niedziela, 23 października 2011

Rzeka szaleństwa – Marek Wiśniewski




Marek Wiśniewski, to czterdziestoletni historyk, który wraz z rokiem 2010 zadebiutował jako pisarz. Debiut to nie byle jaki, debiut to niezwykły. Niezwykły i ważny. Chciałoby się zakrzyknąć „dlaczego tak późno?!”. O ile na rynku światowym przybywa wybitnych pisarzy i książek omijających sprawy błahe, a  skupiające się na tym co najważniejsze, o tyle nasza rodzima scena pisarska wciąż bardziej zmierza ku tematyce radosnej, lekkiej, poprawiającej humor, umilającej czas i bardzo szybko wyparowującej z głowy. Brak nam odważnych beletrystów, którzy za cel stawialiby sobie analizę ludzkiej kondycji, nie rezygnując przy tym z bogatej metaforyki, intertekstualności i misternie skonstruowanej fabuły. Tych, którzy są i nadal tworzą wymienię na palcach jednej ręki.
Po Januszu Leonie Wiśniewskim, który próbował coś takiego na banalnym i przegadanym naukowymi oraz życiowymi pseudomądrościami poziomie robić, nadszedł czas nowego Wiśniewskiego. Tym razem Marka. Zapamiętajcie to nazwisko, bo jest to nazwisko doskonale zapowiadającego się debiutanta, posiadającego nieopisany zmysł do trafnego komentowania ludzkich zachowań i badania psychiki.
Wystarczy rzec, że autor w tworzeniu swojej książki inspirował się uniwersalnym Jądrem ciemności Josepha Conrada (recenzja). Aluzje literackie dostrzeżemy zarówno na płaszczyźnie bezpośrednich cytatów odnoszących się do tytułu Korzeniowskiego, jak i nazwisk głównych bohaterów (Kurtz, Marlowski). Jak na dobrą intertekstualną powieść przystało, Wiśniewski nawiązuje także do marynistycznej tradycji Conrada – osadza swoją akcję na wodzie. Główny bohater zaciąga się do pracy na barce, mimo że o żegludze pojęcia nie ma  w ogóle. Kuszą go spore zarobki za pozorną bezczynność. Szybko przekonuje się, że znalazł się w środowisku dość specyficznym, z ludźmi, którzy zostali całkowicie zmienieni przez żeglugę. Podobnie jak w oryginalne, także i tutaj czytelnik wraz z bohaterami odbędzie wędrówkę do siedliska zła, będzie zgłębiać ludzką psychikę i obserwować techniki manipulacji. Hipnoza, somnambulizm, wyparcie, mitologia, metempsychoza, nieśmiertelność, trans, sterowanie podświadomością – to tylko niektóre z dotykanych kwestii. Bohater stanie się pionkiem w grze, który mimo, że pozornie może o sobie decydować, tak naprawdę jest sterowany siłami wyższymi, a jego możliwości wyboru są ograniczone przez wybitne jednostki.  Wiśniewski próbuje odpowiedzieć na pytanie o to, co jesteśmy w stanie zrobić dla pieniędzy, jak łatwo popaść w tendencję do zabawy w Boga. Autor pokazuje jak łatwo za pomocą psychicznych gierek kształtować zachowania i myśli człowieka, jak sprawnie można formować ludzki umysł, który jest niczym masa zmieniająca kształt – nie mogąca jednak nigdy wrócić do stanu poprzedniego. Wiśniewski pozwala śledzić nam powstawanie potwora, który dzięki silnej osobowości i lekkiemu nakierowaniu stworzył się sam. Schizofreniczny i paranoidalny świat bohaterów pochłonie nas bez reszty. Sami staniemy się niczym marionetki dowolnie sterowane przez autora, który w każdej chwili może wszystko zmienić, nie pytając nas o zdanie.
Niepokojąca lektura obnażająca ludzki umysł.

Zaskakujący finał, do końca nieprzewidywalna akcja. Proza „zagraniczna”, mało polska, dobra. Brutalna i męska.
Współczesna, bardziej rozbudowana, łatwiejsza w odbiorze wersja Jądra ciemności, która nie jest kopią znanego nam tekstu literatury, lecz inspirowaną nim genialną powieścią sensacyjno-psychologiczną. Na nic się zdadzą próby przebrnięcia przez nią w jedno popołudnie – szkoda trudu, bo zamiast korzyści przyniesie on Wam rozczarowanie, nie znajdziecie wszystkich smaczków i perełek. Należy czytać uważnie i z wielką starannością. Szukajcie aluzji, porównujcie, szukajcie nowości i przełożenia na nasze realia.
Polecam!

4,5/6





9 komentarzy:

  1. To zdecydowanie coś dla mnie:) Poszukam w księgarniach!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Z chęcią zajrzę. Zapowiada się bardzo ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się trudna lektura, ale mimo że fanką "Jądra ciemności" nie jestem, to przeczytam jak nadarzy się ku temu okazja. Mało jest takich książek, więc żal przegapić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, zgadzam się. Po i w trakcie lektury czułam się strasznie skołowana i zaniepokojona, to naprawdę sugestywna proza!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dwa słowa: sensacyjno-psychologiczna i książka ląduje na liście must read :).

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiem, że trochę "spamuję", ale szczerze zachęcam do ściągnięcia darmowego e-boka, który jest dostępny od wczoraj. Szczegóły na stronie www.3110.pl Wielu autorów zebrało się i wydało dla Was darmową książkę. Zapraszam do ściągnięcia i czytania.

    OdpowiedzUsuń
  7. To była dla mnie bardzo trudna lektura, okupiona wieloma dniami przemyśleń, podłym nastrojem i nie do końca zamierzonym powrotem do książki, której osobiście nie lubię - do "Jądra ciemności".
    Co ciekawe, chociaż faktycznie proza Conrada odrzuca mnie to "Rzeka szaleństwa" wciągnęła mnie niespodziewanie w swój wir i chyba trochę ogłuszyła, bo lektura bardzo mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jądro ciemności na pewno przeczytam (klasyka...), a jeśli przypadnie mi do gustu, sięgnę też po Rzekę szaleństwa.

    OdpowiedzUsuń