środa, 16 października 2013

Blaski życia - Katarzyna Miller


Tytuł: Blaski życia
Autor: Katarzyna Miller
Wydawnictwo: Zwierciadło
Udostępnienie: Sztukater
ISBN: 9788363014650
Ilość stron: 170
Cena: 24,90 zł


Katarzyna Miller to uznana psycholożka, psychoterapeutka, filozofka, poetka i felietonistka, chciałoby się dodać: kobieta-orkiestra.  Posiada ponad trzydziestoletnią praktykę terapeutyczną w zakresie terapii indywidualnej, małżeńskiej i grupowej.
Gdy nie pomaga innym ludziom, wykłada na podyplomowych Gender Studies na Uniwersytecie Warszawskim, a także na warsztatach rozwojowych dla kobiet. W swoim dorobku ma już kilka samodzielnych publikacji, między innymi Nie bój się życia, Królowe życia, Słone ciasteczka, Fontanna miłości. Jest ponad to współautorką następujących książek: Jak pies z kotem czyli mężczyzna i kobieta na co dzień, Porozmawiajmy o seksie, Bajki rozebrane, Chcę być kochana tak jak chcę, Być kobietą i nie zwariować.
Jej teksty cieszą się niesłabnącą popularnością, co stało się dla mnie przyczynkiem do zainteresowania się wydawanymi przez nią publikacjami.
Blaski życia przyciągnęły mnie [co teraz wstyd przyznać] swoją szatą graficzną i ku mojemu wielkiemu rozczarowaniu to ona stała się największym i niestety chyba jedynym wartościowym elementem książki. Być może przyczyną mojego zawodu stały się wygórowane oczekiwania: liczyłam bowiem na książkę stanowiącą odpowiedź na pytanie wykrzyczane na okładce: Jak odzyskać prawdziwą radość życia? A otrzymałam zbiór felietonów, lepszych lub gorszych [dla mnie najczęściej gorszych], które nie dość, że nie przekazały żadnej odkrywczej prawdy, żadnego novum, to jeszcze przy mówieniu o sprawach oczywistych były po prostu nudne.
Miller proponuje czytelnikowi teksty, które tytułuje następująco: Pochwała szefa, Małe jest ważne, Mam elfa!, O ważności chorowania, Menu dla kobiety, O rozkoszności flirtowania, Zaplanować los?, Cud czytania, Pożegnanie z Olgą, O panach i paniach, Tutaj i tam, Żadnych obowiązków, Trochę o miłości, Potrzebna, Własny pokój, Prawdziwe kłopoty, Nasi dziadkowie, Odwaga uczciwości własnej, Lek na głupotę, Święto rozwodu, Cierpliwość, Kongres kobiet i mężczyzn, Sknerstwo emocjonalne, Pomocne sny.
Jedne brzmią bardziej interesująco, inne mniej. Kilka zapowiadało się na teksty atrakcyjne, ale przy większości odpadłam z nudów. Przerzucałam kartki z nadzieją na choć jeden intrygujący tekst, ale w tym kartkowaniu stałam się tak dobra, że ani obejrzałam, a znalazłam się przy końcu.
Miller proponuje nam flirtowanie z każdym, nawet z dziećmi, co by nie zmarnować potencjału dobrych emocji; odradza planowanie; każe żyć teraźniejszością; proponuje kobietom odnalezienie własnego kąta i tak dalej, i tym podobne.

Być może to wszystko byłoby ciekawe, gdyby nie fakt, że… już było.
Wtórność, nuda, nic się nie dzieje, żadnej inspiracji, żadnej nowości, ani krzty oryginalności, ani pół nieznanej dotąd rady do wdrożenia, czytałam i widziałam same blablabla. Mogłabym powiedzieć, że ostatecznie kwestia wspólnego świętowania rozwodu jest jakąś nowinką, jakimś pomysłem, ale za to w moim przekonaniu zupełnie niemożliwym, jakąś absolutną mrzonką, historią nie do zrealizowania, nie w naszej mentalności, a tej nie da się zmienić, tak jak chyba chciałaby Miller, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Cóż mogę dodać? Nie będę publikacji tej odradzała, bo być może dla kogoś kto nieczęsto ma okazję sięgać po takie teksty, będzie dobrą propozycją, która rzeczywiście sprowokuje wprowadzenie w życie konkretnych zmian. Być może ktoś ceni sobie Miller i jej rady i ta pozycja stanie się dla niego swoistym kompendium dobrych rad.
Może ktoś się uśmiechnie, ktoś się nad czymś zastanowi, inny przyjrzy się dokładniej własnemu życiu.
Jeśli tylko macie ochotę – kosztujcie, próbujcie.