sobota, 14 lutego 2015

Marta i zagadkowy pojazd – Wojciech Widłak


Tytuł: Marta i zagadkowy pojazd
Autor: Wojciech Widłak
Wydawnictwo: Egmont
Ilość stron: 34
Cena: 12, 99 zł


Oto przed Wami kolejna część egmontowskiej serii Czytam sobieMarta i zagadkowy pojazd.
Należy ona do pierwszego etapu z  trzypoziomowego programu wspierania nauki dla dzieci w  wieku 5-7 lat.
Oto mała Marta pewnego dnia niepostrzeżenie wsiada do konstruowanej przez wuja maszyny mającej przenosić w  czasie i przestrzeni, i po kilku głośnych stukotach, które trochę ją straszą wychodzi z niej i… widzi coś, czego wcześniej nie było. Zamiast laboratorium wokół niej rozpościera się las, a przed nią leżą ogromnych rozmiarów jaja. Gdy dziewczynka sięga po jedno z  nich, nagle jej oczom ukazuje się dinozaur, którego Marta bierze za smoka. Przestraszona dziewczynka szybciutko ucieka z  powrotem do maszyny i w  parę chwil znajduje się na powrót w  laboratorium. Niefortunnie podczas ucieczki, zabrała ze sobą jajo, które teraz postanowiła ukryć w  pokoju wujka. Zastanawia się jedynie co z  niego może wyrosnąć i z  tą zagwozdką zostawia czytelników… :)

Tak jak wszystkie publikacje należące do tej kategorii, zawiera ona 150-200 wyrazów w  tekście, krótkie zdania zbudowane z  podstawowych głosek, a do tego ćwiczenia głoskowania i naklejki mające funkcję motywującą i wzmacniającą. Tekst na każdej stronie znajduje się u dołu, po to, by dziecko swobodnie mogło pomagać sobie palcem, którym będzie wodziło po kolejnych zdaniach, dzięki czemu nic nie będzie go rozpraszało, a dodatkowo będzie miało możliwość ogarnięcia wzrokiem całego czytanego po fragmentach tekstu. Dominującym elementem książeczki są ilustracje, zajmujące 90% strony – ich usytuowanie nad treścią jest niezwykle istotne: dziecko najpierw widzi co będzie czytało, a dopiero później składa kolejne wyrazy. W  dużej mierze ułatwia to lekturę i czyni ją szybszą.
W zakładkach książeczki znajdują się zadania do wykonania po zakończonej lekturze - troszkę rekonstruowania fabuły, troszkę liczenia ptaszków na ilustracjach i wreszcie zadanie na wyobraźnię - dyskusja nad tym, co wykluje się z jaja...:) W tylnej zakładce umieszczony został dyplom sukcesu dla dziecka, który może sobie wypisać i w razie potrzeby wyciąć.

Uwielbiam tę serię i z czystym sumieniem polecam ją wszystkim znajomych mającym dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym. Z wiadomości zwrotnych wyłania się także ich sympatia do serii:)
Polecam ją Waszej uwadze, naprawdę warto.



piątek, 13 lutego 2015

My – David Nicholls


Tytuł: My
Autor: David Nicholls
Wydawnictwo: Świat Książki
ISBN: 9788379438549
Ilość stron: 480
Cena: 36,90 zł




