Judasz. Biografia kulturowa Petera Stanforda to wieloetapowa
wędrówka szlakiem Iskarioty, wiodąca od czasów Chrystusa, aż po współczesność,
próbująca nakreślić kształtowany przez lata wizerunek jednego z największych
zdrajców wszech czasów.
Autor podążą śladem Judasza,
sprawdzając czy w świetle najnowszych odkryć archeologicznych (jak
chociażby głośna przed paru laty Ewangelia
Judasza) nie okaże się aby, czy postać ta nie została niesłusznie zakłamana
przez historię, a jej imię potępione zupełnie niesłusznie.
(...)
Stanford zdecydował się na ujęcie
postaci w bardzo szerokim kontekście kulturowym, robiąc to jednocześnie
bardzo zachowawczo. W książce tej na próżno szukać jego prywatnych opinii
na temat analizowanej postaci. Całość jest niezwykle obiektywna i szczegółowa –
tak w miejscach jednoznacznie Judasza przekreślających, jak w tych
punktach, które próbują go wybielić i zrekonstruować jako bohatera tragicznego,
którego ofiara (sic!) była konieczna dla dopełnienia się misji chrystusowego zbawienia
ludzkości. Autor odmalowuje jego
wizerunek na tle przemian politycznych, historycznych, kulturowych, religijnych
i społecznych.
(...)
Poza odnotowaniem wizerunku
Iskarioty, książka obfituje w ciekawostki uporządkowane alfabetycznie –
każdej literze alfabetu przyporządkowane jest wykorzystanie imienia Judasz w
ziołolecznictwie, współczesnej kulturze (grach komputerowych) oraz wielu innych
dziedzinach.
Autor stawia pytanie o to, kim
był Judasz – skończonym łajdakiem czy też trybkiem w boskim planie?
Kwestia pozostaje pozostawiona bez jednoznacznej odpowiedzi. Tę czytelnik musi
odnaleźć sam.
Za każdym człowiekiem kryją się
wielkie dramaty i żadna historia nie jest jedynie tym, co o niej wiemy.
Judasz. Zdrajca Jezusa. Człowiek,
który swą przyjaźń wycenił na 30 srebrników. Tyle o nim wiemy, tak o nim
myślimy, tak go postrzegamy.
Jego osobie poświęcano już wiele
tekstów kultury – filmów, powieści, prób rekonstrukcji biografii. W większości
z nich powtarza się informacja o tym, jakoby Judasz był najbliższym
uczniem Jezusa, tym, którego najmocniej on umiłował, ten, którego jako jedynego
nazywał „przyjacielem”. Tym, który zawiódł najbardziej.
Czy aby na pewno?
Życie Judasza opisywanego przez
Toscę Lee, szczególnie zaś jego dzieciństwo, naznaczone było tragedią. Wraz z rodziną
tułał się z miejsca na miejsce, by uniknąć krwawej zemsty Rzymian, widział
swojego ojca ukrzyżowanego i makabrycznie powykrzywianego na krzyżu, stracił
brata pojmanego przez wrogów, był niemym świadkiem tego, jak jego matka
prostytuowała się, by zapewnić mu wyżywienie i ciepłe łóżko w gorączce.
Jego codzienność okupiona była niewyobrażalnym bólem i naznaczona otchłanią
rozpaczy.
Gdy na swej drodze spotkał Jana,
a później także i Jezusa, jego życie się odmieniło. Mężczyzna na powrót widział
w nim cel, a w miejsce desperacji pojawiła się nadzieja. Chrystus był
dla niego kimś więcej niż nauczycielem – był szansą na wyzwolenie się spod
jarzma Rzymian. Dziś wielu zapomina (bądź nie wie, bo i skąd) jak bardzo
oddanym uczniem był Iskariota. Zrezygnował z wszystkiego, podobnie jak
inni Apostołowie, jednak to w nim większość widziała tego najświętszego,
idealnego wyznawcę.
