piątek, 25 stycznia 2013

Les miserables


Perełka! Pędźcie do kin:)
A ja ściskam kciuki za wygrane w wyścigu po Oscary:)

Ferie z czytaniem :)



                                                                    
                                                                                                                                         


poniedziałek, 21 stycznia 2013

Poza światłem - Wojciech Kuczok


Tytuł: Poza światłem
Autor: Wojciech Kuczok
Wydawnictwo: W.A.B
ISBN: 978-83-774-7745-8
Liczba stron: 160



Wojciech Kuczok jest dziś jednym z najbardziej rozpoznawalnych i utalentowanych pisarzy polskich.
Pochodzący z Chorzowa twórca od lat zyskuje uznanie krytyki oraz czytelników. Jego książki cieszą się niesłabnącą popularnością, a sam autor wyróżnia stylem i poruszaną problematyką.
Jego najnowsza propozycja, to Poza światłem – tekst stanowiący zapis pasji i fascynacji autora, a także, mam wrażenie, świadectwo malkontenta, który swoją frustracją i niezadowoleniem postanowił podzielić się z czytelnikiem. I choć książka wydana nader starannie – czarno-białe ilustracje jedynie potęgują wrażenie smutku i pewnej nieuchwytnej melancholii.
Choć Kuczok ma tendencje do czynienia swoich bohaterów trudnymi, on sam jako bohater – okazał się być dla mnie najtrudniejszy. O ile Spiski. Przygody tatrzańskie czytało się doskonale, jako pewne ironiczne i zdystansowane podejście do rzeczywistości, tak Poza światłem dystansu nie buduje – to absolutne wejście w ciemność i gnuśność. Kuczok w formie swoistego pamiętnika czy też okazjonalnego dziennika raczy odbiorcę często króciutkimi, wręcz lakonicznymi wypowiedziami. Wyczuwa się w nich frustrację i zmęczenie. Czasem niechęć.

Śląsk jest tutaj stereotypowy – szary i brudny, smutny i nieciekawy. Ponury. Zasiedziały. Zastały.
Reszta polski – równie ociężała. I mimo, że pozornie Kuczok zachwyca się pięknem zwiedzanych miejsc, to piękno gdzieś się ulatnia. Dematerializuje, zanika i pozostawia po sobie jedynie przemożną pustkę. Otchłań, której ucieleśnienie stanowić mogą właśnie jaskinie, w których to autor, niczym wytrawny grotołaz, szuka schronienia i wytchnienia.
Dociera do miejsc, w których nie gości nawet światło, stawia stopy na nieznanym lądzie, ucieka od tego co znane i opisane, do miejsc nieodkrytych, a przez to – interesujących. Czasem pojawia się w przestrzeniach, których nie wychwyci żadnej GPS.

Jako Ślązak nie zjeżdża w dół do kopalni, jednak od schematu daleko nie odbiega – schodzi w dół do jaskini. Podąża za odwiecznym pragnieniem znalezienia się pod ziemią, tak głęboko i daleko, by nikt i nic nie mogło mu przeszkodzić. Ukrywa się przed tym co oswojone. Działa na przekór większości – nie odwiedza miejsc, w których wszyscy już byli, lecz wynajduje wciąż nowe tereny do eksploracji.
Nie działa pod presją, odchodzi od pośpiechu, zostawia w tyle pęd i hałas. Zaszywa się tam, gdzie czuje się najbezpieczniej, w swoich samotniach, które stoją niezmiennie od setek lat, nieskażone cywilizacją i przemianami współczesnego świata.

Autor, pisząc tę książkę podjął wysiłek opowiedzenia o tym, co robi, gdy nie pisze; gdzie się udaje, by szukać wytchnienia. To spojrzenie na świat z samego wnętrza ziemi – ku memu niezadowoleniu jednak nie niesie ze sobą żadnego pocieszenia. Stanowi raczej smutną refleksję o tym, co ciąży i dlaczego ciąży; jest zapisem pasji, ale w żaden sposób nią nie zaraża.
To książka, której lektura sprawia, że opuszczają nas siły witalne, która prowadzi nas wprost w tytułowe przestrzenie – poza światłem.


