Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yrsa Sigurdardottir. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yrsa Sigurdardottir. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 listopada 2014

Niechciani – Yrsa Sigurdardottir


Tytuł: Niechciani
Autor: Yrsa Sigurdardóttir
Wydawnictwo: Muza
ISBN: 9788377587775
Ilość stron: 336
Cena: 34, 99 zł


Niechciani to kolejna mrożąca krew w żyłach książka spod pióra islandzkiej mistrzyni kryminału – Yrsy Sigurdardóttir.

Historia opowiedziana przez autorkę rozpoczyna się, gdy w sposób tragiczny ginie była żona Ódinna- pracownika państwowego urzędu kontroli. Od tego wydarzenia ich córeczka – Run – trafia pod jego stałą opiekę. Niestety dziewczynka i ojciec nie dogadują się specjalnie dobrze. W nawiązaniu bliższych relacji i uporaniu się bohaterki z traumą po śmierci mamy, ma im pomóc sesja psychoterapeutyczna, której poddawana jest Run.

Relacje ojca z córką stanowią – jak by się mogło zdawać – jedynie tło dla innych, wiodących zdarzeń. Poza tym wszystkim życie zawodowe toczy się dalej – Ódinn otrzymuje w pracy kolejne zadanie do wypełnienia – jego celem ma być ustalenie wydarzeń sprzed wielu lat – wydarzeń, które miały miejsce w Krókur – zamkniętym domu wychowawczym, znajdującym się na odludziu i mającym bardzo złą sławę. Świat obiegła plotka jakoby chłopcy byli w niej nieodpowiednio traktowani.
Pikanterii dodaje wszystkiemu sprawa tragicznej śmierci dwójki wychowanków ośrodka, którzy udusili się spalinami w samochodzie. Wiele wskazuje na to, że nie był to wypadek, a śmierć miała być zgotowana komuś innemu… Ódinn próbując dociec prawdy, uwikła się w historię, w której niejedno zostało zaciemnione.

By dodatkowo podkręcić rozwój akcji, narracja prowadzona jest dwutorowo – autorka raz zabiera nas w wydarzenia z przeszłości, powoli odtwarzając ich przebieg, po czym przenosi do teraźniejszości, gdzie wciąż toczy się śledztwo, a głównego bohatera dręczy nie tylko kiepska relacja z córką, ale też demony przeszłości, atakujące go pod postacią urojeń.
Jakby tego było mało, sprawa z przeszłości w przedziwny sposób łączy się ze współczesnością. Być może tragiczna śmierć żony Ódinna, ma jakiś związek ze sprawą, którą także i ona wcześniej badała…

Sigurdardóttir w sposób niezwykle plastyczny opisała przestrzeń pełną lęków i obaw – nie tylko jak przez mgłę ukazała dramatyczne wydarzenia przeszłości, rzutujące na teraźniejszość, ale też doskonale zarysowała sieć relacji, łączących wszystkich bohaterów. Obłęd i symptomy szaleństwa jedynie zaostrzają apetyt czytelnika, który coraz bardziej daje się opanować atmosferze strachu i niepewności.

Książka ta – mimo narastającej atmosfery grozy – nie straszy tak mocno jak poprzednie teksty autorki. Tutaj raczej autorka robi to w sposób niezwykle subtelny, opisuje rzeczywistość tak, byśmy sami potęgowali swoje lęki, byśmy w swoim tempie poddawali się nastrojowi pełnemu zagadek, których nie chcielibyśmy poznać.  Nie ma więc strachu pełną gębą – są za to ustępy skonstruowane tak umiejętnie, że lepiej nie czytać ich nocą: od razu poczujecie czyjś oddech na karku.

Wielkim plusem jest także finał – rozwiązanie zagadki każe całkowicie inaczej spojrzeć na całość książki – to, co wydawało się niepozorne okazało się kluczowe, a to czego byliśmy pewni, zdaje się zupełnie nie mieć znaczenia.

Cóż, nie bez przyczyny Sigurdardóttir została okrzyknięta nową królową w swoim gatunku – jeśli jeszcze nie znacie jej prozy, koniecznie skosztujcie.
Ale uwaga! Sprawdźcie czy wszystkie drzwi i okna są dobrze zamknięte!

Recenzje innych książek Yrsy:

http://shczooreczek.blogspot.com/2012/10/pamietam-cie-yrsa-sigurdardottir.html
http://shczooreczek.blogspot.com/2013/11/statek-smierci-yrsa-sigurdardottir.html


piątek, 8 listopada 2013

Statek śmierci – Yrsa Sigurdardottir


Tytuł: Statek śmierci
Autor: Yrsa Sigurdardottir  
Wydawnictwo: MUZA
Udostępnienie: Sztukater
ISBN: 9788377583395
Ilość stron: 336
Cena: 34,99 zł

