Nie wiem jak Wy, ale ja jestem jak wiewiórka - lubię gromadzić zapasy. Jeśli zaś rzecz tyczy się książek, to chyba nie muszę Wam mówić na ile zim jestem zaopatrzona w razie nagłego zaprzestania ich sprzedaży?:D Nie powstrzymuje mnie to w żaden sposób od wyszukiwania nowych okazji.
Dziś mam dla Was dwie propozycje, obie pochodzące z Taniej Książki.
Pierwsza wabi listą 500 tytułów wartych przeczytania, będących w bardzo korzystnych cenach, bo aż do 50% taniej. Wśród nich znajdziecie m.in. A ja żem jej powiedziała, Sztukę kochania, Chemię śmierci, książki Remigiusza Mroza czy też Pocieszki Grocholi lub Trupią farmę - można przebierać w gatunkach i autorach.
Druga promocja również nie pozwala przejść obok siebie obojętnym, bo oferuje wygłodniałemu czytelnikowi, który nie lubi dużo wydawać, książki po 9 zł. Tym sposobem zgromadzicie sobie niemałe zapasy, a Wasza skarbonka w ogóle się nie uszczupli. Z dostępnej listy (tutaj) warto zwrócić uwagę na kieszonkowe wydania Bondy, Puzyńskiej, Cusslera, Gerritsen, Kinga, Valko i wielu innych, ale też klasyczne wydania Wellman (Ja nie mogę być modelką). Znajdziecie także sporo kolorowanek i książek dla dzieci (w tym seria Kicia Kocia).
Nie zastanawiajcie się długo, bo promocja trwa do 29 stycznia, a czas ucieka;) Zostawiam Was z weekendowym dylematem co wybrać i sama spieszę zapełniać koszyczek:) Pochwalcie się, co udało Wam się upolować!
Slow west wege Katrzyny Kędzior to książka dla wszystkich tych, którzy chcą gotować smacznie, zdrowo i prosto. Zbiór 100 wegetariańskich przepisów, jakie znajdziecie w tej publikacji bazuje na smakach, które wszyscy znamy i które z łatwością znajdziemy w sklepie czy na targu.
Tym, co wyróżnia potrawy przyrządzone przez Kędzior jest jakość. Autorka bowiem stawia na to, by w jej potrawach nie znajdowało się nic przypadkowego i naszpikowanego chemią. Publikacja ta nie jest suchym zbiorem receptur, lecz opowieścią - narracją, którą snuje autorka, co rusz dzieląc się swoimi pomysłami na dania wegetariańskie.
Z jej świadomych wyborów zakupowych powstają posiłki, które z łatwością możecie odtworzyć we własnych domach. Autorka proponuje zarówno śniadania, jak i obiady, podwieczorki, dania na wynos i stworzone z resztek. Ponadto dzieli się autorka swoim przeżywaniem wszystkich pół roku w Potoczku w Sudetach, w którym zamieszkała, uciekając przed miejskim zgiełkiem. Jest to zatem forma autobiografii, w której autorka ukryła wspaniałe smaki oraz szacunek do otaczającego nas świata.
Na kartach tej książki znajdziecie przepisy m.in. na aromatyczny dżem brzoskwiniowy, twarożek z kiełkami słonecznika, kotlety z kalarepy, zielone naleśniki ze szpinakiem i camembertem, makowe naleśniki z gorącymi śliwkami, bataty z kalafiorem pod beszamelem orzechowym, brzoskwinie zapiekane z malinami i miodem. Czy na sam dźwięk nazw nie cieknie Wam ślinka? Ja już od samego przeglądania zwariowałam, mimo że amatorką warzyw nie jestem. Mam wrażenie, że ta książka będzie dla mnie doskonałym przyczynkiem do wprowadzenia diety bogatszej w dania wegetariańskie.