Burza - William Szekspir


Tytuł: Burza
Autor: William Shakespeare
Wydawnictwo: W.A.B.
Rok wydania: 2012
ISBN: 978-83-7747-728-1


William Szekspir, to twórca ponadczasowy, którego dzieła od lat bawią, pouczają i ostrzegają czytelników. O jego wpływie na kulturę nie sposób zapomnieć: do dziś powstało wiele adaptacji filmowych oraz teatralnych inspirowanych utworami tego angielskiego dramatopisarza. Książek, które w jakiś sposób opierały się na dziełach Szekspira czy też na jego tajemniczym życiorysie powstały niezliczone ilości.
Twórca ów niezmiennie inspiruje, zachęca do nowych ujęć i spojrzeń na kwestie ponadczasowe, takie jak miłość i zemsta.
Choć najbardziej upodobałam sobie tragedie, od czasu do czasu chętnie sięgam również i po komedie, które to, jak cała twórczość tego wybitnego pisarza, stanowią dla mnie wędrówkę po meandrach ludzkich dusz i umysłów.
Nigdy nie ukrywałam, że z wielką skrupulatnością czytam przekłady zarówno Słonimskiego jak i Barańczaka, doszukując się czasem bardzo drobnych różnić w tłumaczeniach i zastanawiając się nad ich stosownością. Gdy więc na polskim rynku zaczęła ukazywać się seria tekstów Szekspira w zupełnie nowym przekładzie, przekładzie Piotra Kamińskiego, moja ekscytacja wzrosła. Tym silniej, że jak wynikało z pobieżnego przeglądnięcia – są to ksiązki wydane nader starannie.

Burza, to jedna z ostatnich sztuk Szekspira, z tego też powodu wielu krytyków upatrywało w niej nawiązań do życia samego autora. W postaci Prospera chciano widzieć alter ego autora, tym bardziej, że był on w podobnym wieku co sam twórca. Ponadto, jakby na potwierdzenie przypuszczeń literaturoznawców, bohater łamie pod koniec sztuki różdżkę oraz topi księgi. W geście tym szukano symbolicznych nawiązań do odejścia Szekspira, który to nie pozostawił po sobie żadnego rękopisu.

Czy jednak w głównej postaci dramatu można doszukać się jeszcze jakichś cech wskazujących na jego bliskie powiązania z osobą twórcy?

Prospero był prawowitym księciem Mediolanu, pozbawionym tronu przez swojego brata Antonia. Mężczyzna miał wsparcie w królu Neapolu, co nie było bez znaczenia.
Główny bohater wraz ze swoją małą córką Mirandą zostaje wysłany w morze, po to, by pozbawić go wpływu na losy państwa.
Dzięki pomocy Gonzala, łódź Prospera została sowicie zaopatrzona w wodę, żywność oraz książki. Po jakimś czasie, dociera on na wyspę, z której ustanawia królestwo rządzone magią.  Panuje nad żywiołami oraz duchami, które stają się mu posłuszne. W warunkach takich, spędza z córką na wyspie dwanaście długich lat. Po tym czasie, przy pomocy ducha Ariela, Prospero wywołuje burzę, która to staje się przyczyną rozbicia statku z jego wrogami sprzed lat. Losy bohaterów zmierzają ku szczęśliwemu finałowi.
Wydawać by się mogło, że oto błaha historyjka, podobna wielu innym. Szekspir jednak o wiele bardziej zachwyca językiem niż rozwiązaniami fabularnymi.
Tak też jest i tym razem, choć Burza stanowi pewien wyjątek. Nie jest tradycyjnym dramatem szekspirowskim, bowiem to w nim jako jedynym, pisarz zdecydował się pozostać wiernym zasadzie decorum.
Niewątpliwie, ma to ogromne znaczenie dla interpretatorów, którzy to w dziele tym doszukiwali się wielu ukrytych znaczeń.
Pozostaje niezmiennym przekonanie o wyspie, jako miejscu przejścia i dojrzewania.
Na niej to bowiem Prospero ma szansę na uporanie się z samym sobą.
Burza zaś, to odwieczna walka człowieka ze swoimi wewnętrznymi przeżyciami, będąca zapowiedzią czasów spokojnych i jasnych, które to spowodowane mają być przebaczeniem: innym, ale przede wszystkim sobie.