David Nicholls zyskał globalną sławę za sprawą książki Jeden dzień, która po ogromnym sukcesie wydawniczym została sfilmowana, by znowuż docierać do coraz szerszego kręgu odbiorców. I to samonapędzające się koło popularności trwa.
Na polski rynek wydawniczy trafiła właśnie najnowsza propozycja autora – My. Książka z  obłędną okładką, od której wciąż nie mogę oderwać wzroku, okładką będącą cichym wyznaniem miłosnym do treści czy też samej formuły bycia z  kimś, bycia razem. Niesamowite jak dobrze zaprojektowana grafika może otwierać nowe pola interpretacyjne – świetnie zagrana sprawa z  ukrytym przesłaniem.
Jestem pod wrażeniem.
Okładka jednak jest jedynie kluczem, pewną zapowiedzią tego co czeka nas dalej – a tam rzeczywiście jest o co powalczyć.
Oto pewnego wieczoru, tuż przez ostatnim planowanym wyjazdem z rodziców synem Albiem po Europie, będącym swoistym chrztem kulturalnym mającym przygotować chłopaka do dalszego życia studenckiego; Douglas słyszy od swojej żony, że ta chyba chce się z  nim rozstać.
W  ten eufemistyczny i dość pokrętny sposób kobieta sieje w  mężczyźnie ziarno niepewności – żadne z  nich do końca nie wie czy rozstanie jest już przesądzone, ale to Connie jest w  tej sytuacji depozytariuszką wszelkich odpowiedzi. Mężczyzna postawiony pod ścianą próbuje wykorzystać ostatni dany im wyjazd na odbudowanie podupadających relacji z  żoną. Z  synem dawno już je utracił albo właściwie nigdy ich nie miał – Douglas i Albie tworzą stereotypowy przykład fatalnych układów ojcowsko-synowskich mających źródło we wczesnym dzieciństwie. Twarda ręka mężczyzny była zbyt twarda, by dać miejsce naturalnej miłości rodzicielskiej.
Wyjazd po największych miastach Europy ma być zatem nie tylko zalewem kulturalnym i podróżą inicjacyjną dla syna, ale też odnowicielskim wojażem dla wszystkich. Nie wszystko jednak pójdzie po myśli głównego bohatera, co z  kolei sprawi, że do samego końca nie będzie wiadomo, w  którym miejscu zakończy się ta eskapada, mająca pierwszy przystanek w  Paryżu, gdzie to Albie poznaje nietuzinkową młodą akordeonistkę, znacząco wpływającą na dalsze losy całej rodziny.
Mówi się, że dopiero podczas wyjazdów, z  dala od domu, poznaje się prawdziwe oblicze bliskich nam osób. W  przypadku tej rodziny ma to znaczenie fundamentalne.
Piękna to historia o wysiłku odnalezienia dawno zagubionej nici porozumienia, o heroicznej próbie odbudowania relacji ojcowsko-synowskiej, ale też małżeńskiej. Historia, w  której na bok muszą zostać odłożone ambicje i własne pragnienia, a głównym celem ma stać się uszczęśliwienie najbliższych w  ich własny sposób – nie w  nasz.
Tytułowi my mogą mieć wiele odczytań – czy to „my” jako ludzie, o których kondycji opowiada ta historia, „my” jako rodzina, najmniejsza komórka społeczeństwa, „my” jako małżeństwo, czy też „my” jako indywidualności, które należy kochać bez względu na wszystko i okazywać tą miłość bez względu na wszystkich (a już najbardziej siebie samych). Każde odczytanie będzie dobre, a uwierzcie mi – można by je wciąż mnożyć.
Polecam tę opowieść wszystkim – jest jak życie: trochę słodka, trochę gorzka, miejscami kwaskowata, nagle zmieniająca bieg wydarzeń, wymagająca natychmiastowego reagowania, często impulsywnego. Nigdy nie wiadomo na co się trafi, do finału nie ma się pojęcia jak rozwinie się całość, mimo że wszystko od początku było skrupulatnie zaplanowane przez głównego bohatera.
Dokładnie jak w  życiu, prawda?
Można rzec, że to opowieść o tym jak plany wzięły w  łeb. My sobie, życie sobie.  

Świetna! 


A oto jak mnie rozpieściło Wydawnictwo:) Były jeszcze naklejki z moim nowym ulubionym motywem:) Pani Zosiu - dziękuję!

środa, 11 lutego 2015

Jessie Burton – Miniaturzystka


Tytuł: Miniaturzystka
Autor: Jessie Burton
Wydawnictwo: Literackie
ISBN: 9788308054284
Ilość stron: 464
Cena: 48 zł


Miniaturzystka Jessie Burton, to książka, którą należy smakować, z  którą należy się zaprzyjaźniać, kosztować po kawałeczku, by niczego nie uronić z  jej wyjątkowego klimatu. Mimo że robiłam wszystko, by jej lekturę przeciągnąć w  czasie – jej narrator niestrudzenie prowadził mnie ku rozwiązaniu intrygi niecodziennej – którą tak naprawdę czytać można wielorako. Ale cśśś.