Yrsa Sigurdardottir kilka lat temu szturmem wdarła się na polski rynek horroru, kryminału i thrilleru. Jej książki z miejsca stały się bestsellerami, a na wspomnienie lektury Weź moją duszę czy Spójrz na mnie wielu czytelników przeszywa dreszcz. Autorka to osoba o wielu zdolnościach: potrafi zbudować atmosferę grozy w powieści, w której następuje jej powolna eskalacja, ale też napisać historię dla dzieci, przy której te drobne istoty odnajdą poczucie bezpieczeństwa, tak rzadko spotykane w jej tekstach dla dorosłego odbiorcy. Dzisiaj jest ona najsłynniejszą pisarką islandzką, której sława zatacza coraz szersze kręgi. Nie jest to popularność niezasłużona: Sigurdardottir to laureatka nagród podkreślających wysoki poziom tworzonych przez nią historii. Nie dziwi więc, że także i polski czytelnik, który – co od lat obserwuję – docenia gatunki grozy, znajduje u islandzkiej pisarki poszukiwane przez siebie emocje związane z lekturą.
Jak się okazuje, spisane przez powieściopisarkę historie stanowią także doskonały materiał na filmy oraz serial – już za jakiś czas będziemy mogli skonfrontować nasze wyobrażenia o bohaterach z realizacją kinową. Zapowiada się świetny materiał do obejrzenia!
Zanim to jednak nastąpi, warto pochylić się nad tekstami Sigurdardottir.

Statek śmierci, to powieść wykorzystująca nośny motyw sięgający mitologii - statku widmo kursującego bez celu i według jednego z najpopularniejszych wyjaśnień - bez załogi.
Pojawienie się go na morzu od zawsze kojarzyło się z towarzyszącą mu aurą tajemniczości i niepewności. Funkcjonują dziś trzy zasadne i równorzędne znaczenia związku wyrazowego statek widmo – dwa z nich, wywodzące się z legend żeglarskich uznają za niego zarówno statek żeglarski z zaświatów, którego załogę stanowią duchy, jak i statek, którego załoga nie jest w możności dostania się na ląd – na skutek klątwy czy też czarów. Jest bowiem skazana na wieczną tułaczkę na pokładzie [patrz: Latający Holender].
Sigurdardottir wykorzystała w swej powieści znaczenie trzecie – odnoszące się do realnie istniejących statków, z których najpopularniejszym była Mary Celeste, a które dryfują po morzu czy też oceanie bez załogi.
Ów chwytliwy topos statku widmo otwiera powieść, która okazuje się o wiele bardziej tajemnicza, niż zdawać by się mogło na początku.
Oto do portowego brzegu w Reykjaviku przybija luksusowy jacht, na który oczekują członkowie rodzin pasażerów, którzy powinni znajdować się na pokładzie. Szybko okazuje się, że nie ma tam nikogo – zdaje się, że załoga składająca się z siedmiorga ludzi – w tym dwójki małych dziewczynek – rozpłynęła się w powietrzu. Ich rejs z Lizbony miał być wspaniałą przygodą, a okazał się jedynie wstępem do dramatu, którego nikt nie potrafi wyjaśnić – w śledztwie pojawia się zbyt wiele sprzecznych informacji, nieprawdopodobnych tłumaczeń i niewygodnych faktów. Co gorsza, do czasu wypłynięcia na brzeg pierwszego ciała organy ścigania nie mają żadnego punktu zaczepienia. Jak się jednak okazuje, odnalezienie zwłok wcale sprawy nie ułatwi – pierwszy z rozpoznanych członków załogi, wcale nie zginął bowiem poprzez utonięcie. Wszystko wskazuje na to, że na statku doszło do starcia z bezlitosnym mordercą. Czy był nim członek załogi, czy może pasażer na gapę? Jakie motywy nim kierowały? Czy w ogóle doszło do morderstwa? Gdzie podziało się pozostałe sześć osób?

Znana z poprzednich powieści Sigurdardottir Thora trafia do śledztwa jako pełnomocnik krewnych zaginionej rodziny. To ona zdaje się najbliżej odkrycia tego, co naprawdę wydarzyło się podczas kilkudniowego rejsu na otwartych wodach.

Sigurdardottir po raz kolejny wykazała się darem prowadzenia narracji mrożącej krew w żyłach oraz malowania postaci wyposażonych w bardzo indywidualny rys. Najciekawszą dla mnie bohaterką jest Lara – kobieta wyposażona w swoistą nadwrażliwość, umożliwiającą jej wczesne wyczuwanie potencjalnych zagrożeń, co na nic się jednak nie zdaje w obliczu niebezpieczeństwa, które dosięgło jej rodzinę. Frapujące staje się również naddanie pewnych cech samemu jachtowi – on to, według członków załogi, generuje lęki i przeczucia nadchodzącego zagrożenia. Mimo bogactwa i prawdziwego luksusu, ewokuje on strach i nieuzasadnione poczucie braku bezpieczeństwa, co z kolei potęguje wrażenie niesamowitości.
Niczym gęsta mgła lepi się od czytelnika narastające przerażenie i „to, co niewyjaśnione”.
Będąc otoczonym tak stężonymi wrażeniami, czytelnik całkowicie poddaje się towarzyszącej lekturze atmosferze grozy. Ciemność, mrok, mgła, wzburzone morze – te elementy świata przedstawionego doskonale współgrają z narracją i czynią ją niebywale zajmującą.
Brawa dla Sigurdardottir!
Gnajcie do księgarni – w rejs takim jachtem warto wybrać się jedynie w wyobraźni. I do tego zachęcam.