środa, 31 sierpnia 2016

Ulubiona kultura w 120 sekund

Ulubiona kultura w 120 sekund


W ostatnich dniach sierpnia w sondzie ulicznej zapytano Polaków o kulturę – o ich preferencje i zainteresowania. Nikt nie podejrzewał, co może zdarzyć się w ciągu dwóch minut. W ekspresowym tempie w centrum miasta wyrastały spersonalizowane oazy relaksu spełniające kulturalne marzenia. W ten sposób promowano nowy program lojalnościowy – Mój Empik.


Jedna dziennikarka, dwie lokalizacje, kilkudziesięciu szczęśliwców i kilkaset książek, filmów i płyt. Liczyły się tempo, intuicja i koordynacja. W jednej chwili Justyna Dżbik-Kluge zagadywała nieświadomego spacerowicza i pytała o kulturalne preferencje, a w kolejnej, za jego plecami ekipa techniczna aranżowała niezwykłą kulturalną przestrzeń. Na ruchliwym chodniku nagle pojawiał się regał zapełniony ulubionymi książkami, płytami i filmami danej osoby. Obok niego stawał domowy fotel i stolik. Z przenośnego odtwarzacza zaczynała płynąć muzyka ukochanych wykonawców.


Ekipa ukryta w busie dzięki przekazowi na żywo był w stanie w ciągu dwóch minut wybrać spośród kilkuset kulturalnych produktów wskazywane przez przechodniów jako ich ulubione. Następnie w ciągu kilkunastu sekund musiał je niepostrzeżenie umieścić za ich plecami. Ukrytym kamerom pozostawało rejestrować zaskoczenie i radość „ankietowanych”.



Akcja obrazuje sposób działania programu Mój Empik największej sieci dystrybuującej dobra kulturalne w Polsce. To nie tylko specjalne promocje i rabaty dostępne dla wszystkich posiadaczy karty, ale przede wszystkim spersonalizowana oferta – nowo uruchomiony program będzie zapamiętywać kulturalne preferencje i dostarczy „uszyte na miarę” promocje, zaproszenia i informacje. Jeśli na przykład ktoś często sięga po reportaże, to jako pierwszy dowie się o premierach tej kategorii, dostanie rabat na książki tego gatunku i zaproszenia na spotkania z ulubionymi autorami. Nie ma konieczności noszenia przy sobie karty plastikowej, ponieważ program jest kompatybilny z aplikacją mobilną i przy kasie można okazać kod widoczny na ekranie smartfona. Skończy się też problem gromadzenia paragonów – zwrotu bądź wymiany produktów będzie można dokonać na podstawie historii zakupów zarejestrowanej na karcie. Co ważne, jeśli przystępując do programu pokażemy kasjerowi kartę z poprzedniego systemu lojalnościowego, zakupy zachowają ciągłość i szybciej zostaną dopasowane do nas osobiste propozycje. W ciągu pierwszych 4 dni w nowym programie lojalnościowym Empiku zarejestrowało się już 60 tysięcy osób.

Koncepcja i realizacja: Agencja Business & Culture dla Empiku.


Sami zobaczcie!


Kartę możecie mieć już dziś!


Nowe na półce #sierpień


Wiele z nowości sierpnia powędrowało już do znajomych, nie zobaczycie więc książek:
Idealna [recenzja], Kocham Rzym [recenzja], Czcij ojca swego, Żywopłot, Sztokholm - znam to miasto [recenzja], Ocal mnie [recenzja], Dlaczego bywam humorzastą zołzą, Millenium. Co nas nie zabije, Co kryje las?[recenzja na dniach]

Stos nie obejmuje również ebooków: Mów do mnie i W cieniu.

Widoczne są już za to moje próby ograniczenia nowego na półce, co bardzo mnie cieszy. Jestem także w trakcie przeglądu biblioteczki, więc na dniach można się spodziewać postu wyprzedażowego. Do części książek już nie wrócę, gros trzymam jedynie z sentymentu czy przyzwyczajenia, wiele okazało się dubletami, pora więc na oczyszczenie przestrzeni:)


A co mieści mój kosz nowości?  
Psy, Moja siostra mieszka na kominku, Dzień dobry. Śniadannia z  Małgosią Mintą, Zdrowa woda, Zimne ognie, Pierwsza przychodzi miłość, Nie pozwól mi odejść. Ella i Micha, Małżeństwo, jakiego zawsze chcieliście, Harry Potter i komnata tajemnic [recenzja na dniach], Harry Potter i więzień Azkabanu [recenzja na dniach], Chcieć mniej [recenzja na dniach].

środa, 24 sierpnia 2016

Jak powietrze - Agata Czykierda-Grabowska

Jak powietrze, to pierwsza polska powieść new adult, wypadająca znacznie lepiej niż niejeden światowy przedstawiciel gatunku. Kierowana jest do osób w przedziale wiekowym 18-30, dlatego też jej główni bohaterowie to właśnie młodzi dorośli, z którymi utożsamiać może się czytelnik. Zazwyczaj gatunek ów podejmuje wątki depresji, traum dzieciństwa (zastraszania, maltretowania, opuszczenia, śmierci bliskich), uzależnień, samobójstw, a w tym wszystkim także budowania tożsamości. Ważne miejsce zajmuje także seksualność. Nie inaczej jest w przypadku powieści Agaty Czykierdy-Grabowskiej, doskonale spełniającej wszelkie sztandarowe cechy.

Życie Oliwii od czasu śmierci jej matki jest puste. Dziewczyna nie potrafi uporać się ze stratą, która na trwałe pozbawiła ją uśmiechu. Zapomnienia szuka w ramionach przystojnego chłopaka, z którym niemalże co noc  odwiedza warszawskie kluby, prowadząc stereotypowe życie młodej kobiety, żyjącej na koszt bogatego ojca.

Jej życie zmienia się, gdy przez nieuwagę potrąca Dominika, łamiąc mu nogę i powodując, że nie jest on zdolny w pełni oddać się opiece nad młodszym rodzeństwem, którym zajmuje się sam. Bohaterka, wiedziona impulsem, postanawia pomóc mężczyźnie i co dnia wędruje na obskurną Pragę, by zawozić bliźniaki do przedszkola, odciążając tym samym mężczyznę. Młodzi, mimo że pochodzący z zupełnie obcych światów, bardzo szybko uświadamiają sobie, że są dla siebie jak powietrze, którego od dawna im brakowało. 

Różni ich niemalże wszystko – ona jest zadziorna, charakterna i wybuchowa; on spokojny, opiekuńczy i zabawny. Łączy jedno – oboje są mocno poturbowany przez życie.

Uczucie, którego się boją, rodzi się i rozkwita na naszych oczach, pokazując jak niewielkie znaczenie ma pochodzenie, zasobność portfela i przeszłość, gdy w  grę wchodzi prawdziwa miłość.

Powieść tę czytałam zachłannie, a każdy przymus odłożenia lektury na później powodował u mnie wielki żal. Zatem, byście mogli uniknąć podobnych rozterek, polecam Wam zarezerwowanie dla lektury całego wolnego dnia – bez przerw,  bez konieczności odkładania jej na potem. Gwarantuję, że Was wciągnie, wzruszy i przywróci nadzieję – nawet jeśli już dawno myśleliście, że na to nie ma już szansy.

Sama tak bardzo związałam się z bohaterami, że żal było mi odkładać książkę, tym bardziej, że mimo jej przynależności gatunkowej, wiele rozwiązań podobało mi się bardziej niż w innych książkach new adult.

Tym, co wyróżnia ją na tle innych tekstów jest zdecydowanie mniejsze epatowanie seksem na korzyść istotniejszych rozwiązań fabularnych i samej akcji. Znajdziemy tu oczywiście typowy topos dwójki młodych ludzi skrzywdzonych przez los, żadne z nich jednak swoich nieszczęść nie kompensuje, przenosząc je na rozbuchaną sferę seksualną, jak ma to miejsce w znakomitej większości tekstów światowych, szczególnie amerykańskich. Tutaj najważniejsza jest miłość  i powolne dorastanie do niej bohaterów oraz próba przepracowania doświadczeń przeszłości.

Zgrabnie napisana, wciągająca, poruszająca – doskonała przedstawicielka gatunku i świetny start na polskim rynku. A przy tym pięknie wydana.


Do polecenia. 


wtorek, 23 sierpnia 2016

Cecylka Knedelek przedstawia: zasady bezpieczeństwa nie tylko dla przedszkolaków


Cecylka, to mała, ale niezwykle rezolutna dziewczynka, która doskonale wie, jak radzić sobie w życiu. Swoją wiedzą, przekazaną jej przez mądrych rodziców, dzieli się ze swoją gąską – Walerką – roztrzepanym i ciekawskim zwierzątkiem, które z łatwością wpada we wszelkiego rodzaju tarapaty.

Ta nietypowa para przyjaciół zbierze dla młodego czytelnika cały spis niebezpieczeństw i zaleceń, dotyczących tego, jak sobie z nimi poradzić i jak ich uniknąć.

(...)

Cecylka jako mądra dziewczynka wie, że dorośli zawsze radzą dzieciom dobrze, bo chcą ich chronić, dlatego sama stała się ambasadorką dorosłej wiedzy na temat bezpieczeństwa. Po cichu liczy, że dzieci prędzej posłuchają jej i gąski, niż swoich rodziców.

(...)


Całość recenzji na portalu:


poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Rachunek - Jonas Karlsson


Jak sądzisz, ile warte jest Twoje szczęście i życie?

Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, jak wysoki przyszłoby Ci zapłacić rachunek, gdyby ktokolwiek zdecydował się podsumować pasmo Twoich życiowych sukcesów i porażek?

