środa, 25 stycznia 2012

Dziedzictwo t.II - Christopher Paolini




Eragon Christophera Paoliniego był dla mnie książką, dla której zarywałam noce – z Brisingrem nie było inaczej. Jednak czym dalej, tym pomysłowość autora zdawała się wyczerpywać, a koncept, który pierwotnie stanowił wspaniałą czytelniczą przygodę wypalił się, obiecując jedynie znużenie i przegadanie.

Oto Eragon i jego smoczyca Saphira stają przed największą bitwą – muszą zmierzyć się z Galbatorixem. Tylko oni są zdolni go pokonać, jednak mają tylko jedną szansę – muszą zatem być doskonale przygotowani, skupieni i skoncentrowani na zwycięstwie. Tylko to może umożliwić im obalenie rządów złego króla oraz przywrócenie pokoju w Alagaesil. 

Tom II Dziedzictwa niestety oczekiwań nie spełnia. To, co rozpoczęło się kapitalnie i urzekło wielu czytelników oraz sprowokowało do nakręcenia (kiepskiego, nomen omen) filmu, kończy się tomem, przy którym nie sposób nie ziewać.

Językowo również bez zaskoczeń - jest nie tyle przejrzyście, ile banalnie, 

Drodzy fani Eragona. Poprzestańcie na dwu pierwszych, ewentualnie trzecim tomie. Nie brnijcie dalej, wyobraźcie sobie swoje własne zakończenie. Dziedzictwo może zatrzeć dobre wrażenia płynące z lektury poprzednich części.

wtorek, 24 stycznia 2012

Maria Izabela Fuss – Cheeky Elf i tajemniczce zniknięcie świątecznego drzewka



Cheeky Elf i tajemnicze zniknięcie świątecznego drzewka, to pierwsza z serii opowieść o tytułowym Elfie, urzędującym na stanowisku pomocnika św. Mikołaja.

Elf, zyskał swój przydomek po jednej ze swoich pierwszych przygód.
Teraz, gdy jest już dziadkiem, opowiada swoim wnukom o najbarwniejszych wydarzeniach mających miejsce podczas jego pierwszego roku służby u Świętego Mikołaja. Pozwala również nam, czytelnikom, oprzeć głowę na poduszce i zanurzyć się w tym fantastycznym świecie. A uwierzcie, jest o czym posłuchać!

Cheeky Elf, to prawdziwa niezdara. Na skutek niezrozumienia popełnił on jedną z większych gaf w swoim życiu – chcąc zbliżyć do siebie rodzinę, dopuścił się kradzieży, a co gorsza misja została zaprzepaszczona, bowiem urwis został przyłapany na gorącym uczynku. Wiedział, że powrocie do Krainy Elfów czeka na niego surowa kara i gniew Świętego. Na miejscu czekała jednak na niego nie lada niespodzianka.

Autorka stworzyła opowieść, w której promowane są wartości takie jak wybaczanie błędów, które popełniamy każdego dnia, umiejętność naprawiania ich oraz wiara w samego siebie i w swoje możliwości.

Maria Izabela Fuss napisała książkę z zamierzenia skierowaną do najmłodszych, sądzę jednak, że każdy bez wyjątku znajdzie w niej coś dla siebie. Przygoda z Cheeky Elfem, to jak podroż do krainy dzieciństwa, odkurzenie starych uczuć i wyobrażeń. To szansa na skonfrontowanie swoich poglądów na temat elfiego świata, z rzeczywistością wykreowaną przez autorkę. Doskonała zabawa, a przy tym edukacyjna podróż.

Co więcej, książka ta wzbogacona jest przepięknymi rysunkami Pauliny Radomskiej-Skierkowskiej i Anety Pawlikowskiej. Stanowią one doskonałe uzupełnienie tej zimowej opowieści i są jednym z większych plusów wydania. Na końcu książeczki na czytelnika czeka specjalnie wydzielony i zaprojektowany list do św. Mikołaja, który każdy czytający może uzupełnić o własne propozycje prezentów.
Jedynym minusem są drobne, lecz niestety częste literówki. Można je jednak łatwo wybaczyć, traktując je jako próbę ćwiczenia swojej cierpliwości i umiejętności zapominania o błędach innych ludzi :)
Polecam przeczytanie i przedłużenie sobie świątecznej atmosfery o kolejną opowieść..



sobota, 21 stycznia 2012

Dan Wells – Nie jestem seryjnym mordercą



Któż z nas nie uśmiercił w myślach miliona osób? Któż z nas nigdy nikomu nie groził czy to w żartach, czy całkowicie poważnie w chwilach wielkiego wzburzenia?
W każdym  z nas tkwi pierwiastek potencjalnego mordercy. Co jednak zrobić, gdy pragnienie obserwowania jak uchodzi z kogoś życie staje się naszą obsesją, a na dodatek mamy… piętnaście lat?

