niedziela, 1 maja 2011

William Paul Young- "Chata"

Powstało wiele książek religijnych, książek tłumaczących zasady wiary, istotę Boga i jego miejsca w życiu człowieka. Powstało wiele książek, będących próbą odpowiedzi na pytania, których wielu ludzi poszukuje .
Chata jednak jest jedną z lepszych traktujących o Bogu, jaką do tej pory czytałam, a zdecydowanie najlepszą powieścią .
Przedstawia podstawowe prawdy znane z Pisma Świętego oraz Katechizmu Kościoła Katolickiego, nie jest jednak encyklopedią, w której znajdziemy aneks pojęć, które tłumaczy i problemów, które porusza.
Chata to historia Mackenziego Allena Philipsa-  człowieka, którego relacje z ojcem nie były godne pozazdroszczenia. Bohater chcąc dać swoim dzieciom to, czego sam nie doświadczył w domu rodzinnym, spędza z nimi bardzo dużo czasu, często zabiera także na wspólne wycieczki. Podczas jednej z nich dochodzi do tragicznych wypadków- jeden z synów Allena podczas kajakowania zaczyna tonąć. Ojciec, zawodowy ratownik, z powodzeniem wyrusza mu na pomoc, jednak okazuje się, że podczas akcji ratowniczej, w wielkim zamieszaniu zaginęła najmłodsza córeczka Mackenziego- Missy. Okazuje się, że została uprowadzona przez mordercę małych dziewczynek i zabita w odległej chacie.
Bohater nie jest w stanie wybaczyć sobie tego, że jej nie dopilnował i obwinia za wszelkie konsekwencje. W jego życiu rozpoczyna się okres Wielkiego Smutku, z którego wydobyć może go już chyba tylko cud.
Wszystko drastycznie się zmienia, gdy Allen otrzymuje list, który zakrawa na kiepski żart

Mackenzie, minęło trochę czasu. Tęskniłem za Tobą. Będę w chacie w najbliższy weekend, jeśli chcesz się spotkać. Tata. [1]

Allen, widząc w jednym zdaniu zarówno słowo ‘tata’ jak i ‘chata’ wpadł w  furię. Prowadzony jednak zwykłą, ludzką, nie dającą spokoju ciekawością, postanowił udać się na miejsce wyznaczonego spotkania, nawet gdyby miało ono stać się miejscem ostatecznego rozrachunku z mordercą jego Missy.

Na miejscu czeka go nie lada niespodzianka i weekend spędzony w towarzystwie… Boga.

Ksiązka niszczy wszelkie stereotypy dotyczące Jego wyobrażeń. Charakterystyczne, niebanalne, a jednocześnie łamiące tabu oraz niezwykle trafnie uchwycające Boże poczucie humoru ukazanie Trójcy Świętej, z pewnością na długo pozostanie w pamięci czytelnika  skłoni do refleksji na temat naszego stanu wiedzy i ograniczonej percepcji. Uświadamia jak niewiele wiemy o Stwórcy i jak łatwo nas zaskoczyć oraz to jak łatwo kupujemy stereotypy i
wyobrażamy sobie, że są one jedyną prawdziwą i poprawną wersją.
W tekście zaburzona jest linearność, czas przestaje mieć znaczenie, biegnie inaczej. Bóg jest Bogiem wszechmocnym, interesującym się człowiekiem i jego osiągnięciami, słuchającym hip-hopu i wszelkich innych przejawów ludzkich talentów i ich realizacji.

Autor stara się odpowiedzieć na zadawane od wieków pytanie o pochodzenie zła- unde malum?
Traktuje o bólu po stracie ukochanej osoby, bólu zakorzenionym głęboko w podświadomości, wypływającego jeszcze z przeżyć z dzieciństwa.
Bohater podczas rozmów z Bogiem porusza temat natury wolności. Young podaje piękne i życiowe przykłady prawdziwej, bezinteresownej miłości, zdolnej do poświęceń. Ukazuje relacje między istotami Trójcy Świętej, a także prawdziwe oblicze Bożej miłości.
Momentami staje się lekturą mocno depczącą po odciskach- uderza w ambicję nie tylko głównego bohatera, lecz także każdego czytelnika, który w dialogach z Bogiem może odnaleźć swój stosunek do ludzi i Stwórcy.
Autor poddaje rozważaniom  problem osądzania, które tak łatwo przychodzi człowiekowi.
W tekście poznajemy Sofię- personifikację Bożej mądrości, dowiemy się o niechęci Ojca do hierarchizacji.
Kilka ostatnich stronic, to nowe spojrzenie na słowa

Dotknij Panie moich oczu, abym przejrzał.

Young opowiada o celowości przebaczenia.  Jego brak porównuje do zaciskania rąk na czyjejś szyi i próbę duszenia.

Przesłań ksiązki jest wiele, a jednym z nich staje się powtarzane po wielokroć zdanie, że Bóg z wielkich tragedii potrafi wydobyć dobro, jednak nie zajmuje się ich reżyserowaniem.
Stąd też nie do niego powinniśmy mieć pretensje, gdy dotknie nas jakaś niewyobrażalna tragedia.

Już od  początkowych stron książka wzbudziła we mnie wiele emocji, jednak ostatnie sto, stało się przyczyną wielu łez i wielu wzruszeń.
Dawno nie spotkałam tak pięknej powieści, przekazującej i przypominającej tak wiele, znanych przecież prawd. Jest pozycją, z której zadowolony powinien być każdy- ci ceniący fantastykę wezmą ją za kolejną przedstawicielkę gatunku, bowiem za co innego uznają życie pozagrobowe i metafizyczne ateiści (?), ci którzy szukają dobrej książki religijnej- za niezwykłe świadectwo życia Bogiem i z Bogiem.
Dla osób stroniących od tematyki duchowości, może jednak wydać się nużąca i mało ciekawa.
Ze swojej strony gorąco polecam. Jest to pozycja, do której z całą pewnością będę wielokrotnie wracać.
Wydarzenia opisane podobno wydarzyły się naprawdę. Kto oprócz mnie odważy się uwierzyć?

5/6


[1] Chata, WM. Paul Young, Nowa Proza, Warszawa 2011, s. 17



Tytuł:Chata
Seria: ISBN:978-83-7534-056-3
Tłumaczenie:Anna Reszka
Oprawa:miękka ze skrzydełkami Format:
Liczba stron:288
Rok wydania:2011
Cena detaliczna:29,99 zł

Zapraszam do obejrzenia krótkiego spotu reklamującego książkę:

piątek, 29 kwietnia 2011

"Hakus Pokus" Katarzyna Leżeńska, Darek Milewski


Z wielką nieufnością i zwłoką zabierałam się za książkę Hakus Pokus.
Powodów było wiele- choć tytuł mnie zaintrygował, opis z okładki już niekoniecznie. Trochę trąciło banałem, spodziewałam się kolejnego tekstu na ten sam temat, z jednym małym urozmaiceniem- wątkiem hakerskim. Dodatkowy problem- dwóch autorów. Przyznaję, nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak wygląda współtworzenie książki przez kilka osób. Kto proponuje więcej, czyje propozycje wygrywają, jak ostatecznie wygląda proces twórczy, czyje myśli są zapisywane, a czyje odrzucane? Czy może tylko jedna osoba odpowiada za wymyślenie fabuły, a druga za sam zapis i ewentualne poprawki merytoryczne? Na czym polega współpraca? Czy komuś tytuł autora przysługuje bardziej, a komuś mniej?
Na te i wiele innych pytań próbowałam odpowiedzieć sobie przed lekturą.
Wszelkie moje wątpliwości odpłynęły jednak wraz z przeczytaniem kilku stron.
Przyznaję, że nadal, już po wielkim „hokus pokus” i dokładnemu przyjrzeniu się treści książki, nadal mam do niej stosunek ambiwalentny.
I jestem zadowolona, i jestem niezadowolona.
O tym jednak za chwilę.

