czwartek, 19 listopada 2015

Facecje. #HistoriaCoachemŻycia - Patryk Bryliński, Maciej Kaczyński







Znacie Facecje z Facebooka? Nie? Teraz macie szansę to zmienić!

Kapitalna rzecz! Do poczytania, podczytywania w grupie znajomych, podrzucania innym. Kopalnia złotych myśli, fenomenalnie pomyślana, rozbrajająca i prowokująca wybuchy śmiechu co rusz.
Autorzy, wpadając na pomysł władania w usta znanych współczesny język Facebooka, zrobili kawał dobrej roboty. 
Kto wie czy tak właśnie nie wyglądałaby polska rzeczywistość, gdyby Adam Mickiewcz, Juliusz Słowacki, Adolf Hitler, Borgiowie, Hiob, Kafka, Maria Antonina i inni posiadali konta w portalach społecznościach.

Jakże inna, barwna, piękna byłaby rzeczywistość nudnych postów naszych znajomych.

Tyle olśnień, kąśliwych, błyskotliwych dialogów mogłoby mieć miejsce!

Facecje to doskonały pomysł na prezent z okazji coraz szybciej zbliżających się świąt. I z każdej innej okazji! Gwarantuję – każdy się z  niej ucieszy, każdemu sprawi radość, nawet jeśli dotąd nie znał autorskich dzieł Brylińskiego i Kaczyńskiego. Jeśli tylko macie kogoś, kto ogarnia fejsa – będzie jak znalazł!


Przed Wami maleńka próbka, w celu wizualizacji zagadnienia:



Jedyne co przeszkadza w książce, to jej cena – moim zdaniem nieco wygórowana, choć faktycznie papier, na którym została wydrukowana jest pierwszorzędnej jakości. Temu problemowi można jednak zaradzić, kupując książkę tutaj:



środa, 18 listopada 2015

ROZDANIE - "Sekta egoistów" - Eric Emmanuel Schmitt




Wszystkich zainteresowanych zdobyciem nowej książki E.E. Schmitta zapraszam TUTAJ.
Ci z Was, którzy nie mają Facebooka, a chcieliby wziąć udział, spokojnie mogą zgłaszać się w komentarzach pod postem.

Zasady:


Jeśli masz ochotę ją zdobyć:

1. W komentarzu napisz, którą książkę Schmitta lubisz najbardziej i dlaczego. Niech Twoja 


wypowiedź nie przekracza 5 zdań.

2. Udostępnij post konkursowy na G+ / blogu / Facebooku / gdzie chcesz i możesz;)

3. Na odpowiedzi czekam do 21. listopada, Spośród wszystkich zgłoszeń wybiorę jednego 


zwycięzcę, który otrzyma ode mnie książkę.

Harry Potter i kamień filozoficzny. Wydanie ilustrowane - J.K. Rowling





Harry Potter i kamień filozoficzny to książka, której fabuły nie trzeba chyba nikomu przypominać. Dla formalności, dla tych, którzy być może mimo wszystko jakoś się uchowali i nie wiedzą w czym rzecz napiszę. 

Oto jedenastoletni chłopak wychowywany przed rodzinę zmarłej tragicznie mamy dostaje list wzywający go do nauki w Hogwarcie – szkole magii i czarodziejstwa.

Życie niczego dotąd nieświadomego, pomiatanego chłopca w momencie zmieni się nie do poznania. Ze świata, w którym był popychadłem, trafia do miejsca, w którym na dźwięk jego imienia i widok znaczącej jego czoło blizny w kształcie błyskawicy, wszyscy zaczynają szeptać i pokazywać go sobie palcami. Każdy o nim słyszał, każdy wie, czego dokonał. Każdy – za wyjątkiem jego samego.
Pierwszy tom przygód to powolne odkrywanie tożsamości przez głównego bohatera, zawieranie pierwszych przyjaźni, rozbudzanie nieznanych dotąd umiejętności, poznawanie samego siebie i swoich możliwości. To także czas ponownego starcia z tym, który pozbawił go ukochanych rodziców, gdy ten był jeszcze niemowlęciem.

