poniedziałek, 21 stycznia 2013

Poza światłem - Wojciech Kuczok


Tytuł: Poza światłem
Autor: Wojciech Kuczok
Wydawnictwo: W.A.B
ISBN: 978-83-774-7745-8
Liczba stron: 160



Wojciech Kuczok jest dziś jednym z najbardziej rozpoznawalnych i utalentowanych pisarzy polskich.
Pochodzący z Chorzowa twórca od lat zyskuje uznanie krytyki oraz czytelników. Jego książki cieszą się niesłabnącą popularnością, a sam autor wyróżnia stylem i poruszaną problematyką.
Jego najnowsza propozycja, to Poza światłem – tekst stanowiący zapis pasji i fascynacji autora, a także, mam wrażenie, świadectwo malkontenta, który swoją frustracją i niezadowoleniem postanowił podzielić się z czytelnikiem. I choć książka wydana nader starannie – czarno-białe ilustracje jedynie potęgują wrażenie smutku i pewnej nieuchwytnej melancholii.
Choć Kuczok ma tendencje do czynienia swoich bohaterów trudnymi, on sam jako bohater – okazał się być dla mnie najtrudniejszy. O ile Spiski. Przygody tatrzańskie czytało się doskonale, jako pewne ironiczne i zdystansowane podejście do rzeczywistości, tak Poza światłem dystansu nie buduje – to absolutne wejście w ciemność i gnuśność. Kuczok w formie swoistego pamiętnika czy też okazjonalnego dziennika raczy odbiorcę często króciutkimi, wręcz lakonicznymi wypowiedziami. Wyczuwa się w nich frustrację i zmęczenie. Czasem niechęć.

Śląsk jest tutaj stereotypowy – szary i brudny, smutny i nieciekawy. Ponury. Zasiedziały. Zastały.
Reszta polski – równie ociężała. I mimo, że pozornie Kuczok zachwyca się pięknem zwiedzanych miejsc, to piękno gdzieś się ulatnia. Dematerializuje, zanika i pozostawia po sobie jedynie przemożną pustkę. Otchłań, której ucieleśnienie stanowić mogą właśnie jaskinie, w których to autor, niczym wytrawny grotołaz, szuka schronienia i wytchnienia.
Dociera do miejsc, w których nie gości nawet światło, stawia stopy na nieznanym lądzie, ucieka od tego co znane i opisane, do miejsc nieodkrytych, a przez to – interesujących. Czasem pojawia się w przestrzeniach, których nie wychwyci żadnej GPS.

Jako Ślązak nie zjeżdża w dół do kopalni, jednak od schematu daleko nie odbiega – schodzi w dół do jaskini. Podąża za odwiecznym pragnieniem znalezienia się pod ziemią, tak głęboko i daleko, by nikt i nic nie mogło mu przeszkodzić. Ukrywa się przed tym co oswojone. Działa na przekór większości – nie odwiedza miejsc, w których wszyscy już byli, lecz wynajduje wciąż nowe tereny do eksploracji.
Nie działa pod presją, odchodzi od pośpiechu, zostawia w tyle pęd i hałas. Zaszywa się tam, gdzie czuje się najbezpieczniej, w swoich samotniach, które stoją niezmiennie od setek lat, nieskażone cywilizacją i przemianami współczesnego świata.

Autor, pisząc tę książkę podjął wysiłek opowiedzenia o tym, co robi, gdy nie pisze; gdzie się udaje, by szukać wytchnienia. To spojrzenie na świat z samego wnętrza ziemi – ku memu niezadowoleniu jednak nie niesie ze sobą żadnego pocieszenia. Stanowi raczej smutną refleksję o tym, co ciąży i dlaczego ciąży; jest zapisem pasji, ale w żaden sposób nią nie zaraża.
To książka, której lektura sprawia, że opuszczają nas siły witalne, która prowadzi nas wprost w tytułowe przestrzenie – poza światłem.