piątek, 31 maja 2013

Koniec człowieczeństwa – C.S. Lewis


Tytuł: Koniec człowieczeństwa
Autor: C.S. Lewis
Wydawnictwo: Esprit
ISBN: 9788363621186
Ilość stron: 123




Czytanie książek Lewisa każdorazowo jest gwarancją intelektualnej wędrówki z jednym z najlepszych przewodników, a przy tym popisem erudyty, który niechybnie zachwyca swoją rozległą wiedzą.
Koniec człowieczeństwa, to zbiór trzech esejów, wcześniej głoszonych przez autora w King’s College w Newcastle. Stanowiły one wówczas ciąg wykładów, a dziś uznawane są za jedne z najważniejszych tekstów Lewisa.
Przedmiotem rozważań autora jest kwestia etyki, a także zmiany cywilizacyjne zmierzające w niepokojącym kierunku. Mimo że wykłady głoszone były w roku 1943, wciąż pozostają aktualne. O ich ważkości dla refleksji współczesnego człowieka, zaświadczają kolejne wydania na całym świecie, mające unaocznić od jak dawna borykamy się z podobnymi kwestiami, wciąż nie dochodząc do wniosków, które będą miały moc zmienienia świata.
Lewis zastanawia się dokąd zmierza ludzkość, która już dawno zdecydowała się na odrzucenie tradycyjnych wartości, trzeba dodać: wartości sięgających tysiące lat wstecz, które oprócz pełnionej funkcji moralnych drogowskazów, stanowią także żywe świadectwo spuścizny przodków. Dziś, negujemy to, co przez wieki stanowiło o człowieczeństwie, twierdząc, że o wiele lepiej wiemy, co będzie dla nas lepsze. Tym samym staczamy się po równi pochyłej, raz po raz odrzucając kolejne koła ratunkowe, pojawiające się na naszej drodze.
Swoją książką Lewis krzyczy o uwagę i chwilę refleksji nad kwestią własnych dążeń i obowiązującą hierarchią wartości. Nie stara się nachalnie odwoływać do jednego panującego porządku, próbuje raczej przedstawić kryteria uniwersalne, niezważające na kulturę czy wyznanie.
Pierwszy esej, to Ludzie bez torsów. Pod refleksje poddane w nim zostały kwestie współczesnej edukacji. Autor zarzuca jej, że przestała wpajać młodym ludziom wartości moralne, a przy tym przekreśliła znaczenie tradycyjnych wartości. Lewis zauważa, że uniwersalny kodeks moralny łączy wszystkich ludzi – podobne zasady możemy znaleźć w naukach wszystkich wyznań świata – a wpajanie go młodemu pokoleniu, powinno być naszym obowiązkiem. Twórca słusznie zauważa, że współczesny człowiek rozwija się już jedynie intelektualnie, zapominając o sferze moralnej, która zostaje całkowicie pominięta, czyniąc go upośledzonym.
Esej Droga podejmuje kwestie nowych, prawdziwych wartości, które zostają sztucznie narzucane młodym ludziom. Autor obnaża bezsens tworzenia nowych kodeków, budowanych na zasadzie wyrywania pewnych reguł z kontekstu i wtłaczania ich w zupełnie nowych. Lewis ośmiesza takie zachowania, wskazując na ich brak logiki.
Trzecim esejem, jest esej tytułowy. W nim też autor podkreśla, że dążenie współczesnych do przejmowania całkowitej kontroli nad naturą, to tak naprawdę wyraz chęci panowania jednych nad drugimi, niemającej nic wspólnego z próbą poskromienia przyrody, lecz raczej z wykazaniem swojej niezastąpioności i potęgi. Lewis zauważa, że takie działania, to doskonały przykład dehumanizacji, działania przeciw własnemu człowieczeństwu.
Jego eseje stanowią skończoną całość – każdy z nich można czytać jako osobny tekst, bez brania pod uwagę wcześniejszego czy późniejszego. Nie ulega jednak wątpliwości, że dopiero lektura wszystkich przedstawia całe spectrum zagadnienia. Teksty uzupełniają się i tłumaczą, dlatego warto sięgać po całą książkę, a nie tylko po jej urywki.
Oczywiście, nastawiając się na czytanie Lewisa należy brać pod uwagę to, jak bardzo wymagająca będzie to czynność. Autor bez reszty angażuje nasz umysł: prowokuje do refleksji, dyskusji, polemiki. Mimo że jego teksty są stosunkowo krótkie, obfitują w szereg zawiłych sformułowań, które często mogą zostać zrozumiane w pełni dopiero po kilkukrotnej lekturze. Nie warto się jednak poddawać! Autor jak nikt inny potrafi w niewielu słowach zawrzeć najważniejsze sensy, nic nie tracąc na bogactwie słownictwa czy konstrukcji. Jego wypowiedzi są niezwykle błyskotliwe, a każde zdanie odpowiednio i w pełni uzasadnione. Nie ma w książce tej słów nieprzemyślanych, dlatego tak ważna jest lektura uważna, bez roztargnienia, z należytym skupieniem, zapewniającym wydobycie z niej tego, co najważniejsze. Autor podejmując kwestię postępującej dehumanizacji, zwraca się w stronę spuścizny kulturowej. To w niej poszukuje definicji człowieczeństwa, którą dziś próbujemy nagiąć do własnych potrzeb.
Polecam – jak każdy tekst Lewisa. Nie ma w nim miejsca na sprawy niepotrzebne, autor w sposób niezwykle lapidarny ujmuje w słowa, to co najistotniejsze.
Jeśli przejmują Was losy współczesnego człowieka, gwarantuję, że warto zmierzyć się z tym zbiorem esejów.

