Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autor. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 marca 2012

To nie jest książka – autor anonimowy



Co rozbudza największą ciekawość?
Zakaz.

Gdy tylko coś zostanie nam wzbronione, odradzone, ale przy tym wcale nie uzasadnione, to jedyne czego w danym momencie pragniemy, to zerwanie owocu z drzewa zakazanego i poznanie tajemnicy rzeczy nieosiągalnej, bo zabronionej.
Podobnie rzecz ma się z tworem o wdzięcznej nazwie To nie jest książka.
Czytelnika zainteresować coraz trudniej. Lista wyczerpanych tytułów jest niesłychanie długa, lista powielanych – jeszcze obfitsza. Jak więc stworzyć nazwę, która wciąż miałaby niesłychaną siłę rażenia, która samym swoim byciem, zachęciłaby rzesze odbiorców do sięgnięcia właśnie po nią, a nie tysiące innych pozycji zalegających na półkach?

Gdy tylko ujrzałam tytuł To nie jest książki, z miejsca musiałam ją zdobyć. I nie ważne było dla mnie to, jaką tematykę będzie poruszała ta publikacja. Nie liczył się opis, recenzje, okładka, wydawnictwo, wydanie – nic na co zazwyczaj zwracam uwagę. Najważniejsze było rozwikłanie zagadki – czym jest, jeśli nie książką. Co skrywa w swoim wnętrzu i dlaczego wydaje się to nieosiągalne.

Anonimowy autor swoją pomysłowością urzekł nie tylko mnie. Do tej pory posiadł wielu czytelników, którzy zachęceni niespotykanym tytułem, nie wahali się, by dać tej pozycji szansę. I z czystym sumieniem mogę zawyrokować, że w większości z całą pewnością się nie zawiedli.
To nie jest książka jest wszystkim tym, czego szukacie w literaturze. Posiada swoją własną tajemnicę, akcję rozwijającą się w kierunku nie do przewidzenia, niezwykle barwnych bohaterów, szereg atrakcyjnych aluzji literackich, jest doskonała pod względem merytorycznym, a przy tym stanowi kuriozum. Pozycja ta rozpala wyobraźnię, wciągając jednocześnie czytelnika w korowód niezwykłych postaci i wydarzeń, stanowi prawdziwą literacką ucztę.

Mimo pozornie mylącego tytułu, To nie jest książka jak najbardziej książką jest. Z małym zastrzeżeniem – nie jest TYLKO książką. Skrywa w sobie znacznie więcej niż jedną tajemnicę.
Bohaterami tej niezwykłej historii są Miłosz i Wieśka. Jak widać autor nie próżnuje – aluzje rozpoczyna już nadając swoim bohaterom imiona niesłychanie podobne do polskich noblistów.
To tylko rozgrzewka przed prawdziwą rozgrywką w poszukiwaniu szeregu odniesień.
Dziewczyna i chłopak są właśnie w klasie maturalnej. Stanowią parę niezwykłych znajomych – on choruje na raka i nieuchronnie zbliża się ku śmierci, ona – zafascynowana jest nieśmiertelnością, której po części stała się także kolekcjonerką. Dziewczyna nie wie o cierpieniu swojego przyjaciela, bowiem ten nie chcąc szukać u innych współczucia, nie zdradza przyczyny swoich wielu nieobecności i pobytów w szpitalu nawet nauczycielom.
Jego życiu nieuchronnie towarzyszy jednak strach przed przedwczesnym odejściem, a w przyjaźni z Wieśką odnajduje poszukiwany spokój.
Pewnego dnia Wieśka przekazuje mu niezwykłą wiadomość – szukając kolejnych publikacji nt. nieśmiertelności odnalazła trop To nie jest książki, książki której od dawna poszukiwali. Zupełnie przypadkowo natknęła się w Internecie na wiadomość, która pozwalała zlokalizować jeden z jej egzemplarzy w pobliskiej bibliotece - bibliotece niebywałej, bo wcale nie państwowej.
Zdobycie go jednak okaże się nie tak proste jak mogłoby się wydawać. Każda napotkana osoba, będzie skutecznie komplikować historię To nie jest książki, po to, by młodzi bohaterowie nie mogli do niej dotrzeć. Pozycja ta może być bowiem pokazana jedynie nielicznym, gdyż prawdy w niej zawarte zmieniają życie jej czytelnika tak mocno, że już nigdy nie będzie w stanie wrócić do pierwotnego stanu, często zatracając resztki swojego człowieczeństwa w szaleństwie.

Książka ta to nie tylko historia odwiecznego poszukiwania lekarstwa na śmierć, lecz także niezwykła opowieść o przyjaźni, poświęceniu, samotności. Wydarzenia, które pozornie dzielą ludzi, w tej pozycji zaczynają ich łączyć – w obliczu zagrożenia wróg staje się przyjacielem, wyniosłość ustępuje miejsca współczuciu, a wiedza dostępna jest jedynie tym, którzy nie mają już drogi powrotnej.
To także paraboliczna opowieść o wyniszczającej sile człowieczej ciekawości oraz o tym, jak niewiele wiemy o życiu, a także o największym marzeniu rodzaju ludzkiego – posiadaniu świętej księgi odpowiadającej na wszelkie pytania. W dobie racjonalizmu i rozwoju nauki jej funkcję pełni dziś Wikipedia.
Nie o tej księdze jest jednak ta historia, choć nie da się ukryć, że to książka jest tutaj motywem przewodnim porywającym czytelnika. Autotematyzm na wielu poziomach, stanowi dla odbiorcy nie lada gratkę, podobnie jak niezliczona liczba aluzji literackich.  Wiele z nich pozostało dla mnie zakrytych, na chwilę obecną nieczytelnych. Odnajdywanie intertekstualności dostarcza krocie przyjemności, jednak wymaga sporej świadomości literackiej i dużego zaplecza wiedzy oraz znajomości tekstów kultury. To nie jest książka jest wbrew pozorom niesłychanie wymagającą i erudycyjną pozycją. A jednak, nawet dla odbiorcy niezaznajomionego z większością przywoływanych tekstów stanowić będzie doskonałą rozrywkę i niezapomnianą podroż po kartach literatury. Różnica będzie jedynie w recepcji, która stanowi tutaj klucz do sukcesu. Pozycja ta nie ma chyba odbiorcy idealnego, nastawiona jest na indywidualne przyjmowanie przedstawionych treści i samodzielne doszukiwanie się ukrytych znaczeń.
By jednak wskazać na wielość aluzji, wystarczy wymienić kilka tytułów pojawiających się na pierwszych kartach To nie jest książki, a są to: Biblia, Ulisses, Radość pisania Szymborskiej, Buntownik bez powodu, Imię Róży, Dowcip, Matrix, Harry Potter, Władca Pierścieni, historia życia Wojaczka, Gwiezdne Wojny, Mistrz i Małgorzata, mity greckie, dzieła Zdzisława Beksińskiego, publikacje Milana Kundery i wiele, wiele innych. Autor przywołuje je na wiele sposobów, czasem wprost, czasem przy użyciu cytatu, czasem przypominając fabułę filmu: niejednokrotnie są to jedynie urywki, słowa-klucze pozwalające się domyślić z czego czerpie twórca.
Biorąc pod uwagę mnogość podejmowanych przez autora tematów i wielość nawiązań do innych tekstów kultury, wydawać by się mogło, że książka ta jest opasłym tomiskiem. Nic bardziej mylnego! To przystępne, niespełna trzysta stronicowe wydanie, z którego każdy powinien zaczerpnąć.  Chapeau bas!




środa, 30 listopada 2011

Spotkanie z Agnieszką Lingas-Łoniewską

Już jakiś czas temu, bo w sobotę byłam na kolejnym spotkaniu autorskim z Panią Agnieszką Lingas-Łoniewską, pisarką doskonale znaną w świecie blogerów, mamą  m.in. Bez przebaczenia, Zakrętów losu czy najnowszego Zakładu o miłość. Dodawanie relacji trwało tak długo, gdyż chciałam dodać filmiki ze spotkania, niestety nie znajduję czasu na ich obrobienie.
Dlatego też ostatecznie ich nie załączam - nie chcę  by wydarzenie się zdezaktualizowało nim zdążę coś z nimi zrobić;) Ale nie mówię nie, być może jeszcze do nich wrócę, tak, żeby każdy kto nie mógł być obecny, miał szansę wirtualnego prześledzenia zdarzenia.
Tymczasem pozostawiam Was z relacją fotograficzną:











środa, 14 września 2011

Spotkanie z Magdaleną Kulus i jej Blondynem

Kochani, wielkim nieporozumieniem byłoby, gdybym na blogu nie zamieściła informacji o spotkaniu autorskim z Panią Magdaleną Kulus. 12 września w Bibliotece Śląskiej miałam przyjemność osobiście poznać autorkę książki Blondyn i Blondyna, o której pisałam kilka dni temu. [recenzja]

Liczna obecność znajomych i krewnych Pani Magdy oraz sposób w jaki się o niej wypowiadali tylko utwierdziła mnie w przekonaniu o tym, jak wartościowym jest człowiekiem i jak wiele ciepła i optymizmu wokół siebie roztacza.
Wielkim zaskoczeniem był dla mnie moment, w którym podeszłam po autograf, a Pani Magdalena mnie rozpoznała.:) Najbardziej budującą chwilą okazało się dla mnie przeczytanie dedykacji,  którą zamieszczam również poniżej. Kilka słów, które potrafią niesamowicie zmotywować i zdecydowanie to zrobiły:) Wróciłam do domu jak na skrzydłach, zarażona pozytywnym myśleniem. Udało mi się pogłaskać sławnego już Blondyna Igora i być uczestnikiem wspaniałego wieczoru autorskiego.
Niezdecydowanych zapraszam 24 września na 17:00 do salonu EMPiK w katowickim SCC, gdzie Pani Magda znów pojawi się wraz ze swoim asystentem, by odpowiadać na pytania czytelników.

Spotkania w SCC bardzo cenię, jednak to w sali Benedyktynce było tak niesamowite i wyjątkowe, że naprawdę możecie żałować, jeśli Was tam nie było, a mieliście taką możliwość.
Ahh, kończę pisać, a przechodzę do namacalnych konkretów - zdjęć.









Dla ciekawych - filmik, między innymi ze spotkania.