wtorek, 8 października 2013

Gdy życie ogarnia ciemność. Odnaleźć nadzieję w czasie depresji – Richard Winter


Tytuł: Gdy życie ogarnia ciemność.
Autor:
Richard Winter
Wydawnictwo: WAM
Udostępnienie: Sztukater
ISBN: 978-83-7767-849-7
Ilość stron: 348
Cena: 49 zł


Depresja nie jest dla mnie zjawiskiem nieznanym. Empiryczne doświadczenie jej czyni mnie krytyczną wobec wszelkich publikacji na jej temat.
Mając świadomość tego, jak wielkie niesie ze sobą konsekwencje na całe dalsze życie osoby nią dotkniętej i jak diametralnie zmienia wszystko – bez względu na to czy tego chcemy, czy nie – od sposobu patrzenia na wiele spraw, przez reagowanie na inne, aż do nieuniknionej powagi wypisanej na twarzy wszystkich tych, którzy jej doświadczyli, nawet jeśli zostali wyleczeni – często sięgam po ksiązki jej poświęcone z dużą dozą sceptycyzmu.
Lektura jest dla mnie działaniem prewencyjnym, ale też przygotowawczym – na wszelki wypadek.
Mam za sobą bogaty bagaż doświadczeń, nie tylko samego sposobu przezywania i radzenia sobie z depresją, ale też świadomość reakcji innych na wieść o chorobie i ich związane ręce – bez względu na to ile się naczytają, ile obejrzą, ile się dowiedzą. Depresja wciąż pozostaje chorobą, którą przeżywa się w absolutnym osamotnieniu. Mimo wszystko ogromnie się cieszę, że powstaje tak wiele książek jej poświęconych: od czysto medycznych, naukowych, poprzez świadectwa osób wyleczonych, dzienniki chorób, aż do poradników, dość śmiesznych, typu „jak się nie dać”. Mierzi mnie mylenie depresji z jesiennymi zmianami nastroju, stawianie na równi tej klinicznej z tą sezonową i wciąż zżymam się na nadużywanie tego słowa, szarżowanie nim w zupełnie niepotrzebnych sytuacjach, przez co choroba ta wciąż często jawi się jako swoisty kaprys i chwilowe niedomaganie, a nie ciężka przypadłość, właściwie nie do pokonania bez specjalistycznej pomocy.
Richard Winter w swojej książce Gdy życie ogarnia ciemność. Odnaleźć nadzieję w czasie depresji pochyla się nad opisywaną przez siebie chorobą z należytym szacunkiem i pokorą. Dzieli się z czytelnikami swoją wiedzą i doświadczeniem, pragnąc w ten sposób pokazać jak powszechne jest opisywane przez niego zjawisko i jak wiele cech wspólnych łączy poszczególne przypadki.
Winter zaproponował czytelnikowi następujący układ swojej publikacji: dokonał radykalnego podziału na dwie zasadnicze części, z których pierwsza poświęcona jest szczegółowemu omówieniu źródeł smutku i choroby, natomiast druga sposobom radzenia sobie z nią.
Bardzo ważne dla autora jest pochylanie się nad problematyką depresji w świetle rozważań biblijnych. Autor szuka rozwiązań, przyczyn i podobnych wydarzeń w Piśmie Świętym, chcąc udowodnić odbiorcy [potencjalnej osobie chorej], że ze swoimi doświadczeniami nie jest sama, bowiem już setki lat temu zostały one opisane w Biblii.
W swojej książce szuka on metod radzenia sobie z lękiem, obawą, strachem; przedstawia świętych ze skłonnościami samobójczymi; wskazuje na gniew jako ważny i często pomijany czynnik uniemożliwiający wyleczenie się [lub odwrotnie: będący skutkiem choroby]; proponuje sposoby na zwiększenie odporności i wreszcie sugeruje konkretną drogę do wyleczenia.
Taki sposób zaprezentowania kwestii choroby może okazać się niezwykle ważny dla osób wierzących, które depresję często traktują jako grzech – wszak mamy się radować. Winter uzasadnia kiedy i dlaczego nie jest ona wykroczeniem, a także zastanawia się czy siły zła mają swój udział w depresji i jak należy sobie z tym radzić.

Myślę, że to doskonała lektura na jesień, gdy ryzyko zachorowalności wzrasta, a część objawów nasila się. Nie tylko dla chorych, ale także dla osób pomagającym im: przyjaciół, rodzin i psychoterapeutów.  Oczywiście, w żaden sposób lektura tej publikacji nie zastąpi wizyty u specjalisty, może być jednak przyczynkiem do tego, by na pewne aspekty swojego położenia popatrzeć z innej perspektywy.
Mając w pamięci pozostałe teksty [także skłaniające się ku rewizjom chrześcijańskim] poświęcone depresji, nie uznaję książki tej za przełomową i odkrywczą To raczej kolejny głos w słusznej sprawie, na pewno niewyróżniający się, ani nie niosący ze sobą żadnych nowatorskich propozycji praktyk. O wiele bardziej polecam krótszą i w moim oczach pożyteczniejszą publikację, a mianowicie – Depresja a życie duchowe. Niemniej jednak dla zainteresowanych tematem i dość porządnym jego opracowaniem – polecam również tekst Wintera – zdecydowanie bardziej jednak jego część pierwszą, moim zdaniem lepszą.


10 komentarzy:

  1. Książki nie czytałam, ale już notuję nazwisko autora ;) Co do nadużywania słowa "depresja" - całkowicie się z Tobą zgadzam. Teraz wystarczy gorszy dzień, a już nazywają to depresją, a jak komuś naprawdę jest potrzebna pomoc, stwierdza się, że to chwilowe, nie zdając sobie sprawy, że jest to chorobą, którą się leczy, tylko trzeba dobrze rozpoznać, czy jest to sezonowe, czy jednak nie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Zaniedbujemy ją okropnie, a to niebywale ważne, by była w porę wykryta i stosownie leczona. Już nie mówię jak reagujemy na hasło, że ktoś jest pod opieką psychiatry, bo to już insza inszość;)

      Usuń
  2. Nie slyszalam wczesniej o tej ksiazce, a wydaje sie ciekawa. Mam nadzieje, ze uda mi sie ja jakos zdobyc ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno jest do kupienia, a jak z dostępnością w bibliotekach - nie wiem.

      Usuń
  3. Książka o niełatwym motywie, ale warta przeczytania

    OdpowiedzUsuń
  4. Tematyka ważna i potrzebna.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli tylko zauważę u kogoś objawy depresji, na pewno pomyślę o tej książce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto mieć w podorędziu takie pozycje.

      Usuń
  6. No masz racje na jesień czesto ludzie popadają w depresje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy to powód do uśmiechu. Jak sądzisz?

      Usuń