Trudna sztuka (prawie) nicnierobienia – Denis Grozdanowitch


Tytuł: Trudna sztuka (prawie) nicnierobienia
Autor: Denis Grozdanovitch
Wydawnictwo: Czarna Owca
ISBN: 9788375544091
Ilość stron: 300
Rok wydania: 2012

Trudna sztuka (prawie) nicnierobienia w pierwszym rzędzie skusiła mnie tytułem, który stanowił dla mnie kuszącą i obiecującą zapowiedź poznania sekretów tego, co jak mi się wydawało, opanowałam do perfekcji. Okazał się on jednak dla mnie mylący – spodziewałam się bowiem pozycji mającej znamiona poradnika czy też esejów w całości poświęconych tytułowemu nicnierobieniu. W istocie są to niepowiązane ze sobą felietony, które łączy motyw przewodni, jakim jest zdolność do zatrzymania efemerycznych chwil szczęścia.
Denis Grozdanovitch dzieli się ze swoimi czytelnikami osobistymi doświadczeniami, zdobytą wiedzą i zasłyszanymi mądrościami. W książce tej zgrabnie połączono rozważania mające swoje źródło w chińskiej mądrości tao z osobistymi, często naiwnymi czy wręcz dziecięcymi spostrzeżeniami autora, które ten poczynił zatrzymując się w pełnym gonitwy życiu, by kontemplować naturę, cieszyć się błogą chwilą odpoczynku i ciszy.

