sobota, 20 kwietnia 2019

Szklany zamek - Jeanette Walls




Szklany zamek, biograficzna powieść Jeanette Walls, w roku 2017 doczekała się nowego wydania i filmu na swojej podstawie, tymczasem u mnie wciąż króluje wydanie sprzed lat.

Bohaterka publikacji, to kobieta, której od dzieciństwa wpajano zasadę, w myśl której cierpienie doświadczane w dzieciństwie, wychodzi na dobre, uodparniając człowieka na przeciwności losu, z którymi mierzyć się będzie musiał jako dorosły człowiek. Historia ta, jest tym bardziej wstrząsająca, że wydarzyła się naprawdę. 

Z dzisiejszej perspektywy zachowanie rodziców bohaterki ocenilibyśmy dość jednoznacznie, wówczas jednak, wystarczyło zagryźć zęby i udawać, że nic złego się nie dzieje. A to, że całość poraża i w głowie się nie mieści, to rzecz zgoła inna. Pozornie wszystko było w porządku - rodzice przekazywali swym dzieciom wiedzę z wielu różnych dziedzin, rozwijając ich intelektualnie, a jednocześnie hołdowali zasadzie o uszlachetniającej mocy cierpienia. Które dziecko wytrzymałoby  nieustanne przeprowadzki, poczucie zagrożenia, ucieczki przed wymiarem sprawiedliwości i świadomość tego, że zewsząd może czyhać na nie niebezpieczeństwo? Jak oceniony zostałby dziś rodzic zabierający swe dziecko do kasyna albo na długie godziny pozostawiający swe pociechy w samochodzie? Telewizja w mig nagłośniłaby sprawę, nie pozostawiając na nich suchej nitki. Odkryłaby przy tym, że dzieci chodziły głodne, zmuszane były do kradzieży lub walki o jedzenie. Czy tak powinno wyglądać beztroskie dzieciństwo? Czy to naprawdę ma hartować? Czy taka trauma może sprawić, że młody człowiek wyrośnie na zdrowego, silnego psychicznie dorosłego?

W głowie nie mieszczą się okrucieństwa, którym poddawane były te dzieci - tak psychiczne, jak fizyczne. 

Jeśli lubicie historie, które napisało życie i macie mocne nerwy - polecam. Nie oczekujcie jednak ani lektury łatwej, ani przyjemnej. Będzie za to ból, trud i znój. 




0 komentarze:

Publikowanie komentarza