Pokazywanie postów oznaczonych etykietą las. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą las. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 września 2016

Co kryje las? Aina Bestard


Co kryje las? to książka wybitna. Dedykowana dzieciom, w sposób niezwykle pomysłowy i co najważniejsze – prosty – pozwala na eksplorowanie przez nie tajemnic przyrody. Dzięki wykorzystaniu kolorowych nakładek, umożliwia dostrzeżenie tego, co nierzadko trudne, bądź niemożliwe do ujrzenia gołym okiem – czasem ze względu na porę dnia, innym razem przez wzgląd mnogość szczegółów, nierzadko dlatego, że do pewnych przestrzeni człowiek nie dotrze, bez względu na to jak profesjonalny sprzęt posiada. Publikacja udowadnia, że las to nie tylko drzewa, grzyby i duże zwierzęta. Uczula na to, jak bogata jest fauna i flora zamieszkująca zielone płuca miasta, jak gęsto zaanektowane są rzeki, trawy, drzewa.

Każda kolejna kartka to obfitość drobiazgów do odkrycia – zerkając na stronice (zarysowane w  niebieską, czerwoną i żółtą kreską) przez zieloną nakładkę, będziemy mieli wrażenie, że las pozostaje uśpiony, niebieska pozwoli na zobaczenie tego jak powoli budzi się do życia, czerwona zaś umożliwi nam odkrycie największych sekretów. Pod każdym obrazkiem dziecko odnajdzie wskazówki dotyczące tego, co może odnaleźć, używając dołączonych do książki lup – wszystkie te małe podpowiedzi składają się na opowieść o lesie i jego mieszkańcach – o tym gdzie chowają się zwierzęta przed ludźmi, kto poza nimi zamieszkuje rozległe połacie zieleni, kto żyje w drzewach, pustych pniach, pod ziemią, a kto chowa się wysoko, poza zasięgiem ludzkiego oka.

Książka ta udowadnia,  że nie zawsze to, co widoczne na pierwszy rzut oka, jest wszystkim co do zaoferowania ma natura. Kapitalna! Do wielokrotnych odkryć, budząca zachwyt tak dzieci, jak dorosłych.

Nie wiem nawet czy Ci drudzy nie mają z niej jeszcze większej frajdy…:)

A w  księgarniach dostępna także kolejna część cyklu – Co kryje morze.

Do kupienia na:



niedziela, 2 sierpnia 2015

Pan Misio. Czy lisy śnią o gadających kurach?


O życiu w lesie pisano już wiele – szczególnie w  publikacjach dla dzieci. Mamy wszak chociażby sztandarowego  Kubusia Puchatka, który losy leśnej społeczności pokazuje od podszewki. Nie jest to jednak jedyna publikacja poświęcona tematyce niezwykle nośnej i od wielu pokoleń zajmującej czołowe miejsce wśród literackich inspiracji. Rola zwierząt w tego typu opowieściach jest różna – często są reprezentantami samych siebie, mającymi pokazać prawa rządzące naturą w przystępny sposób, częściej zaś stanowią alegorię postaw ludzkich.

Jak jest u Bartłomieja Trokowicza, który – jak wielu przed nim i jak pewnie jeszcze wielu po nim –sięgnął po przestrzeń lasu?

Opowieść ta, mam wrażenie, jest mieszanką dwu dominujących tendencji.
W rodzimym, polskim lesie władzę dzierży Pan Misio (ciekawe zestawienie poważnego „pana” i kojarzonego z  dziecięcością „misia”) – wcale nie dlatego, że – jak mogłoby się zdawać – jest najsilniejszy i najgroźniejszy – wręcz przeciwnie. Jego panowanie wynika z wielkiej dobroci i troski o pozostałych mieszkańców lasu, które to cechy miłe są w oczach poddanych.

Leśne królestwo Trokowicza jest wyjątkowe – o łańcuchu pokarmowym czy instynkcie samozachowawczym realizowanym między innymi przez polowania chyba nikt tutaj nie słyszał. Wszyscy są delikatni, współpracujący, dobrzy dla siebie wzajemnie, po sąsiedzku braterscy.
Jesteś większy, więc Ci się należy? Nic bardziej mylnego! Jesteś duży, opiekuj się zatem mniejszym i słabszym od siebie.

To swoista utopia, miejsce, w którym chciałoby się mieszkać, a którego do końca nikt nie znalazł  – pełen przyjaźni i serdeczności, nawet pomimo zwyczajnych wad, którymi obarczony jest każdy z mieszkańców lasu. Te zaś są odbiciem charakterów ludzkich, cech, nad którymi wciąż musimy pracować – jest i cwaniactwo, i przemądrzanie się, i plotkowanie, i tchórzostwo, i zazdrość, i złodziejstwo.

Okładka zatem wcale nie kłamie – to opowieść dla dzieci i dorosłych. Ci pierwsi znajdą w niej uciechę płynącą z poznawania świata zwierząt, ci drudzy dostrzegą, że rzecz dotyczy tak naprawdę ludzi i świata, który wciąż jest nam niedostępny, gdyż nad serdecznością wciąż góruje zawiść, a nad troską o drugiego, troska o siebie.

Książka nieustannie przywodziła mi na myśl czasopismo, które czytałam w dzieciństwie i które uwielbiałam – „Przyjaciół z Zielonego Lasu”. I choćby dla przyjemności tego wspomnienia – warto było przeczytać, a gwarantuję, że wartości jest znacznie więcej.
źródło