Autor za pośrednictwem swoich felietonów pragnie ukazać, jak ważne staje się w świecie ukierunkowanym na konsumpcję i hałas, chwila dla nas samych, w której połączymy rytm swojego serca z rytmem natury i wystąpimy na przekór pogoni za tym co lepsze, nowsze, głośniejsze.
Grozdanovitch pokazuje, że w świecie nastawionym na ustawiczny ruch i rozwój, naprawdę ciężko nicnierobić, prawdziwie nicnierobić. Podkreśla jednocześnie, że gdy uda nam się to uczynić – staniemy się autentycznie szczęśliwi i spełnieni, a także - spokojni. Jego publikacji patronuje książka – w przeróżnym wydaniu. Autor co rusz odwołuje się do innych tekstów kultury, cytuje słowa wyrażające miłość do czytania i płynące z niej korzyści, a jednocześnie stara się unaocznić problem z jakim dziś się zmagamy: nie umiemy słuchać, zarówno ludzi, jak i książek. Skupiamy się na retoryce, miast skoncentrować swoją uwagę na prawowitym przekazie – przez co sami sobie czynimy krzywdę.
Refleksje Grozdanovitcha utrzymane są w tempie, jakie ten afirmuje – myśli snują się powoli, flegmatycznie, sennie, spokojnie przepływają jedna do drugiej, czyniąc książkę tę niezwykle poetycką, a nas samych niejako zmuszając do zachwytu nad najprostszymi przyjemnościami.
Publikacja ta jest jednak nierówna – o jej sile stanowią pierwsze felietony: czym dalej tym robi się mniej strawnie. Przestaje być wciągająco i inspirująco, a zaczyna… pusto? Nieinteresująco? Wynika to pewnie z moich preferencji czytelniczych. Wolałam czytać o książkach niż o meczach tenisowych, bardziej zajmowało mnie przyglądanie się myślom zapomnianych twórców niż prozaicznym wydarzeniom z życia, które tak naprawdę niczego nowego mi nie przekazały.
Bardzo podoba mi się odautorska wizja świata idealnego, w którym, by osiągnąć pełnię szczęścia i trwale się nią cieszyć wystarczy całymi dniami wylegiwać się na hamaku, podczytywać książki, pałaszować pyszne ciasta, a wszystko to w ogromnym ogrodzie, by nie zapomnieć o kontakcie z naturą. Wspaniale, ale… kto na to zarabia? Realia zostały przez autora chyba całkowicie pominięte, zapewniając nam oniryczną wędrówkę w sferę pragnień i niespełnionych marzeń;) A mimo to… było warto na chwilę się wyciszyć i oddać błogiemu nicnierobieniu.
Polecam tym, którzy lubią marzyć;)

czwartek, 30 maja 2013

Lista moich zachcianek – Gregoire Delacourt


Tytuł: Lista moich zachcianek
Autor: Gregoire Delacourt
ISBN: 9788389933744
Wydawnictwo: Drzewo Babel
Ilość stron: 160
Rok wydania: 2013



Lista moich zachcianek mogłaby być długa. Z pewnością by była – już samych książek, które niekoniecznie muszę, ale które chcę mieć jest bez liku. Co tu mówić o innych sprawach!

Lista bohaterki najnowszej książki Gregoire’a Delacourta swoją długością nie poraża, bo i Jocelyne Guerbette nie ma specjalnych pragnień. Jest przekonana, że bogactwo zmienia człowieka, zaprzepaszcza jego szanse na godne życie, czyniąc go chciwym i pożądliwym. Dlatego też nie marzy o wielu sprawach, ogranicza się do kwestii fundamentalnych.

Kobieta wiedze skromne życie, prowadzi pasmanterię, która zdobywa popularność dzięki blogowi, który ta postanawia prowadzić. Jej aspiracje nie są wielkie – oczekuje jedynie spokoju. Gdy więc okazuje się, że w losowaniu totolotka wygrała ponad 18 milionów euro, wcale nie biegnie do kolektury, by odebrać wygraną. Wręcz przeciwnie – zwleka niemalże do ostatniej chwili, a gdy już udaje się po odbiór należnej sumy – nie chce przelewów, prosi o wystawienie czeku, który następnie składa i chowa w bucie. Tak, by nikt go nie odnalazł i nie patrzył na nią przez pryzmat zdobytej gotówki.
Niestety, szybko okazuje się, że jej mąż odkrył tajemnicę. Mało tego – postanowił ukraść czek i uciec, zanim ona zdecyduje się go zniszczyć czy zaprzepaścić w inny sposób. Sprawa była tym prostsza, że paradoksalnie na imię ma on… Jocelyn. Problemów z wygumowaniem jednej literki na czeku nie było żadnych, spieniężenie go stało się więc jedynie kwestią czasu.
Szybko okazało się, że przekonania Jocelyne dotyczące osób posiadających dużą sumę pieniędzy, idealnie pokrywają się z rzeczywistością, prowadząc jej męża po równi pochyłej.

Delacourt maluje obraz kobiety, którą charakteryzuje niczym nieskrępowana wolność. Ma świadomość własnego bogactwa, a mimo to wie, że niekoniecznie musi z niego skorzystać. Woli raczej pleść swój los w zgodzie z własnymi przekonaniami i marzeniami, nie dopuszczając, by mamona całkowicie ją zaślepiła i pozbawiła życia, jakie kocha. Gdy Jocelyne wygrała, zaczęła tworzyć listy – potrzeb, zachcianek, szaleństw. Każda z nich miała moc sprawczą – zrealizowanie kolejnych punktów diametralnie zmieniłoby życie bohaterki, nie pozwalając na powrót do tego, co minione.
Delacourt kreśli obraz kobiety, posiadającej ogromną wiedzę życiową i intuicję, z której potrafi należycie korzystać, by uczynić swe życie takim, jakim chce.

Ciepła, senna, powoli snuta opowieść, która działa niczym balsam.

Polecam!

Statek Noego – Sally Altschuler, Sven Nordqvist


Tytuł: Statek Noego
Autor: Sally Altschuler, Sven Nordqvist
ISBN: 978-83-63010-30-0
Wydawnictwo: Czarna Owieczka
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 32





Statek Noego, to przeniesiona na język kierowany do młodego czytelnika, wersja starotestamentowego potopu, w wydaniu duńskim. Książeczka ta kierowana jest do odbiorcy, którego najniższą ramę wiekową wyznaczają 4 lata.
Biorąc pod uwagę młodego odbiorcę, autorzy postarali się zarówno o odpowiednio dopracowany język, jak i dobrane do historii barwne obrazki, mające ilustrować opisywane wydarzenia i stymulować dziecięcą wyobraźnię. Ponadto nie zabrakło w książce tej dydaktyzmu, który w żaden sposób nie narzuca jednego sposobu myślenia, lecz stanowi raczej pretekst do zastanowienia się nad kwestiami fundamentalnymi, takimi jak hierarchia wartości, relacje międzyludzkie, rola każdej jednostki w życiu reszty i in.

Noe stanowi tutaj swoistą wersję doktora Dolittle – obdarowany został umiejętnością rozmawiania ze zwierzętami i dzielenia się z nimi własnymi spostrzeżeniami. Dzięki takiemu przysposobieniu bohaterów, możemy bliżej przyjrzeć się zachodzącym między nimi relacjom, co pozwala na lepsze i pełniejsze zobrazowanie związków między światem ludzi a fauny. Ponadto obdarzenie zwierząt możliwościami mówienia sugeruje, że są one nosicielami pewnych cech i zachowań ludzkich, które młody czytelnik z łatwością spostrzeże i które przeniesie na własne życie i doświadczenia.

Książeczka ta jest nie tylko współczesnym opisem potopu inspirowanym tym biblijnym, lecz także ukazaniem świata ludzkiego w pełnej krasie. Autorka obnaża człowiecze zachowania w różnych okolicznościach: rozpoczynając od metaforycznego przepychania się, by znaleźć się z przodu; poprzez niezważanie na drugiego człowieka, dbanie jedynie o własne dobro, poczucie osamotnienia wśród tłumu, wrażenie bycia nielubianym, czynienie czegoś wbrew nakazom i zdrowemu rozsądkowi, bez myślenia nad konsekwencjami, obrażania się na osoby, które ośmielą się nas po bratersku upomnieć, brak wspólnoty, aż poniechęć do dzielenia się obowiązkami i działania w grupie, z odpowiednim podziałem obowiązków.

Autorka przedstawia nas jako wiecznie narzekających, niezdolnych do współpracy w trudnych warunkach, przez co dodatkowo pogarszamy swoją sytuację. Z książeczki tej wyprowadzić można wiele lekcji o życiu w ludzkiej wspólnocie. Autorka obnaża nasze wady, wyjaskrawiając je i obśmiewając. Pokazuje również, że każdy z nas, nawet osoba o najmniejszym poczuciu własnej wartości jest do czegoś uzdolniona, może uczynić gest, zapewniający reszcie bezpieczeństwo.
Twórczyni podkreśla, że życie każdego ma sens, jeśli tylko potrafimy dzielić się swoimi zdolnościami z innymi. Wskazuje również, że doceniając innych czynimy nasze i ich życie barwniejszym i że nawet podczas największej burzy, na niebie może zajaśnieć tęcza – wystarczy, że zaczniemy zgodnie współpracować.

Piękna, mądra opowieść, warta przeczytania.
Serdecznie polecam!

