Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niemcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niemcy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 grudnia 2011

Matka wszystkich lalek – Monika Szwaja




Najnowsza książka Moniki Szwai, to pozycja, o której od miesiąca zrobiło się bardzo głośna, a która niemalże jednogłośnie została okrzyknięta przez recenzentów najlepszą w całym dorobku pisarki. Już sama nobilitacja ze strony czytelników, powinna zachęcić niezdecydowanych do lektury. Tym jednak, którym nie wystarczą frazesy, przybliżę pokrótce fabułę tejże książki.

Akcja powieści toczy się w kilku miejscach jednocześnie, a wszystko to za sprawą bohaterek, których różnią historie życia, a które mimo to w pewnym momencie splotą swoje losy.

Pierwsza z nich, Klara, to w połowie Polka, w połowie Francuzka. Choć większość życia spędziła w urokliwej Bretanii, na maleńkiej wyspie zewsząd otoczonej wzburzonym Atlantykiem; to tak naprawdę jej miejsce na ziemi znajduje się w nieznanej dotąd Polsce. Bohaterka mieszka wraz z rodzicami, siostrą i babcią, a jej głównym zajęciem stają się robótki ręczne: dzierganie przepięknie zdobionej odzieży oraz wyrób niepowtarzalnej biżuterii. Pewnego dnia spokój jej rodziny zaburzają dwaj Polacy, którzy wraz ze swoim przyjazdem wywracają dotychczasowe życie Klary do góry nogami. Przekazują jej oni informację, która może zaważyć na losach nie tylko samej bohaterki, ale także wszystkich jej najbliższych. Okazuje się bowiem, że pochodzenie dziewczyny jest zupełnie inne niż przypuszczała…


Równolegle poznajemy historię życia Elżuni – kobiety, która we wczesnym dzieciństwie została odebrana biologicznym rodzicom przez organizację Lebensborn i „wrzucona” w całkowicie nowe realia: poznała swoich nowych, niemieckich opiekunów, została nauczona ksenofobicznego spojrzenia na Polskę, znacjonalizowana i wyzuta z miłości do ojczystego kraju. Jej życie zostało przewartościowane bez jej wiedzy, została poddana praniu mózgu i całkowicie zniemczona.

Choć historie obu kobiet pozornie się różnią, obie dotykają jednak tego samego problemu: zatracenia własnej tożsamości. Bohaterki będą musiały stanąć przed trudnymi wyborami, ponownie poznać swoją przeszłość i nauczyć się siebie na nowo. Obie odkryją Polskę, jako swoje prawdziwe miejsce na ziemi, obie docenią to, co zabrano im w dzieciństwie.

Monika Szwaja ma niezwykły dar do opisywania historii ludzkich dramatów tak lekkim piórem, że nie stają się one przytłaczającymi opowieściami, lecz narracjami pełnymi optymizmu i wiary w człowieka. To nie jest kolejna smutna książka – to nauka życia w zgodzie ze sobą i swoim sercem. To opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości, odkrywaniu własnych uczuć i życiu z nimi w zgodzie.

Kochani, nie czytajcie opisu na okładce zanim nie sięgniecie do książki! Tak naprawdę nie odsłania ona zbyt wiele z fabuły, może być zatem myląca.
Zachęcam, polecam. Ta pozycja może nieść ze sobą (i niesie!) tylko jedną reakcję czytelników – oczarowanie. Dajcie się porwać.


czwartek, 17 lutego 2011

"Rauska" Teresa Oleś- Owczarkowa

Teresa Oleś- Owczarkowa z wykształcenia jest psychologiem. „Rauska” jest jej pierwszą książką, mimo,  że wcześniej publikowała w prasie wiersze oraz fragmenty prozy.

O wojnie powstała już niezliczona ilość książek. Biografii, wspomnień, powieści, albumów. Temat rzeka, który mimo wielu publikacji nadal nie został wyczerpany. I pewnie nie zostanie.
Każdy czasy okupacji widział i przeżywał inaczej.
Powieść „Rauska” nawiązuje do autentycznych przeżyć matki autorki. Muszę przyznać, że choć o wojnie naczytałam się wiele- takiej książki jeszcze w swoich rękach nie miałam.

Narracja prowadzona jest z perspektywy Alusi, która w momencie rozpoczęcia wojny ma jedenaście lat. Jest dzieckiem, które w Panu Hitlerze widzi cudownego fundatora jej podróży pociągiem, której pewnie w innych okolicznościach by nie doświadczyła. Nie rozumie dlaczego wszyscy płaczą z powodu wyjazdu, dlaczego ganią ją za jej pochlebne opinie. Mimo, że wraz z całą rodziną zostaje zesłana na przymusowe roboty do gospodarstwa niemieckiego, odbiera to jako wielką przygodę.
Nie rozumie o co chodzi z tą całą wojną. Jej życie toczy się z dala od pola walki, trafiła do Szefowej, która staje się dla niej kimś więcej niż tylko pracodawczynią.
Dopiero dorastając Alusia zaczyna rozumieć co tak naprawdę się dzieje…

Jej ciekawość, otwartość sprawia, że za wiele wypowiedzianych słów jest karana lub wyśmiewana. Mimo to, dla Ali wygnanie nie jest czymś strasznym- wręcz przeciwnie. Poznaje życie, jakiego zawsze jej brakowało, planuje być taka jak jej Szefowa, co więcej- nie chce wracać do ojczyzny, woli udać się do Berlina.  Czuje się wykluczona ze swojego dotychczasowego życia…

Mogłoby się wydawać, że ta książka z wojną ma niewiele wspólnego. Alusia nie wie co się dzieje, opowiada swoje przygody, życie codzienne, obserwacje. A jednak. Za zasłoną, ukryte za, wydawałoby się, błahymi i naiwnymi spostrzeżeniami dziecka odnajdujemy wojnę. Brutalną, zabierającą życie, najbliższych, skazującą na katorżniczą pracę u obcych ludzi.

Właśnie ta dziecięca naiwność uwydatnia kontrast między rzeczywistością pokoju, a rzeczywistością wojny. Wstrząsa.

Nie wiem skąd się wzięła? Z kimkolwiek by rozmawiać, każdy o niej mówi, jakby jej nie chciał. A może tylko na wsi ludzie nie lubią wojny? Nie znam Niemców z miasta, to nie wiem. Może tyko Niemki ze wsi lubią mieć święty spokój i swoich mężów w domach? Może Niemcy- mężczyźni, są tacy wojowniczy, bo ktoś przecież tę wojnę wywołał? Sam Hitler chyba by nie wystarczył [1]

5/6

[1] Teresa Oleś- Owczarkowa, Rauska, Wydawnictwo Literackie, 2009, Kraków, s.159