niedziela, 15 września 2013

W krzywym zwierciadle – Maciej Stuhr


Tytuł: W krzywym zwierciadle
Autor: Maciej Stuhr
Wydawnictwo: Zwierciadło
Udostępnione przez: Sztukater
ISBN: 9788363014612
Ilość stron: 224


Maciej Stuhr przez wiele lat przez niektórych traktowany był z lekką pobłażliwością, jako ten, który wybił się dzięki znanemu nazwisku i zapleczu w postaci znajomości sławnego ojca.
Od dawna udowadnia jednak, że talent ma zapisany w genach, a jego dokonania, to nie tylko rewelacyjne skecze objawiające pełnię jego predyspozycji komediowych, ale też doskonałe kreacje filmowe czy ostatnio –  felietonowe.
Pisząc do „Zwierciadła” miał on oczywiście pewne obawy -  czy uda mu się raz w miesiącu wydobyć z siebie myśl, która zapisana nie straciłaby na wartości, czy lepiej pisać ku uciesze publiki, czy też ku jej refleksji oraz zadumie, czy pisanie w ogóle musi mieć jakiś cel nadrzędny poza czynnością samą w sobie. Pytania można by mnożyć, pewne jest jedno: Stuhr pisze i robi to dobrze.
W moim przekonaniu najlepiej sprawdzają się jego felietony zabarwione nutką komizmu, w nich czuje się bowiem prawdziwego ducha felietonisty.
Na wolumin W krzywym zwierciadle składa się całe spektrum tekstów. Jedne refleksyjne, inne [w szczególności jeden!] rozbawiające mnie do rozpuku, inne zaś nużące: w myśl prośby Stuhra nie pomnę jednak które to. Co prawda nie spotykamy się face to face, ale nie wiadomo jakie znaczenie będzie miało to sformułowanie za kilka lat, a nie chciałabym, by autorowi zrobiło się wedle jego obaw przykro – panie Macieju, proszę pisać dalej!

Choć teksty te wielu osobom mogą wydać się znajome, przez lata publikowane były bowiem na łamach czasopisma, to jednak mając je zebrane w jednym miejscu, z o wiele większą przyjemnością się do nich sięga. Przegląd książki umożliwia wyłonienie najczęściej poruszanych przez Stuhra tematów, wgląd w jego pisarski rozwój, przyjrzenie się zmianom zachodzącym w jego światopoglądzie i sposobie wyłaniania z codzienności myśli znaczących.
Prawdziwą przyjemnością jest śledzenie jego felietonowych poczynań, od raczkowania, aż do coraz ważniejszych, błyskotliwych tekstów.

W publikacji tej znajdziemy krótkie formy publicystyczne, w których Stuhr pochyla się nad stanem polskiej kultury, wskazuje palcem na konkretnych polityków i ich poczynania, analizuje Polskę i świat w dobie kryzysu, okiem profety zagląda do roku 2040, obśmiewa teleturnieje sprzedające prywatność, boleje nad kierunkiem w jakim zmierza język polski zdominowany przez kulturę zachodu, prezentuje peerelowski słowniczek dla młodszego niż jego pokolenia, angażuje się w tworzenie krótkiego kursu felietonopisarstwa, rozważa znaczenie pasji w życiu każdego z nas, bada ją od strony semantycznej, docieka sensów ukrytych i wreszcie – zastanawia się nad tym co dotyka go tu i teraz, a także pozostawia nam, czytelnikom, wolną przestrzeń do stworzenia własnego felietonu.
Żeby było ciekawiej, książka ta nie jest jedynie zbiorem tekstów drukowanych uprzednio w „Zwierciadle”, lecz także miejscem, w którym Stuhr zdecydował się zadebiutować jako autor opowiadania (mającego być czytanym jak scenariusz filmowy – oczami wyobraźni) sensacyjnego, inspirowanego szeroko pojętą kulturą polską (szczególnie zaś najnowszą – często – niechlubną). Znajdziemy w nim nawiązania do wielu dziedzin, w niej wspomina Stuhr o Różyczce, cytuje teksty Dody, poddaje obróbkom tytuły książek Kalicińskiej i wiele, wiele innych.
Wykazuje się przy tym niebywałą czujnością i zdolnością do czerpania natchnienia ze wszystkiego i przerabiania tego na swoją modłę.
Dobre, trochę prześmiewcze, trochę kłujące w oczy, trochę do zadumy.
Polecam szczególnie miłośnikom wysublimowanego humoru i czułości na punkcie kultury, szczególnie wysokiej. Polecam ludziom zaniepokojonym stanem polskich gustów odbiorczych, szukającym sensu w oglądaniu i czerpaniu radości z programów tworzonych według oklepanych schematów, strwożonym wizją ludzkości ogłupianej czczą, tanią i często wulgarną rozrywką. Słowem – jeśli na sercu leżą Ci losy polskiej kultury – sięgnij, zmierz się z poglądami Stuhra i odpowiedz. To taka satyra na nasze czasy.