Choć wydawnictwo opatrzyło dramat ów niezwykle interesującym wstępem, komentarzami oraz wieloma dodatkami zamieszczonymi w aneksie, wciąż pozostaje we mnie uczucie niedosytu. Burza niezmiennie jawi mi się jako dzieło „mało szekspirowskie”, z odrębną poetyką i stylistyką. I choć niewątpliwie jest dramatem dobrym, nie wyczuwam w nim charakterystycznej dla twórcy subtelnej ironii i niedopowiedzeń.
Przekład Piotra Kamińskiego, choć bardzo dobry, wciąż nie wypełnij we mnie tej luki.
Pozostaje mi zachwycać się arcypięknym wydaniem: charakterystyczną w dotyku obwolutą i towarzyszącą mu ilustracją oka, kojarzącego mi się z samopoznaniem i wejrzeniem w głąb samego siebie.



czwartek, 17 stycznia 2013

Piękny dwudziestoletni. Biografia Marka Hłaski – Andrzej Czyżewski


Tytuł: Piękny dwudziestoletni. Biografia Marka Hłaski
Autor: Andrzej Czyżewski
ISBN: 978-83-7839-375-7
Wydawnictwo: Prószyński


Marek Hłasko żył krótko i intensywnie.
Jak intensywnie? Być może za odpowiedź wystarczy spojrzenie na gabaryty jego biografii, która to wyszła spod pióra Andrzeja Czyżewskiego. Wydawać by się mogło, że tyle materiału na publikację dostarczyć może jedynie życie kogoś, kto stąpał po ziemi długo i osiągnął wiele.
Okazuje się jednak, że wcale nie trzeba skończyć lat siedemdziesięciu, by doczekać się biografii w niczym nie ustępującej rozmiarami sążnistym dziełom dotyczącym najbardziej znanych polskich i niepolskich twórców.
Hłaskę znamy jako tego przyrównanego do Jamesa Deana. Buntownika, awanturnika, zmarłego w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach.
Czyżewski w swojej monumentalnej książce Hłaskę odczarowuje – przedstawia go raczej jako osobę, której każde poczynanie można wyjaśnić i – co czasami zaskakuje – usprawiedliwić.
Dostajemy więc na tacy Hłaskę ułagodzonego, outsidera rozczarowanego rzeczywistością, który jednak więcej miał w sobie z ducha sprzeciwu uzasadnionego niż z buntownika jakiego znamy. Czyżewski kreuje go na postać niezrozumianą i nie do końca, mimo wszystko, docenioną.  To swoisty akt obrony, sąd nad osobami, które kiedyś wulgaryzowały jego postać.
Sam autor, uznaje, że książka te ze względu na źródłowe luki jest książką niepełną, nieprecyzyjną, niedokończoną. Nazwanie jej więc biografią, okazuje się lekkim nadużyciem, choć wykazuje się ona cechą, której brakuje wielu testom wpisywanych w ten gatunek: niezwykłej dbałości o szczegóły, niestety – silnie zsubiektywizowanych.
Czyżewski z niebywałą skrupulatnością szuka Hłaski u współczesnych. Wskazuje na żywą obecność jego tekstów i jego legendy w Internecie. Prezentuje także wydarzenia z życia Hłaski, nawet te najbardziej błahe, w sposób nie do podrobienia: prezentuje czytelnikowi każdy, najdrobniejszy nawet detal, co daje poczucie bezpośredniego zajrzenia w życie twórcy niczym przez dziurkę od klucza. Na moment stajemy się współuczestnikami zdarzeń często nużących i banalnych, ale w jakiś sposób pokazujących Hłaskę jakiego nie znamy.
Znajdziemy w książce tej nie tylko obraz Hłaski-literaty, ale też świadectwo jego miłosnych podbojów, choć to potraktowane ze sporą swobodą i szybkim przejściem do wątku kolejnego.
Dużo tutaj także opisów życia w PRL-u, wpływu ówczesnej władzy na publiczny obraz Polaków, a także demaskacji propagandy tamtych czasów. Wszystko w jednym celu: wybieleniu wizerunku Hłaski. Brakowało mi anegdot, ciekawostek nieujawnionych, których byłam bardzo żądna. Niestety, nie otrzymałam niczego, co moje pragnienie wiedzy mogłoby wypełnić.
Po lekturze tej książki ma się wrażenie, że legenda polskiej sceny literackiej, była ideałem niesłusznie swego czasu oczernionym. Wszelkie wydarzenia, które mogłyby zostać uznane za kompromitujące, są natychmiastowo przez autora usprawiedliwiane i pokazywane z „jedynej słusznej perspektywy”.

