wtorek, 24 lutego 2015

Pokłosie Greya, w wydaniu dla nastolatek (After. Płomień pod moją skórą – Anna Todd)


Tytuł: After. Płomień pod moją skórą
Autor: Anna Todd
Wydawnictwo: Między Słowami
ISBN: 9788324026531
Ilość stron: 632
Cena: 39,90zł


Jeszcze wczoraj wieczorem miałam mnóstwo myśli dotyczących tej książki, które chciałam przelać na papier, a które noc załagodziła i nawet większość z  nich puściła w  zapomnienie. Będzie za to znacznie mniej emocjonalnie, ale może za to bardziej obiektywnie.
Właściwie, aby opisać tę książkę nie trzeba wielu słów – to opowieść o tym, jak młoda Tessa, która włożyła mnóstwo wysiłku w  to, by dostać się do wymarzonego college’u powoli ulega jego urokom. Z  poprawnej, skromnej, prostej dziewczyny mającej upodobanie w czytaniu i nauce, żyjącej w zdrowym, wieloletnim związku staje się typową studentką spędzającą weekendy na alkoholowych imprezach w  domu bractwa, gdzie wpada w sidła uczelnianego casanovy o bardzo mrocznym obliczu – wrednego, okrutnego, a mimo to pociągającego. On to stanie się odpowiedzialny za jej inicjację: zarówno seksualną jak i towarzyską. W  oczach matki i (byłego) chłopaka dziewczyna wraz z pójściem na studia zmieniła się nie do poznania, upodabniając do tych, którymi dotąd gardziła. 

A ona? Nadal podąża za marzeniem jakim jest praca w wydawnictwie, z  tym, że w miejsce bezpiecznego związku wybrała relację z mężczyzną, który – jak ostrzegali ją znajomi – nie umawia się, tylko uwodzi i pieprzy.
Hmm, skąd znacie to określenie i ten rys? No właśnie. I nie jest to jedyne podobieństwo, a jedynie zalążek (mamy tutaj Pana Niegrzecznego i sformułowania typu, cytuję: nie wiem nawet, kiedy moje myśli powędrowały do tego niegrzecznego chłopaka – oh, jakie to naturalne. Która osiemnastolatka dziś tak mówi?!). 
Przy okazji lektury zainteresowałam się także samą autorką i wgłębiając się w  jej biografię, co nie było specjalnie trudne i wymagające, dowiedziałam się, że jej ulubioną powieść stanowi Pięćdziesiąt twarzy Greya. I wtedy wszystko stało się jasne (a raczej potwierdzone, bo żadnych wątpliwości być nie mogło, podobieństwa były wręcz nachalne) , bowiem After, to nic innego jak pokłosie fascynacji książkami E.L. James ubrane w nieco inną fabułę, nieco inne miejsce akcji, adresowane do nieco innego grona odbiorców (choć po prawdzie Greyem najsilniej fascynowały się wcale nie owe obśmiane kury domowe po trzydziestce, lecz nastolatki, upatrujące w  Greyu nowe wcielenie Księcia z  Bajki – jakże bolesna będzie ich konfrontacja z  rzeczywistością, jak te marzenia o związku z  tyranem świadczą o naszym społeczeństwie). Nie sposób nie zauważyć jednak, że rysy charakterologiczne, dylematy bohaterów i samo zestawienie czupurnego buntownika ze skromną i nudną miłośniczką literatury i nauki są niemalże bliźniacze.
Bohaterowie? On arogancki, umięśniony, z tajemnicami, mrocznymi, obezwładniający jednym spojrzeniem wszystkie napotkane dziewczyny (na rozmowę nie liczcie, dostaniecie co najwyżej warczenie lub kąśliwą uwagę).
Ona? Głupia i niedoświadczona. Łatwowierna jak mało kto. Po fatalnej w  skutkach imprezie w  bractwie przysięga sobie, że już nigdy na taką nie pójdzie, po czym przygotowuje się do kolejnej, gdzie daje się ostatecznie upodlić.

Razem tworzą toksyczną do potęgi relację, której nie jestem w stanie pojąć. Pal licho namiętność – można się sparzyć raz, drugi, poddać się zaślepionemu sercu, zapomnieć o posługiwaniu się mózgiem – okej, takie prawa zakochania i młodości. Ale ileż można?! Jak pokazuje Tessa – nieskończenie wiele razy.

A wiecie co jest najgorsze? Tę książkę świetnie się czyta. Mimo jej rozmiarów połknęłam ją w jedno wolne popołudnie. Na przekór idiotycznym zachowaniom głównych bohaterów, którymi średnio osiemset razy na minutę miałoby się ochotę wstrząsnąć, spoliczkować, wywrócić do góry nogami, by ich mózg wrócił na miejsce, mimo podobieństwa do rzeczywistości (jeśli wydaje Wam się, że takie związki nie istnieją, muszę Was rozczarować – sama znam kilka przypadków podobnego uganiania się dziewczyn za facetami, którzy za nic mają ich uczucia i traktują je jak zabawki, a one to się złoszczą, to wracają – typowy schemat uzależnienia), której nie chciałoby się znać to po prostu dobre czytadło dla nastolatków: emocjonujące, denerwujące, miejscami durne: tak jak młodość.
Nie jestem w stanie go ocenić, bo jest jednocześnie fatalne i doskonałe.

I w  tym chyba tkwi jego sukces. Czekam na kolejną część.


PS Podobno ta książka, to fanfiction z członkami zespołu One Direction, z szczególnym uwzględnieniem Harry'ego Stylesa. Hmm. Jeśli dodać to do wcześniejszych rozważań, to wychodzi niezły koktajl:)

8 komentarzy:

  1. Faktycznie, czyta się szybko i lekko - również pochłonęłam ją błyskawicznie. Ale jednak ogólne wrażenia faktycznie były fatalne. A najgorsze jest to, że faktycznie takie pary zna się z otoczenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest koszmarne, a najgorsze, że nie ma się na nie żadnego wpływu...

      Usuń
  2. Właśnie, coś w tej książce jest takiego, że nie powinna mi się podobać, a wciągnęła mnie do reszty:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam, że "50 twarzy Greya" znajduje się na mojej liście do przeczytania, ale też do obejrzenia - mimo mało pochlebnych opinii. Rozejrzę się za tą książką - może nawet przed Grejem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm. Mimo wszystko najpierw proponuję Greya, żeby dobrze odczytywać te nawiązania;)))
      Jestem ciekawa jak Ci się spodobają - i książki, i film:)

      Usuń
  4. Czytałam niedawno książkę , którą jednocześnie kochałam i nienawidziłam .. I co tu robić ?! Jestem ciekawa tej książki ,widziałam ją ostatnio w empiku i zastanawiałam się nawet przez jakiś czas , czy nie zabrać jej ze sobą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to uczucie, ale zazwyczaj odbierałam je pozytywnie, mimo wszystko. A tutaj ta nienawiść nie jest katartyczna, po prostu zżymam się na ludzką głupotę, a i tak czytam, bo nie można się oderwac.

      Usuń