sobota, 14 czerwca 2014

W matni – Daniel Glattauer


Tytuł: W matni
Autor: Daniel Glattauer
Wydawnictwo: Sonia Draga
ISBN: 9788375088823
Ilość stron: 312
Cena: 35,90 zł

Judith, to trzydziestosześcioletnia kobieta, dotąd niemająca szczęścia w miłości.  Wraz z młodziutką praktykantką, Biancą, prowadzi sklep z lampami i to właśnie on stanowi centrum jej życia. Nadzieje na odnalezienie mężczyzny, z którym mogłaby spędzić resztę dni i być może prowadzić interes, już dawno przestały mieć dla niej znaczenie.
Życie jest jednak pełne niespodzianek – Judith w supermarkecie poznaje mężczyznę, który przypadkowo następuje jej na piętę. Ich znajomość mogłaby się zakończyć na niezobowiązującej wymianie formułek grzecznościowych, a jednak tak się nie dzieje – Hannes jakiś czas później odwiedza jej sklep i od tamtej pory staje się stałym towarzyszem jej życia. Niestety, wyobrażenia bohaterki o miłości, całkowicie rozmijają się z wyobrażeniami jej wybranka. On: szarmancki, gotowy do poświęceń, urzekający, romantyczny, zasypujący ją prezentami, publicznie okazujący jej czułość i oddany staje się dla niej zbyt uciążliwy. Wolność Judith została mocno ograniczona, a przyjemna początkowo adoracja, szybko zaczęła być przez nią odczuwana jako natarczywa i niechciana. W oczach najbliższych, Hannes był idealnym partnerem dla Judith – szybko zyskał ich akceptację i absolutne poparcie we wszystkich działaniach. I choć kobieta starała się dać szansę ich związkowi, gdy tylko zdecydowała o rozstaniu, jej życie stało się jeszcze gorszym koszmarem niż dotąd, co niestety przez jej bliskich nie zostało zauważone i uznane za naturalną reakcję obronną na cierpienie po rozpadzie idealnego wszak związku.
Hannes nie przyjmował do wiadomości odrzucenia, wciąż nachalnie, za pośrednictwem rodziny, znajomych i kurierów obdarowywał ukochaną prezentami, układającymi się w zagadkę, której rozwiązanie wcale nie miało być przyjemne.
Judith stała się ofiarą stalkingu, który nie tylko obezwładniał ją strachem, ale też doprowadził na skraj załamania psychicznego. Kobieta ląduje w szpitalu psychiatrycznym, uznana za schizofreniczkę nękaną psychozami. Gdy ona próbuje uporać się z nękającym ją poczuciem bycia pod ciągłą obserwacją Hannesa, ten z kolei nadal zjednuje sobie jej bliskich, odgrywając rolę troskliwego, odrzuconego kochanka, który wciąż martwi się stanem zdrowia swojej wielkiej miłości i dąży jedynie do zapewnienia jej szczęścia. Tymczasem jednak prawda jest zupełnie inna.
Gęstniejąca atmosfera i duchota odczuwane przez bohaterkę, zostały zarysowane tak perfekcyjnie, że odczuwa je także czytelnik. Daniel Glattaure utkał tekst w taki sposób, by klaustrofobiczna aura wyzierała z książki i tłamsiła odbiorcę, zdolnego odtąd czuć to samo spętanie, co bohaterka.
Autor podejmuje tematykę trudną, choć nierzadką na kartach beletrystyki: analizuje proces przechodzenia od namiętności do prześladowania, ukazuje sedno toksycznych związków i zdolności stalkerów do tworzenia ułudy bycia kimś zupełnie niewinnym. Udało się Glauttauerowi ukazać spętanie Judith, jej strach przed codziennością, ciągłe poczucie bycia śledzoną, brak wsparcia w bliskich, osaczenie, prowadzące do choroby. Powolne kroczenie ku obłędowi zostało zarysowane z wielką dbałością o szczegóły. Zabrakło mi jednak spojrzenia z drugiej perspektywy, z perspektywy Hannesa, człowieka owianego aurą tajemniczości, skrywającego własne mroczne sekrety, wychodzące na światło dzienne dopiero pod koniec. Pokazanie wydarzeń widzianych jego oczami mogłoby wzmocnić siłę oddziaływania tej książki, a także doskonale ukazać sposób, w jaki projektował pajęczynę, w którą wplątał swoją ofiarę. Bez tego narracja zdaje się niepełna, nieukończona (wrażenie to wzmaga szybkie rozwiązanie, ekspresowy finał, mogący z powodzeniem zostać rozbudowany), chociaż powoduje, że czytelnik w pewnym momencie sam zaczyna się gubić: czy Hannes naprawdę jest taki zły, czy to jedynie projekcja chorego umysły Judith?
Tym, co rozpraszało moją uwagę podczas lektury i całkowicie wytrącało z rytmu było dość nieudolne zaproponowanie dialogów w formie bliskiej scenariuszom – moim zdaniem zupełnie zbędny, bezcelowy zabieg, który nie dość, że niczego powieści nie dodawał, to raczej tylko jej ujmował, powodując pewną dysharmonię.
Poza tym jednak jest to lektura warta uwagi, zwłaszcza osób, które cenią sobie ciekawe portrety psychologiczne i tematykę stalkingu. Choć jeśli brać pod uwagę ten motyw, o wiele bardziej polecam tekst rodzimej autorki - Cichego wielbiciela Olgi Rudnickiej. Propozycja Glattauera dobra zaś jest dla tych z Was, którzy nad napięcie przedkładają penetrowanie ludzkiej pokiereszowanej psychiki.
Polecam!

3 komentarze:

  1. Książka "chodzi" za mną od momentu zapowiedzi. Pokiereszowana psychika budzi moją arcyciekawość :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nienawidzę tak nachalnych ludzi, u których owe zachowanie często przejawia się w coś chorobliwego... Po książkę Rudnickiej sięgnę na pewno, ale pewnie kiedyś również zapoznam się z "W matni".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, chociazby dla porównania;)

      Usuń