czwartek, 22 listopada 2018

Nowe przygody Kubusia Puchatka - Kate Saunders, Brian Sibley,Jeanne Willis, Paul Bright



Na książkach o Kubusiu Puchatku wychowały się całe pokolenia dzieci. Miś o Bardzo Małym Rozumku zawładnął sercami oraz wyobraźnią najmłodszych i dorosłych na długie lata, wciąż ciesząc się niesłabnącą popularnością.


Z okazji jego dziewięćdziesiątych urodzin powstała specjalna książka, będąca oficjalną kontynuacją tekstów Alexandra Alana Milne’a. Znajdziemy w niej cztery nowe opowiadania o ulubionym bohaterze, przeznaczone na każdą z kolejnych pór roku: jesień, zimę, wiosnę oraz lato. Ich spisania podjęli się Paul Bright, Brian Sibley, Jeanne Willis i Kate Saunders, ilustracje w stylu E.E. Sheparda stworzył zaś Mark Burgess. Tak wydana książka stanowi hołd oddany Kubusiowi oraz jego autorowi, pozostając utrzymaną w oryginalnej konwencji.


Na całość składają się cztery rozdziały. Pierwszy, w którym Puchatek i Prosiaczek przygotowują się na spotkanie Smoka, stanowi historię przyjaciół ze Stumilowego Lasu, którzy - sprowokowani opowieścią Krzysia, odbywającego próby do spektaklu, w którym zagrać ma on świętego Jerzego walczącego z ziejącą ogniem istotą - czynią przygotowania na spotkanie z mitycznym stworzeniem, którego ogromnie się boją.


Drugi, w którym do Lasu przybywa Pingwinek, to opowieść o zimowych przygodach Kubusia i pozostałych mieszkańców Lasu, którzy goszczą u siebie Pingwinka i wraz z nim organizują Specjalny Piknik Zimowy.


Trzeci, w którym Kłapouchy podejrzewa, że Inny Osiołek ma chrapkę na jego oset, jest historią najsmutniejszego przyjaciela Puchatka, który obawia się, że Las zamieszkuje Inny, mający zamiar podbierać mu to, co jako jedyne sprawia mu w życiu krótkotrwałą namiastkę radości – oset. Bohaterowie próbują odnaleźć sprawcę całego zamieszania i się z nim rozmówić.


Wreszcie - czwarty, w którym Puchatek marzy o Przyprawie Nilu, o której – jak zapamiętał – przeczytał mu Krzyś. Miś o Bardzo Małym Rozumku marzy, by przy rzece odnaleźć przyprawę o zupełnie nowym smaku i wraz z grupką przyjaciół postanawia wyruszyć na jej poszukiwania.


Podczas lektury kolejnych fragmentów wyraźnie czuć ducha oryginalnych opowieści. Autorzy zadbali o podobieństwo nazewnictwa, języka i formy, jaką przybrały kolejne historie. Nie wychodzą przed tekst oryginału, stają się całkowicie przejrzyści, niewidoczni dla młodego (a także dla nieco starszego, zafascynowanego Kubusiem) czytelnika.


Jako kontynuacja Nowe Przygody Kubusia Puchatka bardzo dobrze spełniają swoją rolę i warte są polecenia każdemu odbiorcy, który zasmakował w prozie Milne’a i któremu tęskno do dalszych przygód Misia o Bardzo Małym Rozumku. Ta książka powinna spełnić ich oczekiwania, będzie odpowiedzią na ową tęsknotę, a dla starszych dodatkowo prawdziwą podróżą sentymentalną.

Alfabet duszy i ciała - Józef Tischner



Alfabet Tischnera, to zbiór wybranych przez Wojciecha Bonowicza tekstów Józefa Tischnera, uzupełnione o nowe, nieznane dotąd fragmenty. Uporządkowane w porządku alfabetycznym, stanowią swoistą kondensację tego, czego u tego najpopularniejszego księdza i filozofa szukamy najczęściej, choć Bonowicz nie chce w nich widzieć "Tischnera w pigułce".

Bonowicz we wstępie pisze, że przy dokonywaniu wyboru wziął pod uwagę sytuację, w której dziś się znajdujemy, a jaką jest rzeczywistość czasów przełomowych. Ma jednocześnie nadzieję, że podobnie jak w roku 2012, także i teraz, przy nowym wydaniu, książka okaże się wydana "w idealnym czasie".

Tischner wielokrotnie podkreśla, że ważnym elementem wciąż rządzącym naszym światem jest nadzieja. Nadzieja wpisująca się w tradycję chrześcijańską, nadzieja pozwalająca na życie w tych trudnych czasach.

