piątek, 25 listopada 2016

Jesień - Karl Ove Knausgård


Jesień Karla Ovego Knausgårda otwiera nowy cykl, zdominowany przez pory roku i będący swoistym pamiętnikiem do nienarodzonej córki.

Inaugurująca serię część stanowi zbiór literackich miniatur, w których autor – znany dotąd polskiemu czytelnikowi z  Mojej walki, książki miejscami brutalnej i pełnej przemocy – ukazuje się jako osoba subtelna i delikatna, zdolna do zachwytów nad zmieniającą się przyrodą, będącą świadectwem nie tylko przemijania, ale także wzrostu.

W Jesieni Knausgård opisuje zastaną rzeczywistość – przedstawia nienarodzonej jeszcze córce jej rodzeństwo, wspomina moment ich przyjścia na świat, prezentuje siebie, otoczenie. Rozmawia z  nią, a dialogi te pełne są obaw i niepewności – o to jak będzie, co będzie i kiedy będzie. Realia opisywane przez autora są ujęte szeroko – manewruje on między opisami fizjologii a rozważaniami egzystencjalnymi, podejmuje tematy przyziemne, jak i wzniosłe. O wszystkim tym mówi jednak z tak wielką prostotą, na jaką tylko go stać – tak, by dziecko, do którego całość jest adresowana mogło sedno uchwycić. Nie ma tu wstydu czy pruderii. Nie ma kwestii zbyt łatwych czy zbyt trudnych. 

Fragmenty, które urzekają mnie najbardziej to te, w którym autor zwraca się do córki bezpośrednio – wówczas bowiem odkrywa swoją nieznaną dotąd twarz – oblicze pełne subtelności, ojcowskiej czułości i troski. Takiego Knausgårda chcę poznawać.

Jako ze spektrum tematów jest szerokie, nie sposób mówić o jakimkolwiek uporządkowaniu myślowym – Knausgård lawiruje pomiędzy wątkami różnej rangi, co może w pewnym momencie budować mylne wrażenie chaosu.

Melancholię całości podkreślają kapitalne obrazy Vanessy Baird, norweskiej malarki i ilustratorki. Ów klimat jesieni – najpierw złotej, później kapryśnej i nierozerwalnie związanej ze słotą – został doskonale uchwycony i oddany, zarówno w warstwie tekstowej, jak i w malarskim uzupełnieniu.

Wydane w punkt – literacka jesień łączy się z tym, co widoczne za oknem, uśmierzając nieco sezonowe depresje.