Uwielbiam książki zbudowane na zasadzie "znajdź i wskaż". Uważam, że są one idealne dla dzieci w różnym wieku, bo uczą nie tylko spostrzegawczości i trenują koncentrację, ale również stają się przyczynkiem do poznawania świata i opowiadania niezwykłych historii. Wielokrotnie wykorzystałam je na zajęciach dla młodszej młodzieży, których zadaniem była właśnie umiejętność dostrzegania szczegółów oraz budowania spójnych wypowiedzi.
Dziś przychodzę do Was z dwoma propozycjami Wydawnictwa Babaryba - są to Jedziemy na wycieczkę oraz Statki, łodzie, motorówki.
Pierwsza z nich koncentruje się wokół wycieczki zorganizowanej podczas jednego z weekendów. Oto dorośli zabierają dzieciaki na wieść, do lasu, nad rzekę, do indiańskiej wioski, a także na ognisko rozpalone przy świetle gwiazd.
Dzieci w towarzystwie swoich opiekunów będą mogli pograć w piłkę, obserwować pracę pszczelarza, pomoczyć nogi w rwącej rzece, zjeść lody, pogłaskać krowy, nakarmić konia, poczytać czy też zbudować namiot. To jedynie wierzchołek góry lodowej atrakcji i aktywności czekających na dzieci tego weekendu. Zdołasz dostrzec je wszystkie? :)
Druga propozycja to rejs po rzece - możecie wybrać statek, którym chcecie wyruszyć na przygodę. Do wyboru są: motorówka, barka, żaglówka, prom, ponton, statek pasażerski i łódź policyjna. Każdy z nich zapewnia inne warunki i umożliwia poznanie różnorodnych miejsc i elementów. Na rzece panuje wyjątkowy ruch - wszystkie statki pracują i mijają się co jakiś czas, przemierzając te same lokalizacje. Z perspektywy rzeki odwiedzicie stocznię, park wodny, nadbrzeżną kawiarnię, lodziarnię, tawernę oraz sporych rozmiarów port. Każde z tych miejsc aż prosi się o eksplorację i przyglądanie mnogości szczegółów, tym bardziej, że z łatwością możecie przesiąść się na inny środek transportu. Na brzegu czekają samochody osobowe, traktory, motory, samochody transportowe, wozy policyjne, rowery...
Obie książki przykuwają uwagę mnogością detali. Dzięki tej książce dziecko może bogacić swoje słownictwo, poznawać nowe zawody i formy spędzania czasu. Tak naprawdę jedna użyć tej książki jest dużo więcej - ogranicza Was jedynie wyobraźnia.
Apokryfy, a więc niekanoniczne teksty związane z Nowym lub Starym Testamentem od dawna znajdują się w kręgu moich zainteresowań. Moja matura krążyła wokół apokryfów współczesnych, które wciąż staram się na bieżąco śledzić, jednak początki mojej znajomości tematu sięgają kilkutomowych wydań apokryfów, których redakcji dokonał Marek Starowieyski, a które od jakiegoś czasu dostępne są w przepięknej edycji wypuszczonej na rynek przez Wydawnictwo WAM. Mimo że są to wydania raczej niszowe, coraz trudniej o ich dostępność, na skutek czego kompletuję je z doskoku, tym bardziej, że nie należą do najtańszych.
O tom, który dziś Wam zaprezentuję, będący jednocześnie pierwszym, jest w księgarniach internetowych najtrudniej. Zawsze, gdy tylko planowałam zakup, akurat ten tom znikał z oferty, wracając do niej, gdy brakowało mi środków - i tak w kółko:)
Ostatecznie udało się zdobyć go tutaj, dzięki czemu dziś mogę cieszyć się tomem, na którym najbardziej mi zależało.
