poniedziałek, 7 września 2015

Plantacja Somerset - Leila Meacham

Choć Plantacja Somerset obfituje w sporą ilość stron i wydarzeń – nie ma w niej miejsca na nudę.
To saga wysokiej próby – zanim poznamy wydarzenia główne, dotyczące wojny domowej między Północą a Południem, prześledzimy losy kilku rodów: rodziny Toliverów, naznaczonej – jak sądzą jej członkowie – klątwą, Warwiców, Wyndhamów i DuMontów.

Rzecz zaczyna się, gdy córka wielkiego i wpływowego plantatora zaczyna przejawiać skłonności abolicjonistyczne – pomaga zbiegowi, przynosząc hańbę swojemu ojcu. By uratować resztki jej godności, ten proponuje jej dwa wyjścia – wstąpienie do niezwykle rygorystycznego zakonu lub też małżeństwo z  Thomasem i wyjazd z nim do Teksasu, gdzie wspólnie założą nową farmę i rozpoczną powolną walkę o fortunę i pozycję.

Decyzja byłaby prostsza, gdyby Thomas nie był zaręczony z najlepszą przyjaciółką Jessici - Lettie. Książka od samego początku naznaczona jest tragedią i to ona – w różnych formach – zdaje się towarzyszyć kolejnym rodzinom w ich życiowej drodze. Czarne chmury stale towarzyszą postaciom stanowiącym podporę sagi. Istotną kwestią są w niej bowiem relacje międzyludzkie, które niezwykle splątane prowokują wydarzenia nie zawsze możliwe do przewidzenia i nie zawsze pożądane przez czytelnika.

Saga ta posiada niewątpliwą siłę oddziaływania – bez względu na to, w  którym momencie historii się znajdujemy, losy bohaterów śledzimy z niesłabnącym zainteresowaniem, ich kolejne posunięcia ciekawią i zachęcają do niestrudzonej lektury, nawet jeśli niekoniecznie znajdujemy radość w śledzeniu wydarzeń historycznych, których tutaj na pewno nie zabraknie. Osadzenie akcji w  tak konkretnym czasie historycznym nadaje jej prawdziwego kolorytu.

Plantacja Somerset stanowi nie tylko świetnie pomyślaną sagę rodzinną, której podwaliną jest chęć budowania imperium, lecz przede wszystkim opowieść o powolnym dojrzewaniu do odejścia od niewolnictwa ku wolności. 
To świadectwo zmian społeczno-obyczajowych, które zachodziły nierzadko krwawo i boleśnie, ale które ostatecznie ugruntowały nową pozycję byłych niewolników.
Wielki plus za tak sprawnie wplecioną w  narrację lekcję historii.

Zdaje się, że jedyną zauważalną wadą książki są sporadyczne skoki czasowe powodujące, że nie zawsze jesteśmy w  stanie z  całą pewnością stwierdzić do czego i dlaczego doszło w  tak zwanym międzyczasie. Brakuje pełnego obrazu całości, jednak mimo tej usterki, całość wypada niezwykle przekonująco. Do tego stopnia, że z  prawdziwą przyjemnością sięgnę po jej ciąg dalszy – Róże.


Jeśli znajdujecie upodobanie w sagach, lubicie śledzić często leniwie płynące losy bohaterów, z  którymi bardzo szybko można się utożsamić – zachęcam do lektury. Autorka z  całą pewnością przekona Was do siebie na dłużej, a lektura tej książki rozpocznie długi romans czytelniczy.