Pokazywanie postów oznaczonych etykietą radość życia a nowotwór. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą radość życia a nowotwór. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 czerwca 2016

Promyczek - Kim Holden



Kate Sedgwick to najbardziej pogodna osoba jaką udało mi się spotkać na kartach literatury. Gdy ktoś ją zrani – martwi się jego stanem, nie sobą. Gdy ktoś na nią nakrzyczy – uspokaja go. Nie chowa urazy, nie unosi się, zaciekle broni swoich przyjaciół, jest lojalna do szpiku kości i żyje intensywnie, nie marnując czasu na smutki, troski, złość czy zwady.  Dla wszystkich ma otwarte serce, podnosi na duchu, pomaga, wspiera, obdarza szerokim uśmiechem.

Nikt, oprócz jej najbliższego przyjaciela nie wie jednak, jak wielki ciężar niesie na swoich barkach.

Gus był z nią od zawsze. Od najmłodszych lat spędzali razem każdą wolną chwilę, wspierali się, kibicowali sobie i cieszyli się ze swoich sukcesów. Także w obliczu tragedii zawsze stali ramię w ramię. Po bolesnych doświadczeniach jakie stały się udziałem Kate, Gus jeszcze silniej się do niej zbliżył. Stał się depozytariuszem jej wspomnień, cierpienia i smutku. Nigdy nie przestał jej kochać i podziwiać, od zawsze mieniąc dziewczynę Promyczkiem, bowiem Kate, pomimo wszelkich bolesnych doświadczeń, emanowała większą pogodą ducha niż gros spotykanych przez nią ludzi, wnosząc jednocześnie radość wszędzie tam, gdzie jej brakowało. Wiedziała jak cenne jest życie i czerpała z  niego garściami. Jedyne w nie potrafiła uwierzyć, to romantyczna miłość.

Gdy wyjeżdża z San Diego na studia, po raz pierwszy musi poradzić sobie całkiem sama. Gus jest dostępny pod telefonem, jednak właśnie nagrywa debiutancką płytę swojego zespołu i co najważniejsze – nie ma go na miejscu. Studia w Grant, w  Minnesocie to wielki skok dziewczyny na głęboką wodę.

Niemalże zaraz po przyjeździe poznaje Kellera – podobnie jak ona uzależnionego od kofeiny chłopaka oraz Claytona i Pete’a – sąsiadów z pokoju obok.

Nowe znajomości wstrząsną jej życiem na nowo, pokazując, że miłość naprawdę istnieje i nawet jeśli mamy wiele do stracenia i niewiele do ofiarowania – warto kochać.

Promyczek to opowieść o tym, jak mimo ogromnych przeciwności losu i cierpienia wciąż być osobą radosną i swoją pogodą ducha zarażać innych. O tym, jak wielkim darem jest z dar siebie, chociażby się wiedziało, że to ofiara na krótki czas.

Jeśli przygniata Was ciężar życiowych doświadczeń – poznajcie Kate zwaną Promyczkiem i zaczerpnijcie z jej pokładów optymizmu i wiary w ludzi. Uzbrójcie się jednak w zastępy chusteczek, bowiem ta historia może Was rozbić i pozostawić w stanie wewnętrznego rozpadu jeszcze na długo.

Poruszy nawet najtwardsze serca. Historia, którą zapamiętacie na długo.  I mimo że jak dla mnie – emocji było znacznie mniej niż się spodziewałam, poznanie Kate było prawdziwym zaszczytem i przyjemnością, a jej postawa w mig ustawiła mnie do pionu. Wielki szacunek dla Kim Holden za stworzenie tak dobrej postaci, za jej przykład życia i świadectwo przyjaźni oraz miłości – takich relacji można głównym bohaterom zazdrościć. 

Promyczek udowadnia, że dobro przyciąga dobro, a bezwarunkowa miłość jest nie tylko możliwa, ile realna! Wystarczy, że będziemy jej pragnęli (a przecież każdy od najmłodszych lat niczego nie pragnie bardziej!) i okazując innym cierpliwość skupimy się na tym co naprawdę istotne, a nie błahe – a nasze życie będzie piękne mimo upadków, z których dzięki silnym ramionom bliskim z  łatwością będziemy umieli się podnieść, by znów z  uniesionym czołem i uśmiechem na ustach iść przez życie.

Po tej lekturze – paradoksalnie – Wasze troski i zmartwienia pójdą w niepamięć. I za ten przekaz cenię tę książkę najbardziej.

Polecam! 




Książkę w korzystnej cenie kupisz na;


poniedziałek, 27 lipca 2015

Ile radości może dać rak?



Jakiego koloru jest Twój świat i otaczający Cię ludzie?

Rzeczywistość Alberta Espinozy jest żółta. Ta niewielkich rozmiarów, rażąco pogodna i optymistycznie nastrajająca książka to jego autobiografia – autobiografia człowieka, który chorował na raka od czternastego do dwudziestego czwartego roku życia i przez ten czas nauczył się znacznie więcej niż większość z  nas kiedykolwiek dostrzeże. Wiele też stracił: nogę, płuco i część wątroby. Wiele jednak zyskał: żółtych, otaczających go ze wszystkich stron.

Bez obaw! To wcale nie książka o raku, ale o tym ile radości ze sobą przyniósł do życia autora – o tym, czego się dzięki niemu nauczył (o sobie i codzienności). Zresztą jej wartość docenił sam Steven Spielperg, kupując prawa do filmu, którego scenariusz został napisany na jej podstawie (Polseres vermelles emitowany w  Hiszpanii i we Włoszech). Wiele w  niej optymizmu, ogromne pokłady humoru i przede wszystkim afirmacji życia. Uwierzycie? Rak tego uczy. 

Co byś zrobił, co zrobiłaby większość z  nas, gdyby w  tak młodym wieku utraciła nogę? Może przyjęcie pożegnalne na jej cześć? To nie żart, Espinoza swoją nogę nawet pochował, dzięki czemu dziś z  uśmiechem na twarzy może szarżować zdaniem „jestem jedną nogą w  grobie!”. Co za człowiek, co za dystans! Jego książka jest dowodem na to, że poczucie humoru może ocalić życie i człowieczeństwo. 

Autor wraz z  dziećmi, z  którymi przebywał na oddziale – z  Jajogłowymi – zawarł umowę na całe życie: mieli dzielić się życiem tych, którzy już odeszli. Wierzyli oni, że ci, którzy zmarli osłabili raka i ułatwili reszcie wygraną z  chorobą. Espinoza przejął 3, 7 życia, ma więc go teraz dokładnie 4,7. I te życia opisuje na kartach tejże książki.

Uroczo ironiczna, torpeduje doskonałym humorem i radością płynącą z przeżywania każdego kolejnego dnia. Z  niej trzeba się uczyć!

To książka, którą się przeżywa, której ocenianie byłoby chyba nie na miejscu – ostatecznie jakie mamy prawo, by oceniać cudze życie?

***
Książkę zdobyłam dzięki cudnej akcji promocyjnej Znaku – wystarczyło podejść do przedstawicieli wydawnictwa czekającymi z  książkami na krakowskim rynku o odpowiedniej  godzinie, w odpowiednim dniu i dodać selfie z  książka na Facebooka. I już – książka była mojaJ Świetny pomysł na masową promocję. Oby więcej takich akcji!