Rok 1686. Jesień. Osiemnastoletnia wówczas Nella Oortman przenosi się z małej holenderskiej mieściny do Amsterdamu, by odtąd wieść życie żony jednego z  najbardziej znanych kupców – Johanessa Brandta. Przyjęcia jej w nowym domu nie sposób nazwać ciepłym – u progu wita ją sprawiająca wrażenie wrogiej siostra męża, Marin. Swoim oschłym powitaniem od pierwszej chwili pokazuje hierarchię panującą w nowym domu bohaterki – mimo że to Nella powinna być jego panią, praktycznie nigdy do tego nie dojdzie – Marin niestrudzenie dzierży władzę, rządząc nie tylko służącymi i bratem, ale też zarządzając całym zapleczem tajemnic, którymi zdaje się żyć rodzina Brandtów – sekretów, które za nic nie powinny ujrzeć światła dziennego.

Męża poznaje Nella dopiero później, kiedy ten w  ramach powitania przekazuje jej nietuzinkowy prezent: replikę ich kamienicy w  formie kredensu – skądinąd niezwykle cenną.
Od tego dnia, to ów prezent stanie się dla kobiety jedyną przyjazną przystanią. Do czasu.
Gdy pewnego razu Nella otrzymuje pakunek zawierający niezwykle szczegółowe figurki poszczególnych elementów wyposażenia domu, jej życie przybiera dziwny obrót. Oto tajemnicza miniaturzystka zaczyna przysyłać jej kolejne figurki, które przypominają pierwowzory w  bardzo niepokojący sposób, ujawniając ich sekrety na długo przed tym, zanim pozna je ktokolwiek inny poza głównym zainteresowanym. Praca tajemniczej miniaturzystki zdaje się wyprzedać fakty w  obliczu czego nieuniknione okazują się pytania o jej rolę w życiu bohaterów: kim jest tajemnicza kobieta? Skąd posiada wiedzę o tym, co już zaistniało, a co pozostaje ukryte i skąd wie o tym, co dopiero się wydarzy? Czy wyjawi ich sekrety, mogące zaważyć na losach całej rodziny? Czy społeczność siedemnastowiecznego Amsterdamu będzie w  stanie zrozumieć i zapomnieć pewne niegodziwości?
I wreszcie – kiedy w  końcu przestanie wysyłać kolejne figurki, będące w  większości odbiciem nadchodzących katastrof?

Okazuje się, że niepozorna replika kamienicy wpłynie na losy jej mieszkańców bardziej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.

Burton uplotła swoją opowieść na niezwykłej intrydze i pytaniom starym świat – czy wydarzenia są odbiciem naszych wyobrażeń, przeczuć, czy też przeczucia ewokują takie a nie inne wydarzenia? Gdzie tkwi źródło tego, co nastanie i jak zmienić zdawać by się mogło nieunikniony bieg rzeczy.


Największą siłę tej powieści stanowi jej język – nienachalny, a jednak w  jakiś pokrętny sposób oddający ducha epoki – bez sztucznych anachronizmów, a jednak sugestywny. Czytelnicy zaproszeni do domu zamożnej kupieckiej rodziny, którą zżerają od środka brudne tajemnice, powoli niszczące jej bogactwo poczują się, jakby przenieśli się w  czasie: gdy homoerotyzm był wciąż karany śmiercią, panował wszechobecny rasizm, a dziecko spłodzone z  czarnoskórym mężczyzną, z  którym na dodatek nie ma się ślubu (co było skądinąd niemożliwością) było skazane na życie odmieńca. Choć realia opowieści oddalone są od naszych o całe stulecia, wiele w  nich elementów uniwersalnych, stanowiących odbicie dzisiejszych poglądów: Burton podejmuje problematykę gry pozorów, którą uprawiano w  XVII wieku i którą uprawia się dziś – tylko na ciut innych zasadach: piętnujemy rasizm, ale sami jesteśmy ukrytymi rasistami, nie podoba nam się wytykanie odmienności, ale sami na myśl o inności wzdrygamy się z  obrzydzeniem, akceptujemy, dopóki nie ujrzymy na własne oczy. Czym zatem różnimy się do ludzi żyjących ponad 300 lat temu?