Powieść opowiada o dwójce dorosłych ludzi okrutnie potraktowanych przez los, których drogi krzyżują się na skutek wielu zbiegów okoliczności.
Ona, Beata, mająca polskie korzenie, mieszka i pracuje w Chicago jako psycholog. Tam też boryka się z chorobą dwubiegunową swojej matki, która zostaje na stałe przeniesiona na oddział zamknięty. Ojca bohaterka nie poznała nigdy.

On, Robert, polski matematyk, pracownik firmy hakerskiej CounterVision zajmującej się wyłapywaniem dziur w systemach zabezpieczających firmy i instytucje przed atakami hakerów, dopiero co rozstał się z żoną, gdy odkrył, że ta nie chce już dłużej być Christiną, lecz …Chrisem i właśnie szykuje się do operacji zmiany płci.

Żadnego z dwójki bohaterów życie nie oszczędza. Spotykają się w firmie Roberta, gdzie Beata zostaje zatrudniona jako shrink. Szybko nawiązuje się między nimi nić porozumienia, a wydarzenia, które bardzo szybko zmieniają obrót spraw i prowadzą do zaskakujących odkryć, staną się próbą ich zażyłości.

Tekst przepełniony jest retrospekcjami, wspomnieniami,  które bardzo łatwo da się wychwycić, gdyż są zaznaczone kursywą. Język jest prosty, klarowny, stara się być odwzorowaniem potocznego. Myślę jednak, że na tej płaszczyźnie autorzy wpadli w pułapkę. Wielokrotnie powtarzane ‘fuck’ bardzo kłóciło się z zastosowanym wcześniej językiem, sprawiało wrażenie wtłoczonego na siłę, nienaturalnego. Choć założenie było prawdopodobnie zupełnie odwrotne-  niestety, w moim odczuciu, cały efekt został udaremniony.
Wielkim plusem powieści są subtelne wątki miłosne kończące uczucie dwojga ludzi w sypialni. Takie jak lubię- plastyczne, ale nie wulgarne; niedopowiedziane, niedookreślone, pozwalające popuścić wodze fantazji… albo ją zatrzymać w odpowiednim momencie.

Hakus pokus zdecydowanie zasługuje na lekturę i uwagę czytelnika. Mimo pozornej błahości i banalności, jest tak naprawdę utworem o dobrze i złu, o wyborach jakich musimy dokonywać codziennie i skutkach jakie ze sobą niosą. Nade wszystko jednak, jest doskonale wyważoną powieścią, nie będącą ani błahym romansidłem czy powieścią psychologiczną, ani przepełnionym hakerskim żargonem tomiszczem naukowym. Co  tu dużo mówić- autorzy odnaleźli złoty środek, by zadowolić zarówno czytelnika-mężczyznę, jak i czytelnika-kobietę.

4/6



środa, 27 kwietnia 2011

"Kazio i skrzynia pełna wampirów"- Iwona Czarkowska

Odkąd wampiry zawładnęły rynkiem czytelniczym i filmowym nie sposób się od nich opędzić.
Teraz także i dzieci mogą zapoznać się z postaciami, które okazały się fenomenem na skalę światową. Wydawnictwo Wilga wypuściło
na rynek książkę Kazio i skrzynia pełna wampirów,  której bohaterami są tytułowy Kazio, Zuzulinda, Fibrycukella, Hingogard, Wuj Dracula, Staś, Baśka, pies Wampir oraz rodzice Kazia.

Kaziowa rodzina przeprowadza się do domu stojącego na skraju miasteczka. Wszystko za sprawą ojca- malarza, który dostał zlecenie przeprowadzenia renowacji. Miejscowość, w której znajduje się ów dom ma bardzo wymowną nazwę- Wampirzyce.

