6 grudnia 2018

Jestem dzieckiem książek -Oliver Jeffers, Sam Winston




Książki dla dzieci od zawsze od zawsze są moim konikiem. Odnoszę wrażenie, że poświęcane im jest znacznie więcej czasu, zachowując dbałość o każdy drobiazg - tak w formie, estetyce, jak warstwie merytorycznej. Dziecko jest odbiorcą wybrednym, łatwo się nudzi, szybko traci uwagę, zatem stworzenie czegoś, co go zadowoli, ba! zachwyci, jest sprawą niełatwą. 

Dziś chciałabym przedstawić Wam moje kolejne odkrycie - książkę, którą jestem odurzona, i od której nie sposób oderwać wzroku. Jestem dzieckiem książek to historia małej dziewczynki przemierzającej na swej tratwie morze słów. Pewnego dnia przybywa ona do domu chłopca i porywa go na wspólną wyprawę do jej świata - świata opowieści, będącego przestrzenią napędzaną wyobraźnią, dzięki czemu zdarzyć może się w niej wszystko - raz puszczona w ruch imaginacja zdolna jest napędzać go nieustannie. 

Na wyjątkowość publikacji składają się ilustracje zbudowane ze słów. I to słów nieprzypadkowych. Są to fragmenty czterdziestu dwóch klasycznych opowieści dla dzieci, a także kołysanek. Wśród nich znajdziemy między innymi Przypadki Robinsona Crusoe, Podróże Guliwera, Pinokio, Przygody Sindbada Żeglarza i wiele, wiele innych. Koncept ten otwiera przed czytelnikiem ogromne możliwości - ma on szansę on nie tylko poszukiwać fragmentów znanych sobie tekstów kultury, ale też zachęcać do ich lektury swoją pociechę. Publikacja ta to ocean możliwości, pretekst do rozmów o istocie literatury, o rysowaniu świata słowami - wariantów jej wykorzystania nie jestem w stanie zliczyć, co rusz do głowy przychodzi mi nowy. Ilustracje są niezwykle estetyczne, choć przy tym wszystkim minimalistyczne - nie odwracają uwagi czytelnika, nie rozpraszają go, a raczej uspokajają i wyciszają. Można nawet rzec - hipnotyzują. Oliver Jeffers zaczarował mnie swoim pomysłem i sądzę, że nie jestem w mniejszości. Każdy miłośnik literatury znajdzie tu ukojenie i ogromną radość - czy nie tego właśnie szukamy w książkach?

Odnoszę wrażenie, że tak naprawdę jest to publikacja dla dorosłych, którzy mają rozkochać swoje pociechy w czytaniu, a którzy sami odnajdą w niej swoje pierwsze literackie miłości i docenią jej formę wydania. Przestrzeń złożona ze słów, to przecież nic innego, jak nasze życie, którego szlak wytyczają przeczytane przez nas książki - od tych wczesnodziecięcych, poprzez nastoletnie, aż do dzisiejszych, dorosłych. Tak właśnie wyobrażam sobie mój świat - cały zbudowany ze słowa, płynący wraz z nurtem liter. Czym bowiem jest życie, jeśli nie opowieścią?

Ogromnie polecam.



Źródło ilustracji: Wydawnictwo Tekturka