Ktoś powie: po co wznawiać książkę, która od lat tak fantastycznie sprzedaje się w starszych wydaniach? Po co robić coś, co – wydaje się – pozbawione zupełnie sensu, przebrzmiałe i nie na miejscu? Wszyscy ci, którzy mieli podobne wątpliwości, powinni teraz pokornie uderzyć się w pierś.
Ilustrowane wydanie Harry’ego Pottera jest bowiem tak obłędnie piękne, że brakuje mi słów, by wyrazić swój zachwyt.

Całość ma dość duży format, wydrukowana została na dobrej jakości kredowym papierze, tekst zachowany został w dwu kolumnach, co imituje nieco prasę i utrudnia lekturę (jedyny mikrominusik), a towarzyszące mu ilustracje zwalają z nóg. Po prostu.

Maj-ster-sztyk, arcydzieło wydań dziecięcych, crême de la crême ilustrowanych książek dla dzieci, rzecz, którą absolutnie każdy fan HP, bez względu na to ile wydań tej serii ma już na półce, powinien kategorycznie zakupić.

Mogłabym godzinami roztkliwiać się nad perfekcyjnymi pociągnięciami pędzla Jima Kaya, mogłabym, ale nie zrobię tego.

Miast tego pozostawię Was z próbką tej wirtuozerii:


Okładka skrywająca się pod obwolutą.













To cudo do kupienia znacznie taniej w księgarni:



wtorek, 17 listopada 2015

WYNIKI



.... Marcina Cichonia.

GRATULUJĘ!

Tradycyjnie proszę o kontakt mailowy do 3 dni (shczooreczek@interia.pl). Proszę o deklarację odnośnie okładek - miękkiej lub twardej do wyboru.


Zgłoszeń było BARDZO dużo (dziękuję!), dlatego postanowiłam zrobić nieco większy konkurs już niedługo i wyróżnić kolejnych z Was;) Będziecie mogli się wykazać i zdobyć dużą pakę nagród:) Zapraszam do śledzenia strony;)


poniedziałek, 16 listopada 2015

Pierwsza, niepublikowana dotąd w Polsce powieść E.E. Schmitta - Sekta egoistów



Pierwsza napisana przez Erica Emmanuela Schmitta i niepublikowana dotąd w Polsce książka wpisuje się w nurt jego powiastek filozoficznych, łączących w sobie nie tylko dociekania o istocie rzeczy, ale też pasję historyka.

Bardziej niż konkretem, operuje ona niedopowiedzeniem, niepewnością, zagwozdkami, które czytelnik sam musi rozwikłać, jeśli próbuje dociec sensu.

Naogólniej mówiąc, jest to historia badacza Gerarda, zajmującego się językoznawstwem średniowiecza, który zniesmaczony wolną niedzielą postanawia oddać się czemuś, czego nigdy nie robi – rozrywce. Zawodowa żyłka jest w nim jednak tak silna, że gdy niespodziewanie natrafia na wzmiankę o francuskim filozofie, którego nazwisko było mu dotąd nieznane, a który głosił ideę filozofii egoistycznej, postanawia podjąć wysiłek odtworzenia jego biografii i nauki. Zadanie pochłania go na tyle, że podporządkowuje mu wszystko – nawet dotychczasową pracę. W jej miejsce stawia dociekanie o życiu nieznanego filozofa.
Kolejne wzmianki kierują go w miejsca niezbadane, a ich niewielka ilość nie tyle zniechęca badacza, co inspiruje go do niezaprzestawania trudu poszukiwań.

