Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chemia śmierci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chemia śmierci. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 lipca 2017

Niespokojni zmarli - Simon Beckett



David Hunter powraca. I to w naprawdę dobrym stylu.

Piątek wieczór, a przed antropologiem i konsultantem policyjnym wizja weekendu spędzonego ze znajomymi zaburzona została właśnie nagłym wezwaniem. Oto na wybrzeżu znalezione zostały zwłoki, które (prawdopodobnie) na skutek długiego przebywania w wodzie, znajdować się będą w stanie głębokiego rozkładu. Miejscowa policja, mająca na głowie najbardziej wpływowego mężczyznę w mieście, którego to syna ciało prawdopodobnie właśnie odnaleziono, prosi o pomoc Huntera, by udowodnić, że zrobiła wszystko najlepiej, jak tylko mogła. Bogacz nie potrafi przyjąć do wiadomości informacji, że jego syn podejrzany o romans z mężatką, zamordował ją, po czym sam popełnił samobójstwo. Aż do tego piątkowego wieczoru bowiem, ciało ani jednego z nich, nie zostało odnalezione. Dla rodziny Villersów wszystko to staje się ogromnym skandalem, który – być może – maskować ma jeszcze gorsze grzeszki, i który chcą oni jak najszybciej wyciszyć.

Gdy do sprawy dołącza Hunter, wszystko się komplikuje. Na skutek feralnego splotu wydarzeń musi się on zatrzymać u rodziny zaginionej Emmy, o której zamordowanie podejrzany był Leo. Postój ów pozwoli mu się nie tylko przyjrzeć sytuacji z nowej perspektywy, ale także nawiązać wielce przydatną relację i… odnaleźć kolejne ciało. Śledztwo nabiera rozpędu, ale też przybiera obrót jakiego nikt nie podejrzewał i jakiego nikt by sobie nie życzył. Hunter jednak, wolny od miejscowych zależności, żądny jest tylko jednego – prawdy.

Beckett za sprawą Niespokojnych zmarłych potwierdza, że nie wyszedł z pisarskiej wprawy i wciąż jest specjalistą od tworzenia zmyślnych kryminałów, zmuszających czytelnika do intensywnej pracy szarymi komórkami.

Umiejętnie dozuje on napięcie, zaciera ślady, wprowadza nowe wątki, komplikuje relacje, bawi się makabrycznymi opisami i wykorzystuje wiedzę, którą czytelnik zdobył podczas lektury poprzednich tomów.

Językowo i fabularnie wspina się chyba na wierzchołek swoich możliwości – całość jest bardzo przemyślana, każdy szczegół pasuje do poprzedniego, nie ma momentów postoju, powieść wolna jest od dłużyzn i niepotrzebnie wprowadzonych elementów rozpraszających czytelniczą uwagę. Widać, że Niespokojni zmarli to tekst dojrzały i przemyślany, w którym upodobanie znajdzie każdy wierny czytelnik powieści kryminalnych – intryga jest zbudowana na poziomie, o jakim wielu pisarzy marzy i w niczym nie rozczarowuje.

U Becketta czytanie o zbrodniach staje się perwersyjnie przyjemne. Czyż to nie najwyższy komplement dla gatunku?

***

Poprzednie książki autora:

Chemia śmierci / Szepty zmarłych/ Zapisane w kościach  / Wołanie grobu / Rany kamieni / Zimne ognie

środa, 21 września 2016

Zimne ognie - Simon Beckett



Nie jest to Beckett jakiego znamy z serii rozpoczynającej się naturalistyczną Chemią śmierci, lecz poziom pisarstwa został utrzymany. Fani mający w pamięci poprzednie książki pisarza mogą być rozczarowani, bowiem podobnie obrazowych opisów zbrodni tu nie znajdziemy – rzecz bowiem zbrodni jako takiej nie dotyczy.

Kate Powell to samowystarczalna singielka. Wykształcona, odnosząca sukcesy zawodowe, spełniona w pracy i przyjaźni, coraz częściej jednak myśląca o dziecku. Jako że w związek nie chce się wikłać, jedynym sensownym rozwiązaniem sprawy wydają jej się kliniki oferujące opcję sztucznego zapłodnienia nasieniem nieznanych kobiecie, choć przebadanych i gruntownie sprawdzonych – tak fizycznie jak psychologicznie – dawców. Bohaterce nie podoba się jednak wizja ojca, którego nie widziała, i którego nie może sprawdzić na własną rękę. Tak jak i we wszystkich dziedzinach życia, tak i tu decyduje się przejąć kontrolę. Postanawia zamieścić anons w specjalistycznych czasopismach. Dzięki temu, w swojej opinii, będzie miała pewność, że jej ogłoszenie trafi jedynie do mężczyzn wykształconych i na poziomie, czytujących fachowe magazyny.

Na notkę odpowiada Alex Turner – zdawałoby się, dawca doskonały. Przystojny, zawstydzony całą sytuacją psycholog, którego bogata historia pracy w zawodzie przekonuje Kate, że znalazła odpowiedniego kandydata. Kobieta wbrew pierwotnym planom, spędza z  mężczyzną coraz więcej czasu, chcąc, nie chcąc, angażując się emocjonalnie…

Szybko okazuje się, że nie nad wszystkim – mimo chęci i zaangażowania – można w życiu zapanować, a każda drobna pomyłka może prowadzić do prawdziwego nieszczęścia.

To co wydawca nazywa thrillerem psychologicznym, zaczyna nim być bardzo późno, tym bardziej jak na tak krótką powieść – mniej więcej po lekturze ¾ książki. Wcześniej mamy do czynienia z bardzo długim, aczkolwiek koniecznym wprowadzeniem do sedna sprawy, nakreśleniem kontekstu i zarysowaniem całej sytuacji ze wszystkich niezbędnych stron.

Autor bardzo sprawnie zarysowuje portrety psychologiczne bohaterów i gra z czytelnikiem – choć po jakimś czasie możemy już spodziewać się rozwiązania, niewątpliwą przyjemność sprawia dochodzenie do niego wytyczonym przez pisarza szlakiem.

Mimo że Beckett wciąż pozostaje mistrzem kryminału, do perfekcji w budowaniu napięcia na miarę rasowego thrillera psychologicznego wiele mu brakuje. Książka napisana jest sprawnie i gwarantuje rozrywkę na poziomie, doskonałą na jeden z coraz dłuższych jesiennych wieczorów.