wtorek, 3 listopada 2015

W samotności - Mary Westmacott



Nie wszyscy wiedzą, że Królowa Kryminału – Agatha Christie – poza tym, że trudniła się tworzeniem tekstów w obrębie swego wirtuozerskiego gatunku, pisywała również powieści obyczajowe pod pseudonimem Mary Westmacott, który ujawniono dopiero po 20 latach od publikacji.

Ku mojej uciesze, Wydawnictwo Dolnośląskie zdecydowało się na ich wydanie, znacznie ułatwiając mi do nich dotarcie.

W samotności, uznawana za najlepszą spośród nich, opisuje losy Joan Scudamore. Kobieta ta jest  dojrzałą matką, osobą zadowoloną ze swojego życia, pozycji społecznej, wychowania. Wraca właśnie z odwiedzin u jednej ze swoich córek mieszkających w Bagdadzie. Na nieszczęście z powodu złej pogody, zostaje ona uwięziona na kilka dni w małej gospodzie na granicy z Turcją. Pobyt w samotności (książki bowiem zdążyła już przeczytać) zmusza ją do autorefleksji i retrospekcji – często niepożądanych. Zdaje się, że po raz pierwszy w życiu kobieta zastanawia się nad sobą samą i swoim postępowaniem, szczególnie wobec męża i córek, których zawsze chciała podporządkować swoim wyobrażeniom i chceniom. Czym dłużej Joan pozostaje w gospodzie, tym mniej podoba jej się obraz samej siebie, który się przed nią zarysowuje.

Do jakich wniosków bohaterka dojdzie w ostateczności?

Książka ta – mimo że nie jest kryminałem i absolutnie nic jej z tym gatunkiem (poza osobą autorki) nie łączy – jest nie do podrobienia. Czytając, ma się pewność tego, spod czyjego wyszła pióra. Jest bowiem coś w pisaniu Christie, jakieś jej linie papilarne, które pozwalają z łatwością wskazać teksty jej autorstwa.

Nie jest to być może literatura wysokich lotów, daleko jej również do mistrzostwa w snuciu intrygi kryminalnej, warto jednak – jak sądzę – poświęcić jej chwilkę i poznać Christie od drugiej strony – zobaczyć jak swój zmysł obserwatorski przeniosła na życiowe refleksje i wejrzenie w głąb dusz swoich bohaterów, a nie na fenomenalne dochodzenie sprawcy, tym bardziej, że książkę tę traktowała ona bardzo osobiście.

Książkę czyta się lekko i z zainteresowaniem, mimo że nie niesie ze sobą żadnych odkryć, poza gorzką prawdą o tym, że najmniej znamy siebie i swoich najbliższych. Ot, wariacja na temat. Na lekkie, sobotnie popołudnie lub podróż pociągiem jak znalazł.

Inne książki Christie i o Christie: