poniedziałek, 21 stycznia 2013

Burza - William Szekspir


Tytuł: Burza
Autor: William Shakespeare
Wydawnictwo: W.A.B.
Rok wydania: 2012
ISBN: 978-83-7747-728-1


William Szekspir, to twórca ponadczasowy, którego dzieła od lat bawią, pouczają i ostrzegają czytelników. O jego wpływie na kulturę nie sposób zapomnieć: do dziś powstało wiele adaptacji filmowych oraz teatralnych inspirowanych utworami tego angielskiego dramatopisarza. Książek, które w jakiś sposób opierały się na dziełach Szekspira czy też na jego tajemniczym życiorysie powstały niezliczone ilości.
Twórca ów niezmiennie inspiruje, zachęca do nowych ujęć i spojrzeń na kwestie ponadczasowe, takie jak miłość i zemsta.
Choć najbardziej upodobałam sobie tragedie, od czasu do czasu chętnie sięgam również i po komedie, które to, jak cała twórczość tego wybitnego pisarza, stanowią dla mnie wędrówkę po meandrach ludzkich dusz i umysłów.
Nigdy nie ukrywałam, że z wielką skrupulatnością czytam przekłady zarówno Słonimskiego jak i Barańczaka, doszukując się czasem bardzo drobnych różnić w tłumaczeniach i zastanawiając się nad ich stosownością. Gdy więc na polskim rynku zaczęła ukazywać się seria tekstów Szekspira w zupełnie nowym przekładzie, przekładzie Piotra Kamińskiego, moja ekscytacja wzrosła. Tym silniej, że jak wynikało z pobieżnego przeglądnięcia – są to ksiązki wydane nader starannie.

Burza, to jedna z ostatnich sztuk Szekspira, z tego też powodu wielu krytyków upatrywało w niej nawiązań do życia samego autora. W postaci Prospera chciano widzieć alter ego autora, tym bardziej, że był on w podobnym wieku co sam twórca. Ponadto, jakby na potwierdzenie przypuszczeń literaturoznawców, bohater łamie pod koniec sztuki różdżkę oraz topi księgi. W geście tym szukano symbolicznych nawiązań do odejścia Szekspira, który to nie pozostawił po sobie żadnego rękopisu.

Czy jednak w głównej postaci dramatu można doszukać się jeszcze jakichś cech wskazujących na jego bliskie powiązania z osobą twórcy?

Prospero był prawowitym księciem Mediolanu, pozbawionym tronu przez swojego brata Antonia. Mężczyzna miał wsparcie w królu Neapolu, co nie było bez znaczenia.
Główny bohater wraz ze swoją małą córką Mirandą zostaje wysłany w morze, po to, by pozbawić go wpływu na losy państwa.
Dzięki pomocy Gonzala, łódź Prospera została sowicie zaopatrzona w wodę, żywność oraz książki. Po jakimś czasie, dociera on na wyspę, z której ustanawia królestwo rządzone magią.  Panuje nad żywiołami oraz duchami, które stają się mu posłuszne. W warunkach takich, spędza z córką na wyspie dwanaście długich lat. Po tym czasie, przy pomocy ducha Ariela, Prospero wywołuje burzę, która to staje się przyczyną rozbicia statku z jego wrogami sprzed lat. Losy bohaterów zmierzają ku szczęśliwemu finałowi.
Wydawać by się mogło, że oto błaha historyjka, podobna wielu innym. Szekspir jednak o wiele bardziej zachwyca językiem niż rozwiązaniami fabularnymi.
Tak też jest i tym razem, choć Burza stanowi pewien wyjątek. Nie jest tradycyjnym dramatem szekspirowskim, bowiem to w nim jako jedynym, pisarz zdecydował się pozostać wiernym zasadzie decorum.
Niewątpliwie, ma to ogromne znaczenie dla interpretatorów, którzy to w dziele tym doszukiwali się wielu ukrytych znaczeń.
Pozostaje niezmiennym przekonanie o wyspie, jako miejscu przejścia i dojrzewania.
Na niej to bowiem Prospero ma szansę na uporanie się z samym sobą.
Burza zaś, to odwieczna walka człowieka ze swoimi wewnętrznymi przeżyciami, będąca zapowiedzią czasów spokojnych i jasnych, które to spowodowane mają być przebaczeniem: innym, ale przede wszystkim sobie.

Choć wydawnictwo opatrzyło dramat ów niezwykle interesującym wstępem, komentarzami oraz wieloma dodatkami zamieszczonymi w aneksie, wciąż pozostaje we mnie uczucie niedosytu. Burza niezmiennie jawi mi się jako dzieło „mało szekspirowskie”, z odrębną poetyką i stylistyką. I choć niewątpliwie jest dramatem dobrym, nie wyczuwam w nim charakterystycznej dla twórcy subtelnej ironii i niedopowiedzeń.
Przekład Piotra Kamińskiego, choć bardzo dobry, wciąż nie wypełnij we mnie tej luki.
Pozostaje mi zachwycać się arcypięknym wydaniem: charakterystyczną w dotyku obwolutą i towarzyszącą mu ilustracją oka, kojarzącego mi się z samopoznaniem i wejrzeniem w głąb samego siebie.