Apokryfy Nowego Testamentu. Ewangelie Apokryficzne obejmują narodzenie oraz dzieciństwo Maryi i Jezusa. Opis owych wczesnych, najmniej opisanych i najbardziej przemilczanych (bo przecież niezwiązanych bezpośrednio z nauczaniem) lat życia Chrystusa doczekał się wielu wersji (m.in. Dobry człowiek Jezus i łotr Chrystus). W tomie zebrano fragmenty m.in. Protoewangelii Jakuba, Ewangelii Pseudo-Mateusza,Wydania Piłata, Życia Adama i Ewy, Testamentu Adama, Listu Heroda do Jakuba, Męczeństwa Piłata, Ewangelii Nikodema, Ewangelii Egipcjan, Apokalipsy Sofoniasza i wielu, wielu innych tekstów, których spis znajdziecie na początku książki.
Opracowanie to jest rzetelne, bogate w przypisy odsyłające między innymi do tekstów kanonicznych i umożliwiających bieżące porównania. Autorzy dokonali niesamowitej pracy, by do rąk czytelnika mogło trafić tak kompletne i doskonale wydanie.
Czym motywowane jest moje zainteresowanie tematem? Zastanawia mnie psychika postaci - jako że nie są to teksty kanoniczne, absolutnie tak ich nie traktuję - skupiam się jedynie na kulturze, na tym, co zwracało wówczas uwagę ludzi, nad czym się pochylali, co budziło ich wątpliwości i dlaczego akurat to. Apokryfy to dla mnie kopalnia wiedzy kulturowej, stąd czytam je z żywym zainteresowaniem. Najmocniej fascynuje mnie postać Piłata, o której naczytałam się już tak wiele, że z powodzeniem mogłabym zarysować jego portret psychologiczny, widziany z różnych ujęć.
Polecam osobom zainteresowanym tematyką, niekoniecznie zaś tym szukającym taniej sensacji - nie jest to Dan Brown. To, od którego tomu zaczniecie nie ma najmniejszego znaczenia - możecie szukać tych fragmentów, które są Wam potrzebne albo najbardziej Was interesują, np. ze względu na konkretną postać.
Kilka dni temu pokazywałam Wam książkę, która z okazji stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości pokazywała, jak zmieniała się moda, dziś zaś zapraszam Was do świata muzyki. Glissando, Ostinato oraz Alikwoty to książki wchodzące w skład serii Sonia w Krainie Sonostworów.
Cykl ów, to seria edukacyjnych książeczek dla dzieci. Pomyślany został on jako baśniowe opowieści traktujące o małej Sonii przemierzającej świat dźwięków. Opowieści wymyślone zostały przez Annę Pęcherzewską-Hadrych, jednak spisała je Katarzyna Huzar-Czub, nadając im formę wierszowaną.
Bohaterka cyklu staje się świadkiem niezwykłych zjawisk dźwiękowych, których doświadcza nie tylko za pośrednictwem muzyki, ale również w otaczającej ją sonosferze, a więc całej rzeczywistości dźwiękowej.
W Alikwotach wszystko to ma miejsce w rzeczywistości sennej. Zasypiając, dziewczynka zastanawia się nad różnicami w brzmieniu instrumentów i głosów, które utrzymują identyczną tonację. Ni stąd, ni zowąd przenosi się ona do onirycznej krainy, gdzie poznaje Alikwoty, odbywające właśnie próbę chóru. Przyglądając się ich pracy, dziewczynka odkrywa tajemnicę.
W Glissando bohaterka podczas zjeżdżania na sankach poznaje kolejnego Sonostwora, który wyjaśnia jej istotę płynnego przechodzenia od jednego dźwięku do drugiego po kolei przez wszystkie możliwe do zagrania dźwięki na danym instrumencie znajdujące się między nimi . Dziewczynka to dźwiękowe zjawisko porównuje do szusowania na sankach lub też zjeżdżaniu na zjeżdżalni.
Ostatni tom, Ostinato, rozpoczyna się wsłuchiwaniem dziewczynki w dźwięki wydawane przez instrument, na którym grał jej sąsiad. Czyżby się zaciął? Wciąż powtarza te same struktury - ta-ta, ti-ta, ta-ta, ti-ta.... Aż do znudzenia. Zawiłości tłumaczy jej mistrz powtórek, kolejny Sonostworek.
Dziewczynka odkrywa, że świat dźwięków jest niezwykle złożony i dowiaduje się, jak intensywnie przenika jej codzienność. Zostaje uwrażliwiona na muzykę kryjącą się wszędzie, potrafi też precyzyjnie nazywać to, co słyszy. Wie już co to aria, partytura czy też kakofonia. To, co początkowo brzmiało niezwykle tajemniczo, okazuje się proste i spotykane wszędzie, co dnia.
Twarda oprawa, kartonowe kartki i wyjątkowe ilustracje Gosi Herby, imitujące te z dawnych książek oraz podobna, przygaszona kolorystyka sprawiają, że ma się wrażenie obcowania z reprintem, co prowokuje podróże sentymentalne. Napisana przystępnym językiem, w sposób obrazowy i klarowny wyjaśniając otaczające nas zjawiska dźwiękowe książka, którą warto podsuwać dzieciakom od najmłodszych lat. Przyznaję, że moja edukacja muzyczna nie należała do najwybitniejszych, bowiem od pierwszych klas szkoły moi nauczyciele większy nacisk kładli na literaturę, język i historię niż na muzykę, zatem dziś mogę z powodzeniem nadrabiać luki w nauce - a w tak pięknej formie jest to czysta przyjemność.
Każda z książeczek kosztuje 19 zł, cena zatem zachęca do sięgania po nie, tym bardziej, że wydane są z wielką dbałością o detale. Dla niezdecydowanych zostawiam filmik, który skutecznie zareklamuje Wam serię;)
Dopełnieniem całości są trzy dostępne aplikacje mobilne (o takich samych nazwach jak kolejne książki cyklu) będące formą muzycznej gry edukacyjnej (sama wyrażałam w nich swoją ekspresję twórczą :D) oraz gra pamięciowa W Krainie Sonostworów.
Miś Paddington to jeden z najbardziej rozpoznawalnych, obok Kubusia Puchatka, niedźwiadków świata, który niedawno obchodził swoje 60 urodziny. Tę wyjątkową okazję postanowiło uczcić Wydawnictwo Znak, wypuszczając na rynek edycję specjalną przygód miśka w czerwonej czapeczce, pochodzącego - jak sam wspomina - z dalekich ostępów Peru.
Imię swe zawdzięcza bohater stacji kolejowej, na której został znaleziony przez państwa Brown, który z miejsca postanowili uczynić go członkiem swej rodziny. Niezwykle grzeczny i dobrze wychowany miś prędko zyskuje sympatię wszystkich domowników, stając się ich niekwestionowanym ulubieńcem. Mimo że bardzo często wpada on w tarapaty (nie zna bowiem prawideł życia w cywilizacji), wszystkie wpadki uchodzą mu płazem.
Uwierzycie, że do tej pory Paddingtona znałam jedynie ze "słyszenia"? Wiedziałam o jego istnieniu, ba! miałam nawet minimaskotkę zakupioną w byłej krakowskiej księgarni Znaku, za to nigdy nie czytałam jego przygód. Na szczęście to się zmieniło, a ja mogę powiedzieć, że Miś rozkochał w sobie kolejnego czytelnika.
Urok osobisty i niezdarność Paddingtona rozczulały mnie z każdym kolejnym rozdziałem - od jego przygody w wannie, przez wizytę w teatrze, aż do nadmorskich historii. Dziecięca naiwność i prostolinijność misia zachwyciły mnie, a piękne ilustracje Peggy Fortnum dopełniły dzieła.
Od dziś stacja Paddington nie będzie mi się kojarzyła jedynie z morderstwem z książki Agathy Christie - Bond oswoił dla mnie tę przestrzeń i uniewinnił.
Jeśli zaś Wasze dzieci mają ochotę poczytać o losach misia równie sympatycznego i podobnie niezdarnego, co Puchatek - koniecznie podsuńcie im tę piękną, odświeżoną edycję. Będą zachwycone!