wtorek, 6 listopada 2018

Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek - Mary Ann Shaffer, Annie Barrows

 

O książce Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek , będącej swego czasu niezwykle popularną, zrobiło się głośno po raz kolejny, a wszystko to za sprawą serialu, który niedawno wyprodukowany został przez Netflix.

Oto Mary Ann Shaffer oraz Annie Barrows i ich epistolarna opowieść znów trafiają pod strzechy, wprawiając w zachwyt kolejnych czytelników - także tych, którzy najpierw zakosztowali w produkcji filmowej, a dopiero później sięgnęli po pierwowzór.

Autorki zdają się stawiać jedno pytanie - Czy literatura ma moc ocalającą? 



Uwielbiam odwiedzać księgarnie i rozmawiać z księgarzami; to jest zupełnie inna, specyficzna rasa ludzi. Nikt przy zdrowych zmysłach nie pracowałby za tak niską pensję, jaką mają ci sprzedawcy, ani żaden rozsądny kupiec nie podjąłby się handlu takim towarem - zysk jest wprost śmieszny. A zatem musi powodować nimi miłość do czytelników i czytania oraz to, że pierwsi mają dostęp do książkowych nowości [1].

Ileż prawdy zawiera ów cytat! Z perspektywy byłego księgarza mogę potwierdzić i uśmiechnąć się do własnych wspomnień, które przywołała lektura tejże powieści.

Rok 1946. Młoda pisarka - Juliet - wyrusza w trasę promującą swą książkę, szukając jednocześnie inspiracji do napisania kolejnej. Zniszczona wojną Anglia potrzebuje śmiechu i optymizmu - tego brakuje jej najbardziej. Autorka przypadkowo dowiaduje się o istnieniu wyspy Guersney - miejsca niezwykłego, bo w swej wojennej historii mającej zapisane powstanie pewnego niezwykłego klubu o równie nietuzinkowej nazwie - Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek. Zafrapowana genezą grupy, Juliet postanawia skontaktować się z jej obecnymi członkami, by opowiedzieli jej oni historię grupy. Po czasie pisarka wyrusza na wyspę, by na miejscu zebrać niezbędne materiały, ale też spotkać osoby, które dotąd znała jedynie z wymienianej korespondencji. Nie wie jeszcze wówczas, że poza doskonałym materiałem na swoją nową książkę, znajdzie tu o wiele więcej.

Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek to tak naprawdę hołd dla literatury posiadającej moc ocalającą - to dzięki niej bohaterowie przetrwali mroczne czasy wojny - choć początkowo ich motywacja była czysto pragmatyczna, ostatecznie słowo pisane uratowało niejedną duszę członków klubu. To zaś jest nie do przecenienia. Jest zatem książka ta próbą odpowiedzi na pytanie, które w dyskursie powraca od lat i powracać będzie jeszcze długo - tak pod wpływem przemian politycznych, historycznych, gospodarczych jak i społecznych. Próbą - co trzeba dodać - dość udaną i nastawioną na czytelnika masowego - dzięki czemu do refleksji skłonić będzie mogła wielu. Jako powieść autotematyczna również sprawdza się stosunkowo dobrze.

To pozycja, która może być śmiało polecana zarówno każdemu miłośnikowi literatury jako tematu powieści, jak i amatorom beletryzowanych książek wojennych - każdy z nich znajdzie w niej coś dla siebie, szczególnie panie, gdyż jest ona sklasyfikowana jako książka dla kobiet - i faktycznie, wiele jej cech, każe ją tak przyporządkować.   

Ja sama zaś nieco się rozczarowałam, a to prawdopodobnie za sprawą ogromnych oczekiwań, jakie żywiłam wobec Stowarzyszenia... Muszę przyznać, że mimo stosunkowo niewielkiej ilości stron, często dotykało mnie subiektywne uczucie znużenia, którego nie mogłam przezwyciężyć. Tym bardziej, że w książkach autotematycznych zaczytuję się pasjami i mogłabym przytoczyć co najmniej kilka tytułów znacznie lepiej realizujących ów wątek (jak chociażby kapitalny Eugenides i jego Intryga małżeńska), nawet jeśli niekoniecznie odwołujących się do II wojny światowej (choć i takich nie brakuje, patrz: Złodziejka książek). 

Nie mogę jednak niczego zarzucić warstwie językowej, która jest bardzo poprawna, jak i samemu pomysłowi na książkę - ten podoba mi się bardzo. Daleka jestem od odradzania Wam tego tytułu - wręcz przeciwnie, bardzo go polecam - jestem przekonana, że jeżeli nie postawicie poprzeczki tak wysoko jak ja, czeka Was jedynie miłe rozczarowanie - znajdziecie w niej bowiem wiele ciepła, uroku i prostego optymizmu oraz wiary w ludzi - tak niezbędnych w dzisiejszych czasach, coraz bardziej zdehumanizowanych.

Zakosztujcie w sile płynącej z literatury - a może podczas czytania przegryzać będziecie właśnie placek z kartoflanych obierek?:)



[1] Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek, Mary Ann Shaffer, Annie Barrows, Warszawa 2018, s. 21.