sobota, 28 marca 2015

Po drugiej stronie – Michael H. Brown





Tę książkę należy traktować jako serię rozważań przygotowujących do życia wiecznego[1].

Świadomość śmierci tkwi w każdym z nas. Z  jej nieuchronności zdajemy sobie jednak najczęściej sprawę dopiero wtedy, gdy chorujemy my lub ktoś nam bliski albo nagle tracimy kogoś znajomego, kto przecież wcale nie chorował, był młody, w  pełni sił, aż nagle – z  dnia na dzień – przekroczył tę niewidzialną granicę, pozostawiając nas z  bólem, niedowierzaniem i innym niż dotąd stosunkiem do przemijalności.
Niezaprzeczalnie śmierć dotknie każdego – nie dla każdego jednak wiązać się ona będzie z  powrotem do życia ziemskiego. Doświadczenie śmierci klinicznej dane jest nielicznym. Ci jednak, dzieląc się swoimi niezwykłymi doświadczeniami z innymi ludźmi, świadczą o tym, co czeka nas po przekroczeniu jej progu.

Książek poświęconych temu przeżyciu powstało już wiele – są one mniej lub bardziej wiarygodne, mniej lub bardziej służące dobru. Próbę zebrania wielu takich doświadczeń w  jednym miejscu i wskazaniu na ich cechy wspólne podjął także Michael H. Brown – amerykański dziennikarz śledczy, który po nawróceniu na katolicyzm odnajduje w  nim pełnię życia, angażując się w  każde jego działania. Znany jest z  dwu innych książek wydanych w  Polsce – Duchy wokół nas oraz Ostatnia godzina.

Ta książka to swoiste memento – zebrane tu świadectwa nie mają służyć przestraszeniu czytelnika czy też zbałamuceniu go – mają za to uwrażliwić na to, co wiemy, a co próbuje nam się wszelkimi sposobami wyperswadować – że żyjąc na ziemi, planujemy sobie życie po śmierci. Od nas zależy, jak szybko przemierzymy pośmiertny tunel i co znajdziemy u jego zwieńczenia – bramy niebios, bramy piekieł czy bramy czyśćca, gdzie dokonać się  będzie musiało nasze oczyszczenie.
Brown pokazuje na złożoność owych stanów i ich wielopoziomowość – szczególnie czyśćca. 


W  głównej komorze czyśćca jest kilka stadiów zadośćuczynienia. Najgłębsze pokłady, gdzie cierpi się najdotkliwsze męki, przypominają tymczasowe piekło[2].

Ze świadectw zawartych w  książce wyłania się jego hierarchiczny układ, uzależniony od stopnia naszego „wewnętrznego brudu”. Brown pokazuje jak inaczej spojrzymy na nasze życie i wszystko co nas spotkało po śmierci – jak konieczne i logiczne okaże się każde wydarzenie, każde cierpienie, każda decyzja. Ponadto będziemy mogli ujrzeć alternatywne wersje swojego życia – takie jakie byłoby ono, gdy w  momencie podejmowania decyzji poszlibyśmy w innym niż obrany przez nas kierunek.
Brown przypomina, że sądzeni będziemy nie z  tego, co w  naszych oczach uchodzi za ważne, lecz z  tego, co Bóg uzna za istotne – nasze życie dla bliźnich, bezinteresowność (ile razy zdarzyło Wam się coś zrobić bez myślenia o własnych korzyściach?), uśmiech, pociechę, drobne gesty – zarówno dobre i jak złe – mające działanie lawinowe, którego nawet nie jesteśmy w  stanie sobie wyobrazić. Nasze jedno odburknięcie, może przenieść się z  jednej na drugą osobę tak daleko, by w ostatniej linii doprowadzić nawet do morderstwa – przyjmując taką perspektywę zupełnie inaczej spojrzymy na swoje zachowanie. 


W  życiu tak naprawdę znaczenie mają rzeczy pozornie nieistotne. Żyjmy jego pełnią. Natychmiast wybaczajmy drobne zniewagi. Ludzi, wokół których się obracamy brońmy przed trybunałem własnych myśli. Nie cieszmy się z ich niepowodzeń[3].