Główny bohater, Kazio, podczas próby ukrycia się przed rodzeństwem na strychu, odnalazł starą skrzynię, w której postanowił się schować. Okazało się jednak, że stanowi ona przejście do innego świata- świata rodziny Wampirów. Tam też czekała na Kazia nie lada niespodzianka. Utarte wyobrażenia o wampirach zostały zachwiane, a znajomość chłopca z Zuzulindą stała się zaczątkiem ludzko-wampirskiej przyjaźni.
W świecie stworzonym przez Iwonę Czarkowską, z wykształcenia dziennikarkę, wampiry uwielbiają czosnek, nie boją się srebra ani nie wysysają krwi. Zamiast tego noszą we włosach szczypiorek, ubierają się ekstrawagancko i są bardzo sympatyczne.

Książeczka, prócz dostarczenia rozrywki, promuje uniwersalne wartości, takie jak uczciwość. Pokazuje zachowania złe i namawia do ich zmiany. Wszystko to zostaje zmyślnie ukryte w fabule.
Symbolem sumienia staje się tutaj postać babci Fibrycukelli umiejącej czytać w myślach.

Wielkim atutem książki jest oprawa graficzna. Krwistoczerwona okładka i czarno-białe ilustracje wewnątrz nadają jej niezwykłego klimatu. Wkrótce ukaże się kolejny tom przygód Kazia, po który z wielką przyjemnością sięgnę- Kazio i szkoła wampirów.
Polecam!

5/6



Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Wilga oraz portalu Sztukater. Dziękuję!

Autor:Iwona Czarkowska
Przedział wiekowy:od 6 do 12 lat
Wydawca:Wilga
Kategoria:Beletrystyka
Typ okładki:miękka
Liczba stron:80
Format:21 x 29 cm

_______________________

Moi drodzy, od dziś, po prawej stronie bloga będzie widniał odnośnik do KONKURSÓW, które współorganizuję z portalem SZTUKATER. Zapraszam do udziału!
Sukcesywnie będę informowała o wszelkich nowo pojawiających się zabawach, już teraz zachęcam jednak do odwiedzania strony.
Aktualnie do wygrania między innymi Cień Gejszy Anny Klejzerowicz !

wtorek, 26 kwietnia 2011

"Z ciemnością jej do twarzy" Kelly Keaton

Odkąd pamiętam uważałam się za sympatyka kryminałów i literatury pięknej. Do fantastyki specjalnie mnie nie ciągnęło, sięgałam jedynie po pozycje klasyczne, sprawdzone, przeanalizowane  z każdej możliwej strony. Podobnie rzecz miała się z książkami młodzieżowymi. Polski oraz zagraniczny rynek przeżywa wysyp pseudo-pisarzy próbujących stworzyć coś dobrego dla nastolatków. Czasami zastanawiam się co ma na celu ich pisanina- stworzenie czegoś wartościowego czy próbę zaistnienia na rynku bez zwracania uwagi na odbiorców. W czasach, w których na sklepowych półkach wręcz roi się od masy książek dedykowanych młodzieży, coraz trudniej znaleźć coś naprawdę wartościowego, będącego syntezą dobrej literatury, akcji oraz przyjemności. Coraz trudniej o książkę, która wykorzystując motywy będące na czasie, nie stanie się tylko nieudaną kopią jakiegoś dzieła już istniejącego, lecz indywidualnością, od której ciężko będzie się oderwać.  Indywidualnością, która zachęci młodego czytelnika do sięgania po kolejne książki, a nie zniechęci do dalszej przygody z literaturą.


Oczekiwaniom tego pokolenia wychodzi naprzeciw Wydawnictwo Znak emotikon, wypuszczając na rynek nową serię- Bogowie i potwory.
Paranormal romance, to gatunek budzący coraz większe zainteresowanie tak wśród twórców, jak wśród czytelników.
Kelly Keaton popełniła książkę doskonale się w nim odnajdującą.


