Pokazywanie postów oznaczonych etykietą medytacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą medytacja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 września 2015

Słowa św. Charbela - Hanna Skandar



Święty Charbel to mój ulubiony święty.

Pokorny, cichy, ascetyczny, zdolny wybłagać u Boga spektakularne cuda, tak dalekie w widowiskowości od jego egzystencji.

Życie tego świętego to świadectwo świętości na ziemi. Dziś, gdy jego popularność zawędrowała z Libanu do Polski, a sam święty staję się ulubionym orędownikiem wielu rodaków, warto wspominać nie tyko jego skądinąd wspaniałą, lecz znaną już większości biografię, ale także jego słowa – to, w czym był niezwykle oszczędny, ale dosadny.

Hanna Skandar zebrał dla nas te najważniejsze i najpiękniejsze kazania głoszone przez św. Charbela i uczynił z nich publikację, która choć wizualnie skromna – bogata treściowo.

Św. Charbel mówił tak, by w możliwie najkrótszy sposób, wyrazić więcej niż niejedna przydługa nauka kaznodziejska. Podejmował jedynie tematy ważkie, stroniąc od słowotoku nieistotności. w swoich homiliach nauczał o Bożej miłości, uczył jak roztropnie korzystać z daru mowy, zachęcał do odkrywania własnego powołania, walki ze słabościami, budowania prawdziwych więzi z ludźmi – relacji, do których zaproszony będzie Bóg. Nauczał o naszej ziemskiej wędrówce stanowiącej podróż ku świętości, która to stanowiła centrum jego nauczania – pragnął jej dla każdego. Dotykał miejsc bolesnych i niewygodnych, koncentrował się na dążeniach do życia wiecznego, nie znosił poprzestawania na doczesności. Istotnym elementem jego nauczania było zwracanie uwagi na radość – prawdziwą Bożą radość, którą każdy chrześcijanin powinien emanować. Namawiał do częstego korzystania z sakramentu pokuty, pochylał się nad rodziną, w której upatrywał świątynię świętości. Niezwykle ważną dla mnie nauką była ta poświęcona milczącemu poprawianiu cudzych błędów – bez krytyki, ostrych słów, za to z miłością i życzliwością. Życie Charbela to życie sługi, a z jego słów czuć tchnienie Ducha. Chce się je czytać, bo napełniają one pokojem i wskazują drogę, którą warto kroczyć, o której wartości poświadczył swym życiem sam zakonnik.

Homilie św. Charbela są oszczędne w słowa, lakoniczne i proste. W prostocie tej tkwi jednak ogromna mądrość, którą czuje się niemalże namacalnie. Nad tą mądrością warto się pochylić, warto z niej zaczerpnąć.

Na uwagę zasługuje także samo wydanie – arabskie słowa zaklęte w szatę św. Charbela, zdania, z których ten został niejako upleciony, które go tworzą i symbolizują ten ważny przekaz – jesteś tym, co mówisz, a słowa mają moc stwarzania, istnienia jak byty materialne.


Piękna, otwarta na interpretacje okładka, która nie sugeruje spektaklu bogactwa, lecz raczej ubóstwo i prostotę ubraną w broszurową formę. 
Polecam. Do refleksji, medytacji, czerpania ze źródła.




środa, 19 sierpnia 2015

Potrzebujesz zwolnić? Daj sobie 15 minut.




Każdy z nas, żyjąc w nieustannym pędzie, stresie i doświadczając wielorakich trudności, szuka sposobu na relaks, wyciszenie i uspokojenie skołatanych nerwów. Jedni odnajdują go w jodze, inni w chwili z książką na ogródku, kolejni sięgają po dobry film, jeszcze inni spotykają się ze znajomy, wskakują na rower albo pędzą na siłownię. Sposobów jest dużo, jednak tylko nieliczne z nich rozwijają także naszą duchowość, pozwalając nie tylko na wytchnienie, ale też oferując nam szansę lepszego samopoznania i prawdziwego zakotwiczenia się w chwili, która trwa.
Jednym z nich są ćwiczenia duchowe oparte na ignacjańskiej szkole medytacji.

Nie trzeba wiele. Wystarczy spokojne, ciche miejsce i 15 minut dziennie. Prawda, że wymagania są maleńkie?


Książeczka składa się z ćwiczeń duchowych mających pozwolić na formułowanie myśli, ćwiczenie swojego myślenia i stosunku do otaczającej rzeczywistości. Nie jest to łatwe - niezwykle prosto można się rozproszyć, zniechęcić albo utracić sens dalszych działań. Należy jednak pamiętać, że droga duchowa to nie siłownia - efekty nie będą widoczne od razu, nie dostaniemy zakwasów, nie wyrobią nam się mięśnie, nie spalimy tłuszczu. Osiągniemy coś znacznie lepszego, co widocznie będzie dużo później, gdyż początek pracy zacznie się głęboko, tam gdzie nie sposób zajrzeć i sprawdzić efektów. A one są!
Jako że czas ćwiczeń duchowych nie jest łatwy, autor przygotował we wstępie krótki przewodnik - co robić, jak się przygotować, jak zacząć, jak sobie pomóc i co robić, gdy przejdziemy już wszystkie przygotowane ćwiczenia.


