czwartek, 3 maja 2012

Londyńczycy – Ewa Winnicka

Londyńczycy, to termin odnoszący się do osób urodzonych lub wychowanych w Londynie.
Wraz ze wzrostem imigracji termin ten też określa się w regionie Wielki Londyn.
Ewa Winnicka, to reporterka, która studiowała dziennikarstwo oraz amerykanistykę. Oba kierunki na Uniwersytecie Warszawskim.
Studia, był to dla niej czas, w którym mogła drukować pierwsze reportaże. Zamieszczała je wówczas na łamach „Gazety Wyborczej”.  Rok 1999 był dla niej rokiem przełomowym – zaczęła wtedy pracę w „Polityce”, którą kontynuuje po dziś dzień.
Winnicka ma na swoim koncie także wykładanie kultury wywiadu na Uniwersytecie Warszawskim. Jest współautorką kilku scenariuszy filmów dokumentalnych oraz dwukrotną laureatką nagrody Grand Press za teksty o tematyce społecznej.
Jej publikacja, Londyńczyk, to reportaż bardzo subiektywny oraz wybiórczy – opisywane w nim historie są jednak poruszające i w maleńkim stopniu ukazują rzeczywistość Polaków na emigracji w czasach II wojny światowej i zaraz po niej.
Jej bohaterami są zarówno ludzie anonimowi, nieznani szerszej publiczności, jak i postaci historyczne. Wszystkie łączy jedno – poczucie bycia na „innej planecie”. Wyspy Brytyjskie stanowić miały dla naszych rodaków ucieczkę od rzeczywistości powojennej, zdominowanej przez Rosję, a stało się swoistą pułapką rozdzielającą rodziny. Większość prób tworzenia związków z Anglikami kończyło się niepowodzeniami, a życie stało się banicją. Dramaty ludzi pragnących uciec od komunistycznej polski są ludzkie i w tej ludzkości zatrważające.

Autorka w swoim zbiorze reportaży zamieściła zarówno historie rozdzierające serce, jak i opowieści zabawne. Zestawienie to jednak nie ma żadnego celu – ani nie podkreśla tragedii Polaka nie potrafiącego sobie poradzić z życiem na obczyźnie, ani też jego cierpienia nie umniejsza. Jest odskocznią, choć nie bardzo wiadomo od czego.
Książka ta zawiera teksty nierówne – są bardzo słabe, są i bardzo dobre. Nie sposób więc ocenić jej jednoznacznie, budzi uczucia ambiwalentne. Właściwie, czyta się ją mimo wszystko bardziej jak swoisty podręcznik, niż historię prawdziwych ludzi, ludzi z krwi i kości; ludzi, o których niejednokrotnie słyszeliśmy. Jest mądrą lekcją, kolejną próbą ukazana dramatu powojennej emigracji, jednak – niczym więcej.

Z uwagi na tematykę – warto się z tą publikacją zapoznać, jednak jeśli tego nie zrobimy – chyba nie stracimy zbyt wiele, a tylko kilka mniej lub bardziej godnych uwagi reportaży. Ot, cała historia.