sobota, 5 października 2013

Błękitny zamek - Lucy Maud Montgomery


Tytuł: Błękitny zamek
Autor: Lucy Maud Montgomery
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788323776598
Ilość stron: 280


Lucy Maud Montgomery jest autorką mojego dzieciństwa, stawianą przeze mnie na równi z Frances Hodgson Burnett. Będąc uczennicą szkoły podstawowej zamieniałam długie godziny popołudniowej nudy spędzane w oczekiwaniu na mamę kończącą pracę, na czas niebywale magiczny. W oszałamiającym tempie prześledziłam wszystkie tomy opiewające losy Ani z Zielonego Wzgórza, z wypiekami na twarzy prosząc o kolejne książki autorki, która mnie po prostu oczarowała i do której wracałam zawsze chętnie i z przejęciem. Urzekł mnie klimat jej książek, ich baśniowość i niepowtarzalny nastrój. Nie wiem jak to się stało, że w wędrówkach wyobraźnią autorki pominęłam Błękitny zamek – nikt mi go nie podsunął, nikt nie zaproponował, a ja – wtedy jeszcze bez dostępu do Internetu i szczegółowych katalogów – o jego istnieniu nie miałam pojęcia. Lata mijały, Montgomery trochę się na mojej półce zdążyła zakurzyć, gdy Wydawnictwo Egmont wznowiło tę przez wielu uznawaną za niezwykłą opowieść. Niewiele było mi trzeba, bym wiedziona sentymentem znów zakosztowała w  jej prozie. Co niezwykłe – po latach książki jej autorstwa wcale nie straciły dla mnie na wartości i aktualności. Od wielu klasyków dzieciństwa po latach odpada się z nudów – dorastając zmieniamy się nie tylko my, ale też nasze czytelnicze preferencje, a to co kiedyś sprawiało, że policzki płonęły zaciekawieniem, dziś okazuje się naiwną i nieciekawą historią, niezdolną do wywoływania jakichkolwiek emocji. Z tego powodu niespecjalnie lubię wracać do uwielbianych w dzieciństwie książek, by nie zatracić ulotnego wrażenia o ich wiecznej aktualności. Wierzę i jestem głęboko przekonana, że konkretne książki odnajdują nas w idealnym dla nas momencie [co pięknie zostało opisane w Odessie] i nie ma sensu sztucznie próbować do nich wracać. Na szczęście Montgomery unosi się niejako ponad czasem, zachwycając tak samo mocno w dzieciństwie, jak i teraz.
Jest w jej prozie pewna unikatowość, piękno języka i opowiedzianej historii – często takiej, do której kobiety i dziewczynki, bez względu na wiek, tęsknią i jakiej pragną dla siebie. Ponadczasowe rozterki, wątpliwości, barwne i charakterne postaci damskie, to znaki rozpoznawalne jej tekstów.
Bohaterką Błękitnego Zamku jest Valancy, przez rodzinę nazywana Doss. Jej życie dalekie jest od bajki. W oczach najbliższych uchodzi za starą pannę bez jakichkolwiek perspektyw na zamążpójście. Nie posiada tradycyjnie ładnej buzi, nie budzi zainteresowania, a jedynym co mogłoby przykuć uwagę potencjalnego adoratora są jej skośne oczy. Valancy ma jednak coś, o czym inni nie wiedzą: ogromną wyobraźnię, w której zamieszkuje Błękitny Zamek, pełen wygód i bogactwa, miejsce idealne, bo uosabiające wszystko to, o czym bohaterka zawsze marzyła. W nim też nie musi silić się ona na wymuszoną uprzejmość względem bliskich, którzy wciąż ją poniżają. Nie musi się bać, udawać kogoś kim nie jest i trwać w sztywnych ramach panujących konwenansów.
Nie miały pojęcia, że Valancy miesza w dwóch domach: w przebrzydłym budynku z czerwonej cegły przy Elm Street i w Błękitnym Zamku w Hiszpanii. Zbudowała go sobie jako całkiem mała dziewczynka. Wystarczyło, by zamknęła oczy, a widziała bardzo wyraźnie wieżyczki, chorągiewki i porośnięte sosnami wzniesienie, otulone w delikatny błękit [1].
Życie Valancy odmienia się gdy ta dowiaduje się, że jest śmiertelnie chora i został jej jedynie rok życia. Postanawia ona wówczas postawić wszystko na jedną kartę i ostatnie miesiące spędzić wedle własnego uznania. Zwalcza nieśmiałość i strach, wypowiadając szczere, choć dotkliwe uwagi względem bliskich, opuszcza rodzinny dom i wyrusza na poszukiwanie prawdziwego szczęścia, dalekiego od szarej domowej rzeczywistości. Postanawia się usamodzielnić i zaczerpnąć z życia to, co najlepsze, wprawiając tym swoich bliskich w konsternację i lęk o to czy aby nie postradała zmysłów.
Valancy to postać niebywale dynamiczna, zdolna postawić wszystko na jedną kartę w obliczu poznanej prawdy. To historia o sile charakteru, lekka satyra na życie wedle konwenansów, swoista pochwała życia na własną rękę i według własnych zasad, to wreszcie piękna historia miłości, a także zmiany nastawienia do człowieka po poznaniu zasobności jego portfela.

Piękna, pełna optymizmu, uciechy i nadziei. Antidotum na jesienne smutki i słotę, mieniąca się barwami wyobraźni i prawdziwie urocza opowieść, która nigdy się nie zdezaktualizuje.
Po latach, wciąż niezmiennie pozostaję oczarowana subtelnym i niewymuszonym stylem Montgomery; malowniczością jej opisów, melodyjnością języka, czułością na reakcje bohaterów i niebywały zmysł do opisywania wydarzeń kotłujących się i skrywanych w sercach wielu dziewcząt i wciąż nieujawnionych. Opowieść ta skąpana jest w cieple, które wyziera ze stronic, czyniąc nasze życie bardziej radosnym. Romantyczna, dodająca otuchy, piękna historia, do której warto wracać w każdym wieku.

__________________
[1] Błękitny Zamek, L.M. Montgomery, Warszawa 2013, s. 8.