Cieszę się, że książka ta została wydana dopiero teraz, gdyż wyziera z niej szereg niedociągnięć. Wydaje się wręcz, iż jest to historia niedokończona, niedopowiedziana, która wciąż czeka na swój finał i redakcję. Czuć w niej typowy smak Schmitta, doskonale wie się jednak, że to dopiero preludium do jego pisarskiej kariery. 

Oczywiście, zostawia ona czytelnika z lekkim chaosem w głowie, nie jest to jednak to, co znamy z jego późniejszych tekstów. Widać tutaj rozwijane później starania o człowieka, zapytania o sens życia, człowieczeństwa, dociekania na temat podstawowych pojęć filozoficznych, stanowi to jednak jedynie domieszkę, przedsmak tego, co czeka nas później. 

Książka stanowi zatem ciekawe dopełnienie jego twórczości, świadectwo tego, że Mistrz nie od razu mistrzem był, nie polecam jednak, by to od niej rozpoczynać znajomość jego literackiej biografii. Jeśli mimo mojej prośby tak zrobicie – może czekać Was rozczarowanie i niezrozumienie fascynacją pisarza.



Inne książki Schmitta na blogu:



niedziela, 15 listopada 2015

Mały Książę z rozszerzoną rzeczywistością - ale o co chodzi?



Mały Książę jest dziś jedną z najbardziej rozpoznawalnych i poczytnych książek na świecie. Jej sława rośnie z roku na rok, a sama publikacja doczekała się kilkunastu wznowień. Szczególną obfitość w tym względzie obserwowaliśmy w tym roku, kiedy to wraz z filmową premierą Małego Księcia do księgarń trafiło kilka różnych wydań tejże książeczki.

Jedną z najbardziej wyróżniających się jest ta zaproponowana przez Wydawnictwo Galaktyka. Poza treścią bowiem, pracuje ona na obrazie. Nie mam na myśli jedynie ilustracji tak dobrze znanych i wielokrotnie widzianych. Wydawnictw o posunęło się o krok dalej: postanowiło zaangażować współczesnego czytelnika tym, czym lubi być angażowany. By w pełni korzystać z walorów tej książki należy bowiem pobrać na telefon specjalną aplikację, umożliwiającą przyglądanie się ilustracjom w trójwymiarze, rozszerzającą rzeczywistość. Dzięki niej Mały Książę nie tylko „wyjdzie” z książki, ale towarzyszyć mu będą również dźwięki, dodatkowe wizualizacje, proste gry, piosenki.

Dzięki wykorzystaniu współczesnej technologii książka ta z pewnością trafi w gusta gimnazjalistów, którzy czytają tę książkę w ramach spisu lektur. Wykorzystanie aplikacji na lekcji może stanowić dobrą metodę aktywizująca i wprowadzająca do zajęć. Uczniowie z całą pewnością zapamiętają je na dłużej, ale co ważniejsze – będą uważniejsi, wszak dotrzemy do nich kanałem ich najczęstszej dziś komunikacji – multimediami.

Jedyne zastrzeżenie jakie mam do książki to dość słaba jakość dźwięku i grafik. W dobie tak ogromnych możliwości wykorzystywania podobnych motywów przy różnych okazjach, dziwi mnie zastosowanie obrazków tak mocno skomputeryzowanych. Być może nie było innej opcji, by zachować efekt i zyskać efekt trójwymiarowości, wówczas popracowałabym jednak jeszcze nad doborem dźwięków i tła do niektórych wizualizacji. Część z nic mieni się i świeci w sposób – niestety – kojarzący się z odpustowością. Szkoda, by książka, która ma wzruszać i skłaniać do refleksji – które to efekty miały być zwielokrotnione dzięki użyciu aplikacji – została zapamiętana jako opowieść znaczona dziwnymi melodiami wątpliwej jakości.
Zerknijcie co mam na myśli:








Sam pomysł jednak – doskonale odpowiadający na zapotrzebowania. Mądry nauczyciel może tę publikację wykorzystać bardzo zgrabnie, a i rodzice z pewnością zainteresują nią rodziców.