Główna bohaterka- Ari- niegdyś oddana do domu dziecka, próbuje poznać prawdę o swojej biologicznej rodzinie. Dowiaduje się, że jej matka przebywała w szpitalu psychiatrycznym i tam popełniła samobójstwo przed ukończeniem dwudziestego pierwszego roku życia. Ari, podążając za śladem matki trafia na list, po którego przeczytaniu życie bohaterki drastycznie się zmienia. Odkrywa swoją tożsamość, dowiaduje się dlaczego tak bardzo różni się od swoich rówieśników zarówno pod względem wyglądu (srebrzystobiałe włosy nie dające się obciąć, nieopisanie jasne zielone oczy, tatuaż na twarzy w kształcie półksiężyca) jak i zainteresowań. Ari opuszcza swoją rodzinę zastępczą i udaje się do Nowego Orleanu- siedziby czarownic, wampirów,  zmiennokształtnych i wszelkich innych fantastycznych postaci, gdzie dowiaduje się o klątwie ciążącej nad kobietami z jej rodziny, zakochuje się i staje do walki ze swoją przeszłością. Towarzyszyć jej będą nowopoznani przyjaciele, dzięki którym wreszcie poczuje się dobrze w swojej skórze.
Akcja toczy się w przyszłości, czego dowiadujmy się w momencie podania przez Ari daty swoich urodzin.


Kelly Keaton wykorzystała tematykę wampirów, by w sposób niecodzienny połączyć ją z mitologią. W książce tej znajdziemy wiele zaskakujących nawiązań. Odnajdziemy motyw święta Mardi Gras, które również  w rzeczywistości odbywa się w Nowym Orleanie, poznamy tajemnice wampirów i będziemy uczestnikami wielu zaskakujących zwrotów akcji.


Rzadko zdarza się, by książka tak bardzo wciągała już od pierwszych stronic. Keaton nie sili się na długie wprowadzenia, od samego początku porywa czytelnika, nie traci czasu na zbędne opisy. Po punkcie kulminacyjnym akcja miast spowalniać, przyspiesza jeszcze bardziej, po to by zakończyć się w momencie wielkiego napięcia. Do ostatniej stronicy nie wiadomo co się stanie, a rozwiązanie odnajdziemy dopiero w kolejnej części, która- mam nadzieję- będzie równie porywająca. Autorka nie podaje rozwiązań tajemnic na tacy. Każda z nich prowadzi do kolejnej, wprowadzając nastrój niepokoju, napięcia i oczekiwania.
Z ciemnością jej do twarzy to prawdziwie wciągająca pozycja. O mały włos przeszłabym obok niej obojętnie, na szczęście jednak, tak się nie stało. Z wielką przyjemnością poświęciłam jej popołudnie, które zakończyło się dla mnie znajomym uczuciem, jakie ogarnia mnie po przeczytaniu czegoś, co spełniło moje oczekiwania i było naprawdę dobre.
Polecam ją zarówno młodzieży (gwarantuję, że po lekturze będzie chciała czytać więcej i więcej),  jak i dorosłym. Każdym, którzy oczekują książki z wciąż przyspieszającą akcją, kompozycją otwartą,  zapowiadającą dalsze czytelnicze uczty w częściach kolejnych.

Premiera 5 maja. Już dziś zachęcam do kupna;)


5,5/6



Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak emotikon.


Tytuł oryginału:(Darkness Becomes Her)
Tłumaczenie: Anna Gralak
Oprawa miękka
Wydanie: pierwsze
W sprzedaży od: 2011-05-02
ISBN: 978-83-240-1533-7
Rok wydania: 2011
Format: 144x205
Ilość stron: 264
Wydawnictwo: Znak emotikon
Cena detaliczna: 29,90 zł