Nadzieja owa staje się więc elementem wiążącym dla wątków podejmowanych w tej książce, choć nie zawsze wypowiedzianym wprost. Bonowicz zdecydował się zgromadzić w zbiorze tym krótkie wypowiedzi Tischnera na tematy ważkie takie jak: Bóg, ciało, demokracja, dobro i zło, etyka, góry, Kościół, miłość patriotyzm, solidarność, śmierć, sumienie, wolność, wychowanie, życie i wiele innych. Teksty te, to krótkie spojrzenie na wymienione pojęcia oraz znane nazwiska przez pryzmat życia we współczesnym świecie.

Nie trzeba wierzyć w Boga, by w lekturze tekstów Tischnera odnaleźć prawdziwą przyjemność. Jego wypowiedzi mają wymiar zarówno duchowy, jak i praktyczny, a zawarte w nich prawdy mogą zostać wykorzystane przez każdego, kto pragnie wzbogacić swoje życie.

Tischner nie boi się tematów trudnych, nie stanowi dla niego problemu stanięcie w prawdzie i próba odpowiedzi na dręczące ludzi wątpliwości. Z perspektywy księdza i filozofa, ale przede wszystkim z perspektywy człowieka pokazuje to, co w życiu liczy się najbardziej.
Choć teksty Tischnera to nie lektura na jeden wieczór, wymagająca skupienia i intelektualnego przygotowania, każdy z nas znajdzie w nich coś dla siebie.
Nawet jeśli będzie to jedynie kilka cytatów, już one mają moc zmieniania naszej rzeczywistości.

Bonowicz wykonał dobrą robotę, wybierając teksty stanowiące najbardziej przystępną „formę Tischnera”.

Zaletą książki tej jest fakt, że możemy czytać ją wyrywkowo. Gdy któryś z podejmowanych wątków w danej chwili nie okaże się dla nas interesujący, możemy bez problemu przejść do kolejnego. Choć całościowo publikacja ta stanowi zwartą całość, czytanie jej fragmentarycznie może być równie inspirujące.

Polecam każdemu – zarówno miłośnikom Tischnerowskiej myśli, jak i tym, którzy nie mieli okazji jeszcze się z nią zetknąć w pełnym wymiarze. Alfabet… będzie dobrym rozpoczęciem znajomości.:)

***

Polecam również Krótki przewodnik po życiu. 

środa, 21 listopada 2018

Wszystkie nasze obietnice - Colleen Hoover



Colleen Hoover jest autorką, której nazwisko zna chyba każdy interesujący się światem literatury. Nawet jeśli dotąd nie czytaliście jej książek, na pewno o uszy obiły Wam się takie tytuły jak Hopeless czy Maybe someday.

W przypadku gdy podobnie jak ja, nie mieliście dotąd styczności z twórczością tej pisarki, koniecznie sięgnijcie po Wszystkie nasze obietnice. 

Rzadko płaczę podczas czytania książek. Nieczęsto zdarza mi się krzyczeć, denerwować, uderzać pięściami w poduszkę i tak silnie przenosić doświadczenia bohaterów na własne życie, jak w przypadku tej powieści.

Oto Quinn i Graham, para małżonków, której historia wcale nie zaczęła się szczęśliwie.

Poznali się oni pod drzwiami ówczesnego narzeczonego bohaterki, gdy ten zdradzał ją z dziewczyną Grahama. Będąc niemymi świadkami swych rozpadających się związków, zbudowali jednocześnie więź, której nie dało się przeoczyć. Mimo że połączył ich najgorszy dzień ich życia, to właśnie on stał się początkiem czegoś wspaniałego.

Bohaterowie w dniu swojego ślubu napisali do siebie listy, które następnie ukryli w szkatułce, mającej być zamkniętą przez najbliższe 25 lat lub też do czasu rozpadu ich związku. Uczucia ujęte w słowa, symbolizować miały ich nieprzemijające uczucie.

Hoover oddała swoim bohaterom głos w czasie, gdy po 10 latach związku, ich małżeństwo chyli się ku upadkowi. Przyczyną jest nie tylko wkradająca się do niego rutyna, ale przede wszystkim niemożność poczęcia potomka, z którą to para walczy od lat, zamieniając swój związek w koszmar bez krzty spontaniczności.

By czytelnik mógł zrozumieć głębię ich dramatu, narracja jest prowadzona dwutorowo - z perspektywy obecnej oraz oczami zakochanych w sobie bohaterów sprzed dziesięciu lat. Ta retrospekcja pozwala na prześledzenie ich miłości od jej źródła, aż po chwilę obecną.