Wiele w publikacji tej zdjęć dotąd nigdzie niepublikowanych i wszelkiej dokumentacji, a na samym końcu – pokaźny wykaz źródeł, kalendarium i indeks nazwisk przewijających się na kartach książki. Jednego jednak brakuje – obiektywizmu.
Mam wrażenie, że Czyżewski, jako kuzyn Hłaski chciał odmitologizować jego postać, jego legendę, wskazać jak mylne mamy o nim pojęcie, a mimo to – wszystko wydaje się być przerysowane.
Nie zmienia to jednak faktu, że na miarę możliwości, „biografia” ta jest rzetelna i skrupulatna. Dla piewców legendy polskiego Jamesa Deana, z pewnością będzie wartością pierwszorzędną.
Ja pozostawiona zostałam ze sporym niedosytem.

Rodzina na pokaz - Kevin Wilson


Tytuł: Rodzina na pokaz
Autor: Kevin Wilson
Wydawnictwo: Prószyński
ISBN:978-83-7839-400-6



Kevin Wilson, mimo, że dotąd mi nieznany, wciągnął mnie w wykreowany przez siebie świat ze starannością mistrza.
Stworzenie realiów, tak dobrze nam znanych, a jednak tak odległych, w których ludzie zmuszeni są do dokonywania wyborów, przed którymi nigdy nie chcieliby stanąć, gdzie miłość do rodziny okazuje się być przeszkodą na drodze miłości do sztuki i pasji – to wszystko sprawia, że Rodzina na pokaz jawi się jako książka niebywale bliska i autentyczna. Każdy z nas stanął kiedyś przed podobnym dylematem, choć przystrojonym w inne piórka, dalece różniącym się od tego przedstawionego na kartach książki, lecz wciąż jawiącego się jako znany z empirii.
Nie dziwi, że książka ta została doceniona przez krytyków i wpisana na listy dziesięciu najlepszych książek roku wielu magazynów, w tym „The Time”, „People”, „Publisher Weekly” i „Esquire”. Nie rankingi stanowią jednak o jej sile, lecz niezwykłe dobrze wykorzystany potencjał i siła oddziaływana na czytelnika: ta opowieść bawi i wzrusza jednocześnie. Jest smakowitym kąskiem, którego chciałoby się połknąć w całości za jednym zamachem i który wciąż chciałoby się mieć.
Jej bohaterami są Camille i Caleb, uważający siebie za artystów. Są to ludzie na tyle osobliwi, że nie zawsze potrafią odróżnić prawdziwe życie od życia scenicznego: wszystko jest dla nich niekończącym się spektaklem. Ich pomysły budzą mieszane uczucia, w dużej mierze stanowią bowiem cienką linię między kontrolowanym chaosem a szaleństwem. Niestety, ich nieobliczalna „sztuka” powoduje, że naruszone zostaje życie ich dzieci, które zostają w działalność rodziców wciągnięci. Pozbawia ich to prawdziwego dzieciństwa, poczucia bezpieczeństwa i jakkolwiek uporządkowanego świata. Wszystko wydaje się być spontaniczne i pozornie kontrolowane. Decydują się oni bowiem na odgrywanie różnych scen w zaplanowanych wcześniej miejscach, a ich widzami stają się przypadkowi ludzie, nieświadomi całego zamieszania. Najczęściej wierzą oni w to, co widzą, przyjmując działania teatralne za prawdziwe. Powodują tym samym satysfakcję Fangów, którzy żyją w przeświadczeniu, że to ich talent spowodował, że grana scena jawiła się jako autentyczna.