http://www.youtube.com/user/WydawnictwoZnak#p/u/0/NnGV8H4y5VA 

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

"Mila księżycowego światła"- Dennis Lehane

Nie bez przyczyny na miano autora życia zasługuje tylko jeden autor.
Choć do panteonu moich ulubionych należy kilku mających dla mnie wielkie znaczenie twórców, to właśnie Dennis Lehane jest moim numerem jeden.
Odkąd w 2005 roku zetknęłam się z napisaną przez niego Rzeką tajemnic i z filmem powstałym na jego kanwie, wracam do niego przy każdej okazji, a nowe pozycje kupuję w dniu premiery. Jego dzieła [tak, dla mnie są to dzieła] mają honorowe miejsce na moich półkach i  stanowią jedne z nielicznych, których nie pożyczam.
Nie zdarza mi się czytać jakiejś książki dwa razy, chyba że wymaga tego sytuacja. Wyjątkiem są jedynie powieści Lehane’a, po które wracam przynajmniej raz w roku. Szczególnie ukochałam sobie serię z detektywami Kenzie i Gennaro.
Mila księżycowego światła jest kolejną częścią tego cyklu, mam wrażenie, że już ostatnią.
Powieści Lehane’a nie są dla mnie li powieściami sensacyjnymi.
Stworzył on świat i detektywów, wśród których czuję się jak u siebie. Znajduję w nim swoje życie, każda kolejna część jest dla mnie czymś więcej niż tylko książką. Angie i Patricka- głównych bohaterów- traktuję prawie jak rodzinę, ich historię życia śledzę od samego początku, byłam świadkiem ich wzlotów i upadków, świadkiem przeciwności z jakimi musieli walczyć, świadkiem rozkwitającej miłości, której zwieńczenie obserwujemy z Mili księżycowego światła.
Nie jest to część, której nie da się zrozumieć bez lektury poprzednich. Nawiązuje ona do wątków z Gdzie jesteś Amando? (na jego kanwie również film w reżyserii Bena Afflecka- polecam!), jednak na tyle subtelnie i umiejętnie, że każdy nowy czytelnik zrozumie o co chodzi.
Ja jednak nie wyobrażam sobie, by czytać ją bez zaznajomienia się z poprzednimi. Nie jest to ważne dla fabuły, ale na pewno ważne, by zrozumieć Angie i Patricka, by zrozumieć wątek Bubby, zachowanie Amandy i pozostałe postaci. Kto więc tylko będzie miał okazję- polecam lekturę całości.

W Mili księżycowego światła Patrick i Angie stoją przed wielkim wyzwaniem- oto po raz kolejny muszą odnaleźć zaginioną Amandę McCready, którą dwanaście lat wcześniej uprowadził jej wujek. Wtedy też dziewczynka została odnaleziona i mimo tego, że w rodzinie, która ją uprowadziła miała znacznie lepsze warunki niż w biologicznej, została oddana matce, a porywacz wtrącony do więzienia. Wydarzenie to zaważyło na całym jej życiu, jak i na życiu detektywów.
Zważając na skutki wydarzeń minionych lat, ponowne jej odnalezienie nie jest zadaniem łatwym. Oboje bohaterowie, zwłaszcza detektyw Kenzie, muszą zmierzyć się z duchami przeszłości, z wyrzutami sumienia. Ponadto teraz już inaczej patrzą na sprawę porwania dziecka- sami zostali rodzicami i wiedzą co to strach o swoje jedyne potomstwo. Stają przed niepowtarzalną szansą na odkupienie swoich win, cały czas zadając sobie pytanie czy jest to w  ogóle możliwe i czy ich praca nie narazi życia ich dziecka.
Dochodzenie prowadzi ich do zaskakujących miejsc i wydarzeń. Książka pełna jest zwrotów akcji. Lehane przyciąga uwagę i nie pozwala oderwać się od książki.
Mimo to, mam wrażenie, że jest to jedna z jego słabszych powieści. Dość czułostkowa, już nie tak brutalna jak poprzednie, już nie tak sensacyjna. Momentami miałam wrażenie, że znalazłam się w książce na miarę Dana Browna. Nawiązania do Zmierzchu, zaginione przedmioty o znaczeniu historycznym- to do Lehana nie pasuje. Nie po tym, co było dotychczas.
Mimo tych niedociągnięć książkę jak najbardziej polecam.
Lehane pozostanie Lehanem. Dla mnie jest najlepszym autorem amerykańskim, jednak niestety wciąż mało rozpowszechnionym na polskim rynku.
Co dziwi, bo przecież filmy takie jak ubiegłoroczna Wyspa tajemnic, stworzone na kanwie jego powieści odnoszą u nas niemały sukces.