Burton piętnuje pozerstwo, ale też kłania się w  stronę silnych kobiecych postaci, dzierżących w  swych rękach całą władzę, obłaskawiających rzeczywistość, próbujących ją odmienić.

Miniaturzystka, to magnetyzująca, uniwersalizująca opowieść, której warto dać się wciągnąć, szczególnie jeśli lubicie tradycyjne narracje.
Polecam

wtorek, 10 lutego 2015

Prostota – Bill Hybels


Tytuł: Prostota
Autor: Bill Hybels
Wydawnictwo: Esprit
ISBN: 978-83-64647-11-6
Ilość stron: 368
Cena: 34,90zł


Mam wrażenie, że naszym światem rządzą dychotomiczne wartości – z  jednej strony jesteśmy uwikłani w  konsumpcjonizm, od którego nie sposób się uwolnić, tak silnie został w  nas zakorzeniony; z drugiej zaś coraz częściej do głosu dochodzą dążności minimalistyczne – chcemy mniej mieć, mniej kupować, mniej zjadać, mniej… . Wszystko po to, aby – paradoksalnie – osiągnąć pełniejsze i spokojniejsze życie, które utraciliśmy, zachłysnąwszy się dostępnością wszystkiego, tak różną od doświadczeń peerelowskich.
O popularności minimalizmu wyrażanego przez wyrzucanie zbędnych ubrań, bibelotów, sprzętów, wszystkiego tego, co przez lata zgromadziliśmy, po to, by osiągnąć wspomniane „,mniej”, świadczą coraz liczniejsze i coraz chętniej kupowane poradniki odsłaniające wiedzę, zdawać by się mogło tajemną, dotyczącą tego, jak to zrobić. Pewnym jest, że usunięcie bałaganu z naszego zewnętrza, spowoduje większy spokój w wewnętrzu. Pewnym jest jednak również to, że samo pozbycie się zbędnych ubrań nie wystarczy, by osiągnąć pełnię pokoju płynącego z  głębi nas samych. Owszem – daje to pewną ułudę większej władzy nad swoim życiem, jednak, by prawdziwie ją osiągnąć potrzeba czegoś więcej – potrzeba wprowadzenia strategii minimalistycznej do naszej duchowości.
Jednym z  lepszych przewodników na tej – trzeba to powiedzieć głośno i wyraźnie – niezwykle trudnej i wymagającej ogromnego samozaparcia ścieżce prostowania życia jest – w  mojej opinii – Bill Hybels, autor znany m.in. z  książek Potęga Bożego szeptu czy Życie, które działa.
On to wielokrotnie udowodnił już czytelnikom na całym świecie, że jego rady zastosowane w  praktyce mają mierzalną skuteczność.

Przemęczony. Sfrustrowany. Przytłoczony. Wiecznie poirytowany. Uwikłany w znienawidzoną pracę. Wyładowujący złość na bliskich.