Autorka kreśli apokryficzną
biografię Judasza, opisując zarówno czasy jego
heroicznej wręcz wierności i lojalności wobec Jezusa, jak i okres powolnie
rodzącego się zwątpienia w sercu człowieka, który dla swojego nauczyciela
wyrzekł się wszystkiego. Pokazuje jak mógł wyglądać moment zdrady i czy tak
naprawdę docelowo miał być momentem wydania, czy też ratunku – Mistrza i
pozostałych uczniów. Lee poddaje też w wątpliwość poglądy głoszące, że sąd
nad Jezusem złamał niemalże wszystkie panujące wówczas prawa – pokazuje, że
wina, o której popełnienie został oskarżony, rządziła się zupełnie innymi
zasadami niż wszystko inne, stąd oburzające z dzisiejszej perspektywy
potraktowanie Jezusa.
Na równi z historią Judasza,
opowiedziana jest tutaj historia nauczania Jezusa. Autorka portretuje momenty
powołania kolejnych apostołów, pokazuje kluczowe dla ziemskiej działalności
Chrystusa chwile, kreśli życie u boku oczekiwanego Mesjasza – jego radości i
trudności. Ukazuje jak kłopotliwe stawało się z biegiem czasu i jak
wycieńczające dla Syna Bożego przebywanie wśród ludzi bez przerwy – każdy pragnął
dobrego słowa, uzdrowienia, odpuszczenia grzechów, a ten chciał im to wszystko
dać, często nie znajdując chwili ani prywatności na swoje własne potrzeby.
Uwielbiam współczesne powieści apokryficzne, drążące psychikę opisywanych osób. Rzucają one nowe światło na to, co wydawało się dotąd oczywiste, prowokują do zamyśleń i aktywnego życia wiarą. Grono moich ulubionych twórców parających się takimi tekstami zasila od dziś Tosca Lee (obok m.in. Jana Dobraczyńskiego czy E.E. Schmitta), bowiem Judaszto bardzo dobrze opowiedziana historia mężczyzny targanego wielkimi
wątpliwościami, do końca pragnącego uratować najbliższe mu osoby. Osoby mądrej,
doskonale znającej Prawo i próbującej je obejść, by nikomu nie stała się
krzywda, nawet wtedy, gdy wszystko wydawało się już przesądzone. To opowieść o
Judaszu, jakiego nie znacie i Bogu jakiego dobrze już poznaliście.
Bo życie
człowieka to coś znacznie więcej niż to, co widoczne gołym okiem. Bo za każdym
człowiek stoi niewyobrażalne dla innych cierpienie, skrywane głęboko na dnie serca.
Jeśli macie ochotę na książkę - po zakupie macie szansę na wygranie czytnika Kindle. Więcej nawww.swietywojciech.pl
Tytuł: Zaginiona Ewangelia Judasza. Fakty i fikcje Autor: Stanley E. Porter, Gordon L. Heath Wydawnictwo:M ISBN: 978-83-7595-018-2 Ilość stron: 168
Postać Judasza od zawsze budziła ambiwalentne uczucia. Z
jednej strony uznawany jest za zdrajcę, którego działania stały się
bezpośrednią przyczyną pojmania Chrystusa, z drugiej jednak dopatrywano się w
nim jedynie bicza bożego – postaci, która poprzez swoje działania, miała
zmienić bieg historii, w zgodzie z wolą Boga i za jego całkowitą aprobatą.
Próba rehabilitacji Judasza nabiera szczególnego znaczenia dziś – w dobie odczytywania
apokryfów jako powieści psychologicznych i doszukiwania się w działaniach
postaci biblijnych utajonych motywacji, zaciemnianych faktów i in. Najwięcej
uwagi poświęca się Piłatowi, niemniejszej popularności doczekał się jednak
Judasz, którego życie i śmierć po dziś dzień jest tematem wielu sporów.
Gdy dokonano odkrycia Ewangelii
Judasza, świat zawrzał. Niemal natychmiast pojawiło się Czy Judasz był zdrajcą, czy może najbardziej
umiłowanym uczniem Chrystusa, którego ten wybrał, by mógł bezpośrednio współuczestniczyć
w dziele zbawienia?
