poniedziałek, 22 lipca 2019

Trzy razy tak! - Janusz Rudnicki




Za punkt honoru postawiłam sobie omówienie w te wakacje części z tych książek, do których zabierałam się przez bardzo długi czas, a wciąż było mi z nimi nie po drodze. Jedną z nich jest Trzy razy tak! Janusza Rudnickiego, autora znanego m.in. z takich książek jak Męka kartoflana czy Śmierć czeskiego psa. 

Nie miałam dotąd okazji czytać żadnej z jego książek, jednak zachęcona okrzykami zachwytu osób, które już czytały, a które są mi znane (m.in. Krystyna Janda, Maciej Stuhr, Magda Umer, Hanna Krall), skusiłam się. 

Bardzo istotną rolę w tej książce odgrywa język - to on w wielu punktach wysuwa się na pierwszy plan, odwracając uwagę czytelnika od czegokolwiek innego. Zabieg ten może tak samo zachwycać, jak mierzić, stąd pewnie tak skrajne opinie, które można przeczytać na portalach poświęconych. literaturze.

Ja zaś, choć przepadam za literaturę, w której bohaterem niefiguratywnym jest właśnie słowo, a dominantą gra tymże, to jednak tu miałam wrażenie, jakoby całość stanowiła sztukę dla sztuki, pisanie dla samej idei pisania, bez sedna. Co ciekawe, bardzo łatwo się w tej pozycji zatracić, idąc właśnie wyłącznie za lingwistycznym śladem, węsząc humor i szukając odniesień. Jeśli jednak ktokolwiek miałby napisać, o czym tak naprawdę traktuje ta krótka publikacja - cóż, sądzę, że byłby to kłopot i nie lada wyzwanie. Odnoszę jednak wrażenie, że to wcale nie o fabułę tutaj chodzi i nie ona jest najważniejsza. Lubicie ryzyko? Spróbujcie.

Specyficzna estetyka, niełatwa lektura, nie dla każdego, raczej dla tych, którzy lubią narracje niesztampowe. 

0 komentarze:

Publikowanie komentarza