Autor wskazuje jak wiele zła sami na siebie sprowadzamy złorzecząc innym, zapominając o modlitwie szczerej, popadając w  obojętność i oziębłość.
Choć to świadectwo radosne i pełne nadziei, zawiera wiele przestróg, które powinnyśmy wziąć pod uwagę w  naszej codzienności. Łatwo podczas lektury o szczegółowy rachunek sumienia, wiwisekcję własnego życia i konieczne poszerzenie perspektywy, a nie zogniskowanie się na sobie samym.
Dla mnie książka ta okazała się niezwykle cenną lekturą, potrzebną, uspokajającą i przywracającą mnie na właściwe tory. We współczesnym świecie łatwo się zagubić – ważne, by mieć wówczas obok siebie wartościowe pozycje, które ustawią nas do pionu. Jedną z  nich jest właśnie książka  Browna.
Nawet jeśli nie wierzycie w to wszystko, co zostało tutaj opisane, bo przecież każdy z nas na własnej skórze przekona się o tym co nas czeka dopiero w chwili śmierci, warto tę publikację czytać, by samemu się duchowo rozwijać.
Polecam do namyślenia się.


[1] Michael H. Brown, Po drugiej stronie, Kraków 2013, s. 141.
[2] Tamże, s. 180.
[3] Tamże, s. 153.




piątek, 27 marca 2015

Drakula był Polakiem. Krzysztof Kolumb też (Bardzo polska historia wszystkiego – Adam Węgłowski)





Jako Polacy mieliśmy i mamy wielką skłonność do szukania „swoich” na całym świecie. Burzliwa historia Polski bardzo nam w  tym sprzyja – jako jeden z  nielicznych narodów mamy wpisane w  biografię częste wojny, zabory, tułaczki i emigracje, które sprawiły, że polska krew rozsiana została po całym świecie, dając początek postaciom, o których nawet nie wiemy i nie przypuszczamy, że mają nasze rodzime korzenie.

Adam Węgłowski, dziennikarz magazynu „Focus Historia”, były dziennikarz „Tygodnika Powszechnego”, „Śledczego”, „Zwierciadła” i „W  Podróży”, postanowił dać zadość naszym pragnieniom szukania polskiej krwi w wybitnych, a także znanych w  popkulturze postaciach i przeprowadził małe śledztwo, mające na celu udowodnić, że Drakula był Polakiem, Kuba Rozpruwacz był Polakiem, James Bond był Polakiem, Indiana Jones był Polakiem, Stalin był Polakiem. Krótko mówiąc, parafrazując słowa Baracka Obamy – wszyscy byli i są Polakami.

Wraz z  autorem przemierzymy ścieżki historii nieco innym niż utartym przez nauczycielki szlakiem. Dzięki jego dochodzeniu nasze narodowe ego znów będzie mogło puchnąć z  dumy – po raz kolejny, na przekór wszystkim zaściankowym krajom, które o istnieniu Polski nie wiedzą albo wciąż sądzą, że tkwimy w  głębokim komunizmie – będziemy mogli wyciągając pierś do przodu i krzyknąć: dotarliśmy tam wcześniej, odkryliśmy to prędzej, osiągnęliśmy więcej, daliśmy przykład! 

Ilu z  Was na lekcjach historii usłyszało ciekawostkę, jakoby Krzysztof Kolumb wcale nie był biednym genueńczykiem, lecz potomkiem Jagiellonów?

Kto z  Was przypuszcza, że James Bond, to tak naprawdę zlepek polskich postaci, a być może nawet męski odpowiednik Krystyny Skarbek?

Komu na lekcjach religii pokazano przedziwnie podobny do oblicza Czarnej Madonny wizerunek haitańskiej bogini voodoo?

Kto wiedział, że Indiana Jones przeżył wszystko to, co wcześniej polscy archeolodzy?

I wreszcie – komu na lekcjach historii współczesnej sprzedano plotkę o domniemanej polskości Stalina?

To jedynie kilka z  omówionych w  Bardzo polskiej historii wszystkiego zagwozdek historycznych, dzięki którym nawet najbardziej zagorzali przeciwnicy lekcji przeszłości z  większą przychylnością spojrzą na polską spuściznę.

Domniemania polskości spotykane są niemalże wszędzie i – o dziwo! – nie zawsze wychodzą od Polaków. Ile w  książce tej prawdy, a ile zgrywy? Sami się przekonajcie – sięgając po tę książkę, zupełnie inaczej spojrzycie na znane postaci, a być może zabłyśniecie w  towarzystwie lub na lekcji historii?

Doskonała dawka wiedzy podana w  najatrakcyjniejszy z  możliwych sposobów – w  formie szczegółowo omówionych ciekawostek.

Polecam serdecznie! Ta lektura sprawi, że obudzi się w  Was uśpiony patriotyzm.