Gdy dokonano odkrycia Ewangelii
Judasza, świat zawrzał. Niemal natychmiast pojawiło się wiele
kontrowersyjnych i przejaskrawionych opinii, których jedynym celem było
przyciągnięcie pożądanej uwagi mediów i odbiorców. Każdorazowe odnalezienie
jakiegoś apokryfu czy dokumentu innego typu, mającego w założeniu rzucać nowe
światło na religię chrześcijańską, wiąże się ze sporym zamieszaniem wśród
ludzi, pragnących na owym znalezisku i związanymi z nim kampaniami się wzbogacić.
Hasła „największe znalezisko od czasu…” to coraz częściej słyszane slogany,
jakimi zarzucają nas programy pseudonaukowe. Szukanie sensacji tam gdzie jej
nie ma, od zawsze było domeną mediów, które wiekopomnych odkryć dokonują na
pęczki. Oprócz krótkiej fali popularności, do żądnych większych rewolucji
religijnych jednak nie dochodzi. Dlaczego?
Trochę więcej światła na znaleziska i związane z nimi
kontrowersje rzucają Stanley E. Porter i Gordon L. Heath w swojej książce,
mająca być odpowiedzią na krzywdzące i zafałszowane opinie krążące po świecie,
dotyczące Ewangelii Judasza. Badacz
Nowego Testamentu i historyk Kościoła, na naszych oczach dokonują rewizji
opinii, wokół których atmosferę dodatkowo podkręcały środki masowego przekazu.
Dzięki ich rzeczowej i fachowej analizie, popartej
odwołaniami do wielu naukowych i miarodajnych źródeł, czytelnik ma szansę na
racjonalne, pozbawione medialnego szumu, przyjrzenie się faktom dotyczącym
odkrycia Ewangelii Judasza. Ich
książka ma być sprzeciwem wobec przekłamaniom i wszelkim zafałszowaniom. Nie
przekreśla ona znaczenia dokonanego odkrycia, lecz też sztucznie go nie
podnosi.
Co jest niezwykle znaczące, to forma książki. Mimo
prawdziwie naukowej analizy, autorzy zdecydowali się na jasny przekaz,
pozbawiony, na ile to możliwe, fachowej terminologii, która mogłaby utrudniać
lekturę ich tekstu. Publikacja ta kierowana jest do wszystkich osób
zainteresowanych podejmowaną tematyką. Jej otwartość na każdego odbiorcę ma
podkreślić prostota językowa, dzięki której tekst jest bardzo przystępny, a tym
samym – może dotrzeć do każdego, bez względu na wykształcenie.
Autorzy odwołują się do publikacji powstałych w oparciu o
odkrycie Ewangelii Judasza, które są
jednak mocno zafałszowane. Ponadto badacze budują swoje analizy, szukając
dowodów w ewangeliach kanonicznych oraz innych tekstach kultury, mających dla
religii chrześcijańskiej znaczenie fundamentalne. Tym samym zdają się jawić
jako ambasadorzyprawdy, co zresztą
sami z całą stanowczością podkreślają – nie stają ani po stronie pseudobadaczy,
chcących wypromować samych siebie na interesującym temacie, ani po stronie
zatwardziałych przeciwników brania pod uwagę wszelkich odkryć. Ich książka ma
być możliwie jak najbardziej obiektywna – i w moim odczuciu taka właśnie jest.
Taki odbiór tej publikacji umożliwia przede wszystkim powoływanie się autorów
na autorytety ze swojej dziedziny, a nie tylko podpieranie się własnymi
badaniami.
Polecam wszystkim zainteresowanym apokryfami, postacią
Judasza oraz próbą jego rehabilitacji przez wielu współczesnych
reinterpretatorów Pisma Świętego.
Czyta się bardzo dobrze! Stanowi ponadto inspirację do
dalszych dociekań.