Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biblioteka Śląska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biblioteka Śląska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 lutego 2015

Co tam panie w...książkach?

Powoli przyzwyczajam się do rytmu ostatnich w życiu (!) ferii pełną gębą. Ciężko odpocząć i jednocześnie tak zaplanować dzień, by coś z niego zostało oprócz spania:)
Ostatnie tygodnie upłynęły pod znakiem czytania literatury najnowszej do egzaminu, co trochę zniszczyło mi przyjemność lektury, ale...
Na te wolne zaplanowałam sobie co przeczytam, lecz jak zwykle zupełnie się własnych wizji nie trzymam, sięgając po "weselsze" (z kolorowymi, a nie burymi okładkami) książki z najnowszych nabytków.

A co pojawiło się u mnie ostatnimi czasy?

Zerknijcie:



Część to egzemplarze recenzenckie, część moje łowy w Auchan (m.in. Buble za bezcen!), jedna książka pochodzi z akcji rozbierania choinki w Bibliotece Śląskiej, o której napiszę w tym tygodniu:)
Powinien znaleźć się tu także komplet cyklu Camilli Lackberg, w który również się zaopatrzyłam.
Na dniach pojawi się recenzja Prostoty i opinia na temat książki My.
Coś wpadło Wam w oko? Czegoś jesteście ciekawi? A może już coś czytaliście i chcielibyście podzielić się wrażeniami? Zachęcam!

sobota, 22 lutego 2014

Książki z ... sufitu! - Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego w Bibliotece Śląskiej

W ramach Dnia Języka Ojczystego w Bibliotece Śląskiej w Katowicach  wczoraj trwała akcja "Książka z sufitu".
Wisiała tam instalacja – z sufitu na sznurkach zwisały książki. Każdy, kto przyszedł do biblioteki, mógł wybrać jedną z nich i zabrać ją do domu.
Akcja ta, według słów profesora Jana Malickiego, dyrektora Biblioteki Śląskiej, miała podkreślić, że książki to także forma rozrywki, przyjemność.
Z sufitu spadało kilkaset tytułów, pochodzących z programu Dyskusyjne Kluby Książki. Wśród nich Bieguni Tokarczuk, Madame Libery, Zmierzch Meyer, , Droga McCarthy'ego i wiele, wiele innych atrakcyjnych pozycji.





Choć wybór książek był ogromny, gdy tylko znalazłam tę jedną, wiedziałam, że właśnie z nią wrócę do domu - i tak jestem bogatsza o Lalę Dehnela. Podobno mnie i Adę można było wczoraj posłuchać w jakimś radiu - niestety nie wiem ani w jakim, ani czy ta audycja jest jeszcze dostępna on-line. Gdy z obłędem w oczach przeglądałyśmy kolejne tytuły, podszedł do nas jakiś dziennikarz, wypytujący nas o nasze wybory i ocenę akcji, a ja nawet z emocji nie zwróciłam uwagi do kogo mówię :)

Część zdjęć pochodzi ze strony Biblioteki Śląskiej, reszta jest moja;)






wtorek, 1 października 2013

Spotkanie z Marcinem Mellerem w Bibliotece Śląskiej








30 września 2013 w Bibliotece Śląskiej odbyło się kolejne spotkanie autorskie. Tym razem sala audytoryjna Parnassoss gościła Marcina Mellera, promującego swoją najnowszą książkę – Między wariatami. Opowieści terenowo-przygodowe.



Dziennikarz zdobył się na bardzo miły akcent – na spotkanie w stolicy Górnego Śląska przyszedł ubrany w koszulkę firmy Gryfnie, promującej gwarowe słowa – u Mellera było to koło [rowerJ]. Dokładnie taką.



Podczas spotkania gość kilkakrotnie zwracał uwagę na to, że w swojej książce starał się odciąć od celebryctwa, TVN-u i Playboya, pokazując tym samym swoje zupełnie inne oblicze: podróżnika, pasjonata historii. Jak sam mówi, zbudowana jest ona na kontrze.
Publikacja ta zredagowana została [bo napisana znacznie wcześniej – większość tekstów to publikowane wcześniej reportaże i felietony] pod wpływem popularności wcześniejszej – Gaumar
dżos.

Meller zdradził, że aktualnie szuka inspiracji do pisania, rozgląda się za tematem, który mógłby stać się materiałem na zwartą historię. 




Ponadto z sentymentem wspominał złote lata dziewięćdziesiąte, z których pochodzi większość zawartych w książce tekstów [trzeba dodać, że wcale nie przeredagowanych, mają podobno moc samodzielnego bronienia się w zmienionej rzeczywistości], kiedy to dziennikarstwo było pojęciem mieszczącym w sobie zupełnie inne znaczenie niż dzisiaj, dające o wiele większe możliwości. Dziennikarz dzielił się także swoimi motywacjami, pchającymi go wprost w ramiona wojny, opisywał co czuł, gdy znajdował się oko w oko ze śmiercią, wspominał o swojej zdolności resetowania się na przekór oglądanym strasznym rzeczom, a także wyłapywania historii niczym radar. Wyjawił jak dogaduje się Warszawiak ze Ślązaczką i jakie relacje panują u niego w domu.Zdradził także kilka swoich słabości, do których należą angielskie komedie romantyczne, Bollywood, ale też na drugim biegunie – Milan Kundera i Mario Vargas Llosa. Marcin Meller łączy w sobie wiele przeciwności, co wyraźnie widać w jego nowej publikacji, będącej czytelniczym roller coasterem, zawierającej prawdziwą mieszanką tekstów ułożonych wedle ściśle zamierzonego projektu literackiego, przekładańcem tematyk i gatunków.



Sam autor zrobił na mnie wrażenie pozytywne, choć momentami mówił bardzo chaotycznie, popadając w liczne dygresje. Miało to jednak swój niewątpliwy urok;)

Miał Meller kryzys pisania, ale jak to abstynencji – sprawia mu ono teraz frajdę podwójną.



Dziennikarz zdradził, że jego obsesją jest dążenie do tego, by tekst napisany był ciekawie – wie bowiem, że jeśli tego elementu zabraknie, chociażby książka poruszała ogromnie ważne tematy – nie znajdzie czytelnika i uznania. Stworzył więc publikację „do poczytania”. A czy jest zajmująca – oceńcie sami:) Zachęcam do kupienia i dzielenia się wrażeniami:)