Osobom, które nie miały jeszcze przyjemności zaznajomić się z pisarstwem autora- serdecznie polecam! Pozostałym pewnie polecać nie trzeba, bo autor raz czytany, nie pozwala o sobie zapomnieć.

4/6

 Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

Kategoria: Horror, sensacja, kryminał
ISBN: 978-83-7648-674-1
Tytuł oryginału: Moonlight Mile
Data wydania: 05.04.2011
Format: 140mm x 205mm
Liczba stron: 280

wtorek, 19 kwietnia 2011

"Listy do Trynidadu"- Annika Idström

Od czasu rozpoczęcia przygody ze współczesną literaturą skandynawską, zaczęłam zauważać główne motywy, do których sięgają autorzy.
W powszechnym przekonaniu mieszkańcy Skandynawii jawią się jako osoby poważne, smutne, ze względu na klimat mające skłonności do stanów depresyjnych.
W wielu książkach natknęłam się jednak na charakterystyczny humor. Tak-po lekturze kilku pozycji zupełnie różnych autorów skandynawskich, mogę użyć podobnej kategorii.  Do tej pory rozróżniałam jedynie humor angielski, teraz bez problemu wskażę również cechy tego nowo odkrytego.
Mimo to, problematyka książek skandynawskich, z którymi do tej pory miałam styczność, sięga raczej po tematy zgodne z naszymi wyobrażeniami o tym terenie. W wielu z nich kreślone są bogate portrety psychologiczne bohaterów, autorzy dogłębnie analizują ludzką psychikę, kondycję i pobudki. Sięgają do najmroczniejszych zakamarków ludzkiej duszy, ogołacając ją i wystawiając nagą i bezbronną na oceny czytelników.
Skandynawscy autorzy wielokrotnie poruszają wątek patologicznych stosunków panujących w rodzinie, chorób psychicznych oraz ludzkiej samotności.
Nie inaczej dzieje się w Listach do Trynidadu. Książka ta jest syntezą wszystkich wymienionych przeze mnie cech. Stanowi studium ludzkiej psychiki.

Jej głównym bohaterem jest Seppo Sirén, przeciętny pracownik Urzędu Skarbowego, od czasu do czasu miewający niezobowiązujący skok w bok.

Jego życia rodzinnego nie można nazwać sielanką- żona ewidentnie ma problemy z psychiką, podobnie jak uważana za upośledzoną córka. Ponadto jego małżonka na jednej z fundowanych przez męża wycieczek, znalazła sobie kochanka, o którym bez jakiegokolwiek zażenowania mu opowiada. Niczym zakochana nastolatka kwitnie i czerwieni się na samo jego wspomnienie.
Seppo ma także kiepski kontakt z dorastającą córką, która zaczyna zachowywać się agresywnie, szukając u ojca zrozumienia, zainteresowania i miłości.

Bohater wraz z rodziną wyrusza w Podróż do Izraela- Ziemi Świętej, która może symbolizować jego podróż ku wyzwoleniu. Wolność ta jednak okupiona będzie wielką tragedią.

Autor na wielu płaszczyznach nawiązuje do Pisma Świętego- zarówno na płaszczyźnie językowej, bezpośrednio przywołując cytaty, jak i na płaszczyźnie fabularnej, czego przykładem jest wykorzystanie motywu podróży do Ziemi Obiecanej. W polskim wydaniu również okładka realizuje ten pomysł.
Sfera sacrum brutalnie styka się tutaj ze sferą profanum, liczne opisy zdrad, erotyka, rozbudzona seksualność mogą niepokoić i wywoływać oburzenie, a nawet niesmak. Jest to jednak kolejnym bodźcem i zachętą do zagłębienia się w meandry ludzkiej świadomości i psychiki.

Zachęcam do lektury, Annika Idström zabierze Was w podróż jakiej z pewnością nie zapomnicie.

 Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Kojro.

Tytuł oryginału: Kirjeitä Trinidadiin
Autorka: Annika Idström
Tłumaczenie: Bożena Kojro
Rok wydania: Grudzień 2002
ISBN: 83-916458-0-0
Liczba stron: 144