Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pan Misio. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pan Misio. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 sierpnia 2015

Wyniki dwu rozdań



Wasz udział w rozdaniu książki Znikasz przekroczył moje najśmielsze oczekiwania wielokrotnie - zarówno tutaj, jak i na Facebooku.
Zresztą sami zobaczcie, Muminek pękał w szwach!:)
Wszystkim ogromnie dziękuję za wzięcie udziału i zapraszam do kolejnych rozdań.
Jedno już tutaj. Zasady podobne, mam więc nadzieję, że chętnie weźmiecie udział tak licznie jak tym razem:)

Nie przedłużając, książka wędruje do Bogny (aniela1367@wp.pl). Moje gratulacje!


Z kolei Pana Misia zabiera:
Beata Kandzia
Agata Szpałek
Anna Jeziorna

Tutaj zainteresowanie było mniejsze, ale nie zraża mnie to do organizowania zabaw z e-bookami:)

Jeszcze w tym tygodniu do wygrania Złączeni, a już niedługo kolejne niespodzianki, w tym jedna zarezerwowana dla obserwatorów blogu, w podziękowaniu za ich aktywność i obecność;)

Wszystkich wygranych proszę o kontakt mailowy do tygodnia, w razie jego braku wyłonię kolejne wygrane osoby.


sobota, 15 sierpnia 2015

ROZDANIE. Pan Misio szuka domu.

Proszę też o zostawienie adresu e-mail:)
Recenzja książki tutaj.

niedziela, 2 sierpnia 2015

Pan Misio. Czy lisy śnią o gadających kurach?


O życiu w lesie pisano już wiele – szczególnie w  publikacjach dla dzieci. Mamy wszak chociażby sztandarowego  Kubusia Puchatka, który losy leśnej społeczności pokazuje od podszewki. Nie jest to jednak jedyna publikacja poświęcona tematyce niezwykle nośnej i od wielu pokoleń zajmującej czołowe miejsce wśród literackich inspiracji. Rola zwierząt w tego typu opowieściach jest różna – często są reprezentantami samych siebie, mającymi pokazać prawa rządzące naturą w przystępny sposób, częściej zaś stanowią alegorię postaw ludzkich.

Jak jest u Bartłomieja Trokowicza, który – jak wielu przed nim i jak pewnie jeszcze wielu po nim –sięgnął po przestrzeń lasu?

Opowieść ta, mam wrażenie, jest mieszanką dwu dominujących tendencji.
W rodzimym, polskim lesie władzę dzierży Pan Misio (ciekawe zestawienie poważnego „pana” i kojarzonego z  dziecięcością „misia”) – wcale nie dlatego, że – jak mogłoby się zdawać – jest najsilniejszy i najgroźniejszy – wręcz przeciwnie. Jego panowanie wynika z wielkiej dobroci i troski o pozostałych mieszkańców lasu, które to cechy miłe są w oczach poddanych.

Leśne królestwo Trokowicza jest wyjątkowe – o łańcuchu pokarmowym czy instynkcie samozachowawczym realizowanym między innymi przez polowania chyba nikt tutaj nie słyszał. Wszyscy są delikatni, współpracujący, dobrzy dla siebie wzajemnie, po sąsiedzku braterscy.
Jesteś większy, więc Ci się należy? Nic bardziej mylnego! Jesteś duży, opiekuj się zatem mniejszym i słabszym od siebie.

To swoista utopia, miejsce, w którym chciałoby się mieszkać, a którego do końca nikt nie znalazł  – pełen przyjaźni i serdeczności, nawet pomimo zwyczajnych wad, którymi obarczony jest każdy z mieszkańców lasu. Te zaś są odbiciem charakterów ludzkich, cech, nad którymi wciąż musimy pracować – jest i cwaniactwo, i przemądrzanie się, i plotkowanie, i tchórzostwo, i zazdrość, i złodziejstwo.

Okładka zatem wcale nie kłamie – to opowieść dla dzieci i dorosłych. Ci pierwsi znajdą w niej uciechę płynącą z poznawania świata zwierząt, ci drudzy dostrzegą, że rzecz dotyczy tak naprawdę ludzi i świata, który wciąż jest nam niedostępny, gdyż nad serdecznością wciąż góruje zawiść, a nad troską o drugiego, troska o siebie.

Książka nieustannie przywodziła mi na myśl czasopismo, które czytałam w dzieciństwie i które uwielbiałam – „Przyjaciół z Zielonego Lasu”. I choćby dla przyjemności tego wspomnienia – warto było przeczytać, a gwarantuję, że wartości jest znacznie więcej.
źródło