Czy którekolwiek z  powyższych określeń, aby Cię nie dotyczy? Każde?
Jeśli tak, doskonale wiesz, że można by je tylko mnożyć, a każde z  nich sprowadzałoby się do tego samego – w  którymś miejscu swojego życia dramatycznie zabłądziłeś i teraz tak bardzo przyzwyczaiłeś się do nowej rzeczywistości i ciągłego utyskiwania, że nawet przez myśl ci nie przyjdzie, by coś zmienić. Współczesne tempo życia, wieczne poczucie bycia zmuszonym do wykonywania niechcianego zawodu tylko dlatego, by w  ogóle mieć pracę, życie w  niezgodzie ze swoimi przekonaniami, stałe oddalanie się od rodziny, uciekanie w pracę czy inne formy eskapizmu – ogłupiające filmy, niby-spotkania z  niby-przyjaciółmi podtrzymujące niby-przyjaźń, kancerogenne dla duszy relacje czy wreszcie tworzenie ułudy szczęśliwości i dostatku – to wszystko sprawia, że za naszym niemym przyzwoleniem niszczone jest to, co najcenniejsze -  jedyne życie jakie mamy.
Dając się uwikłać w  narzucony rytm i sposób życia tracimy z  oczu to co najważniejsze: zdrowe relacje, oparte na miłości; czas na rozmowę bliskimi, a nie jedynie wspólne „przebywanie” przed telewizorem, nawet wtedy, gdy jesteśmy niewypowiedzianie zmęczeni. Kiedyś nie będziemy rozliczani z  ilości obejrzanych filmów czy wspólnie przesiedzianych popołudni, nikt nie zapyta ile pracowaliśmy godzin: zdamy za to relację z  tego, jak traktowaliśmy bliskich i czy słowo „b l i s k i” naprawdę coś znaczyło.
Hybels żarliwie zachęca, by wziąć życie w  swoje ręce, póki nie jest na to za późno oraz zmienić je: pozbyć się tego, co zbędne (sztucznie wytwarzane obowiązki, przedkładanie kompulsywnego sprzątania nad kojącą rozmowę z  rodziną; podejmowanie nowych zobowiązań, które zamiast nas rozwijać – frustrują; zgoda na wszystkie propozycje znajomych; nieumiejętność odmawiania, nawet gdy wiemy, że robimy coś kosztem samych siebie; przedkładanie próśb obcych lub dalszych znajomych nad prośby i pragnienia bliskich; brak wydzielonego w  planie dnia czasu na autorefleksję, modlitwę, czas dla ukochanych etc.).  Autor pokazuje jak umiejętnie wykorzystać to, co nam bliskie i znajome (kalendarz), by dobrze zaplanować dany nam czas, zanim na trwałe nowe zwyczaje wejdą nam w  nawyk – chce on, byśmy świadomie wybrali prostsze życie, za które pewnie wielu się na nas nie raz obrazi – czyż ważniejsze nie jest jednak własne szczęście niż niedojrzałe postawy roszczeniowe innych?

Zatem: czyśćmy szafy, czyśćmy biurka, pozbywajmy się balastu – najważniejsze jednak, by oczyścić duszę: z  niezdrowych pożądań, ze zgubnych przyzwyczajeń. Hybels wymienia najważniejsze dziedziny, w  których należy zaprowadzić porządek, by móc zacząć żyć prościej. Za zmiany oferuje życie, w  którym w  miejsce wycieńczenia pojawia się pełnia energii, nadmiar obowiązków zastąpiony zostaje dobrą organizacją, poczucie przytłoczenia wyparte zostaje przez poczucie, że panujemy nad swoim życiem, poczucie spełnienia wypełnia przestrzeń dotychczasowego niepokoju, a nad całością przyświeca koncentracja na tym, co najistotniejsze.
Brzmi bajecznie, prawda?

Zachęcam do podjęcia wysiłku walki o siebie!


PS No i ta okładka - boska!

poniedziałek, 9 lutego 2015

Zapowiedź Wielkiego Konkursu Walentynkowego

Dzisiaj na kilkunastu blogach ŚBK ukaże się podobny post z zapowiedzią konkursu. 
Zapamiętajcie dobrze te blogi, bo to na tych stronach 
JUTRO musicie szukać wskazówek do odgadnięcia konkursowego hasła.
Konkurs ŚBK i Księgarni „Victoria” rozpocznie się 10.02., 
ale dzisiaj zaprezentuję dla przypomnienia jego przebieg i zasady, 
na jakich będzie się opierał.
Wielki Konkurs Walentynkowy Śląskich Blogerów Książkowych i Księgarni „Victoria” 
będzie polegał na tym, aby odnaleźć w ZAMIESZCZONYCH JUTRO wpisach, 
na blogach ŚBK słowa – klucze
które ułożą się w hasło konkursowe.
Hasło to i odpowiedź na pytanie:
 ile blogów wzięło udział w zabawie, 
trzeba będzie wysłać na podany adres mailowy Księgarni 
– victoria@ksiaznica.pl