Ponad pięć i pół miliona koron. Na tyle wyceniono życie bohatera szwedzkiego hitu wydawniczego, Rachunku. Everymana, któremu wydawało się, że swoją przeciętnością aż bije innych po oczach. Nie ma on bowiem ani żadnych specjalnych ambicji, ani planów, ani marzeń, ani osiągnięć. Wiedzie dość nudne życie, mieszka w wynajmowanym mieszkaniu, pracuje w wypożyczalni wideo, co z pewnością nie jest szczytem marzeń, szczególnie, że to jedynie pół etatu. Nie ma także partnerki, gdyż jego związek właśnie się rozpadł. Duszą towarzystwa nie był nigdy, toteż jego życie wolne jest od różnego rodzaju rozrywek, mogących znacząco wpływać na jego wartość.

Rachunek, który otrzymuje pewnego dnia od tajemniczego ministerstwa jest dla niego szokiem tym większym, że każdy z jego znajomych – tych wiodących atrakcyjne, pełne wygód życie – ujrzał kwotę zdecydowanie niższą. Wydaje się, że doszło do fatalnej pomyłki, której padł ofiarą.

Bohater za wszelką cenę próbuje dowieść, że jego życie nie jest warte tyle, na ile zostało wycenione. Jego działania okupione są wielkim wysiłkiem przebrnięcia przez urzędowy język, biurokrację i kolejne szczeble ministerialnych tajników.

Czytelnik towarzyszący głównej postaci, raz za razem zastanawia się czym tak naprawdę jest owo ulotne szczęście, tak często definiowane, a tak rzadko precyzyjnie określane. Lektura niewolna jest od gorzkiej refleksji nad sobą i szerzej – nad ludzką kondycją. Jonas Karlsson dość przekornie i przewrotnie zarysowuje kwestie, zdawałoby się, oczywiste, które po przyjrzeniu się im, jawią się jako niepewne.

Koncept książki jest kapitalny, jednak samo zakończenie – rozczarowujące i potraktowane mocno po macoszemu. Podczas lektury wydawało mi się, że autor nie potrafi przeskoczyć poprzeczki, którą sam sobie postawił i zupełnie nie ma pomysłu na to, jak sfinalizować zakończyć całość, będącą owocem znakomitej idei. Odnoszę wrażenie, że wystarczyło powieść nieco rozciągnąć i dopracować, a mielibyśmy do czynienia z  prawdziwym hitem.

Wciąż jednak uważam, że warto dać książce szansę i poświęcić jej parę chwil, właśnie ze względu na ów fabularny zamysł, który choć nie do końca sprawnie zrealizowany – budzi zainteresowanie i fascynację, a co najważniejsze – zmusza do refleksji nad sobą samym, co podczas lektury niezwykle cenne. 

niedziela, 21 sierpnia 2016

Hirameki - Peng+Hu



Hirameki to książka, którą wykorzysta nie tylko rodzic pragnący zająć swoją pociechę jakąś kreatywną pracą, mogącą znacząco rozwijać jego wyobraźnię, ale także nauczyciel przedszkola, edukacji wczesnoszkolnej, wychowawca świetlicy czy też surdopedagog, pedagog, bądź jakakolwiek inna osoba, zajmująca się rewalidacją czy też opieką nad dziećmi w wieku przedszkolnym lub szkolnym.


Wszystko dlatego, że publikacja ta jest zdolna aktywizować ucznia, pracować nad jego kreatywnością, pomysłowością, imaginacją, a przy tym pomaga ona usprawniać motorykę małą.
Ideą Hirameki jest odnajdywanie w kleksach postaci – ludzi, zwierząt, ale również przedmiotów. Nic nowego, a jednak zebranie w jednym tomie tak wielu różnych plam, stanowi doskonały punkt wyjścia do nauki, zabawy i aktywizacji.

Początkowo dziecko ma przed sobą jedynie zwykłą plamę. Wystarczy jednak chwila pomyślunku, kilka dorysowanych kresek, a zatańczą przed nim krasnoludki, dinozaury, przeleci samolot, przefrunie chmura, zaszczeka pies.

Niezwykle istotne jest to, że mały twórca nie jest tutaj zostawiony samemu sobie. Każda strona zawiera małą podpowiedź, wskazówkę sugerującą, co też można na konkretnej kartce dostrzec, jeśli tylko wysili się wyobraźnię. Część kleksów ma już kilka linii dorysowanych, co ułatwia początkującym pracę i dodaje jej atrakcyjności.



Kapitalna metoda, wykorzystana już przeze mnie podczas zajęć, sprawdzona i spotykająca się z wielkim entuzjazmem uczniów.


Rodzice, nauczyciele, wychowawcy, pedagodzy – zapoznajcie się z tą wyjątkową publikacją i na stałe wprowadźcie ją do swoich zajęć. Warto!