Cała rodzina jest niczym objazdowy teatr. Niestety, dla dzieci nie są do warunki dobre do prawidłowego rozwoju. Życie w ciągłym niepokoju i niepewności następujących po sobie wydarzeń sprawia, że daleko im do chcianej normalności i rutyny. Ciągłe życie na walizkach, udawanie, odgrywanie scen zafałszowanych, sprawia, że nie potrafią odnaleźć się w swoich późniejszych życiach.
Swoista trauma z dzieciństwa zupełnie namieszała im w głowach, sprawiając, że jako dorośli zupełnie nie radzą sobie z rozwiązywaniem konfliktów ani problemów każdej natury: osobistej i zawodowej. Próbują rozpocząć nowe życia, Anna jako średniej klasy aktorka, Buster jako nieznany pisarz. Oboje okrywają się niesławą, popadają w nałogi, zostają zapamiętani, jako postaci jednoznacznie negatywne i nieradzące sobie z niczym. Po latach staje się jasne, że nie są oni zdolni do życia w społeczeństwie, przez co zmuszeni są do powrotu do rodziców, którzy poprzez takie, a nie inne wychowanie uzależnili ich od siebie na dłuższą metę.
Okazuje się, że ci szykują już prawdziwy performance, który postawi pod znakiem zapytania ich relacje oraz priorytety. Widowisku, do którego tak skrzętnie się przygotowują, ma być najbardziej spektakularną rzeczą w ich życiu.

Wilson w swojej książce kładzie duży nacisk na problematykę spełniania się kosztem innych, poświęcania dzieciństwa swoich pociech dla własnych, wygórowanych ambicji i często chorych pomysłów. Nietypowe wychowanie jest ostatnio w modzie, nie możemy jednak popadać w skrajności, by nie skazać dzieci na bycie niezdolnymi do życia w prawdziwym świecie.
Sztuka Wilsona, jest sztuką destrukcyjną, która zamiast tworzyć człowieka, niszczy go w samym zalążku. Zamiast rozwijać – przekreśla wszystko, dezorientuje i nie nadaje życiu sensu. Odziera z dzieciństwa, przyczynia się do podejmowania kroków  śmiałych, ale zupełnie nieprzemyślanych.
Autor próbuje podjąć z czytelnikiem dyskusję skupiającą się na istocie sztuki: czym tak naprawdę jest, jak wiele można dla niej poświęcić? Między wierszami stawia pytania uniwersalne: o sens tworzenia.

Wilson przy tak kontrowersyjnej tematyce nie stara się szokować językiem. Zdecydował się na proste opisy, prostą wymianę zdań. W jego powieści nie znajdziemy kunsztownych sformułowań i słownej wirtuozerii. Na plan pierwszy wysuwa się problematyka, nie zaś język, dzięki czemu o wiele skuteczniej dociera do szerokiego grona odbiorców.

Polecam. I lekturę, i głos w dyskusji.