Przetestowałam, działa. Przy niektórych trzeba więcej samozaparcia, przy innych mniej. Czasem te 15 minut upłynie w trymiga, czasem kwadrans będzie się wlókł niczym wielokilometrowy korek.
Słowo do wydania - boskie! Nie dlatego, że do Boga przybliża (choć również), ale stąd, że imitowanie notatnika (a właściwie stawanie się nim, wszak obok każdego ćwiczenia pozostawione zostało miejsce na własne notatki i analizę doświadczeń kolejnych dni duchowej wędrówki) sprawia rewelacyjne wrażenie. 
Pozwala wsłuchać się w swoje wnętrze, jest przyczynkiem do pracy nad sobą i większej uważności w świecie zogniskowanym na pośpiech, powierzchowność i natychmiastowość. Chodzi w niej przede wszystkim o zrozumienie siebie, swoich emocji, doznań, służy kształtowaniu charakteru i wyrabianiu korzystnych nawyków - ogólny rozwój wewnętrzny. 
Świetna pozycja, obowiązkowa dla każdego zatroskanego o swoje wnętrze i kapitalny pomysł na niebanalny prezent dla bliskiej osoby.



Trwaj chwilo, jesteś piękna!

****
Kwadrans uważności.  Ćwiczenia duchowe - Wojciech Werhun SJ



niedziela, 23 marca 2014

Jestem bardzo w rękach Bożych. Notatki osobiste 1962-2003 – Jan Paweł II


Tytuł: Jestem bardzo w rękach Bożych. Notatki osobiste 1962-2003.
Autor: Jan Paweł II
Wydawnictwo: Znak
ISBN: 9788324029907
Ilość stron: 640
Cena: 39,90 zł


Bardzo trudno czytać, oceniać wartość, gdy wie się, że nie powinno być czego oceniać, bo tej publikacji po prostu nie powinno być.
Książka ta wydana została z dużą  pieczołowitością i niewątpliwie wymagała ogromnego nakładu pracy: obok tekstu drukowanego, znajdują się skany niektórych stron z notatników. Wielki wkład tłumaczy, którzy z gąszczu szlaczków i skrótów wydobyli treści zrozumiałe dla czytelnika (wydawnictwo uzupełnione jest o wykaz skrótów). Ogromnie szanuję także wierność oryginalnej pisowni i stronie edytorskiej (przez co rozumiem wszelkie podkreślenia i uwagi poczynione przez Karola Wojtyłę-Jana Pawła II). Dzięki trudowi osób zaangażowanych w realizację tej książki, możemy dziś cieszyć się publikacją na naprawdę wysokim poziomie, którą czytać będziemy przez lata, a której pełnia i tak może do nas wciąż nie docierać. Wiele miejsca zajmują w niej notatki poświęcone kolejnym rekolekcjom i myślom z nich wyniesionym – choć dotyczących wiary, to jednak niezwykle intymnych; choć świadczących o świętości, to jednak osobistych i niekoniecznie przeznaczonych do publikacji.
Chociaż jestem pod wrażeniem pracy włożonej w to, by książka ta stanęła na najwyższym z możliwych poziomów, wciąż nie jestem przekonana czy było to konieczne i – najzwyczajniej – przyzwoite. Zapewne niezgodne z wolą Jana Pawła II, jednak o ogromnej wartości, także literackiej. Mam świadomość ilu wielkich dzieł oraz wielkich tekstów kultury bylibyśmy dziś pozbawieni, gdyby ktoś kiedyś usłuchał i wypełnił ostatnią wolę zmarłego, a – chyba na szczęście – tego nie zrobił.
Stanisław Dziwisz, wykonawca testamentu Jana Pawła II nie spełnij jego prośby do końca i dziś sam próbuje się usprawiedliwić, sugerując jakoby zapiski te były źródłem ważnych informacji o życiu papieża (których widać ujawnić nie chciał i nie potrzebował), a także kluczem do zrozumienia jego duchowości. I owszem – notatki, choć urwane i miejscami niezrozumiałe, stanowią niewyczerpane źródło mądrości, mające najsilniejszą moc oddziaływania, gdy poddamy je medytacji. Nie jestem tu jednak od osądzania przyjacielskiej zdrady, lecz oceny merytorycznej tekstu i wydania.

Jest to lektura trudna, tak jak trudne może być brnięcie przez słowa kogoś szanowanego i nie tylko głęboko wierzącego, ale też niebywale mądrego, kto nikogo swoimi wypowiedziami przekonywać nie musi, bo pisze dla siebie, do szuflady, toteż robi to swoim językiem: często lakonicznym, bez słowotoku, oszczędnym i prawdopodobnie w pełni czytelnym tylko dla niego samego. To swoisty zapis słów-kluczy z monologu wewnętrznego, wyrosły z papieskich medytacji, rozważań, refleksji.
I choć w moim osądzie moralnie nikt nie powinien czuć się usprawiedliwiony, książka ta z całą pewnością stanowi bogate źródło, dowód i świadectwo życia człowieka świętego, który urywki swoich myśli i przeżyć notował przez wiele lat. Prawdą jednak jest, że właściwie większość tego, co zawarte zostało w tej publikacji, znajduje swoje rozszerzenie we wszystkich encyklikach i dokumentach wydawanych przez Jana Pawła II, a których lektura na pewno nie zachwieje naszym poczuciem przyzwoitości, sumieniem i nie będzie gestem przeciwko uszanowaniu ostatniej woli zmarłego, co z kolei podważa sensowność wydawania tej książki, nawet gdyby zapisu dotyczącego notatek w testamencie nie było.
Zachęcam zatem do rozwagi.