Nie pamiętam już, jaka książka ostatnio tak mną wstrząsnęła, tak mnie zabolała, a ostatecznie przyniosła takie katharsis. Wydawało się, że będzie to zwykły romans, jednak niezwykły ładunek emocjonalny, jaki serwuje autorka, połączony z głębią doświadczeń i tragedią głównych bohaterów, mocno mnie pokiereszował, ostatecznie prowadząc jednak do oczyszczenia i pocieszenia.

Zarwałam dla niej noc, pokłóciłam się z mężem - wszystko dlatego, że tak bardzo kibicowałam miłości Quinn i Grahama oraz że tak ogromnie współodczuwałam ich cierpienia. Do ostatniej chwili nie mogłam się pogodzić z tym, do czego zmierzała ich historia...

Idealna książka, w idealnym czasie  - poruszająca, emocjonująca i wzruszająca. Pełna pięknej miłości, ale też problemów z jakimi mierzymy się każdego dnia i świadectwem tego, że ze wszystkim można sobie poradzić. Razem. 

Dajcie się porwać tej historii - musicie ją poznać i doświadczyć na własnej skórze jej mocy.


sobota, 17 listopada 2018

Gdzie rosną pieniadze - Joanna Dymmel


Na pewno wielu z Was niejednokrotnie przez głowę przemykało pytanie: jak to zrobić, by bez wychodzenia z domu i większego wysiłku zarobić pieniądze?

Odpowiedź na to pytanie podaje Joanna Dymmel w swojej książce Gdzie rosną pieniądze?

Autorka stara się udowodnić, że pieniądze tak naprawdę znajdują się wszędzie wokół nas, wystarczy tylko się rozejrzeć i uaktywnić ich przypływ. 

Masz książki, do których nigdy nie wrócisz lub których nie zdążyłeś przeczytać, bo zmienił ci się gust (znacie to, prawda? Ja doskonale.) Przetrzymujesz ubrania z nadzieją, że "jeszcze kiedyś się w nie zmieścisz"? Upychasz po szafach nietrafione prezenty, podwójne sprzęty i zalegające przedmioty (nie)codziennego użytku? Twoje mieszkanie to przepełniona przestrzeń? Masz meble z poprzedniej epoki, które już Ci się nie podobają? 

Sprzedaj wszystko, czego nie potrzebujesz! Każda rzecz to pieniądz, a każda rzecz nieużywana, lecz zalegająca, to pieniądz zmarnowany. Być może wśród Twoich rzeczy znajdują się przedmioty, których potrzebuje ktoś inny, być może jesteś w posiadaniu antyku lub przedmiotu z limitowanej kolekcji, o które zabijają się kolekcjonerzy? Autorka pomoże ci je odkryć.

Dymmel na kartach tej stosunkowo krótkiej publikacji robi porządek nie tylko z naszym mieszkaniem, ale też z naszym myśleniem o pieniądzach. Coraz więcej osób decyduje się na wyprzedaże garażowe, coraz częściej korzystamy z możliwości sprzedaży przez Internet, jednak wciąż wielu z nas ma w domu przedmioty, których sprzedaż nawet nie przyszłaby im do głowy, a które są zamrożoną gotówką, tylko czekającą na jej uwolnienie. Autorka nie tylko uczy sztuki skutecznej sprzedaży, ale także wymian oraz odmieniania rzeczy na pozór już nieużytecznych. 

Dzięki tej książce przekonasz się, jak wiele pieniędzy masz poupychanych po szufladach, szafach, garażach, piwnicach i strychach. Pora odgruzować mieszkanie, a pozorne "śmieci" zamienić na pieniądze. Kiedy będzie na to lepsza pora niż szaleństwo przedświątcznych porządków, które już niedługo ogarną nasze mieszkania? Nie tylko oczyścisz przestrzeń, ale jeszcze odłożysz trochę grosza na prezenty.

Czy to nie brzmi obiecująco?:)



Ada, to wypada! - Sylwia Stano i Zofia Karaszewska


Ada, to wypada! to kolejna z wydawanych ostatnio książek dla dzieci i młodzieży, udowadniająca, że wizerunek kobiety i tego co jej wolno, a co nie wypada drastycznie się zmienia, dryfując powoli ku całkowitej wolności.

Bohaterkami książki Sylwii Stano i Zofii Karaszewskiej, autorek vloga Książniczki mają zdanie, są kobiety, na których drodze do spełnienia marzeń czy podążania za pasją stanęło wiele przeszkód. One zaś, mimo przeciwności, nie poddały się i śmiało kroczyły przez życie według własnego planu. Dziś znamy je z telewizji, czytujemy ich artykuły i po cichu podziwiamy. Książka ta ma być nie tylko ich formą zwierzenia, ale przede wszystkim inspiracją dla wszystkich tych, którzy usłyszeli "to nie wypada!" lub podobne zawołanie, gdy tylko zdecydowali podzielić się z kimś swoim pomysłem na życie.

