piątek, 23 listopada 2012

Adrian Mole lat 39 i pół. Czas prostracji – Sue Townsend


Tytuł: Adrian Mole lat 39 i pół. Czas prostracji
Autor: Sue Townsend
ISBN: 978-83-7747-731-1
Liczba stron: 368
Rok wydania: 2012
Wydawnictwo: W.A.B. - dziękuję!

Kluczem do popularności Sue Townsend, pisarki, która mając 15 lat rzuciła szkołę, a  mając lat 18 założyła rodzinę; stała się wydana w 1982 roku pierwsza część z cyklu o Adrianie Mole’u. Był to Adrian Mole lat  14 i ¾. Sekretny dziennik.
Od tamtego czasu minęło 30 lat, a jej sława nie ustaje. Książki, których jest autorką tłumaczone są na trzydzieści języków świata, dzięki czemu mogą bawić ludzi na całej Ziemi.
Po owych trzech dekadach sukcesów, Adrian Mole wchodzi właśnie w kryzys wieku średniego, mając przed oczami widmo zbliżających się 40 urodzin i… nie tylko. Nad jego życiem zaczęły gromadzić się czarne chmury: księgarnia, w której od lat pracuje, i która zawsze była dla niego schronieniem i oazą spokoju, musi zostać zamknięta, a teren, na której się znajduje sprzedany sieci sklepów Tesco; jego mama postanawia zgłosić się do kontrowersyjnego i budzącego niemałe oburzenie widzów show, po to, by raz na zawsze wyjaśnić kwestię ojcostwa jednego ze swoich dzieci, a tym samym ujawnić przed całym światem wstydliwy sekret; jego żona wdaje się w romans z bogatym arystokratą, a jakby tego nie miało być dość, lekarze właśnie odkrywają u niego raka prostaty. Rangę rodzinnych dramatów podnoszą nieszczęścia mniejszej wagi, takie jak upór córki objawiający się stałym noszeniem do szkoły kostiumów rodem z bajek Disneya, zamiast obowiązkowego mundurka, który to zmusza Adriana do coraz częstszych wizyt w szkole.

Ulgą w przeżywaniu kłopotów i walce z chorobą, staje się dla bohatera pisanie dziennika, miernej w oczach ludzi, wielkiej w jego własnych – sztuki, a także rozkwitająca relacja z Pandorą. I psychoterapia, rzecz jasna.

Choć Adrian Mole od zawsze kojarzył się z humorem i komicznością, w tej publikacji przedstawia swoje nieco inne oblicze: wzrusza jego prosta walka z chorobą i reakcja na bolączki codzienności; w dojmująco szczery i rozbrajający sposób dzieli się swoimi spostrzeżeniami na temat niekwestionowanego cierpienia. Nie ma tutaj patetyczności, wzniosłego tonu i cierpiętnictwa: Adrian walczy z rakiem, jakby stał się to jedynie kolejny element jego życia, nieunikniony i zaakceptowany, kolejne wyzwanie, któremu należy sprostać. Mało takich opisów walki z chorobą w literaturze. To opowieść ciepła, niosąca nadzieję, pozbawiona wszelkich znamion martyrologii – taka jak życie osoby pogodzonej z losem i zachowującego humor bez względu na okoliczności. I choć humor ten czasem jest gorzki, właśnie przez to jawi się jako autentyczny. 
Niezwykle sprawnie czyta się tę lekturę, nie traktując jako kolejnej smutnej opowieści – to kontynuacja życia kogoś, kogo dobrze znamy, bez przystrajania w zdobne piórka, bez udawania, że pewne rzeczy go nie dotyczą. Z tym, że – to nie wątek choroby jest tutaj najważniejszy. Wszystko utrzymane jest w równych proporcjach – przez co tak naprawdę zatraca się główny motyw, a po przeczytaniu tej powieści nie zostaje się z żadnymi refleksjami. Adrian, niezmienny od lat, duże dziecko, z tymi samymi fobiami, nałogami, dziwactwami – taki jakiego znamy, tylko trochę bardziej pobrużdżony przez życie.