piątek, 13 października 2017

Labirynt duchów - Carlos Ruiz Zafón




Labirynt duchów, to najbardziej wyczekiwana przeze mnie książka roku. Ponowne wejście do świata zainaugurowanego przez Carlosa Ruiza Zafóna w fenomenalnym Cieniu wiatru, a rozwijanego później w Grze anioła i Więźniu nieba było czasem niezwykłym, a co najważniejsze – wyjaśniającym i naświetlającym to, co dotąd autor skrzętnie przed czytelnikiem ukrywał, lawirując wątkami jak wytrawny mistrz.

Wraz z bohaterami przenosimy się do Barcelony lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia, kiedy to Hiszpanię spowija reżim generała Franco, a władzę trzymają ci, którzy wiedzą wokół kogo i kiedy się zakręcić. W  tych okolicznościach poznajemy Alicję Gris, agentkę pozbawioną skrupułów, działającą inaczej niż policja, bowiem za nic sobie mającą większość z obowiązujących zasad. Jest piękna, inteligentna, nie boi się niczego, a co najważniejsze – jest skuteczna. Te cechy zostają zauważone, a kobiecie powierzona sprawa o najwyższym wymiarze poufności – ma zając się zaginięciem ministra kultury Mauricia Vallsa, niegdysiejszego dyrektora więzienia Montjuic.

Alicja dostaje do pomocy (a może raczej do przypilnowania jej, by łamanie zasad nie przerodziło się u niej w rytuał) kapitana policji, który to, podobnie jak większość mężczyzn, do współpracy z kobietą o takiej sławie nie był przekonany. Ich zadaniem jest odnalezienie ministra w jak najszybszym tempie. Poszukiwania zataczają szerokie kręgi i prowadzą w odległą przeszłość. Wszystko to za sprawą odnalezionego nie do końca uczciwie siódmego tomu niezwykle trudno dostępnej serii Labirynt duchów, która to książka prowadzi Alicję do popularnej niegdyś księgarni Sempere i Synowie, nas zaś w znane objęcia bohaterów znanych z poprzednich części – dorosłego już Daniela, od którego wszystko się zaczęło, jego żony Beatrice, synka Juliana i Firmina, który okaże się Jokerem całego cyklu.  

Odnaleziona przez bohaterkę książka stanie się początkiem jej drogi w przeszłość i poznania samej siebie. Okaże się bowiem, że jej losy nieodłącznie splecione są z księgarnią Sempere i Synowie oraz wszystkimi jej pracownikami. Sam zaś wolumin nieść będzie ze sobą ogromne niebezpieczeństwo wiodące ponownie na Cmentarz Zapomnianych Książek, gdzie wszystko się zaczęło i wszystko będzie mieć swój finał.

Zafón po latach milczenia i – może niesłusznie – oskarżania go (mea culpa) o odcinanie kuponów od popularności Cienia wiatru i tworzenie tekstów niedopowiedzianych, nieukończonych, przedziwnych, wraca, by udowodnić, że wszystko to, co brane było za spadek formy, było tak naprawdę przygotowaniem na Labirynt duchów i ostatecznie rozplątanie wielopiętrowej intrygi snutej od lat i umyślnie niefinalizowanej na kartach poprzednich tomów, po to, by całość mogła wybrzmieć jak najdonośniejszy i najpiękniejszy dzwon.

Od pierwszego momentu zetknięcia się z Labiryntem... aż do jego ostatniej stronicy odnosi się wrażenie, że ma się do czynienia z tekstem niezwykłym, obiecującym spotkanie z bohaterami, do których zdążyliśmy się przyzwyczaić i rozwiązania, których niecierpliwie oczekiwaliśmy, nawet nie zdając sobie z  tego sprawy. Zafón udowadnia, że włada piórem jak prawdziwy mistrz, a snucie intryg to jego chleb powszedni. Labirynt duchów tak lingwistycznie, jak merytorycznie spełnia oczekiwania czytelnika stęsknionego emocji towarzyszących przemierzaniu Cmentarza Zapomnianych Książek. Autor zaś składa za pomocą tej książki hołd literaturze w najdoskonalszej formie.

Ja, jako wierna fanka cyklu, jestem urzeczona, uwiedziona i ukontentowana takim sfinalizowaniem tego, co od kilku lat stanowiło moją największą literacką przygodę, okraszoną niejednym intensywnym wspomnieniem zapachu antykwarycznych zbiorów, księgarnianych półek i ciepła witającego mnie na progu księgarni Sempere i Synowie.


Polecam ogromnie. Jeśli nie znacie serii – Waszą powinnością jako miłośników literatury jest ją odkryć. 



Inne książki Autora na blogu: