niedziela, 1 marca 2015

Czy wątki wampiryczne są jeszcze w modzie? (Mroczna bohaterka. Jesienna Róża – Abigail Gibbs)



Tytuł: Mroczna bohaterka. Jesienna Róża
Autor: Abigail Gibbs
Wydawnictwo: Muza
ISBN: 978-83-7758-857-4
Ilość stron: 464
Cena: 39, 99 zł



Jesienna Róża to kontynuacja serii Mroczna bohaterka, zapoczątkowanej przez Kolację z wampirem, autorstwa młodziutkiej Abigail Gibbs. Pierwszy tom zrobił na mnie ogromne wrażenie, tym samym ustawiając całej serii wysoką poprzeczkę, której teraz – wraz z kolejnym tomem – nie potrafiła ona przeskoczyć. Potknęła się o nią z hukiem, w  miejsce rewelacyjnej prozy dla młodzieży pozostawiając książkę jedynie poprawną – nie tak dopracowaną jak poprzednią, ale wciąż dobrą Jesienna Róża to ledwo poskok, który nijak ma się do ostatniego wybicia.

Tak to zwykle bywa, gdy mamy ogromne oczekiwania, a autor rozpoczął serię z  pompą: jeśli kolejna część nie doścignie doskonałego startu, to nawet jeśli w  innych okolicznościach potraktowana byłaby jak świetna powieść, teraz cierpi uznana za po prostu poprawną.  Podobnie jest z drugą książką Gibbs, którą surowo oceniam jedynie poprzez pryzmat poprzedniego tomu.
Tam też śledziliśmy akcję z  perspektywy porwanej przez grupę wampirów Violet Lee – było mrocznie, seksownie, pożądliwie – tak jak przystało na te istoty.
Tutaj zaś otrzymujemy kontynuację pisaną z zupełnie innej perspektywy – młodziutkiej Jesiennej Róży, potomkini niedawno tragicznie zmarłej jasnowidzki, ukrywającej swoje książęce pochodzenie, ucząc się w normalnej szkole w  hrabstwie Devon, którą to jako Mędrzec zobowiązała się strzec. Jej zadaniem jest obrona rówieśników przed czarną magią i złymi mocami, a od niedawna także ochrona przed atakami Extermino.  Ich pojawienie się w  mieście prowokuje przybycie jej na pomoc samego syna króla Mędrców – Fallona, budzącego zachwyt uczennic. Wydarzenia widziane oczami Jesiennej Róży przeplatane są tymi z  perspektywy księcia. Z  jego pomocą (lub bez) bohaterka próbuje odkryć prawdę o śmierci swojej babci, a także dowiedzieć się co łączy ją z  porwaną przez wampiry Violet. Jej odkrycie oraz rosnąca moc jasnowidzenia będą miały znaczący wpływ na dalsze losy wymiarów.

Mimo mnogości wydarzeń, które zostają mocno splątane i przeplatane fragmentami nawiązującymi do tomu pierwszego, na przekór wielości komplikacji, książka ta wcale nie porywa z  tak wielką mocą, o jaką moglibyśmy ją podejrzewać. Zdaje się, że całą zdolność zawłaszczania uwagi czytelnika młodziutka Gibbs zainwestowała w  tom pierwszy, w  drugim poprzestając na poprawności.
Z  wielką ciekawością zajrzę do kolejnych części, by sprawdzić jak wykorzystuje swój niewątpliwy talent ta młoda autorka, w której swego czasu upatrywano następczyni Meyer – na taki fenomen na pewno się nie zanosi, z  pewnością jednak to wciąż jedna z  lepszych serii odgrzewających wątki wampiryczne, które powoli się wypalają i przestają być poczytne. Ciekawa jestem rozwoju akcji i kierunku w  jakim poprowadzona zostanie narracja w  kolejnych tomach.
Trzymam kciuki. Za autorkę i bohaterów.  U tej pierwszej widoczny jest progres jeśli chodzi o język - tutaj bardzo poszła do przodu, rezygnując ze śmiesznych quasi-wulgaryzmów.