Pan Przypadek i Trzynastka – Jacek Getner


Tytuł: Pan Przypadek i Trzynastka
Autor: Jacek Getner
ISBN: 9788378560913
Wydawnictwo: Poligraf
Ilość stron: 202



Prozę Jacka Getnera poznałam za sprawą jego książki Brzydka miłość, która to stanowiła zbiór opowiadań inspirowanych rzeczywistością, zarekomendowanych przez Jerzego Pilcha.
O ile do tamtego zbiorku miałam kilka obiekcji – nie do końca mogłam uwierzyć, że wszystko zdarzyło się naprawdę, w pewnym momencie zatarła mi się granica między fikcją a rzeczywistością, tak do najnowszej publikacji autora nie mam właściwie żadnych zastrzeżeń.
Pan Przypadek i Trzynastka, to pozycja skupiająca w sobie historie o samozwańczym detektywie, który lepiej niż profesjonaliści radzi sobie z odnajdywaniem sprawców przestępstw i łapaniem groźnych przemytników. Nazwisko głównego bohatera wydaje się mieć wiele wspólnego z jego umiejętnością dochodzenia do konkluzji, jak i ze sposobem w jaki układają się wydarzenia z jego życia. Dla miejscowej policji jego sukcesy nie są niczym innym, jak tylko przypadkiem, a sam detektyw-amator rośnie w ich oczach do rangi oszusta zawłaszczającego sobie ich osiągnięcia.
Przypadek jednak za nic ma sobie ich opinie, bowiem wielkie nadzieje pokłada w nim Irmina Baber, która to co rusz znajduje mu nowe zlecenia. Chcąc nie chcąc, Jacek podejmuje się kolejnych spraw, by nie zawieść ulubionej sąsiadki. Nie ukrywa również, że rozwiązywanie zagadek sprawia mu coraz większą przyjemność. Bycie detektywem staje się jego sposobem na życie, które do tej pory dalekie było od tego typu zobowiązań. Jacek był lekkoduchem, który niespecjalnie przejmował się snuciem planów na przyszłość. Żył chwilą, nie martwiąc się zbytnio o nic.
Irmina Baber, zlecając mu pierwszą sprawę, dała tym samym początek cyklowi jego przygód, które opisane mają zostać przez Getnera w czternastu tomach.
Pan Przypadek i Trzynastka to inauguracja serii o naszym rodzimym, detektywie-amatorze, zawstydzającym organy ścigania.
Jako postać, bohater niczym szczególnym się nie wyróżnia – jest przeciętnym mężczyzną dobiegającym do trzydziestki, nie posiada szczególnie rzucających się w oczy cech, a jednak w jakiś sposób stanowi kontaminację znanych nam detektywów. Mimo ukończonego prawa, zarabia pobierając opłaty za wynajmowane mieszkania. Kobiety traktuje z nonszalancją, nie angażuje się w poważne związki, zdobywa w sposób niezwykle sprytny – pozostawiając kobietom złudzenie, że to one mają kontrolę nad ich relacją.

Getner do swoich opowiadań konsekwentnie wprowadza sceny humorystyczne. Mamy tu do czynienia zarówno z komizmem sytuacyjnym, jak i komizmem postaci [jeden z bohaterów opowiadań to Fredro – twórca komedii].
Opowiadania składające się na ten tom, łączy liczba trzynaście, przewijająca się przez kolejne historie w różny sposób, niekoniecznie zwiastując pech. Język, jakim posługuje się Getner jest przezroczysty, dialogi imitują rzeczywiste, przez co całość, mimo sporej dozy czasem absurdalnego komizmu, wydaje się autentyczna.
Przypadek, to bohater, którego łatwo polubić i, z którym chętnie będzie się spędzać długie godziny. Polecam!


