poniedziałek, 23 grudnia 2013

Seria niefortunnych zdarzeń. Przykry początek i Gabinet gadów – Lemony Snicket


Tytuł: Seria niefortunnych zdarzeń. Przykry początek
Autor: Lemony Snicket
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 978-83-237-6122-8
Ilość stron: 175

Gdy kilka dobrych lat temu czytałam Serię Niefortunnych Zdarzeń, byłam oszołomiona i całkowicie kupiona przez autora. Lekturę zawsze kończyłam z wypiekami, z najwyższym zainteresowaniem śledząc losy rodzeństwa Baudelaire. Dziś, po latach, cykl ten nie robi na mnie już tak piorunującego wrażenia. Dlaczego? Być może to kwestia wieku, zmiany czytelniczych upodobań, sposobu myślenia i oczekiwań wobec książki, być może zaś (to jest chyba bardziej prawdopodobne) kwestia ponownej lektury, będącej próbą zmierzenia się z pamięcią o niezwykłych emocjach, towarzyszących pierwszemu z nim zetknięciu.

Wtedy, za pierwszym razem nie mogłam wyjść z podziwu dla rodzeństwa, które w obliczu tak wielu nad wyraz niefortunnych zdarzeń, potrafi zachować optymizm i bez mrugnięcia okiem przeć do przodu, dziś niezmiernie dziwi mnie, że po śmierci rodziców, utracie całego dobytku, traumatycznych przeżyciach u wuja Olafa i kolejnych,  trudniejszych doświadczeniach, Słoneczko, Wioletka i Klaus zdają się niczym nie przejmować. Ot, mają świadomość wagi doświadczeń, a jednak przechodzą nad nimi do porządku dziennego bez dłuższego zastanowienia i rozpaczy (czy nawet smutku!). Można zrzucić to na karb dziecięcej naiwności i łatwości w akceptowaniu spadających na nas doświadczeń, można zaś doszukiwać się braku autentyczności i bogactwa przeżyć, a tym samym irytować się wielością dotykających ich niefortunności i każdorazowo podobnej reakcji z ich strony. Jedynym, co zmusza rodzeństwo do działania wydaje się strach przed żądnym ich majątku wujkiem Olafem, którego ci żadną miarą nie potrafią się pozbyć.

Seria Lemony’ego Snicketa ma oczywiście trzynaście pechowych tomów. Na ich kartach, sieroty zmagają się z trudnymi doświadczeniami, brakiem ufności ze strony dorosłych, pobłażliwością, niechęcią z podziwu godną niezłomnością. Z każdej opresji wychodzą obronną ręką, demaskując zło.

Tom pierwszy – Przykry początek – to akt pierwszy niefortunności toczących życie rodzeństwa. Oto dowiadują się oni o śmierci swoich rodziców w wyniku pożaru domu, niszczącego cały ich dobytek. Według rozporządzeń zmarłych opiekunów, dzieci mają trafić pod dach członka rodziny, a odziedziczonym majątkiem będą mogli rozporządzać w momencie osiągnięcia pełnoletniości.
Tak się składa, że jedyną osobą należącą do rodziny i zamieszkującą okolicę jest Hrabia Olaf – surowy, wymagający ponad miarę aktor trupy teatralnej, u której chce zyskać poklask i najwyższe honory. W opiece nad sierotami widzi on jeden cel: zagarnięcie majątku. Nie sili się więc na żadne uprzejmości, lecz zapędza dzieci do katorżniczej pracy, nie dając im nawet chwili na odpoczynek. Sam w tym czasie snuje plany dotyczące przejęcia tego, co jak sądzi, prawnie mu się należy.
By ocalić siebie i swój dobytek, rodzeństwo będzie musiało się wykazać ogromną pomysłowością i natychmiastowym działaniem. Na zaplanowane akcje nie będzie czasu, bowiem wuj zawsze znajdzie się krok przed nimi, odgadując ich kolejne posunięcia i skutecznie im przeciwdziałając.




Tytuł: Seria niefortunnych zdarzeń. Gabinet gadów
Autor: Lemony Snicket
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788323761235
Ilość stron: 208


Gdy wydaje się, że wszystko dobrze się skończy, wkraczamy w scenerię tomu drugiego – Gabinetu gadów.

Oto dzieci po ciężkich doświadczeniach z wujem (który notabene, zamiast zostać skazany, ucieka) trafiają do innego członka rodziny – doktora Montgomery’ego Montgomery’ego, wielkiego miłośnika gadów, jednego z ludzi należących do Towarzystwa Herpetologicznego, który planuje właśnie wyjazd do Peru, a także prezentację swojego najnowszego gadziego odkrycia – Niewiarygodnie Jadowitej Żmii.
Choć początkowo wydaje się, że to kolejne kiepski opiekun, szybko okazuje się, że wuj to człowiek do rany przyłóż: opiekuńczy, dbający o rozwój i komfort dzieci, spełniający ich prośby, otwarty na propozycje, zachęcający do pozyskiwania przez nich wiedzy i doświadczeń.
Niestety, wszystko zmienia się, gdy dołącza do nich pomocnik Stefan, który wcale nie jest tym za kogo się podaje, a dzieciom po raz kolejny nikt nie chce uwierzyć.

Dwie krótkie książeczki, a tyle wydarzeń! Aż strach pomyśleć co będzie dalej.
Lemony Snicket buduje świat daleki od dziecięcych wyobrażeń od sielskości i dobra zwyciężającego nad złem – jego książki nie są jednoznaczne, wyrywają się schematom, nie prowadzą do oczekiwanych rozwiązań, lecz zawsze wprowadzają nutę niepokoju, którą autor należycie podsyca. Wraz z ilustratorem Brettem Helquistem stworzyli serię głęboko zapadającą w pamięć, właśnie na skutek wyrwania z okowów przewidywalności fabularnej. Tutaj jedyne co możemy przewidzieć to to, że będzie coraz gorzej. Jeśli lubicie więc szczęśliwe zakończenia – tu ich nie uświadczycie.


W zamyśle nie jest to seria radosna – wręcz przeciwnie. Każdy kolejny tom, mimo pozornych wyjść z opresji, jest jedynie zaczątkiem do wpadnięcia w kolejne tarapaty. Baudelaire’owie wikłają się kolejne nieszczęścia, ich życie toczą same przykrości, a jedyne chwile radości muszą pielęgnować w pamięci, jak największe skarby, bo pewnym jest, że ich los lada moment się odmieni. Autor podejmuje grę z czytelnikiem, w której proponuje mu rezygnację z tej konkretnej lektury na rzecz książek weselszych, tym samym intrygując i zachęcając do czytania tejże właśnie serii, żadnej innej. Wszak wesołości na rynku co niemiara i trudno już ją zliczyć. A nieszczęścia – wiadomo – chodzą parami, chyba że jest się rodziną Baudelaire – wówczas trzynastkami. Warto się im przyjrzeć, by uniknąć podobnych doświadczeń.
Gotowi na serię niefortunnych zdarzeń?