John Clayton, to piętnastoletni chłopak, u którego wykryto wszystkie cechy socjopaty. Nie spędza on czasu jak każdy nastolatek – unika zabaw z rówieśnikami, a każdą wolną chwilę poświęca na pomoc mamie i cioci w kostnicy. Tylko tam może przyglądać się temu, co dzieje się z człowiekiem po śmierci, nie wzbudzając przy tym niczyich podejrzeń. Wzbudza je już jednak wystarczająco, gdyż jego największą pasją jest śledzenie poczynań seryjnych morderców.

Jedyną osobą, z którą John rozmawia jest jego terapeuta Neblin.
Ich spotkania oraz relacje chłopaka z otoczeniem zmieniają się, gdy w Clayton zaczyna dochodzić do morderstw. Początkowo jedynie John rozpoznaje w nich oznaki działania seryjnego mordercy, szybko jednak także i inni zaczynają dostrzegać powiązania. Spokojne, małe miasteczko staje się siedliskiem strachu, a bohater poczuwa się do odnalezienia osoby odpowiedzialnej za zbrodnie. W końcu będzie mógł zaobserwować działanie kogoś, o kim tak wiele czytał, o kim tak wiele wie - seryjnego mordercy. Brzmi makabrycznie, jest to jednak spełnienie jego największego marzenia.

Bliska obecność kogoś, o podobnych jak on skłonnościach wprowadza go w stan podniecenia i jeszcze większego zainteresowania się socjopatami.
Dzięki jego wiedzy podjęte przez niego śledztwo na własną rękę, doprowadzi go bezpośrednio do mordercy – w idealnym momencie, bo w chwili gdy dokonywał on jednej ze swoich zbrodni.
Bycie świadkiem brutalnego mordu wyzwala w Johnie pragnienie uwolnienie mieszkającego w nim od lat Pana Potwora.
Chłopak stanie przed wielką wewnętrzną walką – będzie chciał schwytać mordercę, jednak w tym czasie czający się w nim Potwór nie będzie dawał mu spokoju i zacznie domagać się wyzwolenia. John będzie musiał zwalczyć dwa demony jednocześnie, wykazując się przy tym niezwykłą bystrością umysłu, sprytem, precyzyjnością, wiedzą i odwagą.
Piętnastolatek stanie przed szansą dokonania czegoś o czym od zawsze marzył, czegoś co doprowadzi do jego całkowitej przemiany.

Ksiązka ta ujawnia czytelnikowi działania dwu Potworów – tego uwolnionego, mordującego mieszkańców; a także tego zamkniętego w umyśle Johna, który jedynie czeka na szansę wyzwolenia się i wykazania swojej brutalności. Każdy z nich jest inny, posiadają jednak wiele cech wspólnych, co powoduje, że John tak doskonale rozumie zabójcę. Nie jest to typowy kryminał, w którym nie znamy mordercy – znamy go, co jest zabiegiem celowym. Najważniejszy staje się tu John i jego walka z samym sobą.

Książka Dana Wellsa to rewelacyjne rozpoczęcie serii, od którego nie można się oderwać.
Stanowi doskonały prezent dla kogoś, kto fascynuje się mordercami, serialami kryminalnymi – a nie oszukujmy się – jest nas wielu. Wejście w umysł piętnastoletniego, ale wbrew pozorom niezwykle dojrzałego socjopaty, to doświadczenie niezwykłe. Autor pozwala odbiorcy dostrzec, rozważyć i zrozumieć zachowania socjopatów postępujących zgodnie z wewnętrznymi przymusami. Postaci są rewelacyjnie zarysowane, ich portrety psychologiczne są pełne i jasne.
John to postać żyjąca w surowym świecie nie znającym kompromisów, działająca na zimno, z wyrachowaniem, potrafiąca okiełznać swoje popędy, mimo że kosztuje go to wiele.
Czy uda mu się całkowicie pokonać Pana Potwora? O tym już w kolejnej części serii.

Zróbcie sobie miejsce na pólkach – ta trylogia musi się na nich znaleźć!


Strona, na którą powołuje się bohater: http://www.trutv.com/library/crime/index.html


Opis wydawcy:

"Mój terapeuta twierdzi, że sam mam cechy seryjnego mordercy. 95% procent seryjnych morderców w dzieciństwie unikało ludzi, podpalało i dręczyło zwierzęta, ale to przecież nie oznacza, że każde pokręcone dziecko wyrasta na zabójcę, prawda? 

John Cleaver, lat 15, diagnoza: antyspołeczne zaburzenia osobowości/ obsesyjnie zainteresowany seryjnymi mordercami/ może być niebezpieczny.

Nie jestem seryjnym mordercą. Ale mógłbym nim być."

Recenzja napisana dla:
Baza recenzji Syndykatu ZwB
Książkę kupisz TUTAJ.




piątek, 20 stycznia 2012

Spotkanie autorskie




Księgarnia Matras, Stowarzyszenie Sztukater oraz Oficynka zapraszają na spotkanie z Pawłem Pollakiem, autorem wrocławskiej powieści kryminalnej „Gdzie mól i rdza”.

28 stycznia (sobota), godzina 14, Księgarnia Matras
ul. Świdnicka 28, Wrocław

Spotkanie poprowadzi Agnieszka Lingas-Łoniewska
Wstęp wolny. Zapraszamy!

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Coś za coś – Kevin Maney



Zastanawialiście się kiedyś, jak często dokonujcie wyborów, w których przedkładacie dostępność nad jakość lub odwrotnie?
Czy kiedykolwiek udało Wam się dokonać zakupu, w którym otrzymaliście jedno i drugie?
Odpowiedź nasuwa się sama – nie. Dlaczego?
Na te i wiele innych pytań próbuje odpowiedzieć Kevin Maney w swojej książce Coś za coś. Wszechobecny konflikt pomiędzy jakością a dostępnością. Dowiedz się, co sprawia, że jedne produkty odnoszą sukces, a inne nie.

Przedmiotem badań autora są skomplikowane relacje między tym, co na rynku dostępne, a tym co potencjalny kupca chce/musi/sądzi że musi mieć.
Od wielu lat spotykamy się z dwoma rodzajami oddziaływania na odbiorców – sprzedawcy chcą wedrzeć się na rynek w dwójnasób: albo oferując szeroko dostępne produkty, będące na wyciągnięcie ręki dla każdego – czy to bardzo zamożnego, czy też mniej, jednak posiadające gorszą jakość, albo proponując kupcowi produkt najwyższej jakości, wart niebagatelnej sumy,  jednak w pełni go satysfakcjonujący, bo w jakiś sposób podwyższający lub podkreślający jego status społeczny.
Nie wierzycie?
Weźcie pod lupę sieciówki – są wszędzie, każdy może się w nich ubierać, jednak stanie się wówczas częścią masowej papki wyglądającej i zachowującej się tak samo. Spójrzcie teraz na firmowe sklepy projektantów – niewielu stać na kupienie ubrania z metką D&G, jednak Ci, którzy mieli wystarczające zasoby pieniężne automatycznie są inaczej postrzegani przez środowisko.
Podobnie rzecz ma się praktycznie z każdym produktem dostępnym na rynku. I właśnie ten temat staje się przedmiotem książki Coś za coś.
Maney podzielił swoją publikację na kilka rozdziałów, między innymi Katastrofy, Superdostępność, Superjakość, Innowacja.
Bierze w nich pod lupę tajemnicę sukcesu niektórych produktów oraz szuka przyczyn upadków wielu z pozostałych. Maney proponuje czytelnikowi dokładniejsze przyjrzenie się walce o klienta, której co rusz jesteśmy poddawani, a z której niejednokrotnie nie zdajemy sobie sprawy.

Autor stara się odnaleźć odpowiedź na pytanie o to, co dziś staje się największą potrzebą konsumenta i w jaki sposób ją zaspokoić, jednocześnie nakręcając swój biznes.

To książka, po którą powinni sięgnąć nie tylko klienci, dla których ważna jest świadomość tego, w czym biorą udział, lecz także wszystkie osoby prowadzące własny biznes lub własnie planujący jego rozkręcenie.
Maney pokaże Wam jakich błędów uniknąć, jakimi zasadami się kierować i jak wypracować sobie znaną i uznaną markę. Podaje wiele przykładów znanych z mediów, powołuje się na osoby znane, którym albo się udało, albo nie.


Polecam. Warto wiedzieć.
 Zapraszam także na stronę Punktów Przełomowych.



niedziela, 15 stycznia 2012

Juniper Berry i tajemnicze drzewo – M. P. Kozlowsky




M.P. Kozlowsky, to autor niezwykle ciekawy. Jako jeden z nielicznych, konsekwentnie strzeże swej prywatności, ukrywając swe prawdziwe imiona pod inicjałami.
Co o nim wiemy?  Wraz z żoną i córką na stałe zamieszkuje Nowy Jork.
Marzenia o pisarstwie zaczęły kiełkować w nim już w okresie dzieciństwa.
Podobnie rzecz ma się z bohaterką jego książki – Juniper Berry. Publikacja, której ta dziewczynka jest bohaterką robi w Polsce zawrotną karierę, o czym świadczą liczne pochlebne recenzje.

Juniper ma 11 lat i jest córką najsławniejszej pary aktorskiej, uwielbianej przez tłumy fanów.
Kiedyś, spędzała z rodzicami każdą wolną chwilę, razem organizowali sobie zabawy, z którymi dziewczynka musiała się pożegnać, gdy sława mamy i taty osiągnęła swoje apogeum.


Teraz, przenieśli się do odosobnionego domu, przypominającego sterylny pałac, w których za jedynych towarzyszy ma psa Kicię oraz służbę. Rodziców widuje rzadko, a jeśli już dojdzie do spotkania, są oni nerwowi, oschli i skupieni jedynie na sobie. Dziewczynka nie potrafi odnaleźć w nich swojej dawnej rodziny, czuje się coraz bardziej samotna i opuszczona. Za cenę kariery rodziców utraciła wszystko, co było dla niej najcenniejsze.
Pewnego dnia poznaje tajemniczego chłopca – Gilesa, który znajduje się w podobnej sytuacji co i ona. Oboje postanawiają odnaleźć źródło przemiany ich rodziców i zapobiec nadciągającej katastrofie. Trop wiedzie ich do tajemniczego drzewa, na którym zasiada ogromny kruk…
Gdy dzieci odkrywają mroczną tajemnicę swoich rodziców, zaczynają dziać się rzeczy niewyobrażalne. To najmłodsi będą musieli uratować swoich najbliższych i zapobiec zbliżającemu się nieszczęściu. Pomogą im w tym balony i tajemnicze światełka.

Kozlowsky napisał książkę, w której dobro walczy ze złem, a dzieci ratują swoich rodziców przed utratą dusz. To przepiękna opowieść o sile przyjaźni, mądrości i współpracy. Autor snuje narrację, której przedmiotem jest próba ucieczki od samotności, nieugięta walka o szczęście, a także problematyka poświęcenia duszy w zamian za doczesne, chwilowe szczęście i spełnienie pseudomarzeń czy zachcianek. Historia tego, ile jesteśmy w stanie poświęcić w imię sukcesu, a także tego, ile otrzymujemy w zamian.
To powieść, w której napięcie rodzi się stopniowo. Jest swoistą historią detektywistyczną dla najmłodszych, w której szwarccharakter będzie musiał ustąpić przed nieopisaną siłą miłości młodego serca.

Rewelacyjna propozycja, nie tylko dla najmłodszych. Ja nie tylko przednio się przy niej bawiłam, lecz także zostałam skłoniona do wielu przemyśleń.
Musicie ją przeczytać!

Byłabym szczęśliwa, gdyby na podstawie książki, z wykorzystaniem grafik Erwina Madrida, powstał animowany film – bez dwóch zdań byłby to niezaprzeczalny hit. Przy okazji lektury tej książki, na nowo odkryłam tego Pana i… przepadłam całkowicie. Jego grafiki mnie zachwycają. Możecie je zobaczyć między innymi tutaj i tutaj.  Są wspaniałym uzupełnieniem książki, doskonale oddają jej klimat i skutecznie wpływają na wyobraźnię.











 Tego mnie uczono i tego chcę nauczyć Ciebie. Czytaj, kiedy tylko możesz. [1]


 


 _________________________
Grafiki pochodzą ze strony ilustratora.
[1] M.P. Kozlowsky, Juniper Berry i tajemnicze drzewo, Kraków 2011, s. 27.