Wśród bohaterek znajdują się między innymi Dorota Wellman, Ewa Błaszczyk, Katarzyna Miller, Marta Dymek, Katarzyna Bonda czy też Natalia Partyka. Autorki opowiadają o ich drogach (niełatwych) do spełnienia marzeń i życia według własnych wyobrażeń.

Fantastyczna w wydaniu tym jest jego forma - krótką historię każdej z bohaterek poprzedza swoisty wstęp, uzależniony od profesji jaką zajmuje się dana osoba. I tak - dla Meli Koteluk jest to piosenka, dla Magdaleny Fikus regulamin laboratorium (oraz życia), dla Ireny Eris krem na szczęście, a dla Agnieszki Holland tajny scenariusz dla reżyserki.

Każda z Pań przekazuje także radę na temat tego, co wypada, np. zadawać pytania, na które nie ma odpowiedzi; szukać swojego talentu; być twórczym urwisem; wykonywać "męski" zawód i wiele, wiele innych. Wszystko to podane jest w bardzo ciekawej formie, która skrzy się energetyzującymi kolorami, potęgującymi pragnienie działania. Myślę też, że taki właśnie był autorski zamysł - zachęcić do wstania z fotela, aktywności i podążania za własnymi marzeniami.

Polecam - niejedna osoba dzięki tym historiom i radom wyleczy się z kompleksów i uwierzy w siebie - nawet, gdyby nikt inny nie wierzył.



Roślinny lunchbox dla każdego - Eryk Wałkowicz


Eryk Wałkowicz, autor blogu erVegan.com, to miłośnik kuchni roślinnej, który od jakiegoś czasu rozkochuje ludzi w takiej kuchni. 

Jego stronę śledzę, odkąd w moje ręce trafiła jego książka Roślinny lunchbox dla każdego, jednak jako amator mięsa i osoba, która sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co go nie ma [nic nie poradzę, jak nie zjem choćby kawałka, to się nie najem albo chwilę po posiłku robię się głodna - nawet jeśli spałaszuję rzeczy, które teoretycznie powinny mój głód zaspokoić - to chyba siedzi w głowie;)], na podzielenie się swoją opinią decyduję się dopiero teraz - po wypróbowaniu przepisów zawierających wszystko to, co lubię [wspominałam już, że nie smakuje mi większość warzyw wykorzystywana w przepisach na dania roślinne?:P].

Mimo że oglądając fotografie zawarte w książce miałam wrażenie, że zabawy i smaki z niej wyskakują i zaraz eksplodują mi na języku, to często po przeczytaniu składników, mój zapał opadał. Jako jednak, że Wałkowicz zaproponował lunchboxy, a ja potrzebowałam zdrowego i szybkiego w przygotowaniu posiłku do pracy (bo do tej pory ulegałam niezdrowej i nietaniej manii fastfoodowej), nie ustawałam w wysiłkach, by co nieco przygotować i sprawdzać swój poziom najedzenia (i zadowolenia kubków smakowych). 

Książka zbudowana jest bardzo przejrzyście i czytelnie. Otwiera ją wstęp informujący o tym, jak powinien wyglądać roślinny lunchbox, na co zwracać uwagę, by posiłek był dobrze skomponowany, jak przeliczać miary i wreszcie jak wybrać odpowiednie pudełko. No i co jeść, żeby się dobrze czuć.

Kolejne rozdziały, budujące główną część książki stanowiły przepisy na: śniadania, kanapki, przekąski, mały lunch, obiad, koktajle i napoje, słodkości (mój ulubiony dział!) oraz dodatki (dressingi, surówki, marynaty).

Z mojego punktu widzenia na szczególną uwagę zasługują przepisy na: jaglankę na słono z pomidorkami cherry i rukolą, kanapki z surową cukinią i cytrynowym majonezem, dyniowe placuszki, ziemniaki w jarmużowym pesto z prażonymi migdałami, kotlety marchewkowe, brownie z kubka, owsiane batoniki z bakaliami i orzechowe batoniki z czekoladą. Oczywiście te przepisy zaszczepiły we mnie ideę szukania na blogu autora kolejnych inspiracji, a tych tam nie brakuje. Mogę więc śmiało powiedzieć, że książka ta otworzyła mi drzwi do innego niż dotychczas komponowania posiłków.

To zaś co podoba mi się w samej idei lunchboxów, to możliwość korzystania z resztek - tak naprawdę nic się  nie marnuje, bo każdą nadwyżkę, można wykorzystać przy komponowaniu kolejnego pudełka. Jest smacznie, zdrowo, tanio i szybko - czy można chcieć więcej?*

Smacznego!


* tak, kotleta, ale - jak się nie ma co się lubi...:)