Recenzja bierze udział w konkursie Syndykatu Zbrodni w Bibliotece:


________________________
Recenzja poprzedniej książki autora:


środa, 29 maja 2013

Plan: żyć długo i szczęśliwie – Alisa Bowman


Tytuł: Plan: żyć długo i szczęśliwie
Autor: Alisa Bowman
Wydawnictwo: Znak litera nova
ISBN: 978-83-240-2357-8
Ilość stron: 304




Wielu z nas sięga po poradniki, bo lubi, bo nas bawią, bo zawierają kilka ciekawych rad, o których miło się czyta, ale które niekoniecznie wprowadza się w życie już po odłożeniu książki na półkę. Jesteśmy w stanie wydawać grube pieniądze za udzielanie nam rad, jednak często nie kwapimy się do ich wykorzystywania.
Czy jednak zastanawialiśmy się kiedykolwiek, co by było, gdyby poradniki prawdziwie odmieniły nasze życie? Czy są na to jakiekolwiek szanse?
Alisa Bowman udowadnia, że są. Gdy do jej związku wkradła się rutyna, mijanie małżonka w milczeniu, prowadzenie rozmowy raczej z przyzwyczajenia niż z prawdziwej potrzeby, niechęć w łóżku, a co gorsza, powracające myśli o śmierci byłego ukochanego i skrupulatne planowanie jego pogrzebu – postanowiła zakończyć ten etap swojego życia rozwodem. Myśl o końcu związku była dla niej oczywista, a możliwość ratowania czegokolwiek nie mieściła się w jej wyobrażeniach o współmałżonku i jego chęci do odbudowy tego, co po drodze popadło w ruinę.  Z pomocą przyszła jej przyjaciółka, która zapaliła w niej iskrę motywującą do walki: zaproponowała, by zrobiła wszystko, co w jej mocy, by ratować ten związek. Jeśli się nie uda – będzie miała świadomość, że nie poddała się bez walki.

Alisa, mimo początkowego dość sceptycznego nastawienia, postanawia podjąć wyzwanie. Zaopatruje się w szereg poradników mających odmienić jej życie małżeńskie i seksualne. Ich autorzy obiecują renesans związku, poprawienie zdolności komunikacyjnych, prawdziwą eksplozję pożądania i – przede wszystkim – szczęście ora zadowolenie.
Bowman, dzieli się swoimi doświadczeniami próby naprawienia związku. Dodajmy: próby zakończonej nieprawdopodobnym sukcesem. Udowadnia, że walka o małżeństwo trwa codzienne i opiera się na zdrowych relacjach, poprawnej komunikacji, wielu rozmowom, głośnemu mówieniu o swoich potrzebach i pragnieniach. Sprawia, że czytelnik zaczyna wierzyć w to, że (prawie)idealne związki naprawdę istnieją, wymagają jednak sporo pracy. Bowman opowiada z rozmachem, w sposób niezwykle barwny i wciągający. Jej opowieść jest humorystyczna, szczera i tchnąca optymizmem.
Choć tytuł, mylnie może sugerować, że książka ta jest jednym z poradników, tak naprawdę to swoisty nie-poradnik. Składają się na niego anegdoty z życia wzięte, prawdziwie opowieści o przeżywanych trudnościach, niemalże wypunktowane zostały wszystkie błędy, które większość z nas popełnia, a przystrojone zostało to w zabawną, pełną ciepła narrację, z której wytryskają wszystkie ludowe mądrości, porady terapeutów, przyjaciółek, czytelniczek, poradników.
Książka uzupełniona jest o dodatek, mający uśmierzyć ból rozstania z autorką i jej życiem po zakończonej lekturze. Składają się nań punkty takie jak:
- Dziesięć kroków do szczęścia w małżeństwie,
- lista książek, po które warto sięgnąć przy próbie odbudowania związku (lub na etapie zapobiegania jego upadkowi:)) – niestety większość nie została wydana w języku polskim, sądzę jednak, że na naszym rynku znajdziemy sporo ich odpowiedników,
- pytania do dyskusji dla par (wersja dla żony),
- pytania do dyskusji dla klubów książki,
- wywiad z autorką,
- najlepsze porady dla małżeństw – od czytelniczek:)

Naprawdę warto sięgnąć po tę książkę, by z humorem i zrozumieniem spojrzeć na własny związek. Tekst Bowman może stanowić zarówno impuls do zmian, jak i znak ostrzegawczy, przede wszystkim jednak jest dowodem na to, że wszystko jest możliwe, jeśli tylko włożymy w swoje starania sporo wysiłku i chęci;) To ciepła opowieść, która wciągnie każdego, bezwarunkowo!

Polecam gorąco!