Nie powiemy Wam, ilu blogerów będzie w zabawę zaangażowanych i jakich słów trzeba szukać, nie martwcie się jednak, słowo – klucz będzie bardzo wyraźnie zaznaczone i łatwe do znalezienia. Idąc po śladach, klikając na odpowiednie słowa, będziecie przechodzić od bloga do bloga, aż w końcu traficie na fp „Victorii” na FB. To będzie dla Was sygnał, że ułożyliście całe hasło. Następnym krokiem będzie wysłanie hasła i podanie liczby Śląskich Blogerów, którzy wzięli udział w zabawie, na adres mailowy Księgarni „Victoria”, podany powyżej. Dla ułatwienia konkursu, proponujemy zacząć poszukiwania na blogu u Magdy :). Potem powinno pójść Wam jak z płatka.
Regulamin
1. Wielki Konkurs Walentynkowy organizowany jest przez grupę ŚBK oraz Księgarnię „Victoria” Zabrze
2. Sponsorem nagród są Śląscy Blogerzy Książkowi
3. Nagrodą w konkursie jest pakiet – niespodzianka, podobny do tego, jaki otrzymali blogerzy na panelu dyskusyjnym na Targach Książki w Katowicach
4. Konkurs trwa od 10 do 13.02.2015.
5. Wyniki zostaną ogłoszone dnia następnego, czyli 14.02.2015.
6. Odpowiedzi na zadania konkursowe proszę wysyłać na adres: victoria@ksiaznica.pl
7. O wygranej w konkursie decyduje kolejność zgłoszeń. Wygrywa TRZECIA (3) i TRZECIA (3) od KOŃCA osoba.
8. Pod uwagę brane będą tylko prawidłowe odpowiedzi wysłane drogą mailową, sygnowane własnym imieniem i nazwiskiem
9. Nagrodę będzie można odebrać osobiście w Księgarni Victoria (Galeria Zabrze, ul. Wolności 273-275, 41-800 Zabrze) bądź zostanie ona przesłana na adres podany przez zwycięzcę. W przypadku nieodebrania nagrody organizatorzy konkursu mogą wyłonić innego zwycięzcę lub przeznaczyć nagrodę na inne cele.
10. Biorąc udział w konkursie, zgadzają się Państwo na przetwarzanie podanych przez siebie danych osobowych przez organizatora Grupę ŚBK oraz Księgarnię Victoria, zgodnie z Ustawą o ochronie danych osobowych z dnia 29 sierpnia 1997 r (Dz. U. nr 133 poz. 883) – które zostaną wykorzystane jednorazowo.
11. Wysyłka tylko na terenie Polski
Zadanie konkursowe:
Ze słów – kluczy podanych na blogach ŚBK ułóż hasło konkursowe
Podaj liczbę blogów, które wzięły udział w Wielkim Konkursie Walentynkowym
Powodzenia!

niedziela, 8 lutego 2015

Co tam panie w...książkach?

Powoli przyzwyczajam się do rytmu ostatnich w życiu (!) ferii pełną gębą. Ciężko odpocząć i jednocześnie tak zaplanować dzień, by coś z niego zostało oprócz spania:)
Ostatnie tygodnie upłynęły pod znakiem czytania literatury najnowszej do egzaminu, co trochę zniszczyło mi przyjemność lektury, ale...
Na te wolne zaplanowałam sobie co przeczytam, lecz jak zwykle zupełnie się własnych wizji nie trzymam, sięgając po "weselsze" (z kolorowymi, a nie burymi okładkami) książki z najnowszych nabytków.

A co pojawiło się u mnie ostatnimi czasy?

Zerknijcie:



Część to egzemplarze recenzenckie, część moje łowy w Auchan (m.in. Buble za bezcen!), jedna książka pochodzi z akcji rozbierania choinki w Bibliotece Śląskiej, o której napiszę w tym tygodniu:)
Powinien znaleźć się tu także komplet cyklu Camilli Lackberg, w który również się zaopatrzyłam.
Na dniach pojawi się recenzja Prostoty i opinia na temat książki My.
Coś wpadło Wam w oko? Czegoś jesteście ciekawi? A może już coś czytaliście i chcielibyście podzielić się wrażeniami? Zachęcam!