niedziela, 12 sierpnia 2018

Żywego ducha - Jerzy Pilch


Żywego ducha Pilcha to - chciałoby się powiedzieć - wariacja na temat apokalipsy i czasów postapokaliptycznych.

Oto on, dziewięćdziesięcioletni mężczyzna, zostaje na świecie sam. Budzi się na całkowitym pustkowiu, wokół niego żywego ducha, kotów przejmujących władzę nad światem nawet nie uświadczysz. W takiej sytuacji nie sposób uciec od refleksji i pytań bombardujących głowę, poczynając od oczywistych: "Gdzie się wszyscy podziali?" poprzez "Dlaczego tylko ja przeżyłem?", a na "Cóż może robić ostatni człowiek na świecie i właściwie po co ma to czynić?".
Pilch wkłada w głowę swojego bohatera (w wielu aspektach wykazującego czytelny rys autobiograficzny) szereg zagwozdek egzystencjalnych. O sens istnienia w ogóle, o sens istnienia w pojedynkę, o to jak przebiegała zagłada, czemu jej uniknął i dlaczego nawet jej nie zauważył; dlaczego nie pozostawiła ona żadnych śladów? Bohater musi wreszcie pogodzić się z  tym, że został na ziemi całkiem sam - jak sobie z tym poradzi? Czy owa samotność stanie się wyzwoleniem czy brzemieniem, radością czy udręką?

Wyobraźcie sobie świat, w którym każdą rzecz możecie robić bezkarnie, a do Waszej wyłącznej dyspozycji pozostaje wszystko - najdroższe hotele, najlepsze restauracje, produkty z wyższej półki, markowe ubrania, wszystkie dostępne książki, przekąski - wszystko. Czy życie ma jeszcze sens, gdy na wyciągnięcie ręki jest dosłownie każda zachcianka, a radością z jej posiadania nie można dzielić się z innymi, bo innych najzwyczajniej nie ma? Czy człowiek istnieje bez drugiego człowieka?

Wyjątkowo wiele pytań rodzi ta pozornie błaha i pozornie sztampowa historia. Pozornie, bo w sztampie nie byłoby miejsca na nawiązania do Boscha i wielu innych artystów, których możecie na stronicach tej książki rozpoznać, a na których dzieła po jej lekturze spojrzycie zupełnie inaczej.

Pilch w zupełnie nowym wydaniu, jakoby odczuwający już przemijający czas, borykający się z dojmującą samotnością, ba! osamotnieniem nawet i te doświadczenia filtrujący przez swoją artystyczną wrażliwość i przelewający na papier w formie, która nas - stałych czytelników tegoż - zaskakuje. Językowo niepodrabialny, wyróżniający się i do rozpoznania zawsze - mylący może być jedynie temat. Wyjątkowo refleksyjny i inspirujący do przemyśleń nad ludzką kondycją.


Polecam gorąco. 



Inne książki Pilcha na blogu: